Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 10/10
fabuła: 8/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 23 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,35

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 542
Średnia: 8,37
σ=1,56

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kara no Kyoukai: The Garden of Sinners

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 7 (50 min, 58 min, 56 min, 46 min, 112 min, 60 min, 119 min)
Tytuły alternatywne:
  • Boundary of Emptiness: The Garden of Sinners
  • 劇場版 空の境界 - The Garden of Sinners
Postaci: Magowie/czarownice; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Mroczna i wciągająca opowieść o miłości i cierpieniu, ze zniewalającym klimatem i boską muzyką. To trzeba zobaczyć.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: oiXio

Recenzja / Opis

Chłopak spotyka dziewczynę wśród białych płatków śniegu. Dziewczynę niezwykłą i tajemniczą, dziewczynę, która widzi śmierć. Zakochany, stara się przebić przez lodowatą zbroję jej samotności. Nie poddaje się, mimo nieszczęść, które ich dotykają. W mieście ma miejsce fala brutalnych morderstw. Sprawca pozostaje nieuchwytny, jednak dziewczyna go szuka. Poluje na niego w mrokach nocy. Sama również jest łowcą i śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Mroczne siły nie pozwalają miastu spać. W cieniach czają się rzeczy i istoty, które występują tylko w najgorszych koszmarach, przerywanych wrzaskiem w środku nocy. Kto jednak lepiej nada się na ich pogromcę, jak nie dziewczyna, Shiki, która potrafi uśmiercić dowolną rzecz na świecie? I kto lepiej pomoże jej zachować człowieczeństwo, jeśli nie mężczyzna, który ją kocha? W mrokach nocy zwycięży miłość lub śmierć. Chociaż… jedno z drugim zawsze idzie w parze.

Kara no Kyoukai to cykl składający się z siedmiu filmów. Sporo czasu musieliśmy czekać na zapoznanie się z nimi wszystkimi. Opłaciło się jednak. Siedem dopracowanych i przemyślanych produkcji, wyróżniających się hipnotyzującym klimatem i wciągającą akcją. Filmy różnią się od siebie długością i treścią, zaś całość została pierwotnie wypuszczona w kolejności niechronologicznej. W takiej też osobiście polecam zapoznać się z tym cyklem. Dzięki temu seans i fabuła zyskują dodatkowo dzięki elementom zaskoczenia, a także skuteczniej trzymają w napięciu i niepewności. Nie można też zapomnieć o uczuciu pełnej satysfakcji, kiedy wszystkie elementy układanki trafiają w naszej głowie na swoje miejsce.

Anime zachwyca mroczną atmosferą i zapierającym dech w piersi klimatem. Jest to jedna z tych produkcji, które przede wszystkim tworzone są przy użyciu tych dwóch elementów. Atmosfera jest gęsta jak syrop, często minimalistyczna, ciężka, ale potrafiąca przerodzić się w dziką, pełną akcji pogoń, której tempo trzyma w napięciu. Twórcy filmu bawią się z widzem i oczarowują go klimatem, efektami graficznymi, miejscem akcji, która najczęściej rozgrywa się w ciemnościach nocy. Niepokojące odgłosy wśród ciszy, zbliżenia, dynamiczna praca kamery, wściekły wręcz kontrast i gra kolorów, jak krwista czerwień sukni w mrocznym bambusowym lesie lub delikatność bieli na tle pełni księżyca. Często towarzyszy nam poczucie niepokoju i strachu. Nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę. Filmy przechodzą nieraz w surrealistyczny obraz, gdzie nadnaturalne elementy, nieznane siły i subtelnie ujęta magia raczą nas ucztą wizualną i zaskakują niewyjaśnionym działaniem. Elementy magiczne nie przypominają w niczym sztampowych produkcji anime, gdzie wielkie rozbłyski, ogniste kule i magiczne kręgi przysłaniają cały ekran. Tutaj jest to siła, która po prostu istnieje, przejawiając się w mniej lub bardziej spektakularny sposób, niezmierzona i niezrozumiała. Nieznane są jej zasady ani reguły działania, jest jednak zaprezentowana ciekawie i z pomysłem.

