Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Azunime

Komentarze

Fullmetal Alchemist: Brotherhood

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Milika 7.01.2012 17:27
    Dla mnie najlepszym wyznacznikiem poziomu tej serii jest fakt, że za każdym razem, jak wciskam pierwszy tom mangi komuś, kto rękami i nogami broni się przed mangą i anime, to już następnego dnia OBOWIĄZKOWO muszę przynieść kolejne części, bo ta osoba nie da mi żyć. (Tym sposobem noszę mangę do szkoły niemal codziennie już od kilku miesięcy :D
    Jeśli ta historia potrafi zachęcić do zapoznania się z anime i mangą ludzi, którzy wcześniej uważali, że to 'chińskie kreskówki', to myślę, że z całą pewnością zasługuje na wysoką ocenę :)
    Odpowiedz
  • Meliana89 7.01.2012 15:35:49 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Kaname-chan 3.01.2012 21:20
    Wszystko co kocham
    Ten tytuł sytuuje się na pierwszym miejscu mojej listy anime. Genialna historia, genialne projekty postaci, muzyka i oprawa graficzna bez zarzutu. Żałuję, że historia musiała się już zakończyć, a z drugiej strony cieszę się, że mogłam spędzić przy niej tak długi czas. Gorąco polecam Stalowego Alchemika wszystkim tym, którzy jeszcze nie mieli z nim nic do czynienia.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Meh 22.12.2011 12:50
    Najlepsze anime ever!
    Akurat tak się zdarzyło, że i tematyką i postaciami i animacją Brotherhood jest idealnie dopasowany do mojego gustu.
    Najpierw obejrzałam podstawkę, a dopiero potem to i uważam, że bardzo dobrze zrobiłam, bo nie byłabym w stanie wytrzymać okropnych zmian fabularnych. Jak dobrze, że zekranizowali FMA jeszcze raz!
    To pierwsza seria, w której polubiłam „tych złych”. Envy, Greed, Wrath, Pride, Kimblee, nawet mały byt w kolbie, oni wszyscy byli świetni. Co prawda kiedy czarny kulko­‑pyłek zamienił się w sztywniacką formę Hohenheima stracił cały swój urok, ale mogę to wybaczyć.
    Trochę denerwowały mnie relacje Eda z ojcem. Wiem, że wszystkimi tymi obelgami tylko maskował swoją miłość, ale liczyłam, że chociaż na koniec nazwie go normalnie tatą. No trudno. To nie zmienia faktu, że postacie były świetne, prawdziwe i, na szczęście, dające się polubić.
    Daję moje pierwsze 10/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    hipol 16.11.2011 12:52
    brotherhood
    Anime ma według mnie jedną istotną wadę. Najpierw wątek i ogólnie cała fabuła jest przeciągana, a następnie akcja przyspiesza i całe anime szybko się kończy – zbyt szybko. Nie wiem jak inni ale po prostu odniosłem takie wrażenie, że to co powinno być ukazane w 70 czy 80 odcinkach na siłę musiało zostać zmieszczone w 64.

    Spodobało mi się natomiast to, że żaden bohater w anime nie jest jakoś wybitnie silny. Muszą współpracować żeby osiągnąć wspólny cel. Chociaż tutaj również wychodzi pewnego rodzaju wada bo moim zdaniem niektóre homonculusy były za słabe. Nie było chyba nawet wyjaśnione jak doktorowi Marcoh udało się sprowadzić Envy'ego do pierwotnej formy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Nanako-chan♥ 4.11.2011 20:04
    Anime zaczęłam niedawno oglądać a i tak już mi się spodobało. Muzyka rewelacyjna.
    I jbc FMA:B nie jest do końca kontynuacją FMA, ale i tak mi się podoba.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    deli 16.10.2011 19:41
    FMA:B jest kontynuacją, czy inną wersją FMA?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Black0rose 6.10.2011 16:39
    pokochałam od razu, dużo lepsze niż pierwsze wydane anime. treśc znacznie bliższa mandze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    lileo_dark 1.10.2011 21:27
    genialnie prowadzona fabula, wpadajaca w ucho muzyka, wspaniali bohaterzy, sliczna kreska… FMA:B po prostu pokochalam, jest sliczne i wzruszajace a jednoczesnie duzo scen bawi. genialne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    lastwhisper 22.08.2011 13:07
    Stalowe serce.
    „A lesson without pain is meaningless, for you cannot gain something without sacrificing something else in return, but once you have overcome it and made it your own… you will gain an irreplaceable, fullmetal heart.”

