Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 605
Średnia: 6,55
σ=2,26

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Loko)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

KissXsis

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • キスシス
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Ecchi, Realizm
zrzutka

Gimnazjalista i otwarcie go uwodzące siostry­‑licealistki. Fanserwisowy raj czy fabularny i etyczny armagedon? A może i jedno, i drugie jednocześnie?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: fm

Recenzja / Opis

Trudno być oryginalnym w ramach gatunku ecchi. Jego ramy i wymagania są nader sztywne, co owocuje z reguły bardzo schematyczną fabułą i bohaterami. Jak wiadomo, żeby ecchi było ecchi, trzeba nam zazwyczaj jakiegoś mniej lub bardziej zboczonego chłopaka zainteresowanego płcią przeciwną, a poza tym jakiejś dziewczyny, najlepiej o niezbyt dużym rozumku, za to z okazałym biustem. Potem jeszcze wystarczy zaaranżować odpowiednio absurdalne sytuacje, w czasie których nasz główny bohater (a przy okazji i widz) ma na co popatrzeć, a bohaterka odpowiednio się za to zainteresowanie odwdzięczyć. Najczęściej ciosem w łeb. Do tego dorzucimy jeszcze jakąś fabułę (najlepiej z wątkami romantycznymi), bohaterów drugoplanowych i voilà! Czasem jednak udaje się wyciągnąć z tego schematu nieco więcej…

Fabuła opisywanej w tej recenzji serii wygląda następująco: gdzieś w Tokio, w czasach nam współczesnych, żyje sobie pewna rodzina. Tata, mama, dwie siostry w wieku szesnastu lat oraz ich o rok młodszy brat. I wszystko byłoby jak najbardziej normalne, gdyby nie to, że wspomniane siostry, bliźniaczki Ako i Riko, pałają wielką, namiętną i bynajmniej nie czysto siostrzaną miłością do swojego brata Keity. A to nie wszystko. Całości z boku przyglądają się ich rodzice, którzy nie dość, że zdecydowanie tę miłość akceptują, to jeszcze obstawiają w sąsiedztwie zakłady na temat tego, która z dziewcząt zostanie oblubienicą Keity. Chore i niemoralne? No, nie do końca. Otóż scenarzysta nie poszedł tą samą drogą, którą wybrała osoba odpowiedzialna za Boku wa Imouto ni Koi wo Suru (gdzie pokazany został romans pomiędzy rodzeństwem biologicznym) i postanowił, że Keita i jego siostry będą rodzeństwem przyrodnim (pochodzącym z poprzednich związków swoich rodziców). I tak oto i wilk syty, i owca cała. Mamy kontrowersję, ale prawa już nie łamiemy. A co na to wszystko główny zainteresowany, Keita? Oj, wcale się mu ta sytuacja (przynajmniej początkowo) nie podoba…

Myślę, że warto wspomnieć tu jeszcze o sposobie, w jaki poprowadzona zostałą fabuła. Otóż całość jest wręcz wybitnie epizodyczna. Każdy odcinek stanowi jakby osobną opowieść, choć całość jest spięta nadrzędnym wątkiem zbliżających się egzaminów wstępnych do wymarzonego liceum Keity. Nie zmienia to jednak faktu, że fabuła i tak jest wybitnie pomieszana. Wątek przygotowań wydał się mi osobiście wręcz absurdalnie rozciągnięty, a w dodatku od czasu do czasu twórcy serwują nam odcinki lub sceny retrospekcyjne mające wyjaśniać sytuacje z teraźniejszości. Mimo to nie zabraknie też kilku klasycznych wypełniaczy w rodzaju festynu czy wizyty na basenie. Ostatnią istotną według mnie informacją jest bardzo otwarte zakończenie. Pomijając sprawę egzaminów, wszystkie większe lub pomniejsze wątki pozostają otwarte, co pozostawia świetną bazę wypadową pod ewentualną kontynuację.

Wprowadzenie fabularne mamy za sobą, toteż wypada napisać nieco więcej o postaciach. Zacznijmy od Keity. Nasz nastoletni bohater jest jak na swój gatunek całkiem oryginalny. Przede wszystkim, kiedy go poznajemy, nie jest zupełną bezwolną sierotą, więc ogania się od zakusów swoich sióstr, jak tylko może. Ponadto zdaje się być nader obiecującym sportowcem. Ako i Riko są już zdecydowanie bardziej schematyczne. Ta pierwsza jest typem intelektualistki, którą od czasu do czasu porywają romantyczne/erotyczne uniesienia. Natomiast Riko to typowa chłopczyca o wrażliwym wnętrzu i, jak się zdaje, chirurgicznie przyszytym do policzka plastrze. Naprawdę trudno stwierdzić, która jest bardziej zboczona… Poza nimi mamy w tle wspomnianych rodziców, a także kilku szkolnych przyjaciół Keity. Akurat te postacie za wiele do fabuły nie wnoszą. Za to dużo bardziej istotne są trzy inne postacie żeńskie, o których pozwolę sobie tu pokrótce wspomnieć. Pierwszą z nich jest Mikazuki, energiczna, po uszy zakochana w Keicie czternastolatka. Okazuje się nieco zbereźna, ale w granicach rozsądku. Keita ją ignoruje, natomiast siostry traktują ją jak ostrą konkurencję. Następna w kolejce jest młoda szkolna nauczycielka Ako i Riko, Kiryuu-sensei. Do Keity dobierać się raczej nie zamierza, co nie zmienia faktu, że stara się torpedować wszelkie potencjalne zbliżenia pomiędzy nim a jego siostrami. To zwariowana postać, kryjąca kilka wstydliwych sekretów. Na koniec zostawiłem sobie moją osobistą faworytkę, niejaką Mikuni. Wiekowo stanowi ona rówieśniczkę Keity i ogólnie rzecz biorąc jest wręcz rozbrajająco niewinna, co nie zmienia faktu, że scenarzysta często angażuje ją do licznych erotycznych gagów. Przyjdzie jej nieco namieszać w fabule…

