Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 7
Średnia: 7,14
σ=1,88

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Gamer2002)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shin Getter Robo

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • New Getter Robo
  • 新・ゲッターロボ
Widownia: Shounen; Postaci: Bóstwa, Duchy, Samuraje/ninja, Youkai; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Mechy
zrzutka

GEEEETTAAAA BEEEEAAAAM!! Król robotów powraca na swój tron skąpawszy się w krwi tych, którzy ośmielają się temu sprzeciwiać.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kiedy 3D było bezsensownym zestawieniem jakiejś cyfry i litery i nawet Gundam nikomu się nie śnił, cały gatunek mechowatych anime zapoczątkowały dwa roboty, Mazinger Z jako pierwszy i Getter Robo jako drugi. To on właśnie nas dziś interesuje. Anime opowiadało o trzech dzielnych młodzieńcach: odważnym Ryoumie, inteligentnym Hayato oraz grubym Musashim. To właśnie oni pilotowali Getter Robo, który był w stanie zmienić się w trzy różne roboty, jednego do walki powietrznej, drugiego do lądowej, a trzeciego do morskiej. To właśnie oni, przepełnieni „hot bloodem”, walczyli ze złym Imperium Dinozaurów. Potem zaś, gdy Musashi dokonał ataku kamikaze w ostatecznej bitwie, Ziemi zagroziła Organizacja 100 Diabłów, czyli Oni. Na szczęście i oni zostali pokonani przez Ryoumę i Hayato oraz zastępującego Musashiego Benkeia w nowym Getter Robo G.

Tyle z lekcji historii. New Getter Robo dokonał czegoś, co mogło się wydawać niemożliwe – zachował wierność tradycyjnemu stylowi Getter Robo „Hot Blood wystarczy do skopania każdego tyłka” i jednocześnie sprostał wymaganiom współczesnej publiczności, stając się… mordobiciem z mechami dla dorosłych, z elementami gore. Tym razem za sterami robota nie zasiadają wybitni młodzi sportsmeni, jak to było wcześniej. Dr Saotome, który w oryginale chciał stworzyć tylko maszynę do podróży kosmicznych i został zmuszony przez okoliczności do zrobienia z niej broni, tutaj już w pierwszym odcinku stwierdza, że zwyczajni ludzie są do niczego i potrzebne są mu „bestie”. I tak Ryouma stał się ulicznym zabijaką, Hayato terrorystą, a co do trzeciego bohatera, to jest to połączenie Benkeia i Musashiego, czyli Benkei Musashibou – mnich, który jako jedyny z całej trójki dysponuje jasną moralnością. Wszyscy są dorośli i przepakowani testosteronem, a gdy walczą, to leje się krew. Ich przeciwnikami są Oni, będące tu niemalże niezabijanymi bezmyślnymi potworami, które gryząc ludzi, zmieniają ich w swoich pobratymców, co dodaje horrorowego smaczku. Oni mają też gigantyczne potwory, które pojawiają się znikąd, żeby Getter Robo miał z czym walczyć.

Trzeba podkreślić wspomniany wcześniej testosteron i krew. Anime jest przepełnione facetami i są w nim jedynie dwie znaczące postacie kobiece, a jedna z nich to niemalże babochłop. Dobrze, że przynajmniej brak tu typowych dla gatunku słodkich idiotek, wzdychających do głównych bohaterów. Większość każdego odcinka stanowi jatka, bohaterowie walczą między sobą albo z Oni, lub też za sterami Getter Robo pojedynkują się z gigantycznymi potworami. Zupełnie tak, jak w oldschoolowych anime z dawnych lat, tylko że jest krew i to całkiem sporo. Mali chłopcy, lubiący wielkie roboty, dorośli, ale nadal lubią roboty, tylko że biją się na poważnie i klną? Można tak to ująć i dlatego dzieci nie powinny tego anime oglądać, nierzadko bywa tu naprawdę drastycznie.

Mimo przyjętej konwencji bijatyki z mechami, nie brak tu fabuły, choć początkowo zbyt obiecująco to nie wygląda: mamy trzy odcinki zbierania ekipy, które są raczej skierowane do tych, którzy znają oryginalny skład i nowy ma ich zaskoczyć, a potem następuje dwuodcinkowa nauka współpracy. Wszystko to razem z Oni i wielkimi potworami oraz standardowymi pytaniami czym one są i czym jest Getter Robo. Dopiero po piątym odcinku następuje nagły i niespodziewany zwrot akcji, która, wpadłszy na nowe tory, nie zatrzymuje się aż do samego końca. Co prawda walki nadal są najważniejszym elementem, ale nikt nie powie, że w którymś odcinku nie dzieje się nic ważnego. Autorzy zręcznie wszystko zmieścili w trzynastu odcinkach. Całość jest potraktowana jak najbardziej serio, jednak nie brak tu żartów i gagów, które jednak są w dobrej ilości, wystarczającej, żeby nie było patetycznie. Stwierdzam też, że fanserwis rozkłada się na jakieś 5 sekund na wszystkie 13 odcinków.

Kreska jest niestandardowa. Z jednej strony, postacie jeśli nie są brzydkie, to o przeciętnej urodzie, co jest zamierzoną i dobrą decyzją twórców, gdyż do historii o mordobiciu nie pasują panienki z Rycerzy Zodiaku. W dodatku bohaterowie są rysowani strasznie grubo i komiksowo, co przywodzi na myśl korzenie serii. Z drugiej strony tła są świetnie dopracowane i szczegółowe. Bardzo widoczna różnica między tłem a postaciami może niekiedy razić, choć dla mnie cała ta specyficzna forma idealnie dopasowała się do treści anime. Co do animacji walk, to transformacje Getter Robo są szybkie i dopracowane, reszta walk też jest dobra, choć pod tym względem istnieją lepsze anime. Co prawda niektóre popisy bohaterów podczas „normalnych” walk bez robotów mogą wydać się przesadzone (z robotami zresztą też), tak samo jak ich zdolność do walczenia w pojedynkę z przeważającym liczebnie wrogiem.

Muzyka czasami wpadała mi w ucho, by z niego wypaść, ale kilka niezłych kawałków się znalazło. Opening jest nawet dobry i jak wiele elementów OVA zachowuje wierność oldschoolowi, choć puszczanie go za każdym razem, gdy bohaterowie odnoszą zwycięstwo (raz na odcinek, przynajmniej) może męczyć. Jednak muzyka pasowała do akcji, czasami pozwalała się wczuć, więc źle nie jest.

Komu mogę polecieć to anime? Przede wszystkim osobom lubiącym twardych i męskich bohaterów, dużo brutalnej akcji oraz wielkie roboty jednocześnie. New Getter Robot to taki Brudny Harry czy Sin City tego gatunku, jest ostry i bezkompromisowy. A po piątym odcinku ukazuje to „coś”, co mnie wciągnęło – chory scenariusz, przy którym nie wiesz, czego się spodziewać w następnym odcinku. Ja to kupuję.

Gamer2002, 14 października 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Bandai Visual
Autor: Gou Nagai, Ken Ishikawa
Projekt: Fujio Suzuki, Ryou Tanaka
Reżyser: Jun Kawagoe
Scenariusz: Jun Kawagoe
Muzyka: Kazuo Nobuta, Try Force