Filmy nie stronią też od dramatu i przemocy. Wykręcane i odcinane kończyny, krew, gwałt, cierpienie. Wszystko zostało ukazane bez pardonu. Nie jest to jednak kino gore ani bezmyślna jatka. Jedna dobrze zrealizowana scena w tym anime, wśród brudu zaułków i gęstych strug zimnego deszczu zalewającego miasto, znacznie lepiej oddaje czyjś ból niż bezmyślna rzeź i brutalność. Również klasyczny podział na dobroć i niegodziwość nie jest odseparowany przy pomocy jasnej, łatwo widocznej linii. Częściej dominuje szarość. Zło bywa tylko owocem zbrukanej niewinności, skutkiem paraliżującego strachu, wynikiem szczerej nadziei i miłości. Zaś teoretycznie pozytywne postacie do samego końca nie zyskują zaufania widza – tu wyjątek stanowi główny bohater, Mikiya. Spokojna twarz Shiki wydaje się czasami skrywać szalejącą furię, a jej zimne, nieludzkie spojrzenie sprawia, że podajemy w wątpliwość motywy jej działania. Jeśli istnieje tutaj biel, to najczęściej splamiona. Seria umiejętnie i z wyczuciem lawiruje między klimatami horroru, thrillera, mrocznej fantastyki i kina akcji. Wszystko jest zgrabnie połączone i bardzo dobrze wyreżyserowane.

Nie brak dobrych dialogów, które najczęściej mają niejednoznaczne brzmienie. Nieraz wydają się banalne, z pozoru monotematyczne, jak dziwne rozmowy Shiki i Mikiyi, jednakże wraz ze zrozumieniem osobowości postaci, szczególnie skomplikowanej bohaterki, rozmowy te okazują się znacznie bogatsze w treść, niż by się wydawało. Proste metafory i porównania tak naprawdę ukrywają wątpliwości i pytania dotyczące samotności i uczucia. I jest to, co cieszy, podane w sposób bardzo przystępny, dość łatwy do uchwycenia. Przemawia do widza i daje się zrozumieć. Nie jest to egzystencjalny bełkot znany z wielu anime, pozostawiający nas z pytaniem, czy twórcy to banda oszołomów, czy filozoficznych geniuszy. Często są to rozmowy o sprawach błahych, jak lody truskawkowe, ale pozostawiają uczucie naturalnego porozumienia między bohaterami, więzi, nie zaś łańcucha „emowania”. Dialogi, mimo że nie dominują w filmach, wpasowują się w unikalną atmosferę anime i pomagają ją budować. To ważne w cyklu, który opiera się na klimacie.

Ciekawie sprawa ma się z fabułą. Po pierwszym seansie wszystkich filmów Kara no Kyoukai miałem poczucie, że obcowałem ze wspaniałą fabułą i wciągającą historią. Jednakże prawda jest taka, że to anime nie ma jasnej i wyraźnej linii fabularnej, jest to raczej historia o bohaterach, nie zaś przedstawienie konkretnego wątku. Wiecznie samotna, odseparowana w szkole, cierpiąca na problemy z tożsamością Shiki ulega poważnemu wypadkowi. Po tym wydarzeniu dziewczyna zyskuje potężną zdolność – zaczyna dostrzegać „linie śmierci”, koszmarną siatkę pęknięć każdej rzeczy czy istoty. Jeżeli w jakiś sposób naruszy bądź świadomie przetnie te linie, cel zostaje natychmiast okaleczony, zniszczony bądź zabity. Nie ma przed tym osłony. Nieważne, czy jest to stal, skóra, kości, tytan czy skała – Shiki może bez żadnego wysiłku unicestwić cokolwiek. Przerażona swoimi mocami odmawia powrotu do normalnego życia. Z pomocą przychodzi jej tajemnicza kobieta, która uświadamia dziewczynie, że są na tym świecie siły i istoty o wiele niebezpieczniejsze i bardziej przerażające od najbardziej niegodziwych ludzi. Daje jej cel – walkę z tym zepsuciem. Jeżeli ma już zadawać śmierć, niech to będzie w walce z mrocznymi mocami. Tak właśnie Shiki rodzi się na nowo. Nie zawsze taka była, nie zawsze jej serce skuwał lód, a pod ubraniem nosiła nóż. By nie utracić człowieczeństwa, potrzebuje kogoś, kto będzie jej o tym przypominał.

