Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 469
Średnia: 7,63
σ=1,44

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Nurarihyon no Mago

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 26 (24×24 min, 2×24 min)
Tytuły alternatywne:
  • Nura: Rise of the Youkai Clan
  • ぬらりひょんの孫
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci, Youkai; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Prowadzenie podwójnego życia nigdy nie jest łatwe. Zwłaszcza kiedy trzeba pogodzić szkolne życie z obowiązkami następcy przywódcy potężnego klanu youkai. Wciągająca historia, tym razem opowiedziana z perspektywy demonów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: yoshii

Recenzja / Opis

Rikuo Nura to na pozór zwyczajny nastolatek, który marzy tylko o spokojnym życiu. Niestety skomplikowane koligacje rodzinne sprawiają, że nie jest to takie proste. Otóż chłopiec jest wnukiem wyjątkowo potężnego demona – Nurarihyona, będącego głową lokalnej grupy youkai. Los chciał, że demonia społeczność stworzyła coś w rodzaju rodziny mafijnej, a dziadek bohatera jest jej przywódcą. Siłą rzeczy Rikuo jest traktowany jak jego następca, chociaż zupełnie nie ma na to ochoty. Problem polega na tym, że jego druga natura odzywa się co jakiś czas, a świadomy tego dziadek nie widzi możliwości, aby zastąpił go ktoś inny. Chłopiec będzie musiał w końcu zdecydować, kto jest dla niego ważniejszy – szkolni koledzy czy grupa youkai zamieszkująca jego dom i opiekująca się nim od małego…

Bolączką wielu serii opartych na mangowym pierwowzorze jest błędne podejście twórców, którym wydaje się, że każdy widz miał do czynienia z papierowym oryginałem. Niestety Nurarihyon no Mago nie udało się uniknąć tego błędu. Początek serii wydaje się chaotyczny i zupełnie niezrozumiały, zwłaszcza dla osoby, która nigdy nie widziała mangi na oczy. Zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń, a scenarzyści nie kwapią się, aby wyjaśnić, o co właściwie chodzi. Kolejne karty są odkrywane stopniowo, motywacja poszczególnych bohaterów przedstawiana powoli. Dodatkowo tempo następujących po sobie wydarzeń i ilość zaangażowanych osób nie pomagają w połapaniu się kto, co i jak. Przyznaję, że pierwszą część serialu, która opowiada o konflikcie wewnętrznym w klanie Nura, pamiętam jak przez mgłę. Jednakże im bliżej jesteśmy końca zaprezentowanej historii, tym łatwiej wszystko zrozumieć. Sytuacja zdecydowanie rozjaśnia się, a wydarzenia nabierają kształtów, ale osoby, które lubią mieć już na początku jakieś mocne podstawy i ogólny ogląd sytuacji, zdecydowanie nie będą zachwycone. Jeżeli jednak ktoś przebrnie przez kilka pierwszych odcinków, dalsza część wynagrodzi mu nie najlepszy początek.

Ukazanie konfliktu wewnątrz rodziny służy przede wszystkim zapoznaniu widza ze strukturą grupy oraz przedstawieniu mu najważniejszych bohaterów, z Rikuo na czele. Kolejna część opowiada o próbie przejęcia władzy na terenach podległych klanowi Nura przez obcy gang, któremu przewodzi niejaki Tamazuki, tym razem niezbyt sympatyczny tanuki. Chociaż obie opowieści mają swoje momenty, to jednak druga zdecydowanie wyróżnia się lepszym tempem i nieco mroczniejszym klimatem. Chyba największy wpływ mają na to antagoniści głównego bohatera, wyjątkowo antypatyczni i zepsuci. Poza tym niezwykle wydłużony został finał, który rozłożono na kilka odcinków. Przy czym „wydłużony” nie oznacza tutaj „rozwleczony”. Wydarzenia następują po sobie szybko, a ponieważ angażują nie tylko głównego bohatera, każdy z jego towarzyszy dostaje swoje pięć minut.