    Cytat, który idealnie podsumował całą serię.
    Tak. To najdłuższa podróż do domu, jaką mógł zaserwować nam świat M&A. Najdłuższa, ale też niesamowita i budująca w wielu kwestiach. Akcja nie przebiega w infantylny sposób, jak można było się spodziewać ze względu na głównych bohaterów w wieku przeciętnego widza. Wszystko rozwija się w swoim czasie, okrywa kolejne elementy układanki i dokładnie obrazuje nam cały przebieg wydarzeń na podstawie refleksji, wspomnień, krótkich przebłysków, a także splotów zdarzeń i przypadkowych, teoretycznie epizodycznych bohaterów. Fabuła nie wydaje się być nudna nawet przez setną sekundy. Co prawda nie jest tak zaskakująca jak ta, ukazana w pierwszej wersji, ale z kolei został tutaj w pełni wykorzystany jej potencjał, a także predyspozycje do „przerzucania” silnych emocji na widza.
    Utożsamianie się z bohaterami było kolejnym charakterystycznym aspektem przy oglądaniu – różnorodność charakterów pozwoliła na wytypowanie swoich ulubieńców. Pojęcie ideału było tutaj wyjątkowo abstrakcyjne, gdyż każda przedstawiona postać cechowana była silnie zaletami, jak i wadami. Uważam, że postać Edwarda została wykreowana w szczególnie precyzyjny i trafny sposób. Nie zrobili z niego niezwykle dojrzałego, zrównoważonego chłopaka, który doskonale wiedział jak zachować zimną krew w obliczu zagrożenia – był w istocie zwykłym nastolatkiem, który zachowywał się lekkomyślnie i często dziecinnie, jak na jego wiek przystało. Nie potrafił zapanować nad emocjami i działał pod wpływem impulsu, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Jak większość ludzi. W przypadku Roy'a również można mówić o zaskoczeniu – z pozoru spokojny, zrównoważony kobieciarz ze statusem Pułkownika, który pod wpływem emocji związanych z przyjacielem tracił jakąkolwiek zdolność do opanowania gorącej chęci zemsty. Postać ważna, ale zepchnięta na drugi plan w ostatecznym starciu. Z kolei Ling – trzeci w kolejności z Trójcy, która dzierżyła jako tako władzę w tej serii – był postacią bardzo charyzmatyczną i intrygującą w wielu kwestiach. Podobała mi się jego rola – to, w jaki sposób został wykorzystany. Kapitalny pomysł! Postacie w istocie były przedstawione realistycznie, zachowane w ryzach i podporządkowane wykreowanym przez autorkę charakterom. Naprawdę – to niesamowicie duży plus dla serii. W przypadku każdej odrębnej postaci.
    Komizm i dramatyzm wyszedł nadzwyczaj dobrze w tym połączeniu. Charakterystyczne gagi śmieszyły za każdym razem, a w chwilach grozy ściskało za gardło i roniło skrycie łzy.
    Brotherhood zasługuje na mocną 10. Dlaczego? Bo seria nie zawiodła mnie w żadnym calu. Każdy element wydawał się być na swoim miejscu, a ostatnie odcinki trzymały w napięciu i wywołały odpowiednie emocje na sam koniec. Nie czuję się niedosytu albo też wręcz jego nadmiaru. Jest wprost idealnie. Jedyne, co mnie trochę zirytowało, to patetyczne i już przesadnie abstrakcyjne  kliknij: ukryte . Ale w sumie można na to przymknąć oko. Taki mały szczegół nie jest w stanie zniszczyć mojej opinii o tym remake'u, który jednak chyba wydaje się być lepszy niż seria pierwsza. Ścieżka dźwiękowa była naprawdę odpowiednia – budowała napięcie i atmosferę w zależności od zdarzeń. Grafika też zasługuje na wysoką notę. A co do zakończenia? – Takie być powinno.
    Brotherhood spycha na drugi plan wszystkie inne serie, które dotychczas obejrzałam – nawet Code Geass, których dotychczas wydawał mi się najlepszy pod względem fabularnym. Dochodzę do wniosku, że bardzo trudno będzie przebić tak wysoki rating. Ale cóż – pożyjemy, zobaczymy!