Wydarzenia w każdym filmie to najczęściej epizodyczne, luźno powiązane ze sobą historie i zagadki. Teoretycznie głównym wątkiem jest wyjaśnianie sprawy brutalnych i tajemniczych zabójstw, jednakże filmy nie pokazują drogi pełnej śladów i poszlak, prowadzącej do ich rozwiązania. Shiki i Mikiya Kokutou pracują w agencji zajmującej się tajemniczymi zdarzeniami i sprawami, w które często zamieszane są nadnaturalne moce i niewyjaśnione zjawiska. Proszę jednak nie liczyć na detektywistyczny charakter opowieści. Sprawy są w gruncie rzeczy proste do wyjaśnienia, tylko trudne do unicestwienia. Mimo że każdy film trzyma widza przed ekranem, a każdy epizod jest klimatyczny i ciekawy, to jednak powiązanie fabularne między nimi okazuje się dość słabe. Po obejrzeniu kilku z nich ma się wrażenie, że filmy w równym stopniu mają przedstawiać określoną historię, jak i przybliżać bohaterów, umożliwiając nam coraz głębsze ich poznanie. Siódmy film zgrabnie zamyka główny wątek, ale de facto to właśnie on zawiera znakomitą większość tego wątku. Dlatego, oceniając na zimno sam scenariusz, muszę powiedzieć, że nie jest to perełka fabularna, a wydarzenia okazują się dość prostymi historiami. Ponieważ jednak ich realizacja stoi na wysokim poziomie, zostajemy wciągnięci w akcję i klimat filmów, nie zwracając często uwagi na to, jak banalna jest sama treść. Forma robi swoje. Nie mogę też powiedzieć, że anime zaskakuje rozwiązanymi tajemnicami, skomplikowanymi układankami czy nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Wszystko ogląda się jednym tchem, ale nie ma miejsca na zachłyśnięcie się fabularnymi smaczkami. Za to nie ma też miejsca na niezrozumienie i irytację. Jest przyjemnie, smacznie i zrozumiale.

