Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,67

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 447
Średnia: 6,22
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Norbi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chaos;HEAd

zrzutka

Ciekawy wstęp, ale im dalej w las, tym gorzej. Wzorowy przykład zmarnowanego potencjału.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Takumi Nishijou to na pozór zwyczajny nastolatek, którego na pierwszy rzut oka wyróżnia jedna, za to bardzo istotna cecha. Jest wręcz nieludzko aspołeczny. Całe dnie przesiaduje w swoim „mieszkaniu”, za które służy kontener mieszczący się na dachu jakiegoś budynku. Większość czasu spędza przy komputerze, na grze w pewną grę sieciową, i oglądając anime, przy okazji będąc klasycznym otaku. Całkiem prawdopodobne, że i pewne objawy hikikomori by się u niego znalazły. Do szkoły chodzi tylko wtedy, kiedy musi i tylko po to, aby zaliczyć odpowiednią frekwencję, do czego zresztą służy mu specjalnie zrobiony na tę okazję kalendarz. To ostatnie nie oznacza w tym przypadku, iż mamy do czynienia z jakimś szkolnym chuliganem. Ot, Takumi ustawicznie powtarza, że trójwymiarowy świat go nie interesuje. Tymczasem w mieście mają miejsce dziwne zabójstwa i towarzyszące im niewytłumaczalne wydarzenia. Jak nietrudno się domyślić, centralną częścią całej układanki zostanie oczywiście Takumi.

Początek opowieści zapowiada się więc bardzo ciekawie. Tajemnicze, brutalne sceny, pojawiające się przy ich okazji symbole i napisy, a wszystko to zacieśnia się wokół przerażonego bohatera. Często też sami nie wiemy, co tak naprawdę jest fikcją, a co rzeczywistością, dzięki czemu jeszcze bardziej możemy utożsamić się z protagonistą. Wszystko wygląda ładnie i pięknie do momentu, w którym fabuła staje się bardziej klarowna i dochodzimy do rozwikłania tajemnicy. Mam jednak wrażenie, że odpowiednim określeniem byłoby raczej „powinna stawać się bardziej klarowna”. Mniej więcej w połowie anime zacząłem się zastanawiać, czy twórcy tak naprawdę sami wiedzieli, co chcą zrobić. Z jednej strony mamy coś à la fantasy, z drugiej niby science­‑fiction, a wszystko to we współczesnych realiach. W międzyczasie pojawia się tyle „tłumaczących wszystko” dialogów i wydarzeń, że teoretycznie nie powinniśmy mieć żadnych problemów ze zrozumieniem, o co tak naprawdę chodzi. Tylko że to jakoś niezbyt dobrze funkcjonuje. Twórcy atakują widza zbyt wieloma określeniami wyjętymi z pogranicza techniki XXII wieku i książek fantastycznych, przy okazji pozbawiając całą serię początkowej tajemniczości. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że okazuje się to tylko „ładnym ubraniem” tego, co w rzeczywistości wcale nie musiało być takie skomplikowane i „mądre”. Do tego możemy spokojnie dodać jeszcze parę ewidentnych dziur w fabule, które do samego końca nie zostały załatane, i dostaniemy serię, której potencjał został elegancko zmarnowany.

