Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 70
Średnia: 7,66
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kaze to Ki no Uta SANCTUS -Sei naru kana-

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 60 min
Tytuły alternatywne:
  • Poem of Wind and Trees
  • 風と木の詩 SANCTUS -聖なるかな-
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Romans
Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Rating: +18, Seks; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Europa; Czas: Przeszłość; Inne: Realizm, Shounen-ai/yaoi
zrzutka

Zakazana miłość w realiach dziewiętnastowiecznej Francji, czyli ekranizacja przełomowej mangi w historii yaoi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Do elitarnej szkoły dla chłopców Laconblade we Francji przybywa nowy uczeń, Serge Batouille. Należy on do arystokracji, ale jego ciemna skóra zdradza cygańskie pochodzenie, co nie umknęło uwadze kolegów. Jednak otwartość i życzliwość chłopca sprawiają, że łatwo zjednuje sobie innych. Zdecydowanie większym problemem okazuje się jego współlokator. Czternastoletni Gilbert Cocteau nie słynie jedynie z anielskiej urody, lecz głównie ze swojego zachowania. Nie tylko opuszcza większość zajęć, ale powszechnie wiadomo, że sypia ze starszymi uczniami głównie po to, aby załatwić dla siebie pozytywne wyniki testów, których nawet nie pisze. Kadra nauczycielska przymyka na to oko, gdyż jego wujek, Auguste Beau, jest protektorem szkoły. Zszokowany tym Serge próbuje nakłonić Gilberta do zmiany postępowania, jednak to wywołuje tylko agresję i niechęć chłopaka, a los dla nich obu przygotował jeszcze wiele gorzkich niespodzianek…

Recenzując to anime, nie sposób nie wspomnieć o pierwowzorze, którym jest siedemnastotomowa manga Keiko Takemiyi. Wydawana do połowy lat osiemdziesiątych, jest dziełem przełomowym, gdyż jako jedna z pierwszych prezentowała związki homoseksualne, nie stroniąc od pokazywania scen erotycznych. Brak zgody na cenzurę spowodował, że autorka dziewięć lat starała się o wydanie Kaze to Ki no Uta. Sama historia opisuje problemy, które w tamtych czasach stanowiły temat tabu, a i dzisiaj wywołują sporo kontrowersji. Prawdą jest, że dzięki skandalizującej tematyce łatwo zdobyć sławę, jednak często takie opowieści nie przedstawiają żadnej większej wartości (chociażby Boku wa Imouto ni Koi wo Suru). Pani Takemiya potrafiła jednak stworzyć rzecz trudną, ale i poruszającą. Jej talent sprawił, że nawet taka ilość tragizmu, z jaką mamy tu do czynienia, nie zamieniła Kaze to Ki no Uta w tani melodramat. Autorka mistrzowsko opisała skomplikowane relacje międzyludzkie, które stanowią o sile przekazu tej mangi. Losy bohaterów do najszczęśliwszych nie należą, można nawet powiedzieć, że w pewnym momencie świat się dla nich zawalił.

Autorka umiejscowiła akcję w wyjątkowo nieprzychylnych czasach, kiedy jeszcze surowiej oceniano tego typu związki. Bardzo dobrze widać to na przykładzie szkolnej społeczności, na której skupia się fabuła anime. To, że niektórzy zachwycają się urodą Gilberta, nie zmienia faktu, że w większości uczniów jego zachowanie wywołuje odrazę, a jego samego skazuje na pogardę i odrzucenie. Wpływ na to ma nie tylko charakter chłopaka, ale również warunki, w jakich się wychowywał, które w anime jedynie zarysowano. Bardzo trudno jest bowiem przekazać wszystko to, co zawiera oryginalna historia, jeśli ma się do dyspozycji jedynie godzinę. Sprawiło to, że wiele istotnych wątków pominięto, skupiając się jedynie na głównym, co jednakże znacznie go spłyciło. Anime pozostaje dobrym dramatem i całkiem sprawnie ukazano tutaj relacje między postaciami, lecz lepiej nie porównywać go do mangi. Ekranizacja jest jedynie fragmentem historii, który stara się udawać zamkniętą całość. Owszem, pod koniec „subtelnie” zasygnalizowano finał oryginału, ale chyba nie tak to miało wyglądać. W efekcie otrzymana historia jest dość prosta, choć niekoniecznie przewidywalna. Na pewno nie można nazwać jej romantyczną, mimo że traktuje o miłości. Wszystko to za sprawą nieprzyjaznych i trudnych relacji bohaterów, które w anime jedynie naszkicowano. Nie wypadają one sztucznie, ale zdecydowanie czegoś im brakuje. Podobnie reakcje otoczenia: są wyraźnie pokazane, ale to wszystko, gdyż na więcej zwyczajnie nie starczyło czasu.

