Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 10
Średnia: 5,9
σ=1,76

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tenshi ni Narumon

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 1999
Czas trwania: 26×23 min
Tytuły alternatywne:
  • I'm Gonna Be an Angel
  • 天使になるもんっ!
Gatunki: Komedia, Romans
zrzutka

Aureola, kaskaderskie skoki z dachu, dużo miłości i dobrych chęci – oto niezawodny przepis na anioła. Anime dla każdego, kto uważa, że ma mocne nerwy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wydawało się, że los się uśmiechnął do Yuusuke Kamoshity, kiedy zamieszkał sam i mógł poczuć smak wolności. Tyle, że owa radość okazała się ciut przedwczesna… Krótko mówiąc, chłopak ma ogromnego pecha. Nie dość, że ciągle kompromituje się przed pewną koleżanką z klasy, a zarazem cichą sympatią, to jeszcze po powrocie ze szkoły nie ma ani chwili wytchnienia. Musi bowiem użerać się z dziwną rodziną, składającą się między innymi z wampira, czarownicy i potwora rodem z Frankensteina, w której rej wodzi pyzata blondyneczka z aureolką nad głową. Ot, wprowadzili się bezczelnie i nie mają zamiaru się wynieść. Sam dom od tej chwili też wygląda, łagodnie mówiąc, niecodziennie. Za co los tak pokarał najzupełniej niewinnego nastolatka, który marzył tylko o zwyczajnym życiu?

O tak, pora na chwilę zadumy. Co przygnało tę gromadę osobników z innego świata? Dlaczego Noelle, bo tak ma na imię dziewczę z aureolką, przy każdej okazji rzuca się na szyję Yuusukemu, powtarzając, że go kocha? Po co to krzykliwe indywiduum o pomarańczowych włosach pragnie ją schwytać? Czy twórcy tego anime postradali zmysły, czy raczej zdarzy się to nam, nieszczęsnym widzom? Odpowiedź na przynajmniej dwa pierwsze pytania jest prosta – Yuusuke trafił na Noelle, idąc śladem porozrzucanych na drodze części damskiej garderoby (łącznie z bielizną). Dziwne? Jakie tam dziwne, powiecie – to przecież anime, tu takie rzeczy są na porządku dziennym! Dobrze, zatem idziemy dalej. Szedł śladem części damskiej garderoby, aż spadł ze wzgórza i wylądował na ich właścicielce. O dziwo, dziewczyna nie wrzeszczy na całe gardło „Zboczeniec!”, tylko radośnie dochodzi do wniosku, że oto znalazła sobie męża! Od tej pory chodzi z Yuusukem do szkoły, nie odstępuje go na krok (o spaniu w jednym łóżku nie wspominając) i co odcinek sprawia kłopoty. Biedny chłopak nie umie się postawić i w mękach próbuje wytłumaczyć „narzeczonej”, że tak w zasadzie to jest zakochany w kimś innym… W rezultacie Noelle postanawia jak najbardziej przybliżyć się do jego ideału dziewczyny. Krótko mówiąc – zostać aniołem. I zabawa dopiero się rozpoczyna.

Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas oglądania, jest słodycz. Przytłaczające nagromadzenie słodyczy. Urocze twarzyczki o dużych, błyszczących oczach, żywe kolorki z przewagą różu i wpadająca w ucho muzyczka (taki opening jak się przyczepi, to trudno się od niego opędzić). Główna bohaterka jest niesamowicie dziecinna, zresztą nie ona jedna. Nawet potwory wysyłane przez wroga przypominają przerośnięte zabawki. Drugim jest brak głębszego przesłania i właściwie większego sensu. Seria generalnie jest komedią i ukazuje, jak Yuusuke radzi sobie ze zwariowaną zbieraniną, zwaną szumnie rodziną Noelle (mała podpowiedź: wcale). Poranny aerobik na trawniku, niebezpieczna pasja do siatkówki czy też perypetie ojca rodziny podczas poszukiwania pracy… Ale w tej galerii osobliwości są także inne ciekawe okazy, jak jednoskrzydły Raphael, urocza Miruru (czy słodkie, frywolne kociczki są w anime standardem?) czy tajemniczy Mikael, który za wszelką cenę stara się pomóc Noelle w osiągnięciu celu i pod koniec każdego odcinka odczytuje kolejne zagadkowe ustępy Księgi Chaosu (doprowadzając tym widza – a przynajmniej mnie – do rozstroju nerwowego). Swoją drogą, oboje bardzo różnie postrzegają anielskość. Do czego to doprowadzi? A widział ktoś aureolkę, która brzęczy, wiruje i przecina wszystko, czego dotknie? Jeśli nie, niech zapomni o tym pytaniu i pożyje jeszcze trochę w błogiej nieświadomości. Sens? Jaki sens? Oglądając to wszystko trudno się nie zastanawiać, czy te dziwne pomysły przyszły do twórców Tenshi ni Narumon w gorączce, czy po dużej dawce napojów wyskokowych.

Teraz już można powiedzieć, że dziwne i zacząć wycofywać się ostrożnie z pola rażenia. A jednak… No właśnie, a jednak oglądałam bez chwili wytchnienia odcinek za odcinkiem, choć do tej pory się zastanawiam, czy tak polubiłam bohaterów, czy po prostu chciałam to jak najszybciej mieć za sobą. Niezależnie od przyczyn, seria potrafi przykuć do siebie i nie puszczać, więc jeśli nie jest się gotowym na wszystko, lepiej się do niej nie zbliżać. Komu zatem polecić? Na pewno miłośnikom różu i lukru oraz absurdalnego humoru… Z drugiej zaś strony, jeśli się wyjdzie z założenia, że właśnie o to twórcom chodziło – o przesadę, kiczowatość i niedorzeczność – można podejść do niej z odpowiednim dystansem i przymrużeniem oka. Co prawda finałowe odcinki mogą wtedy mocno zdziwić, ale to raczej nie jest wadą. W każdym razie na pewno nie da się przejść obok tego anime obojętnie. Za bardzo rzuca się w oczy.

Miya-chan, 16 lutego 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Pierrot
Autor: Heaven Project, Hiroshi Nishikiori
Projekt: Hiromi Katou
Reżyser: Hiroshi Nishikiori
Scenariusz: Mamiko Ikeda
Muzyka: Yoshikazu Suo