Swoją drogą, miło dla odmiany zobaczyć świat z perspektywy youkai: jakie jest ich podejście do ludzi oraz do lokalnych bóstw i czym się zajmują, kiedy akurat nie zatruwają życia mieszkańcom miasta. Niby drobnostka, lecz takie odwrócenie proporcji daje interesujący efekt, zwłaszcza że oprócz grupki znajomych Rikuo ze szkoły, ludzie są tu tylko dekoracją.

Na początku bohater jest rozdarty między klanowymi obowiązkami a lojalnością wobec przyjaciół z klasy. Długo obstaje przy tym, że chce żyć jako człowiek, zupełnie odrzucając swoją demoniczną naturę, która daje o sobie znać w nocy. Nie chce przyjąć do wiadomości, że jako głowa klanu będzie musiał uprzykrzać życie ludziom (w końcu youkai to nie domowe zwierzątka i mają swoje obowiązki). Dopiero po jakimś czasie dotrze do niego, że demony, z którymi mieszka, także są dla niego ważne. Pogodzenie tych dwóch światów nie będzie łatwe, zwłaszcza że do grupki przyjaciół szybko dołączy ambitna, chociaż młodziutka onmyouji. W ostatecznym rozrachunku Rikuo całkiem dobrze radzi sobie jako zwyczajny uczeń i następca dziadka. To zdecydowanie nie jest typ, który użala się nad sobą i spycha odpowiedzialność na innych. Zarówno ludzka, jak i demoniczna wersja bohatera są szalenie sympatyczne i urocze. Spokojny i zrównoważony w dzień, od czasu do czasu potrafi zaskoczyć uporem i odwagą. Pewny siebie do granic bezczelności w nocy, czasami pokazuje łagodniejszą stronę. Na pewno jest to bohater, którego łatwo polubić, a który nie drażni nadpobudliwością czy skrajnym nieprzystosowaniem do życia. Śmiem twierdzić, że w ogóle youkai wypadły znacznie lepiej i barwniej od ludzkich bohaterów.

Szkolni ochroniarze Rikuo, czyli demony Yuki Onna i Aotabou, są pełni życia i charakteru. Ta pierwsza, podkochująca się w chłopcu, nie przepuści żadnej okazji, żeby dopiec swojej ludzkiej rywalce – Kanie. Zresztą nawet demoniczni bohaterowie drugo- czy trzecioplanowi potrafią wykrzesać z siebie więcej życia niż wszyscy szkolni znajomi Nury razem wzięci. Rola wyżej wspomnianej Kany Ienagi ogranicza się do wpadania w tarapaty, z których musi ją ratować nocna wersja Rikuo, czerwienienia się na jego widok i przemyśleń na temat „czy wszystkie demony są złe?”. Popis swojej beznadziejności daje w ostatnich odcinkach, pakując się w kłopoty zupełnie świadomie i w sumie z premedytacją. Tak, dobrze się domyślacie, nie cierpię takich żałosnych sierotek, którym nawet odrobina myślenia sprawia trudność (i dlaczego, na wszystkich bogów, dlaczego właśnie takie idiotki grają rolę głównej heroiny?!). Reszta szkolnych kolegów służy scenarzystom jako element komediowy, płaski i często irytujący, ale na szczęście nie na tyle, aby przeszkadzał w seansie. Wyróżnia się jedynie Yura Keikain, młodziutka, ale bardzo uzdolniona onmyouji: ostatnia ze swojego rodu, która pragnie pokonać potężnego Nurarihyona. Jako jedna z nielicznych postaci miała szansę się ciekawie rozwinąć, szkoda, że długość serii na to nie pozwoliła.