    W kwestii końcowej mogę powiedzieć tylko jedno – OGLĄDAĆ I TO NATYCHMIAST!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    miju 5.08.2011 22:58
    (^o^)
    Od paru dni po głowie chodzi mi tylko FMA – to chyba normalne po takim anime, nie?;) Jest w nim wszystko, czego by można chcieć – doskonale poprowadzona fabuła, świetnie zaprojektowane postacie z oryginalnymi charakterami, wpadająca w ucho muzyka, no po prostu – nic dodać, nic ująć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ali99 28.07.2011 12:52
    Nie mozna sie rozczarowac. Kazdy znajdzie tu cos dla siebie ze wzgledu na bardzo rozbudowana fabule. Postaci nie sposob nie pokochac. Nie da sie nie wzruszyc. Po prostu cudowne anime. Polecam goraco.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    alice 28.07.2011 00:34
    AHHHH <3
    Pierwszą serię widziałam, gdy byłam jeszcze taką małolatką. Ah polubiłam bardzo , być może dlatego,że mangi nie miałam wcześniej w łapkach. Tylko ,że dziś już nie pamiętam niestety :( Kiedy wyszedł Brotherhood myślałam,że to 2 seria ale nie myliłam się , na moje szczęście. Szybko zakupiłam tomiki mangi i tak się stało,że POKOCHAŁAM to anime . Przede wszystkim grafika jest super :) Postacie , tła i walki. Muzyka , bardzo dobrana i jeśli się nie mylę maczała tutaj palce orkiestra z Warszawy :) Największym plusem jest to,że FMA posiada postacie drugoplanowe , które autorka bardzo rozbudowała. Nie spotkałam się jeszcze praktycznie , by aż tyle postaci nawet tych trzecioplanowych miało tak rozbudowane charaktery , historie itp . Bardzo mi się to podoba. Każda postać jest barwna . ma swój charakter. Szkoda,że nastał dawno temu koniec , no ale uważam ,że i tak takiej końcówki się nie spodziewałam. Podobało mi się też to ,że kliknij: ukryte  10/10 byc może dlatego ,że anime to zajmuje u mnie czołowe miejsce w top 10 the best anime :) Super przygodówka , humor i postacie. Czasami nawet było mi smutno , i poleciała łza gdy np  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mollaan 20.07.2011 10:56
    Genialne
    Jakiś rok może półtora wzięłam się za pierwszą serie którą zresztą porzuciłam w krótkim czasie.FMAB zaczęłam oglądać tylko przez to że koleżanka mi poleciła i mogę z rękom na sercu powiedzieć, że nie żałuje. Sama nie przepadam za shounen­‑em ale to anime zdobyło moje serce. Niewiele jest serii w których postacie miałyby tak ludzkie charaktery a historia nakreślona byłaby z taką precyzją.Zgadzam się z piszącą wcześniej Qualu, bohaterowie naprawdę się zmieniają, sama co jakiś czas stwierdzałam, że Edward jest wyższy a dorośli wyglądają na starszych. Openingi i endingi były różne jedne bardziej mi się podobały inne mniej, jak zawsze zresztą. Najlepszą rzeczą w FMAB są, moim zdaniem, postaci niewiele było takich które nie zdobyły chociaż troszkę mojej sympatii. Najbardziej jednak zapamiętałam sobie Edwarda, którego charakter był naprawdę ludzki, jest on podczas trwania serii chłopakiem 14­‑15 letnim i to się czuje! Nie był jakimś tak chłopczykiem który z powodu trudnej przeszłości nagle zmienił się w dorosłego, rzeczywiście jego zachowania w poważnych momentach były dojrzałe(przeważnie) ale wciąż czuć było, że jest on dzieckiem. Drugą postacią którą pokochałam, to dość dziwny wybór, był Envy,zazdrość, prawie cały czas zachowywał się jak psychopata a na końcy kliknij: ukryte  Na koniec powiem tylko tyle, że serię polecam każdemu,tylko osobą poniżej 12 roku życia radziłabym się wstrzymać bo niektóre sceny były naprawdę ciężkie a fabuła miejscami trudna do zrozumienia. kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zielonamoc 1.07.2011 22:41
