Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 2
Średnia: 7,5
σ=0,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Uchuu Kazoku Carlvinson

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1988
Czas trwania: 45 min
Tytuły alternatywne:
  • Space Family Carlvinson
  • 宇宙家族カールビンソン
Postaci: Androidy/cyborgi, Obcy; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Inne planety
zrzutka

Rodzina zastępcza w wersji science­‑fiction. Sympatyczna OAV z końca lat osiemdziesiątych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Trupa kosmicznych aktorów leciała sobie jak gdyby nigdy nic swoim statkiem przez bezmiar kosmosu, gdy nagle, podczas kolejnego skoku międzywymiarowego, ich pojazd wpadł na kurs kolizyjny z inną jednostką. Nasi bohaterowie wyszli z tego obronną ręką, ale drugi uczestnik wypadku miał mniej szczęścia, awaryjnie lądując na pobliskiej planecie. Czując się nieco winni zaistniałej sytuacji (dokonywany skok był trochę poza procedurami), nasi bohaterowie lądują tuż obok rozbitej jednostki. Na pokładzie znajdują dwa ciała martwych ludzi i dziecko ukryte w inkubatorze, które cudem przeżyło wypadek. Biorąc na siebie odpowiedzialność za wydarzenie, cyrkowcy postanawiają, że póki po dziecko nie zgłosi się ktoś z jego rodziny, oni wychowają je najlepiej, jak potrafią – w końcu całe życie grali jakieś role, więc teraz mogą zagrać rodziców. Z banku danych statku wyciągają imię dziewczynki (Corona) oraz podstawowe dane dotyczące życia ludzkich dzieci. Jak się zresztą okazuje, niezależnie od galaktyki, dzieci są do siebie bardzo podobne.

W skład tej dość nietypowej „rodziny zastępczej” wchodzą Mama – pluszowy kłębek à la Totoro, Tata – robot rodem z planu Futuramy, elfopodobna Beruka i trójka dziwolągów – Tah, Koh i Yah. Cała szóstka nie ma większego doświadczenia w wychowywaniu dzieci, ale robią, co mogą, dzięki czemu Corona bardzo szybko aklimatyzuje się w nieziemskim, bądź co bądź, otoczeniu. Zresztą, czy naprawdę jest ono aż tak nieziemskie? Choć kształty mieszkających w sąsiedztwie istot dalekie są od tego, co widujemy na Ziemi, ich życie wcale nie różni się aż tak od naszego. Dotyczy to także głównych bohaterów, zwłaszcza zaś przybranych rodziców, którzy tak dobrze wpasowują się w powierzone im role, że trudno się oprzeć wrażeniu, iż po cichu marzyli o takiej właśnie stabilizacji.

Uchuu Kazoku Carlvinson to przykład czegoś, co można nazwać kinem familijnym. Spokojna, optymistyczna, zabawna historia o życiu grupki nietypowych postaci, które wychowują ludzkie dziecko. Mama, która stara się być dobrą i opiekuńczą osobą, ale w trosce o przybraną córkę potrafi przesadzić. Tata, który jest silny i raczej małomówny oraz mało wylewny, ale gdy córeczka potrzebuje pomocy, może przekształcić się w siejącego zniszczenie mecha. Do tego przybrane „starsze rodzeństwo” i całkowicie nieziemscy koledzy ze szkoły. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z idealnym tytułem na wieczór, kiedy wracamy do domu zmęczeni, robimy kolację i mamy ochotę odpocząć przy czymś sympatycznym i nie epatującym seksem czy przemocą oraz nie oślepiającym widza tempem akcji i animacji. W takich sytuacjach to anime sprawdza się nieźle, co mogę potwierdzić na własnym przykładzie.

To rzecz z końca lat osiemdziesiątych, zachowująca kreskę typową dla pochodzących z tamtych lat, a adresowanych do młodszych widzów produkcji. Ciekawostką jest projekt robota – ojca, kojarzący się nieco z Benderem Bendingiem Rodriguezem z Futuramy, aczkolwiek na pewnych podobieństwach wizualnych zbieżność się tu kończy. Zwracam przy tym uwagę, że ta kultowa amerykańska animacja jest o dziesięć lat młodsza od Carlvinsonów. W anime mamy też kilka piosenek utrzymujących typowo dziecięcą, beztroską atmosferę. Całość trzyma całkiem przyzwoity poziom, choć po OAV­‑kach można oczekiwać nieco więcej.

Uchuu Kazoku Carlvinson jest typowym przykładem produkcji, których dziś właściwie się już nie robi – coś takiego, jak kino familijne wydaje się w dzisiejszym świecie japońskich produkcji animowanych w zasadzie nie funkcjonować, a jeśli – to nie wychodzi poza samą Japonię. Trochę szkoda, bo filmy takie całkiem dobrze pozwalają odpocząć, a ten akurat dodatkowo pokazuje zupełnie realne problemy związane z wychowaniem, nawet jeśli ubiera je w cokolwiek pozaziemskie szaty i dekoracje. Oceniam to anime dość wysoko, może nawet nieco na wyrost, ale dało mi ono nieco frajdy – a to potrafię docenić.

Grisznak, 30 marca 2010

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Yoshitoo Asari
Projekt: Masahiro Sekino
Reżyser: Kimio Yabuki
Scenariusz: Michiru Shimada
Muzyka: Hiroya Watanabe