Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 5,75
σ=1,3

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (JJ)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Twilight Q

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 2 (28 min, 30 min)
Tytuły alternatywne:
  • トワイライトQ
zrzutka

Dwie opowiastki niesamowite prosto ze Strefy Zmroku – OAV, która skończyła się, zanim na dobre się zaczęła.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Inspirowana amerykańskim serialem Twilight Zone, Twilight Q w założeniach miała być serią OAV złożoną z jednoodcinkowych opowieści autorstwa różnych reżyserów, które łączyłaby jedynie atmosfera tajemniczości i niesamowitości. Pomysł okazał się jednak niewypałem i ostatecznie skończyło się na dwóch półgodzinnych odcinkach: Toki no Musubime: Reflection Tomomiego Mochizukiego i Meikyu Bukken File 538 Mamoru Oshiiego. Zainteresowany zwłaszcza tym drugim, postanowiłem zerknąć na Twilight Q i przekonać się, czy mamy do czynienia z niedocenioną przez masy perełką, czy decyzja o zatrzymaniu produkcji była rzeczywiście słuszna.

Pierwszy odcinek opowiada historię dziewczyny, która pewnego dnia, nurkując, znajduje tajemniczy aparat fotograficzny. Zaskakujące są dwa fakty: po pierwsze, to zupełnie nowy model, który jeszcze nie trafił do sprzedaży, a po drugie, na filmie znajduje się jej zdjęcie. Zdjęcie, którego nie jest w stanie sobie przypomnieć i na którym obok niej widać chłopaka, którego nigdy w życiu nie spotkała. Dodajmy do tego sprawę dziwnej, pojawiającej się na morzu „czerwonej fali” niewiadomego pochodzenia, a dojdziemy do wniosku, że mamy do czynienia z Tajemnicą przez wielkie T. Przynajmniej teoretycznie. W praktyce scenariusz nie należy do odkrywczych i perfekcyjnie skonstruowanych, a od czasu ukazania się Twilight Q widzieliśmy wielokrotnie motyw podróży w czasie w zdecydowanie lepszym wykonaniu – Toki wo Kakeru Shoujo, by podać przykład dobrze znany, czy z najnowszych serii: Natsu no Arashi, a nawet nowe odcinki Melancholii Haruhi Suzumiyi. Toki no Musubime: Reflection brakuje niestety naprawdę dopracowanej fabuły, a braku treści nie nadrabia prezencją – oprawa może spodobać się wielbicielom starej kreski, ale na mnie nie zrobiła dobrego wrażenia. Nie ukrywam jednak, że tę część obejrzałem tylko z konieczności, bo tak naprawdę zainteresował mnie przede wszystkim odcinek wyreżyserowany przez Oshiiego…

Meikyu Bukken File 538 to historia detektywa obserwującego żyjącą w obskurnym pokoiku parę: małą dziewczynkę i podstarzałego faceta. Początek rokuje naprawdę dobrze – widzimy, jak lecący w powietrzu samolot bez wyraźnego powodu… przemienia się w rybę. Co wywołało tę metamorfozę i jaki jest jej związek ze sprawą detektywa? Kilka pierwszych scen rozbudziło moją nadzieję, liczyłem na popis wyobraźni reżysera porównywalny z o dwa lata wcześniejszym, fenomenalnym Angel's Egg. I chyba po raz pierwszy tak mocno zawiodłem się na Oshiim. Lubię jego specyficzny styl i jestem mu w stanie wybaczyć wiele, z krytykowanymi przez większość, przegadanymi, pseudofilozoficznymi fragmentami Innocence włącznie, ale to, co zrobił w Twilight Q, to już przesada. Gdybym chciał poczytać, kupiłbym książkę. Jeśli Oshii chciał pisać, mógł ją wydać. Meikyu Bukken File 538 w dziewięćdziesięciu procentach składa się z czegoś, na co określenie lazy animation nie wystarczy – żeby animacja była „leniwa”, musi w ogóle istnieć! Tymczasem ten film (choć określenie „film” wydaje się przesadą) składa się głównie ze statycznych kadrów, na dobrą sprawę nieprzedstawiających niczego konkretnego, a przez co najmniej połowę spędzonej przy nim półgodziny mogłem co najwyżej znudzony śledzić napisy, podczas gdy na ekranie nie działo się nic, zupełnie nic. To bardziej pokaz slajdów (i to nieszczególnie imponujących) z nagranym komentarzem niż animacja – dla mnie oglądanie tego odcinka było jak granie w visual novel, natomiast dla osób znających japoński wystarczająco dobrze, żeby nie potrzebowały napisów, będzie zapewne kojarzyło się ze słuchaniem audiobooka. Oczywiście, treść jest ważna, ale od filmu wymagam też formy, która by z tą treścią współgrała – w Meikyu Bukken File 538 nie ma jej prawie wcale. Choć metamorfoza samolotu imponuje, dalszy ciąg pozbawia złudzeń – fabuła, choć pomysłowa, jest zbyt przewidywalna, żeby zrobić naprawdę dobre wrażenie i jakoś zatuszować fakt, że zamiast anime dostaliśmy kilka statycznych obrazków na krzyż i nużący, monotonny monolog. Jeśli miał to być rodzaj artystycznego eksperymentu, Oshii przesadził.

Przykro mi to pisać, ale Twilight Q nie jest dziełem wybitnym, nie jest nawet dziełem dobrym. Zainteresowani mogą zerknąć, traktując ten film jako ciekawostkę, ale nic poza tym. To nieszkodliwe kuriozum, zaginione, poetycko ujmując, w mrokach niepamięci – i obawiam się, że trafiło tam jak najbardziej zasłużenie.

JJ, 21 sierpnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Kazunori Itou, Mamoru Oshii
Projekt: Akemi Takada, Katsuya Kondou
Reżyser: Mamoru Oshii, Tomomi Mochizuki
Scenariusz: Kazunori Itou
Muzyka: Kenji Kawai