Główną siłą mangi są charaktery postaci – skomplikowane i oryginalne, a przy okazji niezwykle trudne do oceny. Serge nie jest typowym dzieciakiem o złotym sercu, ma swoje wady i słabości, jednak przede wszystkim jest inteligentny i dojrzały jak na swój wiek. Z początku stanowi również jedyny głos rozsądku w całej opowieści, która wypełniona jest po brzegi różnego rodzaju patologiami. W opozycji do niego stoi Gilbert, porywczy i bezczelny, a w rzeczywistości bardzo wrażliwy i nieumiejący poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Wywołuje on zdecydowanie mieszane uczucia. Jest odpychający i trudno go zrozumieć, jednak gdy na scenę wkracza Auguste Beau, sprawa nieco się rozjaśnia. Niestety w anime do minimum zredukowano rolę opiekuna chłopaka, co znacznie utrudnia odbiór jego postaci. Był on jednym z bardziej wyrazistych i charyzmatycznych bohaterów, w bardzo znaczący sposób wpływającym na otoczenie. Pomijam fakt, że jest to jeden z bardziej skrzywionych i okrutnych charakterów, jakie dane było mi spotkać, nie ujmuje mu to bowiem oryginalności. Tymczasem w anime stanowi on jedną wielką niewiadomą i, jak to określił Serge, piętno na duszy Gilberta, pełniąc rolę niewyraźnego widma na dostatecznie już dramatycznym horyzoncie.

Jako że w anime skupiono się wyłącznie na relacjach głównych bohaterów, trudno napisać cokolwiek o innych. Serge i Gilbert stanowią przykład tego, co można określić mianem bohaterów tragicznych, gdyż autorka postawiła ich w bardzo trudnej sytuacji już na samym początku, a im dalej, tym bardziej ponuro i nieprzyjemnie. Trudno obu chłopców polubić (chociaż Serge może budzić sympatię), zdecydowanie łatwiej im współczuć sytuacji, w jakiej się znaleźli. Opinie pozostałych chłopców są podzielone, jednak wszyscy (z pewnymi niechlubnymi wyjątkami) mają podobny stosunek do Gilberta. Do innej grupy należy zaliczyć starszych uczniów sypiających z Gilbertem, którzy budzą tylko i wyłącznie negatywne emocje przedmiotowym podejściem do chłopaka (nie żeby sam się o to nie prosił, ale jednak). Czasem bohaterom brakuje bardziej szczegółowej motywacji i niewiele zostaje wyjaśnione. Ma się również wrażenie, że całość, mimo realistycznego przedstawienia, dzieje się jednak zbyt szybko. W końcu to tylko godzina i nawet jeśli widoczny jest upływ czasu, to zbyt mało spędziło się go z bohaterami, żeby móc ich dostatecznie poznać.