    Naprawdę warto obejrzeć.
    Dzięki FMA dostałam do obejrzenia dwie naprawdę ciekawe serie. Wersja pierwsza, którą obejrzałam kilka lat temu naprawdę mi się podobała. Sporo akcji, sympatyczni bohaterowie, fabuła całkiem interesująca, do tego dość dobra grafika i świetna muzyka. Wersja druga to praktycznie całkiem inna historia, dynamiczna akcja, prawdziwe zatrzęsienie postaci i wszystkie obdarzone ciekawymi osobowościami i mocno osadzone w fabule. Rewelacyjna kreska, jak na tasiemca jest dopracowana i widowiskowa, zawsze tam gdzie było trzeba.
    Nad wersją pierwszą posiada jedną ale za to olbrzymią przewagę, która niweluje wszystkie jej wady, które tak cierpliwie wyliczały osoby wcześniej serie komentujące. Autor mangi a zanim scenarzyści po prostu bawili się tą historią. Fakt niepodważalny fabuła posiada dziury, godne sera, obok siebie w absurdalnym na pozór zestawieniu sąsiadują powalające scenki komediowe i prawdziwie dramatyczne sytuacje. Ale w żadnym momencie się nie nudziłam, pytania i wątpliwości dotyczące fabuły są w ogólnym rozrachunku nieistotne. Ta seria jako rozrywka spełnia swoje zadanie bardzo dobrze, wszystkie wątki ostatecznie splatają się dając kompletny obraz wydarzeń. Wiem, że kiedyś jeszcze raz sięgnę po tę serie, jest tego warta. Lubię się cieszyć grą jaka toczą z widzem autorzy a tu pisarz i twórcy anime puszczali do widza perskie oko systematycznie, a czasem stroili diabelskie miny. I jak tu się nie bawić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    TraveltotheMoon 1.07.2011 20:35
    Świetne.
    Świetne- pierwsze słowo które mi przyszlo do glowy. Bohaterowie mają bardzo ciekawe, zróżnicowane charaktery i nawet gdy te ''złe charaktery'' umierały ,płakałam, co mówi samo za siebie , muzyka bardzo dobra szczególnie 1 op, kreska śliczna.
    Z bohaterów najbardziej polubiłam oczywiście jak każdy Eda który zauroczył mnie już w 1 wersji FMA :D oraz Amstronga :D . Z tych złych postaci Envy'ego oraz Greeda. Szkoda tylko ,że tak blacho potraktowali wątek Niny i Tuckera. W FMA plakałam dość solidnie a w brotherhood prawie mnie to nie ruszyło. Szkoda też, że im bliżej końca tym mniej Eda i Ala , a końcowa bitwa jest pokazana o parę odcinków za wcześnie.  kliknij: ukryte  była przesłodka, (nie wiem czy to normalne­‑raczej nie) ale wkurzyła mnie troche bo nie chcialam aby Edward  kliknij: ukryte <zauroczona>. Ogólnie rzecz biorąc to anime jest na pewno jednym z moich ulubionych i w przyszłości do niego z chęcią wrócę. 10/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Gabiszoon 1.07.2011 18:23
    GENIALNE!!!
    To anime według mnie, jest genialne. Moje ulubione. Nigdy nie oglądałam takiego fajnego anime. Ładny ołpening(szczególnie 1 i 4)i ciekawka historia. Ja bym oceniła to anime od 10 to 10/10!:)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Qualu 22.05.2011 17:18
    Edward jest tylko jeden!
    Kiedyś chciałam obejrzeć pierwszą ekranizację, ale w okolicach 2o odcinka uznałam, że skoro i tak nie jest wierna mandze, to co się będę trudzić. Po paru latach dorwałam się do polskiego wydania i podczas oczekiwania na następne tomy uznałam, że cierpliwość przegrywa z tą historią i muszę wiedzieć, jakie będą dalsze losy braciszków.

