Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 4/10
fabuła: 5/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 8
Średnia: 3,75
σ=2,22

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Midnight Eye Goku

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1989
Czas trwania: 50 min
Tytuły alternatywne:
  • Goku: Midnight Eye
  • MIDNIGHT EYE ゴクウ
Tytuły powiązane:
zrzutka

Cyberpunkowa opowieść science­‑fiction o glinach przyszłości. Kiedyś w najlepszym razie przeciętna. Dziś mocno trącąca już myszką.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Lata osiemdziesiąte i wczesne dziewięćdziesiąte były w kulturze popularnej erą narodzin, rozkwitu i ostatecznie śmierci gatunku, który zasłynął pod nazwą cyberpunk. Zanim jednak konwencja ta ostatecznie spoczęła w grobie, zdołała spłodzić mnóstwo potomków. Niektóre z jej dzieci były mądrzejsze, inne głupsze, a jeszcze kolejne zupełnie przeciętne. Wśród tych ostatnich znajduje się dzieło zatytułowane Goku: Midnight Eye.

OAV opowiada o przygodach policjanta imieniem Goku, prawdopodobnie wzorowanego na mitycznym Małpim Królu o tym samym imieniu. Nasz dzielny bohater pracuje w jednostce policji mającej wyjątkowego pecha. Otóż od dłuższego czasu jej członkowie giną w tajemniczych okolicznościach. Sytuacja na miejscu znalezienia zwłok zawsze wygląda tak, jakby popełnili samobójstwo. Co więcej, wersję tę potwierdzają nie tylko wyniki śledztwa, ale i świadkowie. Tym niemniej fakt, że dorośli, zdrowi psychicznie faceci jeden po drugim targają się na swoje życie, wydaje się dziwny. Jako że szefostwo (delikatnie mówiąc) nie pali się, by rozwiązać zagadkę, Goku zostaje prywatnym detektywem i postanawia sam odnaleźć sprawców. Doznawszy stanu mistycznego i objawienia czegoś, co prawdopodobnie w wymiarze symbolicznym było światowym superkomputerem splecionym z tysięcy odgałęzień sieci, uzbrojony w cybernetyczne oko dające dostęp do zasobów światowej sieci oraz wysoce stechnicyzowaną gazrurkę wyrusza, by szerzyć sprawiedliwość.

Zasadniczym problemem cyberpunka, z którym należy zmierzyć się także w tym przypadku, jest fakt, że cały gatunek narodził się w epoce komputerów Commodore, ponieważ jego autorzy przestraszyli się tych ośmiobitowych bestii. Pomimo że dość trafnie przewidzieli rozwój komputeryzacji i pojawienie się sprzętu elektronicznego w zasadzie wszędzie, to jednak nie zdołali ogarnąć całości następstw, jakie przyniósł czas. Powoduje to, że film jest momentami zwyczajnie śmieszny. Przykładowo: bohater otrzymuje sztuczne, cybernetyczne oko, które daje mu dostęp do wszelkich skarbów światowych komputerów. Pomijając fakt, że twórcy nie przewidzieli, iż skarby te będą się składać głównie z pirackich filmów i pornografii, daje mu to moc odwołania się do Google Search i Google Maps. Oprócz tego może wejść do każdego komputera (jak twierdzi druga OAV – nawet do tych znajdujących się w amerykańskich i rosyjskich bazach wojskowych), zupełnie, jakby nie znano firewalli. Do tego dochodzą skoki o cybertyczce długości kilkudziesięciu metrów, androidalne striptizerki, służące także jako coś między koniem a motocyklem (co nadaje zupełnie nowego znaczenia zwrotowi „pozycja na jeźdźca”) i wiele innych podobnych głupot. W połączeniu z prostą fabułą i intrygą na poziomie „ktoś próbował zabić głównego bohatera, więc ten się wścieka i zabija prześladowcę” sprawia to, że film wydaje się dość naiwny. Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę fabuła była czysto pretekstowa i służyła jedynie do pokazania pewnej ilości cycków i przemocy.

Kreska Goku: Midnight Eye ma wiele cech charakterystycznych dla epoki, w której powstała seria. Pomijając dość głupie projekty postaci, facetów nienoszących koszul do krawata i marynarki, oraz podobnych pomysłów, grafika jest bardzo uproszczona i uboga. Składa się częstokroć z pojedynczych, niezbyt szczegółowo narysowanych postaci, niezwykle szerokich w barach kobiet i facetów o sylwetkach płyt chodnikowych ustawionych na jakimś tle. Kiepsko wypadają zwłaszcza sceny erotyczne, które pojawiają się na ekranie w dość losowych momentach. Ot, po prostu ni z tego, ni z owego w kadr wchodzi gołe babiszcze, striptizerka, lub któraś z postaci zaczyna międlić czyjeś cycki (względnie jest za nie międlona). Sceny te sprawiają wrażenie, jakby rysował je ktoś, kto nie widział nagich kobiet nawet w „świerszczyku”, za to dużo czasu spędził, ugniatając plastelinę, bowiem cycki, tyłki i uda zachowują się jak zrobione z tego materiału (czyli zgodnie z klasyką gatunku). Także efekty specjalne i wizualne są raczej marne, czego należałoby się spodziewać. Podobnie ma się zresztą sprawa z muzyką. Owszem, podkład głosowy jest niezły, choć zapewne większość z nas słyszała już lepiej odegrane role. Natomiast wszelkie efekty dźwiękowe: strzały, odgłosy wydawane przez komputery, wysuwana broń, darte ubrania etc. przywodzą na myśl jakieś wczesne, generowane komputerowo sample (bo zapewne nimi są). Wprawdzie anime to nie kaleczy uszu, ale słysząc, jakie zdaniem twórców odgłosy wydawać będą samochody, trudno powstrzymać się od złośliwego uśmiechu.

Niestety podsumowanie tej recenzji musi być smutne. O ile bowiem zdarzają się dobre, stare tytuły, w gatunkach, jakich już się nie kręci, to niestety są także stare, kiepskie anime, należące do rodzajów, jakie już nie powstają. Oraz takie przeciętniaki, do których należy Midnight Eye Goku. Szczerze mówiąc, trudno mi tę produkcję szczególnie polecać czy odradzać. Jest to po prostu dość przeciętny cyberpunk, któremu starość nie dodała urody.

Zegarmistrz, 29 lipca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Buichi Terasawa
Projekt: Hiroshi Hamasaki, Yutaka Okamura
Reżyser: Yoshiaki Kawajiri
Scenariusz: Buichi Terasawa, Ryuuzou Nakanishi
Muzyka: Kazz Toyama, Yukihide Takekawa