Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

1/10
postaci: 1/10 grafika: 6/10
fabuła: 1/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 16
Średnia: 5,06
σ=2,46

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tsuki wa Higashi ni Hi wa Nishi ni ~Operation Sanctuary~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 13×12 min
Tytuły alternatywne:
  • Hani Hani: Operation Sanctuary
  • The Moon is East, The Sun is West: Operation Sanctuary
  • 月は東に日は西に〜Operation Sanctuary〜
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Nauczyciele, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Anime na podstawie gier eroge potrafią często razić przeciętną jakością wykonania. Ale serii zrobionej aż tak na przysłowiowe „odwal się” jeszcze nie widziałem.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Ai-chan

Recenzja / Opis

Czasami człowiekowi się nie chce. To normalne, zrozumiałe, doświadcza tego każdy przynajmniej kilka razy dziennie. W moim wypadku można mówić o kilkuset razach, dlatego ze sporą pewnością powiem, że dla lenistwa wykazać się mogę sporym zrozumieniem i cierpliwością. Tylko że jeżeli w tym stanie generuję owoce, za które potem każę sobie płacić, choćby dla zasady i pewnego ludzkiego szacunku dla odbiorcy włożę w to jednak konieczne minimum wysiłku. Ekipa studia RADIX nie zawracała sobie takimi drobiazgami głowy. Jako że wyraźnie nie chciało im się pracować nad Operation Sanctuary, wydali po prostu anime skrajnie niedopracowane, mogące aspirować do roli pomnika stwierdzenia „nie chce mi się”.

Naoki jest Zwyczajnym NastolatkiemTM, otoczonym przez Zwyczajny HaremTM, który, jak powszechnie wiadomo, jest elementem obowiązkowym szkolnego życia każdego osobnika tego typu. W czasie trwania serii Naoki najpierw będzie lawirował między swoim haremem, potem okaże się, że jednak nie jest taki zwyczajny, a gdzieś tam po drodze ocali świat. Bla bla bla.

W normalnych okolicznościach nigdy nie opisałbym fabuły żadnego tytułu w ten sposób, to zwyczajnie chamskie. Nawet gdyby to był tytuł, który mi nie przypadł do gustu. Ale to nie są normalne okoliczności. Dostałem do ręki „coś”, w stworzenie czego twórcy nie włożyli żadnej inwencji, pomysłu, ani tym bardziej wysiłku. Nie czuję się więc zobowiązany do innego postępowania, gdy efekt tych działań opisuję. Szanujmy się w końcu trochę, wydając takiego potworka studio RADIX nie miało prawa spodziewać się czegokolwiek innego.

Powiedzieć, że Operation Sanctuary jest schematyczne, to jak powiedzieć, że na Antarktydzie jest chłodno. Jest to stwierdzenie nieadekwatne, zupełnie niewystarczające do opisania zjawiska. Sposób przedstawienia akcji w tym tytule wygląda jak w przypadku parodii, gdy charakterystyczne dla gatunku schematy są przerysowane, przedstawione w sposób do bólu standardowy. Problem polega na tym, że to parodia nie jest. Seria zachowuje taki charakter od początku do końca, nawet przez moment nie siląc się na zmianę tego wrażenia. Nieważne, czy mówimy o postaciach, fabule, czy dialogach, wszystko to jest karykaturalnie schematyczne. W zasadzie gdyby wstawić tutaj głównego bohatera, który byłby świadom absurdalności całej akcji, to Hani Hani mogłoby nagle stać się przebojem dla wszystkich fanów parodii. Nie ma jednak co „gdybać”, faktem pozostaje, że serię totalnie wyprano z oryginalności i jakiegokolwiek polotu. Nie uświadczyłem tutaj nawet dłuższej wymiany zdań między dwoma postaciami, która mogłaby zostać uznana za interesującą. Od samego początku do końca przesuwamy się po tych sztywnych ramach, nawet przez moment nie doświadczając czegoś ponad to.

W każdym elemencie, gdzie to tylko było możliwe, zastosowano najbanalniejsze, najbardziej oczywiste rozwiązanie, nie tracąc w ogóle czasu na coś tak zbędnego, jak myślenie. Każdy, kto widział kilka pozycji z tego gatunku, może sobie tak na dobrą sprawę wystawić przebieg całego anime po kilku minutach seansu, po prostu prowadząc akcję dalej najoczywistszymi schematami wyciągniętymi z podobnych produkcji. Ile można pisać w kółko o schematyczności? Bez końca, gdy mowa o tym tytule! Jest ona tu tak wszechogarniająca, że nie można opisać tu zupełnie niczego bez stwierdzenia w guście: „rozwiązano to w sposób typowy”. Choć to dość krótkie anime, to nadal swoistą sztuką pozostaje fakt, że nawet najprostsze wymiany zdań między postaciami są tutaj totalnie bezbarwne, jakby zostały wygenerowane przez skrypt komputerowy, a nie myśl ludzką.

Od strony technicznej jest nieźle, choć w żaden sposób nie pomaga to serii. Kreska jest lekka, postaci wyglądają sympatycznie, a tła, choć niezbyt szczegółowe, są kolorowe i miłe dla oka. Ending i opening nie wyróżniają się szczególnie ani na plus, ani na minus. Podobnie jak muzyka słyszana w samej serii, choć strasznie razi fakt, że na przestrzeni jednego dwunastominutowego odcinka możemy usłyszeć tę samą melodię nawet kilkukrotnie.

Z oczywistych powodów serii tej nie polecam nikomu. Ze szczególnym uwzględnieniem teoretycznej widowni docelowej, czyli fanów gatunku – dla mnie to jedna wielka obraza widza, któremu twórcy niemal manifestują, że w ich opinii kupi nawet najgorszy chłam, byle pooglądać kolejnego nastolatka i jego harem. Takie produkcje powinno się ignorować dla zasady.

Costly, 5 stycznia 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: RADIX
Autor: August
Projekt: Norikatsu Nakano
Reżyser: Shouji Jinno
Scenariusz: Kazuharu Satou, Tsutomu Kaneko
Muzyka: Akifumi Tada