Jestem osobą, która zasadniczo bardzo rzadko narzeka na bohaterów, ale tym razem twórcy dopięli swego i nawet w tej kwestii nie pozwolili mi pochwalić całkowicie swojego dzieła. Zacznijmy może od Takumiego. Nie można twórcom odmówić tego, iż stworzyli stosunkowo oryginalnego protagonistę. Jego paranoiczne zachowania, niestabilna psychicznie osobowość, niechęć do „trójwymiarowego świata”, czynią z niego materiał na postać w dużej mierze tworzącą klimat. Niestety jest zarazem jednym z najbardziej irytujących bohaterów, jakich kiedykolwiek miałem okazję obserwować w anime. Jego paniczny strach i niechęć do wszystkiego, co dzieje się dookoła, po pewnym czasie przestają budować nastrój i zaczynają być denerwujące. Podobnie ma się rzecz z jego problemami z zaadaptowaniem się do życia wśród ludzi. Wszystko to sprawia, że przez większość czasu towarzyszyło mi wrażenie, że nawet jak mu się coś stanie, to nie będzie mi go szkoda. W tym momencie dochodzimy do kolejnej wady. W tym anime trudno się czymkolwiek przejąć lub w cokolwiek zaangażować emocjonalnie. Reszta postaci to w przeważającej większości przedstawicielki płci pięknej (jakże by inaczej), które w różnych okolicznościach towarzyszą Takumiemu. Tak naprawdę żadna z nich nie została odpowiednio wyraźnie zarysowana i każdą opisać można za pomocą dwóch, ewentualnie trzech przymiotników. Niestety ich osobowości to również nie pokaz pomysłowości, więc widzimy tu w większości stereotypowe charaktery, które standardowo dość znacznie się od siebie różnią. Mamy więc m.in. poważną Senę, mroczną Ayase czy wesołą Kozue. Oczywiście każda z nich ma własny powód, aby uczestniczyć w tym wszystkim, ale to także nie zostało wykorzystane w należyty sposób.

Kreska stoi na niezłym poziomie i to jedno proste słowo bardzo trafnie opisuje wygląd serii. Projekty postaci są wykonane poprawnie, choć nie porażają ani dokładnością wykonania, ani pomysłowością. Ot, zrobione są tak, aby prezentowały dobry poziom jak na dzisiejsze standardy, ale nic ponad to. Niektóre tła potrafiły za to zwrócić moją uwagę naprawdę ładnym wykonaniem, szkoda tylko, że są statyczne do bólu i na przykład ludzie w tle stoją w bezruchu, co oczywiście wygląda nienaturalnie. Animacja też ma swoje wzloty i upadki, ale nic specjalnego mnie w niej nie raziło. Muzyka stoi na dobrym poziomie. Co prawda ścieżka dźwiękowa, poza kilkoma scenami, nie zwraca specjalnie uwagi, ale potrafi czasami podkreślić klimat. Opening natomiast jest naprawdę sympatyczny i nie zdarzało mi się go przewijać.

Szkoda, naprawdę szkoda tej serii. Kilka pierwszych odcinków dowodzi, że był to materiał na naprawdę świetne anime. Niestety brak wyczucia w prowadzeniu fabuły i stopniowe zatracanie klimatu spowodowały, że z odcinka na odcinek było coraz gorzej. W zasadzie próżno szukać czegoś w tej serii, co zostało zrobione naprawdę dobrze, no może pomijając kwestie techniczne (które też, bądź co bądź, niczym genialnym nie są). Ciekawa jest też kwestia ocen Chaos;HEAd w internecie. Gdy przeglądałem statystyki po mniej więcej 2­‑3 odcinkach, ocena oscylowała w granicach „ośmiu”, podczas gdy obecnie spadła grubo poniżej siedmiu i pół. Jak widać tendencja spadkowa została dostrzeżona nie tylko przeze mnie. W przypadku tej serii można jednak sprawdzić, czy aby się nie spodoba, bo trzyma jednak pewien określony poziom. Z tym, że mógł on być znacznie wyższy, gdyby całość prezentowała się chociażby tak jak wstęp do tej opowieści.

Norbi, 28 lutego 2009

Recenzje alternatywne

  • Mitsurugi - 27 marca 2009
    Ocena: 7/10

    Jakbyście się czuli, gdybyście nie wiedzieli, co jest fikcją, a co prawdą, gdzie zaczyna się sen, a gdzie rzeczywistość? Poznajcie Takumiego Nishijou, którego życie tak właśnie wygląda. Udany thriller czy zmarnowany potencjał? więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: 5pb., Nitroplus
Projekt: Hidekazu Shimamura, Mutsumi Sasaki
Reżyser: Takaaki Ishiyama
Scenariusz: Toshiki Inoue