Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,57

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 208
Średnia: 8,01
σ=1,35

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Seval)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chii's Sweet Home

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 104×3 min
Tytuły alternatywne:
  • チーズスイートホーム
Widownia: Kodomo; Postaci: Zwierzęta; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Uważacie, że małe kotki są rozkoszne? Właściwie macie rację, ale…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Dawno temu w polskiej telewizji można było oglądać przygody kota Filemona, dzielącego czas antenowy z Reksiem i sprytnym wróblem Ćwirkiem. Wszystkie te bajki miały bardzo istotną cechę wspólną – wymienione zwierzęta żyły na wsi i ludzie rzadko ingerowali w ich codzienne sprawy. Czasy się jednak zmieniły i koty coraz częściej mieszkają z nami w miastach. Także te wymyślone.

Chi jest małym pręgowanym kotkiem, który przypadkowo odłączył się od matki i został przygarnięty przez rodzinę Yamadów. Dobre uczynki nie są tak proste, jak mogłoby się wydawać i miewają długotrwałe konsekwencje. W bloku, w którym mieszkają państwo Yamada, nie wolno trzymać zwierząt, tymczasem znalezienie dla znajdy innego opiekuna okazuje się bardzo trudne…

Jeśli jesteś, drogi czytelniku, posiadaczem kota (albo przynajmniej miałeś do czynienia z szczeniakiem, choć to niezupełnie to samo), możesz sobie wyobrazić, co czeka sympatyczną rodzinę. Stoją przed nimi niezliczone wyzwania – od kąpieli znajdy, przez obsługę kuwety, zostawienie zwierzaczka samego w mieszkaniu, aż do kontrolowania jego instynktu wędrowca. W dodatku muszą bardzo uważać, żeby gospodyni nie zauważyła, że rodzina powiększyła się o czworonoga.

Seria składa się z epizodów opowiadających o konkretnej sprawie (np. wizyta u weterynarza), które mogą zajmować nawet kilka odcinków (trwających niecałe 3 min każdy). Fabuła jest prosta, ale w tym przypadku to raczej zaleta: nie ma sztucznego komplikowania sytuacji, nieprawdopodobnych wątków ani przedramatyzowania. Na ile jestem w stanie to ocenić (nigdy nie wychowywałam kota, ale miałam z łobuzami do czynienia), Chi zachowuje się tak, jak powinien zachowywać się kociak w wieku kilku­‑kilkunastu tygodni. I to raczej grzeczny kociak. Psoci, wpada w tarapaty, miewa humory, uczy się reguł i zdobywa nowe doświadczenia. Ograniczoną dawkę dramatyzmu wprowadza zagrożenie ze strony gospodyni, zdecydowanej wytropić nielegalnie trzymane w budynku zwierzęta. Zmagania Yamadów i Chi z nowymi sytuacjami przede wszystkim bawią i rozczulają, a przy okazji mogą służyć jako pozycja edukacyjna pt. „Chcesz mieć kotka – zobacz, co cię czeka!” (choć na efekt zniechęcenia bym nie liczyła).

Prawdziwą siłą tego anime są sympatyczne postacie i realizm w przedstawieniu sytuacji. Wspomniałam już o Chi, teraz pora na Yamadów. Rodzina jest trzyosobowa: ojciec – pracownik biurowy, matka zajmująca się domem i mały Youhei. Jak zwykle w takiej sytuacji, codzienna opieka nad kotkiem spada na matkę. Ojciec, który najbardziej entuzjastycznie podchodzi do obecności nowego domownika, zajmuje się kocimi zakupami i sprawami wymagającymi „męskiej ręki” (np. obcinaniem pazurków). A Youhei ma nowego towarzysza zabaw. Jest to ciepła, zgodna rodzina, która naprawdę stara się stworzyć małemu kotkowi dom, a ich perypetie śledzi się z uśmiechem. Najwięcej zastrzeżeń mam właśnie do Youheia, ale może japońskie dzieci rzeczywiście są takie grzeczne… Pojawia się też kilka postaci z dalszego planu – zaangażowana sprzedawczyni w sekcji dla zwierząt, wspomniana gospodyni i kilkoro sąsiadów, w tym wielki czarny kocur. Seiyuu wykonali naprawdę dobrą pracę, szczególnie odgrywająca Chi Satomi Koorogi, śpiewająca też piosenkę w openingu.

Grafika jest staranna, ale bardzo prosta. Brak tu efektów komputerowych i pięknych widoków. Stylistyka przywodzi na myśl tradycyjne pozycje dla młodszych dzieci – wyraźne, optymistyczne kolory i proste kształty. Poza wpadającym w ucho openingiem (który nie bardzo chce się potem odczepić) w tle pojawia się ograniczona liczba melodyjek, zmieniających się w zależności od nastroju danej sceny. Bardzo dobrze pasują do całości, ale nie nadają się właściwie do słuchania osobno (ewentualnie jako dzwonek do telefonu, ze względu na swoją długość). Dobre oceny w tych dwóch kategoriach wynikają przede wszystkim z dobrego dopasowania charakteru grafiki i muzyki do ogólnej koncepcji serii, a nie obecności jakichkolwiek fajerwerków. Na ocenę muzyki wpłynęła też znacznie piosenka, której po prostu nie jestem w stanie wyrzucić z głowy.

Chi's Sweet Home to urocza i zabawna seria, którą z czystym sumieniem mogę polecić widzom praktycznie w każdym wieku. Najmłodsi mogą ją oglądać nawet jeśli nie radzą sobie z napisami – większość tego, co dzieje się na ekranie, nie wymaga komentarza (oczywiście jest to też okazja dla opiekunów do wykazania się talentami językowymi). Dla tych, którzy obawiają się, że przygody Chi okażą się zbyt dziecinne, uwaga – manga, która została wiernie przeniesiona na ekran, jest publikowana w czasopiśmie seinen (czyli przeznaczonym dla dojrzalszych odbiorców) „Weekly Morning”. Dzieci rzeczywiście będą się dobrze bawiły, ale wiele niuansów im z pewnością umknie…

Seval, 6 grudnia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Konami Kanata
Projekt: Akemi Kobayashi, Morio Asaka
Reżyser: Mitsuyuki Masuhara
Scenariusz: Tomoko Konparu
Muzyka: Masumi Itou