Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 58
Średnia: 7,62
σ=1,11

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Initial D: Third Stage

zrzutka

A po maturze chodziliśmy na wyścigi samochodowe, czyli energiczny wstęp do dorosłego życia dobrze znanych bohaterów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: zonk486

Recenzja / Opis

Ostatnie miesiące szkoły średniej. Takumi Fujiwara wsławił się w całej okolicy ostatnimi sukcesami w nocnych wyścigach samochodowych i mogłoby się wydawać, że już stał się żywą legendą. Lecz w rzeczywistości jego czas na arenie driftingu dopiero nadszedł, a niedawne wydarzenia okazują się jedynie wstępem do dalszej kariery. Oto bowiem Ryousuke Takahashi zwraca się do chłopaka z propozycją dołączenia do elitarnego grona najlepszych kierowców prefektury Gunma, w zamyśle mającego na wyjazdach wsławić się na całą Japonię, bijąc wszelkie rekordy, by ostatecznie rozwiązać się i przejść do historii. Takumi jednak nie widzi siebie w drużynie. Ostatnie wydarzenia pokazały mu, jak mało jeszcze wie o wyścigach samochodowych, a w świecie motoryzacji czeka na niego wiele nauki. By odzyskać hart ducha, ponownie staje w szranki z Kyouichim Sudou. Toyota z nowym silnikiem to zupełnie nowy pojazd, ale czy sam talent i doświadczenie Takumiego wystarczą do wykorzystania pełni możliwości poczciwego Trueno? Chłopak nie ma czasu na zastanawianie się nad trapiącymi go dylematami młodego driftera. Kończy się szkoła, a tym samym rozpoczyna się podejmowanie życiowych i dorosłych decyzji. Żeby jeździć, trzeba pracować. Ale co Takumi chce robić jako pan Fujiwara?

Za wygraną nie daje Natsuki Mogi. Zmieniła się, skończyła z dawnym życiem, zakosztowała trudów pracy na własny rachunek. To już inna dziewczyna, lecz serce Takumiego wydaje się dla niej zamknięte, zranione poczuciem zdrady. Zapada zima, na horyzoncie majaczy przyszłość, czas skończyć ze szczeniacką miłością i podjąć odpowiedzialne decyzje. Obydwoje jeszcze nie mają własnej wizji przyszłych siebie i zadają sobie najważniejsze pytanie startu w dorosłość – „co ja właściwie chcę robić?”. Jaką drogą Takumi i Mogi by nie poszli, będzie to kolejne wyzwanie dla ich relacji.

Twórcy zdecydowali się zrealizować trzecią część kultowego Initial D jako film i ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Po nieco stagnującym fabularnie Second Stage historia w Third Stage już na starcie wystrzeliwuje jak z procy, rzucając bohaterów w wir coraz poważniejszych życiowych problemów, popychając do przodu relacje głównej pary i jeszcze lepiej rozbudowując kreację Takumiego, dodając mu wiele asertywności i wyznaczając w życiu cel, którego chłopak poszukiwał w poprzednich dwóch częściach. Wobec tych zmian jawią się one raptem jako wstęp, a naprawdę kluczowe wydarzenia dopiero mają nastąpić. O ile wcześniej można było narzekać, że główny bohater jest mocno niezdecydowany i miota się w objęciach fabuły, tak teraz wreszcie na serio bierze sprawy w swoje ręce i postanawia zostać panem swego losu. Niestety w stu minutach filmu zabrakło czasu na rozwój pozostałych bohaterów, którzy stanowią jedynie tło. Nie jest to jednak wielki problem, biorąc pod uwagę, ile się w anime dzieje i jak bardzo do przodu postępuje fabuła. Z drugiej strony cały czas rozpaczający z powodu samotności koledzy Takumiego przestają budzić współczucie, a zaczynają żal. Trzeba mieć nadzieję, że w przyszłości przestaną stanowić jedynie kontrast dla głównego bohatera, któremu jako jedynemu z ferajny sprawy sercowe układają się jako­‑tako (czyli po japońsku).