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to w moim mniemaniu stoją na odpowiednim poziomie. Nie oznacza to oczywiście, że całość jest idealna. A to zdarzy się nieruchoma plansza zamiast animacji, a to kompletnie zastygłe w miejscu tła… Trzeba jednak oddać twórcom sprawiedliwość, że na główne postaci da się patrzeć z przyjemnością i nie ma żadnych problemów ze stwierdzeniem, kto jest kim. Poza tym proporcje poszczególnych postaci są oddane całkiem realistycznie i nie rażą zbyt wielkimi… atrybutami (choć można uznać, że na tle wyglądu Ako i Riko w projekt postaci Mikuni wkradło się nieco przesady). O podkładzie muzycznym nie potrafię za wiele powiedzieć… Opening to standardowy, energiczny j­‑pop, a przy endingu przygrywa zdecydowanie bardziej spokojna melodia. Natomiast muzyka w tle… Cóż, coś tam gra, coś tam brzdąka, ale konia z rzędem temu, komu te dźwięki zapadną na dłużej w pamięci.

Skoro mamy już za sobą sprawy techniczne, to ten akapit poświęcę temu, co w tym tytule najważniejsze, czyli fanserwisowi. A jest go tu od groma i ciut. Właściwie gdyby nie cenzura i brak szczegółów, to tytuł ten można by uznać za rozbudowane fabularnie hentai. Twórcy wykorzystują tu nieomalże każdą nadarzającą się okazję, od jedzenia banana w czekoladzie poczynając, a na nauce do egzaminu kończąc. Mamy też oczywiście standardowe dla gatunku wyjście na basen, uwodzenie, rozbieranie i wiele innych kanonicznych sytuacji. Ale na tym nie koniec, autorzy posunęli się dużo dalej, w efekcie czego nie raz i nie dwa niebezpiecznie przechylają się poza granice dobrego smaku. Wspomnę tu tylko o tak oryginalnych problemach jak niewielka liczba włosów łonowych (kompleksy na punkcie rozmiaru biustu to już za mało!) czy też kuracja przeciwchorobowa polegająca na wylizywaniu ciała chorego, by delikwent się dobrze wypocił. A to dopiero wierzchołek góry lodowej… Ogólnie rzecz biorąc, twórcy sobie w tej kwestii zdecydowanie pofolgowali i tytuł ten zdecydowanie nie jest (!) przeznaczony dla osób, które fanserwisu nie trawią. A i ci, którzy nie mają przed nim oporów, powinni się przed seansem chwilę zastanowić, czy są gotowi na to, z czym przyjdzie się im spotkać.

Czas na podsumowanie. Osobiście uważam KissXsis za tytuł udany. To prawda, można mu wiele zarzucić, zaczynając od czasem kompletnie nielogicznych działań głównych bohaterów, przechodząc przez kontrowersyjny pomysł, a kończąc na istnym morzu niesmacznego dla wielu osób fanserwisu. Niemniej anime to ma też swój urok i paradoksalnie dość ciepłą atmosferę. Zdobyło moją przychylność tym nieokreślonym „czymś”, które sprawia, że wiele zdawałoby się przeciętnych tytułów zjednuje sobie rzesze fanów. Osobiście wystawiam mu ocenę 7, gdyż w swoim gatunku stanowi z pewnością produkt o wysokiej jakości. Ponownie jednak ostrzegam, KissXsis spodoba się tylko twardym, wyrobionym miłośnikom ecchi. Dlatego apeluję: nie lubisz kontrowersji i dużej, skoncentrowanej ilości erotyki? Nawet tego anime nie włączaj, bo czeka cię tylko frustracja i zniesmaczenie. Antyfani gatunku mogą z spokojnym sumieniem odjąć od oceny tak ze trzy, a nawet cztery oczka.

Diablo, 16 listopada 2010

Recenzje alternatywne

  • Mitsurugi - 9 listopada 2010
    Ocena: 5/10

    Dwie piękne siostry chcą uwieść swojego brata, stosując wszelkie możliwe seksualne prowokacje, podczas gdy ten ostatkami sił próbuje oprzeć się ich zakusom. Co ma zrobić, skoro dodatkowo egzaminy za rogiem? więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: Bow Ditama
Projekt: Tomoyuki Shitaya
Reżyser: Munenori Nawa
Scenariusz: Katsumi Hasegawa
Muzyka: Mizuki Ueki

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o KissxSis na forum Kotatsu Nieoficjalny pl