Ścieżka dźwiękowa nie należy może do wyjątkowo zapadających w pamięć, jednak muzyka klasyczna bardzo do tego tytułu pasuje i stanowi dobre tło dla wydarzeń. Ponieważ Serge ma talent do gry na fortepianie, usłyszymy kilka utworów w jego wykonaniu, obecne są również skrzypce i klawikord. Subtelne i czasem niezauważalne melodie podkreślają klimat melancholii, jaki towarzyszy nam przez cały seans. Tym razem ucieszył mnie brak piosenek, które przypuszczalnie odarłyby anime z uroku, który niewątpliwie posiada. Warto zwrócić uwagę również na seiyuu. Muszę szczególnie pochwalić Noriko Oharę, której głos bardzo dobrze pasuje do głównego bohatera, a ponieważ Serge jest narratorem całej historii, będziemy ją słyszeć dość często. W rolę Gilberta wcieliła się Yuko Sasaki, a jego opiekunowi głosu użyczył nieżyjący już Kaneto Shiozawa, chyba najbardziej znany z roli Iasona w Ai no Kusabi.

Zastrzeżeń nie mam do oprawy graficznej, która powinna się spodobać w szczególności miłośnikom starszej kreski. Projekty postaci są bardzo charakterystyczne dla Keiko Takemiyi i to po nich najbardziej widać upływ czasu. Bohaterowie w niczym nie przypominają bishounenów z nowszych serii yaoi, wyglądają jak normalni uczniowie (bądź co bądź Serge i Gilbert mają po czternaście lat). Na szczęście w czasach autorki nie obowiązywała jeszcze zasada podziału panów na „role” i dzięki temu słynący z anielskiej urody Gilbert nie zamienia się w kobietę, a Serge – w kulturystę. Postaci narysowane są z dbałością o szczegóły i względnym realizmem, choć oczy jednego z uczniów przypominają szkiełka w kalejdoskopie. Bardzo spodobała mi się stonowana kolorystyka, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę czas, w jakim rozgrywa się akcja (jesień/zima). Nie znaczy to jednak, że krajobrazy są mało szczegółowe. Zadbano zarówno o wnętrza, jak i pejzaże. Wszystko utrzymane jest w szarawej tonacji, brak tu jakichkolwiek ostrzejszych barw. Biorąc pod uwagę rok powstania anime, nie ma co liczyć na fajerwerki i efekty komputerowe. Animacja jest jednak całkiem płynna i zdecydowanie lepsza niż w niektórych współczesnych produkcjach. I właśnie tylko pod tym względem dobrze, że powstała jednoodcinkowa OAV, gdyż niewykluczone, iż dłuższa seria telewizyjna nie mogłaby poszczycić się taką grafiką.

Z listy potencjalnych widzów już na wstępie powinny się skreślić osoby mające awersję do wszystkiego, co z tematyką yaoi jest związane. Miłośniczkom przystojnych panów również niekoniecznie przypadną do gustu bohaterowie mający naście lat, a co najważniejsze, wyglądający na swój wiek. Nie jest to również lekka opowiastka, a prawdziwy dramat, który wymaga od widza wrażliwości i zrozumienia. Tych, których ten opis zaciekawił, mogę zapewnić, że historia w ani jednym momencie nie zmienia się w operę mydlaną i mimo oparcia na kontrowersyjnych tematach ma coś do przekazania. Anime może się spodobać, ale pozostawia niedosyt, dlatego zdecydowanie bardziej polecam mangę, która ma bardziej skomplikowaną i lepiej przedstawioną fabułę, a przede wszystkim stanowi zamkniętą i spójną całość. Sama historia jest znacznie bardziej poruszająca i złożona, co dodatkowo daje do myślenia. Nie jest to rzecz przyjemna i łatwa w odbiorze, ale czyta się ją i ogląda dobrze. Można powiedzieć, że Kaze to Ki no Uta jest swego rodzaju perełką, gdyż aktualnie mało która manga czy anime przedstawia problem miłości męsko­‑męskiej w taki sposób, nie stroniąc przy okazji od naturalizmu.

Enevi, 8 lipca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Keiko Takemiya
Reżyser: Yoshikazu Yasuhiko
Scenariusz: Yoshikazu Yasuhiko
Muzyka: Nobuyuki Nakamura

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Kaze to Ki no Uta na forum Kotatsu Nieoficjalny pl