Initial D: Third Stage ma wszystkie pozytywne cechy dwóch poprzednich części, czyli: wyścigi samochodowe, więcej wyścigów samochodowych, jeszcze więcej eurobeatu, który, jak wszyscy wiemy, jest najlepszy, wyścigi samochodowe i dobrze skonstruowany wątek obyczajowy, opening grupy m.o.v.e. i szybkie auta ścigające się w rytm eurobeatu. I wreszcie te wyścigi samochodowe, o których już chyba wspomniałem, wyglądają porządnie. Może nie pięknie, nawet nie dobrze, ale przynajmniej nie muszę już okłamywać siebie samego i szukać argumentów na to, że jednak grafika komputerowa w Initial D to dobry pomysł. Tutaj trójwymiarowa animacja broni się sama, chociaż lepiej nie nastawiać się na jakość znaną ze studia Pixar. Samochody w końcu mają bardziej złożone tekstury, jakieś detale, felgi lśnią metalicznie, a szyby nawet bywają przeźroczyste. Dobrze wypada oświetlenie, co liczy się tym bardziej, że Takumi ściga się głównie w nocy. Auta wyglądają przynajmniej tak, jak w najlepszych ujęciach z dwóch poprzednich części, a w większości nawet lepiej. Ich kształty stały się bardziej obłe, detale karoserii to już nie tylko element tekstury, ale wreszcie kształt w trójwymiarowym modelu. Niestety wciąż nie opuszczało mnie wrażenie, że pojazdy w Initial D to metalowe pudełka z doczepionymi kółkami, w których zawieszenie nie pracuje i przez to są zupełnie sztywne. Nawet auta sportowe w jakimś stopniu reagują na kształt podłoża i przeciążenia boczne.

Na szczęście graficy zrezygnowali z projektowania wnętrz samochodów na komputerach i zdecydowali się użyć w tym celu desek kreślarskich. W efekcie tapicerka, deska rozdzielcza, a nawet manipulatory wewnątrz pojazdu to przykuwające wzrok detale, tak przecież istotne dla miłośników motoryzacji. Bajecznie prezentuje się podświetlenie wnętrza, zwłaszcza czerwonego obrotomierza w Trueno. Ponadto w filmie także droga i jej otoczenie są rysunkowe, podobnie jak stojący na poboczu statyści. Dzięki lepszym teksturom auta na tle malowanego tła nie kłują w oczy aż tak bardzo (ale jednak). Niestety pojazdy stanowiące uzupełnienie scen dalej prezentują dobrze znany i raczej negatywnie wspominany poziom z poprzednich serii. Jeszcze więcej dynamizmu zyskały sceny wyścigów. Animatorzy pozwolili sobie na wiele i osiągnęli fenomenalny efekt, płynnie przenosząc obraz z wnętrza jednego wozu do następnego. Biorąc pod uwagę, że już nie trzeba patrzeć przez palce na modele aut, nareszcie oprawa wizualna Initial D przykuwa wzrok wszystkimi elementami. Lepiej narysowane są także tła i postaci, czego w oczywisty sposób należałoby się spodziewać po anime kinowym.

Muzykę ponownie stanowi, tak jak już wspomniałem, eurobeat. To nie jest stwierdzenie, to argument i więcej na ten temat nie trzeba pisać. Ale można, ponieważ czołówka Gumble Rumble to następny kultowy już kawałek grupy m.o.v.e., obecnie przeżywający drugą młodość dzięki wykorzystaniu w licznych japońskich AMV. Niestety animacja w czołówce raczej odstrasza niż zachęca, na szczęście w samym anime nie wygląda już tak źle.

Initial D: Third Stage jest pozycją obowiązkową dla widzów zaznajomionych z poprzednimi częściami cyklu. Jest też bezpośrednią ich kontynuacją, dlatego znajomość wydarzeń sprzed filmu to wymóg stawiany widzowi. Owszem, seans bez zobowiązań, w celu podziwiania wyścigów samochodowych wchodzi w rachubę, lecz należy pamiętać o fabularnej kontynuacji, czyli Initial D: Fourth Stage. Film w oderwaniu od pozostałych elementów historii wiele traci, bowiem jego główną zaletą jest pchnięcie fabuły do przodu, zaś w kolejnych częściach rywalizacja kierowców staje się jeszcze bardziej widowiskowa. Ponadto nie wyobrażam sobie, że można uznać seans poprzedzających film serialowych odcinków za czas stracony.

Slova, 8 stycznia 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Pastel
Autor: Shuuichi Shigeno
Projekt: Kazumi Satou
Scenariusz: Hiroshi Toda, Nobuaki Kishima

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Initial D na forum Kotatsu Nieoficjalny pl