Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 9/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 46
Średnia: 6,09
σ=1,67

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: IGN
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Astro Boy

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 95 min
Pierwowzór: Manga
zrzutka

Astro Boy po amerykańsku, czyli kolejny dowód na to, że pewne dzieła najlepiej bronią się w pierwotnych wersjach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: hakman4

Recenzja / Opis

Choć od śmierci Osamu Tezuki w 1989 roku zekranizowano dużą liczbę jego mang, trudno się oprzeć wrażeniu, że wiele z tych produkcji jest bardziej dziełami ich reżyserów niż „Boga Mangi”. Tak się jakoś złożyło, że Tezukę najlepiej ekranizował… sam Tezuka. Im bowiem dalej w las, tym mniej wspólnego z oryginałami mają kolejne adaptacje – giną w nich zarówno duch pierwowzoru (Black Jack the Movie z 1996 r.), jak i czasem przesłanie (Jungle Emperor Leo z 2009 r.). Czasami związki z pierwowzorem stają się bardzo luźne (Metropolis z 2001 r.) i trudno się oprzeć wrażeniu, że ktoś po prostu wykorzystał znaną markę, aby pod jej szyldem nakręcić własny film.

Nakręcony w roku 2009 Astro Boy to rzecz odmienna od wyżej wymienionych, już choćby z tego powodu, że tym razem za Tezukę wzięli się Amerykanie. Podejściem do tematu film jednak może się kojarzyć ze wspomnianą wyżej adaptacją przygód Kimby, całkowicie zmieniono bowiem założenia fabularne. Tym razem Metro City nie jest już zwyczajnym miastem – to zawieszona nad zniszczoną powierzchnią Ziemi enklawa spokoju i dobrobytu, które zapewniają wykonujące wszelkie prace roboty. Jednym z ich najbardziej znanych konstruktorów jest dr Tenma. Pewnego dnia na skutek ryzykownego eksperymentu z odkrytymi w kosmosie cząsteczkami ginie jego syn, Toby. Tenma, nie mogąc się z tym pogodzić, tworzy przy pomocy tych samych cząsteczek robota mającego być doskonałą kopią Toby’ego. Pomaga mu w tym dr Elefun, jego długoletni przyjaciel. Maszyna na pierwszy rzut oka w niczym nie różni się od Toby’ego, nie ma jednak dokładnie tej samej osobowości.

To sprawia, że Tenma po długim wahaniu wyrzeka się nowo stworzonego „syna”. Nie oznacza to, że Tobym nikt się nie interesuje. Wręcz przeciwnie, błękitny rdzeń, który go napędza, budzi żywe zainteresowanie prezydenta Metro City. Liczy on, że dzięki energii zawartej w nieziemskim materiale będzie w stanie stworzyć doskonałego robota bojowego. To zaś ma mu umożliwić wywołanie krótkiej i zwycięskiej wojny z pozostałymi na powierzchni ludźmi, a w perspektywie – wygranie kolejnych wyborów. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że porzucony przez ojca i ścigany przez władze Toby trafia na powierzchnię Ziemi…

Już na pierwszy rzut oka widać, że jedynie geneza powstania głównego bohatera ma coś wspólnego z oryginałem, reszta to licentia poetica twórców filmu. O ile u Tezuki najważniejsze było przedstawienie społeczeństwa, w którym ludzie i roboty egzystują obok siebie, a także konfliktów rozdzierających takie społeczeństwo, w filmowym Astro Boyu uderzono w inny temat – politykę. Tezuka niechętnie jej dotykał, tu zaś mamy wyraźnie pokazanego demonicznego prezydenta, który jadąc na wypróbowanych schematach i militarystycznych akcentach usiłuje wygrać wybory. Elementem humorystycznym jest z kolei partia robotów­‑komunistów. Podchwycili to twórcy polskiego przekładu – w filmie słychać znane doskonale nam hasło „By żyło się lepiej”, zaś ludzie, którzy mają odmienne zdanie od większości (w tym przypadku – dr Elefun) nazywani są przez władze „oszołomami”. Problem polega na tym, że w oryginale Astro Boya nie było nigdy czytelnego podziału dobro/zło ustawionego na linii władza/reszta społeczeństwa. Jeśli już istniał, to przebiegał w poprzek wszystkich warstw. Uczłowieczono też wyraźnie Tenmę, który jest postacią znacznie bardziej pozytywną niż jego pierwowzór.

A co zostało? Uważny widz dostrzeże wierność tradycji, choćby w projektach postaci albo w drobnych detalach (np. działka typu Schräge Musik). Pojawiają się Tezukowi bohaterowie (m.in. Hamegg), a drobną rólkę ma także postać będąca animowanym wyobrażeniem „Boga Mangi” (naukowiec w laboratorium Tenmy). Relacje na linii ludzie­‑roboty są jednym z poruszanych tematów, aczkolwiek podejście mamy tu mocno amerykańskie, z nadmiarem lukru, cukru i zupy owocowej. Widać, że inspiracją była tu wersja Astro Boya, która przyniosła temu tytułowi popularność na Zachodzie – czyli serial animowany z lat osiemdziesiątych. Nieco poważniejsza adaptacja z 2003 roku nie zyskała już w USA takiej popularności. Stąd też taka, a nie inna konwencja filmu – historii przygodowej z kilkoma wzruszającymi fragmentami i efektowną rozwałką w finale. Polityczne dodatki były zapewne adresowane do rodziców dzieci, które są tu głównymi odbiorcami.

Tym, w czym film wypada zdecydowanie najlepiej, jest oprawa graficzna. Nie jestem zwolennikiem CG i raczej nigdy nie będę, ale w swojej klasie Astro Boy błyszczy pełnym światłem. Zachowano wierność oryginalnym projektom postaci (w przypadku tych, które mają mangowe pierwowzory), a resztą utrzymano w konwencji, która wydaje się kompromisem między Wschodem a Zachodem. Nie przeszkadza to szczególnie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi. Pewnym zmianom uległ projekt postaci – ze względów przyzwoitości Amerykanie nie chcieli, aby bohater latał w samych majtkach. Dodano mu też kilka lat. Muzyka jest adekwatna do tempa akcji – szybka, podniosła i dobrze dopasowana. Szkoda tylko, że osoby za nią odpowiedzialne nie pokusiły się, aby wykorzystać choćby w jednym fragmencie charakterystycznej melodii ze starszych serii o przygodach Astro Boya.

Astro Boy to sprawnie zrobione kino familijne, zbyt jednak moim zdaniem odległe od pierwowzoru. Tym można zapewne wytłumaczyć bardzo złe przyjecie, jakie filmowi zgotowano w Japonii. W USA też zresztą nie był hitem, największą popularność paradoksalnie zdobył w Chinach (podobnie jak inne amerykańskie adaptacje anime – Dragon Ball: Ewolucja i Speed Racer). Nie zaryzykowałbym nazwania tego filmu złym – po prostu po raz kolejny pokazał, że branie się za klasyczne dzieła wcale nie gwarantuje sukcesu no i… że Tezukę najlepiej ekranizował jednak sam Tezuka.

Grisznak, 19 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Imagi Animation Studios
Autor: Osamu Tezuka
Reżyser: David Bowers
Scenariusz: Timothy Harris

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Astro Boy DVD Monolith Video 2010
1 Astro Boy VCD Monolith Video 2010