Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 1
Średnia: 4
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Misutenaide Daisy

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1997
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • みすて♥ないでデイジー
  • Don’t Leave Me Alone, Daisy
Gatunki: Komedia, Romans
zrzutka

Krótka opowieść o pozyskiwaniu przez mężczyznę obiektu doświadczalnego, jakim jest kobieta. Ciekawa, ale diablo nierówna komedia romantyczna.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Świat pełen jest zagrożeń czyhających na młodych ludzi. Zwłaszcza młodych geniuszów, o wykorzystaniu których marzą wielkie siły świata. A przynajmniej w to wierzył dziadek Reijiro Techno, wielki wynalazca, który umieścił swojego nie mniej genialnego wnuka w schronie atomowym, aby chronić go przed niebezpieczeństwami zewnętrznego świata. Jak to z geniuszami bywa – poza płaszczyzną własnych badań niezbyt rozgarnięty opiekun jest totalnym ignorantem, w efekcie czego ze zdziwieniem pewnego dnia odkrywa, że jego prawie dorosły już wnuk nie ma żadnego kontaktu z innymi ludźmi, ani nie posiada żadnej motywacji do nawiązywania takowego. Połączenia między tym zjawiskiem, a faktem, że sam odizolował chłopca od społeczeństwa, naturalnie nie dostrzega. Wszystko jednak się zmieniło w dniu, gdy Reijiro ujrzał za pośrednictwem kamery Hitomi Matsuzawę, uczennicę tej samej szkoły, do której powinien uczęszczać Techno. Młody geniusz zakochuje się od pierwszego wejrzenia i postanawia wyjść z ukrycia w celu zdobycia obiektu swojej miłości.

Historia jest dość oryginalna, choć na samym początku może się wydawać typowa. Techno okazuje się jednak jednostką wysoce niereformowalną. Nie mając bladego pojęcia o kobietach, zamiast w typowy sposób dla bohatera anime czynić długie i szalenie zakręcone podchody do obiektu swoich marzeń, młody geniusz podchodzi do całej sprawy w iście naukowy sposób. Czyli cel należy „złapać” i „poddać dalszej analizie w laboratorium”. Naprawdę trudno tę postać lubić. Nie zna imienia swojej ukochanej, nazywa ją więc Daisy. Jak sam mówi, tak samo jak złapanemu psu czy kotu nadaje się imię, tak samo swoją kobietę należy nazwać. Przejawia on skrajną postać egocentryzmu, w żadnym stopniu nie rozważając, co czuje Hitomi, nie ma żadnych skrupułów, aby trzymać ją przy sobie siłą lub groźbą. Wyjątkowo drażniąca jest postawa samej „Daisy”. Równouprawnienie kobiet i mężczyzn zaistniało prawnie w Japonii dopiero po II wojnie światowej i pewne przejawy tego nadal widać w mentalności niektórych mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Do grona tychże zaliczali się bez wątpienia twórcy Misutenaide Daisy. Hitomi niemalże biernie akceptuje zaloty Techno, nie wykazując żadnej asertywności. Sposób, w jaki zachowuje się bohaterka, i pewne komentarze innych bohaterów serii tworzą obraz związku, który Daisy powinna bez gadania zaakceptować jako jej odpowiadający, po prostu dlatego, że tego chce mężczyzna. Nie miewam feministycznych przebłysków, a i tak drażniło mnie to mocno, co daje pewien obraz nasilenia tej tendencji.

Powiedziałem wcześniej, że Reijiro porównał posiadanie kobiety do posiadania psa. W pewnym sensie nie dziwię mu się. Wątek romantyczny między nim a Hitomi rozwija się w sposób, który takowe porównanie faktycznie usprawiedliwia. Dziewczyna zaczyna akceptować swojego partnera rzeczywiście jak pies, który stopniowo przyzwyczaja się po prostu do nowego pana. Pod koniec serii cała sytuacja ulega pewnej poprawie. Nie jest to może wielka poprawa, ale nasza bohaterka zaczyna wreszcie przejawiać jakieś ślady własnej woli i własnych uczuć, nie jest tylko lalką. Żeby nie było wątpliwości – mimo to nie zmienia się za bardzo charakter całego związku.

Bohaterzy poboczni są zdecydowanie sympatyczniejsi od wspomnianej pary. Niestety, całość skupia się na Techno i Hitomi, a pozostałe postacie mają do odegrania jedynie krótkie komediowe epizody, nikomu nie zostaje poświęcone więcej uwagi. Poznajemy między innymi Yamakawę X, znajomego Techno ze szkolnej klasy. X jest „buntownikiem z wyboru”, wiecznie ubrany w wyzywające ubrania udaje twardziela, a w praktyce szuka cały czas przyjaciela, który mógłby go zrozumieć. Jest przy tym bardzo naiwny, co Reijiro nieustannie bez skrupułów wykorzystuje. Inną ciekawą postacią jest nauczycielka Rarako, która wiecznie zalewa się łzami, w obawie, że z powodu swojego braku doświadczenia w zawodzie robi coś źle. Wyróżnić jeszcze wypada Anii Noe, starszą uczennicę szkoły naszych bohaterów, której rola w całej historii zmieni się w radykalny sposób kilkakrotnie po drodze do zakończenia.

Humor jest dość nierówny. Wątki poświęcone Yamakawie X są chyba najśmieszniejsze w całości, choć autentycznie w pewnym momencie zaczęło mi się go szkoda robić. Twórcy bezlitośnie do samego końca zamiatali nim po ekranie, choć był on w zasadzie najsympatyczniejszą postacią w całym towarzystwie. Naturalnie, jak to w anime o genialnym wynalazcy, pełno tutaj najróżniejszych absurdalnych wynalazków i efektów ich używania. Po jakimś czasie irytować mnie za to zaczęły już najróżniejsze w założeniu śmieszne sceny pomysłowego usidlania Daisy przez Techno. Bierność dziewczyny wobec tych działań po jakimś czasie zaczynała mocno razić i odbierała urok tym scenom.

Trudno dziś znaleźć anime z lat 90., które imponowałoby kreską. Misutenaide Daisy posiada jednak kreskę, która nie imponowała i w momencie wydania serii. W tym momencie naturalnie wygląda bardzo archaicznie i bez wątpienia zrazi większość fanów nowych produkcji. Przede wszystkim razi ubóstwo grafiki, której wyjątkowo brakuje zadbania o szczegóły. Nie lepiej stoi sprawa z muzyką. Puszczana jest rzadko, a jak już leci, to nie zwraca na siebie uwagi i równie dobrze mogłoby jej wcale nie być. Spodobał mi się za to żywy, rockowy opening. Słabszy jest ending, w którym użyto niezbyt udanego motywu popowego.

Komu można polecić to anime? Cóż, w zasadzie jedynie fanom gatunku, którym nie przeszkadza stara kreska. Jednak biorąc pod uwagę jak dużo komedii romantycznych wychodzi każdego roku, nie dziwi fakt, że pamięć o Misutenaide Daisy zaginęła gdzieś po drodze. Wcale nie jestem pewien, czy warto wracać do tego tytułu.

Costly, 5 czerwca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Noriko Nagano
Projekt: Atsuko Nakajima
Reżyser: Yuuji Mutou
Scenariusz: Satoru Nishizono