Z zachwytu nie zapieję ani eseju na dwie strony pisać nie będę, niemniej bohaterowie Kara no Kyoukai są barwnymi postaciami, które równie często budzą naszą sympatię, jak i niezrozumienie. Przede wszystkim okaleczona psychicznie i fizycznie Shiki, która od samego początku jest po prostu fascynująca i niesztampowa. Fascynujący jest jej chód, głos, spojrzenie, charakter i ukryte emocje. Dziewczyna, która wydaje się zimna jak ciekły azot, twarda jak granit, niszczycielska jak burza, o oczach jak wielobarwne ognie. Nie będę oszukiwał, że połowę sukcesu te filmy zawdzięczają właśnie jej. Dość dokładnie poznajemy jej sytuację życiową sprzed i po uzyskaniu nadnaturalnego wzroku. Nigdy nie miała łatwego życia, nie zaznała też zbyt wiele ciepła. Widzimy ewolucję jej osobowości i charakteru, próby zmiany zachowania, wszystko to jest naturalne i dawkowane stopniowo, w miarę upływu czasu. Shiki szuka dla siebie miejsca, nie bardzo rozumiejąc, czy ma jakiś cel w życiu, czy cokolwiek ma dla niej sens. Nie uśmiecha się, nie rumieni, nie jest typową ślicznotką z anime. Jest piękna w swojej surowości, a jej przemiana została świetnie pokazana. Zawsze towarzyszy jej Mikiya Kokutou, chłopak, który ją kocha i nie ma co do tego wątpliwości. Nie jest to pożądanie, nie jest to zauroczenie, a miłość. Chłopak jest dla Shiki ostoją, wsparciem, przyjacielem, telefonem zaufania, jedyną osobą łączącą bohaterkę z normalnym życiem, barierą, która chroni ją przed upadkiem w otchłań krwi i przemocy. Mikiya jest oazą spokoju, inteligentnym i wrażliwym facetem, który wie, czego chce. Jest stanowczy, ale i wyrozumiały. Co pozytywnie zaskakuje, nie okazuje się posiadaczem żadnych potężnych mocy, wyzwalanych w chwilach zagrożenia życia Shiki. Nie, to nie pan o grzywie do ziemi z solarną mocą w dłoniach. To nie zero w okularach (choć nosi okulary!), które potrzebuje ochrony, ani wiecznie poprawiający swoje binokle mądrala. Jest w porządku. Po prostu. Wykazuje niejaki talent do sztuk magicznych, ale w serii nie rzuca ogniem i nie kreśli kręgów, władanie tą subtelną sztuką oznacza bowiem tutaj coś więcej. Mikiya Kokutou jest postacią, która pozwala widzowi na chwilę wytchnienia od wszechobecnego w tym anime mroku. Inne postacie robią mniejsze wrażenie, choć nie na tyle, by nie dało się ich polubić. Siostra głównego bohatera, Azaka, to ciekawe, twarde i silne stworzenie, które urodę łączy ze zdecydowanym charakterem i talentem do magii, a brata darzy miłością nieco inną niż powszechnie uznawana. Ale nic z tych rzeczy, nie ma tutaj wątku kazirodczego – są tylko uczucia, do których się przyznano. I tyle. Antagoniści robią mniejsze wrażenie, nie znalazłem żadnego, który byłby wart, żeby napisać o nim coś więcej. Dobre jest to, że każdy z nich ma jakiś motyw i różnią się między sobą, a podzielić ich można na wielkich niegodziwców i pokrzywdzonych. Szefową dwójki bohaterów jest tajemnicza Touko Aozaki, z pozoru kobieta biznesu i handlarz różnymi wartościowymi starociami. Pod taką maską kryje się potężna czarodziejka o nie do końca jasnych motywach i silnym charakterze, do tego mająca szerokie kontakty i obdarzona seksapilem. Do końca nie dowiadujemy się o niej zbyt wiele, ale dzięki temu pozostaje intrygująca.

Prawda jest taka, że te filmy są nierówne. Jedne znakomite, inne bardzo dobre. Od gustów widzów zależy, które trafią do której kategorii. Do mnie najmniej chyba trafił film z numerem pięć. Po pierwsze, był stanowczo za długi, i czasem ciągnął się niemiłosiernie. Po drugie, towarzyszący Shiki drugoplanowy bohater był kompletnym baranem, irytującym konusem i w ogóle nie mam pojęcia, po co się tam pojawił, ponieważ tylko zawadzał, zarówno mnie, jak i bohaterce. Po trzecie, klimat za bardzo zaczął przypominać produkcje typu shounen. Antagonista z kosmosu, z manią wielkości, któremu nie podoba się świat, i dramatyczna walka na techniki magiczne, która przebiegała według znanego wszystkim schematu. Tak jest, właśnie tego z użyciem techniki zarezerwowanej niegdyś dla pana Nostradamusa, czyli przewidywania i przepowiadania. Ja wiedziałem, że użyjesz takiej techniki, więc użyłem innej, ale ty też to wiedziałeś, więc wcześniej się przygotowałeś, ale to i tak bez sensu, bo to wszystko iluzja, gdyż ja i tak o wszystkim wiedziałem, ale zaskoczyłeś mnie, że i na to miałeś niezłe kombo do skontrowania. I tak w koło Macieju. Błe. Zepsuło mi to troszkę klimat i mocno zirytowało. Ostatni film zaś wydawał się trochę na łeb na szyję zamykać fabułę. Dużo upchnięto, dużo ucięto, wkradła się odrobina chaosu i rozpaczliwy bieg do napisów końcowych. Ale przyznaję, że końcówka jest mocna, a co jeszcze lepsze, satysfakcjonująca. Brak zniszczonej klawiatury tego dowodzi.