    Spodziewałam się czegoś gorszego, typowego dla gatunku, a otrzymałam shounen, jakiego jeszcze nie widziałam. Nie tylko mający sens i fabułę, na którą nie składają się kolejne potwory tygodnia, ale przede wszystkim dopracowany i dopięty na ostatni guzik, przemyślany od deski do deski pomysł, zrealizowany w mandze niesamowicie, ale i w anime bardzo, bardzo dobrze. Ma rozpoczęcie i zakończenie, nie ciągnie się w nieskończoność i przede wszystkim nie nudzi.

    Akurat po bohaterach spodziewałam się tak samo wysokiego poziomu jak w mandze i nie zawiodłam się. Studio nie schrzaniło po raz drugi roboty własnymi dodatkami. Przelewając na ekrany kolorowe i mówiące wersje postaci, zrobili to tak, jak należy. Och, jakże wiele odsłon one miały, szło się pogubić w ich różnorodności. Ulubionych nie wymienię, bo musiałabym pół obsady wyróżnić. Dynamiczne, żywe i myślące charaktery, niektórych postaci po prostu nie sposób nie pokochać.

    Dopieszczeni, żywi bohaterowie i dobra historia to tylko część. Świetnie dobrani seiyuu dający tchnienie postaciom oraz muzyka na wysokim poziomie. Openingi, jak dla mnie, miały tendencję spadkową – od fenomenalnej piosenki ze świetną animacją do czegoś, co niestety musiałam przewijać. Sprawa z endingami miała się z kolei na odwrót, pierwszy był strasznie typowy, kolejny już mniej, a ostatni oglądałam i słuchałam do końca w każdym odcinku.

    Zaskoczyły mnie tła. Na początku krzywo na nie patrzyłam, choć pięknie namalowane, trochę mi nie pasowały te uproszczone plansze, na których strasznie odróżniała się animacja bohaterów, jednak w połowie serii uznałam, że nadają nieco bajkowy wymiar i kit z tym, że wyglądają jak obrazki gimnazjalistów. Animacja bardzo ładna, płynna i naturalna, kreska zachowała raczej swój oryginalny kształt, bardzo podobały mi się takie drobiazgi jak dziurki w uszach, niewielkie blizny ( które nie znikały w następnym odcinku ), znamiona, zmarszczki oraz to, że ludzie wyglądali jak ludzie. Bardzo lubię wydłużone sylwetki na obraz i podobieństwo Clampa, ale tutaj by nie pasowały. No i bohaterowie się zmieniali, dojrzewali. Kurczę, przez 22o odcinków Naruto nie urósł ani centymetra, w Bleachu też trzeba było zaznaczyć, ze minęło już parę lat. A tutaj podczas 6o epizodów postaci strasznie się zmieniały. I strasznie mi się to podobało.

    Co ciekawe, wracając do talentu „pisarskiego” pani Arakawy,  kliknij: ukryte  przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Czasami podczas oglądania niektórych shounenów nagle przypominam sobie o tym, ze jakaś postać zniknęła jakieś 3o odcinków temu i jeszcze nie wróciła. A jak wracała, to w ostatniej chwili, aby ocalić pozostałych bohaterów podczas bitwy, która ma miejsce kolejne 3o odcinków dalej. W Hagane.. sprawa miała się tak, że w chwili, gdy sobie o kimś przypominałam, kogoś zaczynało brakować, ta postać w tym samym czasie się pojawiała, zachowując w miarę możliwości naturalność i realistyczność między czasem a przestrzenią zdarzeń. Słowem, zachowana została równowaga, ma się to nie tylko do bohaterów, ale do całych scen, gdy czegoś zaczynało brakować, to w niedługim czasie się pojawiało, przez co historia była składna a wszelkie niedomówienia wyjaśniane w niedługim czasie.