Chociaż serial wyjątkowo przypadł mi do gustu (co jak co, ale o sympatyczną serię z youkai w roli głównej wcale nie jest tak łatwo), muszę się przyczepić do kilku rzeczy. I kiedy piszę „przyczepić” dokładnie mam to na myśli. Być może jest to kwestia tego, że całkiem sporo rzeczy już widziałam, a dodatkowo mając świadomość, że będę oglądaną produkcję recenzować, zwracam uwagę na detale, które normalnie bym pominęła. Dlatego proszę, aby tego akapitu nie traktować szczególnie serio, ponieważ zawiera on bardzo osobiste narzekania. Po pierwsze, szalenie fascynuje mnie fakt, skąd Rikuo po przemianie w demoniczną postać bierze miecz? Już pomijam, że nieważne, czy jako człowiek ma na sobie mundurek, czy zwyczajne ubranie, jako demon i tak zawsze pojawia się w kimonie. Ale miecz? Wygląda to trochę tak, jakby był częścią jego ciała i po zmianie pojawiał się tak samo jak ręka czy noga. Po drugie, jęzor Inugamiego, czyli jednego z towarzyszy Tamazukiego. Niezależnie od tego, czy chłopak mówi, czy ma zamknięte usta, jęzor zwisa sobie cały czas. Biorąc pod uwagę jakie demoniszcze ma zęby, już dawno powinien go sobie odgryźć albo chociaż przygryźć! Naprawdę, o ile jestem w stanie zrozumieć pojawiający się znikąd miecz, tak za każdym razem, kiedy widziałam Inugamiego, w mojej głowie kołatała się myśl o jego zdawałoby się tytanowym, a przy tym giętkim języku, radośnie zwisającym i powiewającym. Żeby nie było, ja absolutnie nie wymagam od tego typu serii realizmu, po prostu czasem do człowieka coś się przyczepi i trzyma…

Od strony audiowizualnej seria prezentuje się wyjątkowo atrakcyjnie. Projekty postaci są zróżnicowane i dokładne. Mile zaskakuje duża liczba dobrze narysowanych demonów, zwłaszcza że zadbano także o projekty youkai, które pojawiają się tylko na chwilę. Twórcy nie poszli na łatwiznę, ukazując wszystkich członków klanu Nura jako ludzi, ale różnicują ich formy, a nawet przypisują niektórym po dwie postaci. Kolorystyka jest żywa i bogata, a tła nieźle dopracowane, chociaż niespecjalnie jest na czym oko zawiesić. Ponieważ bohaterowie nie używają skomplikowanych i widowiskowych technik walki (może z wyjątkiem młodej onmyouji) w animacji brak fajerwerków. Jest płynna i nie zawiera żadnych poważniejszych wpadek, ale trudno tu mówić o czymś wybitnym. Po prostu kawał porządnej, rzemieślniczej roboty. Serial jest przyjemny dla oka i jak na taką ilość odcinków, zaskakuje równym poziomem technicznym. Muzycznie jest bardzo podobnie, solidnie, ale bez rewelacji. Dobrze dopasowany do scen podkład idealnie dopełnia całości i pomaga budować odpowiedni nastrój, jednak nie jest to ścieżka dźwiękowa, którą człowiek chciałby sobie w wolnej chwili puścić i posłuchać. Tak naprawdę wyróżnia się tylko pierwsza czołówka, czyli piosenka Fast Forward w wykonaniu Monkey Majik. Drugi opening, a także endingi są dla mnie zupełnie nietrafione, infantylne i muzycznie kiepskie.

Nurarihyon no Mago to anime ciekawe, wciągające i szalenie sympatyczne. Problemem może być jedynie wrzucenie widza na głęboką wodę już na samym początku. Nie każdemu odpowiada taki rytm opowieści, ale mimo to warto dać serii szansę i „przeczekać” kilka pierwszych odcinków, nawet kosztem pewnego niedoinformowania. Urocze postacie oraz znakomicie poprowadzona druga część historii wynagradzają z nawiązką początkowy chaos. Jest to pozycja, która powinna przypaść do gustu przede wszystkim fanom wszelkich demonów, duchów i japońskiego folkloru, oczywiście doprawionego odrobiną humoru.

moshi_moshi, 12 lutego 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Hiroshi Shiibashi
Projekt: Junji Nishimura
Scenariusz: Natsuko Takahashi
Muzyka: Kouhei Tanaka

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Nurarihyon no Mago na forum Kotatsu Nieoficjalny pl