Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kreskon 2014

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 5/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 5
Średnia: 4
σ=1,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (kapplakk)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tactical Roar

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 13×25 min
Tytuły alternatywne:
  • タクティカルロア
zrzutka

Okręt wojenny pełen słodkich dziewczynek – średnio udana hybryda kiepskiego romansidła z przeciętnie zrealizowaną serią wojskową.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: cissy

Recenzja / Opis

Pojawienie się na Pacyfiku wielkiego cyklonu zmieniło całkowicie życie na Ziemi. Wiele państw zostało zatopionych, a żegluga morska stała się bardzo istotnym elementem ziemskiego życia. Wzmożony ruch oceaniczny spowodował zwiększoną aktywność piratów, którzy szybko okazali się dużo większym niż niechciany cyklon utrapieniem. „Pascal Magi”, dowodzony przez kapitan Misaki Nanahę nieco przestarzały już okręt eskortowy, jest jednym z elementów systemu obronnego przeciwko piratom. Jego załoga składa się wyłącznie z młodych dziewcząt, ten stan rzeczy ulega jednak szybkiej zmianie. Starsze jednostki floty mają to do siebie, że co jakiś czas wymagają usprawnień. W ten sposób, przy okazji aktualizacji systemu komputerowego statku, na jego pokład trafia chłopiec imieniem Hyousuke. Jest on bliskim znajomym z dzieciństwa pani kapitan, która nazywana jest przez niego Nana­‑ne. Romans wisi w powietrzu, zostaje on jednak szybko ucięty przez oschłe zachowanie Misaki. Ale to oczywiście dopiero początek, bo Hyousuke spędzi z załogą sporo czasu i niejednej dziewczynie zawróci w głowie…

Początkowo anime zapowiada się na lekką serię wojenną, dzięki której zapach morskiej bryzy nieraz zagości w nozdrzach widza. Tymczasem już pierwszy odcinek zdaje się temu przeczyć. W dodatku zrobił on na mnie raczej negatywne wrażenie. Ilość serwowanego w nim fanserwisu odstraszy niejednego widza. Bardzo słusznie zresztą, bo koncepcja przyjęta przez twórców na początku serii w zasadzie nie zmienia się aż do końca. Tactical Roar jest tytułem, w którym motyw marynarki wojennej na pewno nie zasługuje na miano dominującego. Jest on raczej dodatkiem i zapewne wynikiem poszukiwań scenerii, w której można nakręcić kolejny romans w oderwaniu od wyeksploatowanej tematyki szkolnej. Trzeba też powiedzieć, że na tym kreatywność twórców się kończy. Seria jest absolutnie sztampowa. Stosowane przez autorów oklepane patenty każdy średnio wyrobiony widz widział na pewno po kilkadziesiąt razy. Anime koncentruje się głównie na codziennym życiu załogi okrętu, w którym sporą rolę odgrywa pojawienie się Hyousukego. Codzienne „przygody” bohaterów to kąpiele w morzu, mycie podłogi statku, imprezy towarzyskie i inne tego typu zajęcia, od czasu do czasu przerywane jakąś prawdziwą morską bitwą z krwi i kości. Należy dodać, że kiedy bohaterowie zostają wciągnięci w wir potyczek pośrodku oceanu, nie uświadczymy szczególnie błyskotliwego podejścia do tematu. Trudno jednak uznać to za wielką wadę, wszak nie jest to centralny element serii.

Największym problemem Tactical Roar jest zbyt duże moim zdaniem poświęcanie uwagi wątkom romansowym (przypominające miłosne perypetie w szkole podstawowej) i elementom komediowo­‑fanserwisowym (które oczywiście nic nie wnoszą do fabuły, ale są również średnio zabawne i po pewnym czasie nudne). Z kolei zbyt mało polotu i poświęconej uwagi zdecydowanie działa na niekorzyść wątków spiskowo­‑wojennych. Początkowo wydaje się, że gdyby czas antenowy podzielić równo pomiędzy wymienione elementy, seria nabrałaby nieco rumieńców i oglądałoby się ją znacznie przyjemniej. Z pewnością w ten sposób można było uniknąć odcinków, w których zwyczajnie nic ciekawego się nie dzieje – kilka salw w kierunku atakujących piratów miałoby zbawienny wpływ na ubogą fabułę. Droga, którą obrali twórcy moim zdaniem się po prostu nie sprawdziła. Widać to w okolicach 9. odcinka, kiedy nagle środek ciężkości przesuwa się w stronę wojennych spisków i morskich walk – najwyraźniej scenarzyści nie mieli już pomysłu, jak ciągnąć fabułę dalej z wykorzystaniem obranej konwencji. Niestety i tutaj mamy do czynienia ze sztampą w klasycznym wydaniu, zrealizowaną nieco poniżej przeciętnej. Sposób, w jaki zostają rozwiązane wątki miłosne i wojenne, nie zasługuje, mówiąc delikatnie, na pochwały. Niedosyt będzie odczuwalny szczególnie przez fanów romansów, ale także miłośników wojskowości. Mówiąc krótko, Tactical Roar to seria wtórna i zdecydowanie poniżej przeciętnej. Ale tak to już jest, kiedy nie celuje się zbyt wysoko i jeszcze po drodze coś nie wyjdzie. Brak ambicji czuć tu na każdym kroku.