    Końcówka serii jak najbardziej satysfakcjonująca. Zaś  kliknij: ukryte . To, co zostało rozpoczęte, zakończyło się bez żadnych większych zgrzytów. Fullmetal Alchemist: Brotherhood, jako jedną z nielicznych serii, mogę polecić z czystym sercem chyba każdemu, bez względu na wiek czy upodobania.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Razeroth 25.03.2011 22:50
    ... ... ...
    Już dawno nie miałem tak ogromnego problemu z napisaniem komentarza czy wystawieniem oceny. Po prostu nie wiem. Czuję pewnie niedociągnięcia, jak choćby kapelusz który zlatuje z głowy Kimblee'a, by w następnej scenie powrócić na miejsce… nie no to oczywiście żarcik. Takie błędy mnie nie ruszają.
    Jednak nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że czegoś tu brakowało, ale za nic w świecie nie potrafię określić czego.
    Najbardziej podobały mi się walki. Zwłaszcza Mustang vs Lust czy Mustang vs Envy. Miałem nadzieję, że główni bohaterowie pokażą coś ciekawszego, ale to tylko moje zdanie. I tak ich uwielbiam.
    SPOILER!
     kliknij: ukryte 

    Ostateczna ocena… ... ... NIE WIEM
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Erfremia 12.03.2011 22:36
    10/10
    To prawdopodobnie najlepsze anime typu shounen jakie widziałam. Pomijając pierwszy odcinek, od początku do końca się nie nudziłam.

    Jest to zupełnie inny shounen niż Nauto, Bleach, czy One Piece. W tamtych przypadkach autorzy wymyślili sympatycznych bohaterów i ciekawy świat, pozostawiając fabułę w szczątkach na zasadzie „jak już zacznę rysować, samemu mi coś do głowy przyjdzie”. W FMA nie ma czegoś takiego. Widać, że autorka przemyślała fabułę od samego początku, tworząc świetną i ciekawą historię
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ziomek1245 12.03.2011 18:32
    Dużo lepsze
    Ta wersja jest o wiele lepsza niż pierwsza, ciekawsza, nieprzekombinowana fabuła, dobre postacie, świetna kreska. Jest to kolejny dowód, że anime od początku do końca trzymające się mangi są o niebo lepsze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Cokier 25.02.2011 12:10
    trudny wybor
    Mam nieodpatre wrazenie, ze FMA:B jest o wiele lepsze od starego FMA. Solidna fabula, swietnie uksztaltowane charaktery bohaterow, super muzyka i od groma akcji.
    Jednakze nie moge zaprzeczyc, ze to przy tym starym FMA bawilem sie lepiej. Mangi nie czytalem i byl to poczatek mojej przygody z anime, wiec i gust nie byl wyrobiony.
    Co mnie boli przy serii Brotherhood to zbyt moralizatorskie podejscie do wielu spraw i lopatologiczne wyjasnianie pewnych sytuacji, co nawet dla srenio uwaznego widza jest zbedne i tylko sztucznie wydluza czas antenowy.
    Niemniej polecam serie, bo w koncu ekranizacja jednej z najbardziej popularnych mang zasluguje na uwage. Poznanie niektorych bohaterow z troche innej strony niz to bylo pokazane wczesniej rowniez (Mustang i Kimblee to prawdziwi giganci tej serii). Generalnie kawal dobrej roboty i swietna rozrywka na dziewiatke.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MaRika-chan 28.01.2011 14:27
    Dobre
    FMA Brotherhood napewno jest lepsze od tej pierwszej serii więcej tu szczegółów i rozbudowana bardziej fabuła.Postacie nie powiem ze są niedobre ale mogłyby być troszeczke lepsze.Kreska nawet nawet ujdzie, muzyka dobra.Ale to anime jest w tym dobre że jak ktoś chce trochę przygód to właśnie tutaj je znajdzie, świetna przygodowa historia a edzio wymiata jest supcio:)w drugiej serii wszystko ładnie się kończy chociaż trochę szkoda że Ed już potem nie może używać alchemii.W porównaniu do pierwszej serii 9/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maikeru 8.01.2011 20:32
    noi oglądnełem ;) świetne anime, dużo akcji, co najważniejsze nienudziło mi się w ani jednym odcinku a już ostatnie odcinki powaliły mnie z nóg ;) to był genialny pomysł żeby zrobić alternatywną wersje FMA, w pierwszej wersji troche mi się dłużyło szczegulnie po środku, tą wersje oglądnełem z wielkim zaciekawieniem a noi muza dużo lepsza ;) polecam
    Odpowiedz
  • Anielski_Pyl 5.01.2011 00:06:26 - komentarz usunięto
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime