Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,20

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 52
Średnia: 7,15
σ=1,15

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Mitsurugi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Wspaniała Birdy

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1996
Czas trwania: 4×40 min
Tytuły alternatywne:
  • Birdy the Mighty
  • Tetsuwan Birdy
  • 鉄腕バーディー
Postaci: Obcy, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Przygody Birdy z 1996 roku w postaci czteroodcinkowej OAV. Dobre kino science­‑fiction, dla fanów pięknej międzygalaktycznej agentki i amatorów starszych produkcji.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Obejrzałem i zrecenzowałem dwie świetne moim zdaniem serie o przygodach agentki Birdy, kolejno z 2008 i 2009 roku. Nie zawiodłem się, a wręcz przeciwnie, zostałem bardzo przyjemnie zaskoczony. Niemniej rażącym błędem byłoby zapomnieć, że istnieje wcześniejsza adaptacja mangi Masamiego Yuukiego w postaci serii OAV z roku 1996, w reżyserii Yoshiakiego Kawajiriego. Świadomy tego, sięgnąłem po liczącą już trzynaście lat historię.

Tsutomu Senkawa, szary licealista, ma na głowie ogromny problem. I nie jest to bynajmniej problem, przed którym stoi osamotniony. Każdy uczeń czy student doskonale zna cierpienia powodowane przez edukacyjne wyzwanie, jakim są egzaminy. Nie wiadomo dlaczego w związku z tym nasz bohater postanowił urządzić sobie przechadzkę późno w nocy, niemniej na brak wrażeń narzekać nie mógł. Przypadkowo wpadł na uciekającego mężczyznę, który okazał się nie tylko Obcym z innej planety, ale także kryminalistą, ściganym przez międzygalaktyczną agentkę Birdy, preferującą rozwiązania stricte siłowe w zakresie wymierzania sprawiedliwości. Senkawa szczęścia nie miał i agentka, w wyniku podstępu przestępcy, zwanego Geegą, miast zlikwidować groźnego złoczyńcę, zabija Bogu ducha winnego Tsutomu. Na szczęście technologia pozaziemskich cywilizacji pozwala ocalić protagonistę od wycieczki do otchłani śmierci. Senkawa żyje, ale owo życie pociąga za sobą nie lada konsekwencję. Od tej pory Tsutomu dzieli się ciałem z kosmiczną agentką. Pomijając szok wynikający z takiego wydarzenia, nasz bohater musi teraz współpracować z międzygalaktycznymi siłami prawa i pomóc Birdy w schwytaniu groźnego przestępcy. A że za każdą intrygą stoi w kolejce następna, a w cieniu każdego antagonisty czają się kolejne typy spod ciemnej gwiazdy, Tsutomu przeżyje przygody i zawędruje w rejony niedostępne dla zwykłego Ziemianina. Nasz duet rusza do walki z przestępczością, a nam pozostaje obserwować ich poczynania.

Gwoli wyjaśnienia: fabuła Birdy the Mighty nie jest w żaden sposób połączona z najnowszymi odsłonami przygód kosmicznej agentki. Jedynie pierwszy odcinek pod względem fabularnym jest podobny do wersji z 2008 roku. Reszta odcinków OAV, mimo zbieżności postaci, to już inna przygoda.

Tak oto, czyli w dużej części tak samo, jak w najnowszej odsłonie owego cyklu, przedstawiają się początki czteroodcinkowej serii OAV. Zacząć należy od tego, że całość jest utrzymana w typowej konwencji starego science­‑fiction, co pozwala nam poczuć unikalny klimat rodem z literatury przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Jest to drobny smaczek, ale ufam, że zauważą go miłośnicy gatunku. Trzeba przyznać, że jak na zaledwie cztery odcinki fabuła jest wystarczająco rozbudowana i zdecydowanie obfituje w akcję. Zresztą akcja i walki są tym, co nadaje całej serii dynamikę. Sama historia może nie jest niezwykle oryginalna (zła organizacja, wielki plan zagłady, ostatni boss, źli zza sceny itp.), jednak została poprowadzona zgrabnie, szybko i z sensem. Sam obejrzałem całą OAV odcinek po odcinku bez żadnej przerwy, ciekawy, co też zaserwują mi dalej. Brak tutaj przestojów, historia jest wystarczająco wciągająca, by widz nie odczuwał nudy. Uważam fabułę za udany element Birdy the Mighty, szczególnie że cztery odcinki to nie jest ilość wystarczająca na przedstawienie skomplikowanej, pełnej zwrotów akcji historii. Yoshiaki Kawajiri spisał się znakomicie, odnajdując balans między narracją a akcją.

O bohaterach rozpisywałem się już w recenzjach najnowszych adaptacji i mam w tym momencie niewiele do dodania w tej kwestii. Birdy jest w gorącej wodzie kąpaną agentką, najpierw atakującą, a potem zwykle zastanawiającą się głębiej nad problemem. Jest twarda, a przy tym obdarzona lekko aroganckim humorem charakterystycznym dla twardzieli stojących naprzeciwko przestępczości. Tak więc można oczekiwać jej uśmiechu podczas walki, a także repertuaru drobnych żarcików skierowanych do antagonistów. Jest jednak zdecydowana chronić niewinnych (no, z Tsutomu nie wyszło) i przekazywać złoczyńców w ręce sprawiedliwości. Główny bohater w wersji pokazanej w OAV to typowa postać słaba, strachliwa, panikująca i dziwiąca się wszystkiemu, czemu tylko można. Miewa przy tym przebłyski inteligencji, a także determinacji, przez co nie jest tak nieprzydatny, jak mogłoby się wydawać. O ile polubiłem go w najnowszych adaptacjach, o tyle tutaj mojego szacunku nie zyskał. I to właśnie on zaniża ocenę za bohaterów, a Birdy ją dosłownie wypełnia. No, ale to w końcu tylko 4 odcinki. Za mało, by zżyć się z postaciami.

Teraz grafika. Od razu można powiedzieć jedno: widać, że ma swoje lata, to prawda, odbiegając od dzisiejszych standardów na odległość jak stąd do Japonii. Ale również zdaję sobie sprawę z innej rzeczy. W swoim czasie z pewnością plasowała się w czołówce. Niestety, jako osobie przyzwyczajonej do produkcji współczesnych, trudno jest mi ocenić stronę wizualną. Wydaje mi się, że projekty postaci są naprawdę dobre i dopracowane, podobnie jak efekty specjalne i ilość szczegółów, niemniej stara już oprawa graficzna robi swoje, wpływając na mój odbiór serii. Monotonia i ciemna tonacja kolorów, brak tej charakterystycznej dla dzisiejszych serii ostrości, czy proste krajobrazy i widoki. Kreska typowa dla lat dziewięćdziesiątych, można powiedzieć, że wręcz klasyczna. Jednakże, jeśli mam być uczciwy, powiem szczerze, że jak na produkcję z lat dziewięćdziesiątych, OAV zrobiła na mnie wrażenie bardzo pozytywne i doceniam pracę grafików.

Podobnie jak w najnowszych odsłonach, tak i tutaj osobny akapit poświęcę animacji i walkom, gdyż oba te elementy są doprawdy świetne, żeby nie powiedzieć, że jak na swoje lata wręcz doskonałe. Dopracowane, przemyślane i cieszące oko widza. Animacja cechuje się płynnością i dynamiką, która nieraz dzisiaj szwankuje nawet w produkcjach z roku 2009. Walki są wystarczająco długie i urozmaicone, by widz nie odczuwał przesytu z powodu serwowanej dawki akcji. Niejeden współczesny twórca mógłby się nauczyć, jak powinny wyglądać płynne i staranne starcia przeciwników, choćby i krótkie.

Muzyka, szczerze mówiąc, specjalnie nie zapisała się mojej pamięci negatywnie czy pozytywnie. Wydaje mi się, że jest dobrana na tyle dobrze, by ładnie łączyć się z wydarzeniami na ekranie, jednak nie jest na tyle ambitna, by serca zabiły nam szybciej lub by wsłuchać się w dane utwory. Opening i ending również nie trafiły w moje skromne gusta. Przesłuchałem je po dwa razy, jednak później już oba omijałem. Można powiedzieć, że oprawa muzyczna jest przeciętna, nie przeszkadza i spełnia swoje zadanie.

Birdy the Mighty, seria OAV z 1996 roku, to zdecydowanie dobre kino akcji i science­‑fiction. Nie jest to ideał, zaś przez to, że seria jest już prawie w wieku wczesnoemerytalnym (jak na anime), można się spodziewać, że współcześni, szczególnie młodsi, odbiorcy nie dadzą rady przebić się przez to niemłode anime. Jednakże miłośnikom starego kina science­‑fiction, a także widzom darzącym sympatią starsze produkcje, polecam te serię z czystym sumieniem. Od siebie jednak pragnę doradzić wpierw obejrzenie najnowszych serii, czyli obu sezonów Tetsuwan Birdy Mighty: Decode, zaś dopiero później sięgnięcie po starszą o trzynaście lat OAV, żeby zobaczyć „jak to było kiedyś”. Naturalnie, jeśli ktoś wybierze odwrotną kolejność, to grzechu nie popełni. W ogólnym rozrachunku serię polecam, jeżeli potencjalny odbiorca nie nastawi się ani na fenomenalną, skomplikowaną fabułę, ani na przeżywanie emocjonalnych wzlotów.

Mitsurugi, 22 września 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Masami Yuuki
Projekt: Hiroshi Hamasaki, Kumiko Takahashi, Yutaka Izubuchi
Reżyser: Yoshiaki Kawajiri
Scenariusz: Chiaki J. Konaka, Yoshiaki Kawajiri
Muzyka: Kou Ootani