Technicznie jest pięknie, miodnie i estetycznie, zawsze dynamicznie i płynnie. Oprawa wizualna jest piękna i klimatyczna: wspaniałe tekstury, gra kolorów, wyrazistość, mnóstwo szczegółów i zabawa efektami wizualnymi nie pozwalają oderwać wzroku od ekranu. Forma filmów i ich grafika współgrają ze sobą doskonale, tworząc smakowity kąsek, szybko i sprawnie konsumowany przez widza (mniam!). Animacja, która nie zawodzi, zrealizowana na wysokim poziomie, znakomicie oddaje profesjonalizm grafików. Ale i tak najlepiej wypada po prostu nastrój otoczenia, poszczególnych miejsc, nocy, miasta, mrugających świateł, pustych uliczek. Wszystko prezentuje się jak artystyczna kompozycja, pełna ciekawych pomysłów i zabiegów graficznych. A muzyka… Ach, muzyka. Jest to najpiękniejsza ścieżka dźwiękowa, jaką słyszałem. Zaśpiewane z prawdziwym mistrzostwem przez kobiecy zespół Kalafina utwory to kolejny integralny element cyklu, bez którego straciłby znaczną część swojego uroku. Muzyka, utrzymana w melancholijnych klimatach, łącząca epickość arii operowych z dynamicznym rockiem, muzyką klasyczną i j­‑popem to fenomenalne i oryginalne brzmienia, których słucha się z gęsią skórką i zapartym tchem. Otrzymujemy świetną grę dźwięków, budującą napięcie w poszczególnych scenach i znakomite podkreślenie emocji poprzez przyspieszającą bicie serca muzykę. Atmosfera jest boska, a wszystko dzięki przyłożeniu się do wielu elementów tworzących znakomitą całość.

Kara no Kyoukai to znakomite anime i świetne kino. Niesamowity klimat, połączony z cudowną muzyką i śliczną oprawą wizualną, tworzy unikalne, wciągające i wyróżniające się spośród innych anime dzieło, z którym naprawdę warto się zapoznać. Filmy są brutalne i krwawe, ale zrealizowane z pomysłem, wyczuciem i reżyserskim talentem. Bardzo dobre postacie, interesujące dialogi, dużo świetnych scen walki i niezwykła atmosfera nie pozwalały mi na wyszukiwanie wad. Jest to produkcja, z którą powinien zapoznać się każdy fan anime, a w szczególności ci, którzy uwielbiają anime na serio, gdzie nie ma miejsca na naiwność, schematyzm i pierdółkowate gagi. Jest to cykl wyjątkowy i oby więcej takich w, mam nadzieję, niedalekiej przyszłości.

Mitsurugi, 4 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Ufotable
Autor: Kinoko Nasu, Type-Moon
Projekt: Mitsuru Obunai, Takashi Takeuchi, Takurou Takahashi, Tomonori Sudou
Reżyser: Ei Aoki, Mitsuru Obunai, Takahiro Miura, Takayuki Hirao, Takuya Nonaka, Teiichi Takiguchi
Scenariusz: Masaki Hiramatsu
Muzyka: Yuki Kajiura

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Kara no Kyoukai na forum Kotatsu Nieoficjalny pl