Braki w scenariuszu, jakie by nie były, zawsze mogą zostać zrekompensowane przez ciekawych bohaterów. Tych jednak w serii jak na lekarstwo. Pozytywnie wyróżnia się właściwie tylko Misaki – sprawia bardzo dobre wrażenie (choć na początku nic na to nie wskazuje) i trzeba przyznać, że da się ją polubić. Reszta załogi dziewcząt to słodkie i radośnie rozbrykane dzieciaczki, które do ról marynarzy pasują jak pięść do oka. Wśród nich są cztery wyjątki: poza wspomnianą Misaki jest to Tanya, postać absolutnie sztampowa, ale całkowicie poważna, oraz „duet wielkich piersi” czyli nieco starsze od reszty Clio i Mitori, których rola, jak nietrudno się domyślić, ogranicza się do wymachiwania biustem i stawiania Hyousukego w kłopotliwych dla niego sytuacjach – krótko mówiąc, są źródłem wszelkich fanserwisowych gagów. A skoro już o męskim rodzynku mowa, to jest on równie sztampowym jak reszta bohaterów nieporadnym chłopcem, którego „miłosne perypetie” doprowadzą większość widzów do rozstroju nerwowego. Poza wesołą załogą „eskortowca” „Pascal Magi” w anime występuje oczywiście szereg różnych postaci, takich jak piraci, wojskowi i inni, które zbiorczo można określić jako, nie wysilając się, (uwaga, niespodzianka!) sztampowe (ten złowieszczy śmiech kapitana łodzi podwodnej…). Na koniec, dla urozmaicenia, mogę wspomnieć o Estreli Jardim­‑Mar, która robi wrażenie postaci naprawdę idiotycznej, podobnie jak kilka innych „bohaterów­‑potworków” w tej serii.

Oprawa techniczna, podobnie jak cała seria, jest poniżej przeciętnej. Twórcy chcieli oszczędzić na animacji, sporo jest więc statycznych ujęć sztucznie „animowanych” ruchem kamery. Obecny jest też dobrze znany patent z powtarzaniem podczas różnych walk morskich tych samych scen strzelania z działek, lotu rakiet itp. Najgorzej wypada grafika komputerowa – sprawia wrażenie, jakby robiono ją pięć lat przed powstaniem serii. Do oprawy dźwiękowej nie można się specjalnie przyczepić, ale po skończonym seansie w głowie został mi tylko opening. Trudno więc zarówno ją pochwalić, jak i skrytykować.

Poprzednie akapity sugerują, że Tactical Roar to niezły gniot. Czy tak jest w rzeczywistości? Niezupełnie. To po prostu seria, której składowe elementy są co prawda wykonane słabo, ale całość jako tako funkcjonuje i z powodzeniem da się to anime obejrzeć do końca. Czy seans usatysfakcjonuje widza – to już inna sprawa. Bo tak naprawdę nie jestem w stanie polecić tej serii komukolwiek. Miłośnicy romansów będą czuli duży niedosyt, fani akcji i morskich potyczek także dostaną ich stanowczo za mało. Elementy miłosne i wojskowe są bardzo słabo i nieudolnie zbalansowane – i tu widzę największy problem. W efekcie muszę stwierdzić, że chyba nie warto sięgać po ten tytuł. Po obejrzeniu wszystkich dostępnych serii wojennych i nowszych haremówek można się skusić, jeśli nie ma nic innego pod ręką. Takie sytuacje są jednak na tyle rzadkie, że lepiej zapomnieć o tym kawałku animacji i skupić się na bardziej wartościowych tytułach.

kapplakk, 28 kwietnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Actas
Projekt: Takashi Hiruma, Takeshi Itou, Takeshi Takakura
Reżyser: Yoshitaka Fujimoto
Scenariusz: Kazuho Hyoudou
Muzyka: Hikaru Nanase