Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Fantasmazuria - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 9/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,67

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 5
Średnia: 7
σ=0,63

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Futatsu no Spica

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 20×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ふたつのスピカ
  • Twin Spica
Tytuły powiązane:
Postaci: Duchy, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość
zrzutka

Spica – najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Panny. Ulubiona gwiazda pewnej dziewczynki, marzącej o zostaniu astronautką.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Piętnastoletnia Asumi Kamogawa nie ma żadnych wątpliwości co do tego, kim chce zostać w przyszłości. Zdecydowała już dawno, jeszcze na początku szkoły podstawowej: chce być „kierowcą rakiety” i pewnego dnia polecieć w kosmos.

Czternaście lat temu spokojne miasteczko Yuigahama było świadkiem wielkiego wydarzenia, jakim był start promu kosmicznego. Jednakże kilkadziesiąt sekund po starcie eksplodował jeden ze zbiorników z paliwem, a płonące szczątki maszyny spadły na miasto. Jedną z wielu ofiar była matka Asumi – ciężko poparzona, zmarła kilka lat później, nie budząc się nigdy ze śpiączki. Niedługo po jej pogrzebie osamotniona dziewczynka znajduje niezwykłego przyjaciela – młodego mężczyznę, kryjącego zawsze twarz pod maską zabawki­‑lwa – ducha najmłodszego z astronautów, którzy zginęli w katastrofie promu. Lion­‑san, bo tak nazywa go dziewczynka, staje się jakby jej starszym bratem i powiernikiem jej sekretów. Dopinguje ją i pomaga w systematycznej pracy nad urzeczywistnieniem jej największego marzenia.

To marzenie nagle zaczyna być na wyciągnięcie ręki. Oto w jednej z prestiżowych szkół w Tokio utworzono eksperymentalną klasę, w której mają się kształcić przyszli astronauci. Konkurencja o miejsce jest ogromna, jednakże Asumi dzięki swym zdolnościom i determinacji znajduje się w gronie najlepszych. Jej życie ulega całkowitej zmianie: przenosi się do Tokio, przystosowuje do życia w szkole i – po raz pierwszy – znajduje przyjaciół, którzy rozumieją jej marzenia i dążą do tego samego celu: pewnego dnia popatrzeć na Ziemię z przestrzeni kosmicznej.

Osoby przyzwyczajone do sprawdzonej formuły „uczniów kosmicznej szkoły” (takiej jak choćby w Uchuu no Stellvia) mogą przeżyć przykre rozczarowanie. Ta seria nie zawiera praktycznie żadnych elementów science­‑fiction. Opisywana wyżej klasa mogłaby powstać już teraz, a może za kilka lat. Uczniowie mają oczywiście do czynienia z prawdziwym ekwipunkiem kosmicznym i elementami prawdziwego treningu dla astronautów, ale nikt nie jest tu wożony na wycieczki na orbitę. Przekazany przez którąś z rządowych agencji sprzęt jest używany, a konieczność zamówienia jednego dodatkowego skafandra (Asumi jest niewymiarowo niska) jest poważnym obciążeniem dla budżetu szkoły. W ogóle od strony faktograficznej seria zrobiła na mnie jak najlepsze wrażenie. Te wiadomości astronomiczne, które byłam w stanie sprawdzić, były prawdziwe, a pozostałe brzmiały wystarczająco wiarygodnie, by dowieść, że twórcy odrobili swoją lekcję. Trafiały się tylko pojedyncze kiksy: np. rekrutacja do klasy, w której taki nacisk położony jest na treningi fizyczne, byłaby z pewnością poprzedzona solidnymi badaniami lekarskimi kandydatów, tymczasem okazuje się, że jedna z postaci jest poważnie chora.

Rozczarowani będą widzowie oczekujący przygodowej fabuły. Akcja rozwija się bardzo powoli i szybko przekonujemy się, że nie chodzi tu o efektowne i zaskakujące zdarzenia. Zupełnie drobne sprawy mogą budzić silne emocje i wywoływać silny oddźwięk. Kilka odcinków w całości poświęconych jest retrospekcjom wydarzeń z przeszłości, do reszty zaburzając i tak powolny przepływ opowieści. Przy takim prowadzeniu narracji trudno spodziewać się klasycznego zakończenia, niemniej to, z czym miałam tu do czynienia, było w najwyższym stopniu niesatysfakcjonujące i przyczyniło się do obniżenia końcowej oceny. Biorąc pod uwagę nietypową długość serii – 20 odcinków – mam wszelkie powody przypuszczać (choć nie znalazłam nic na potwierdzenie tej tezy), że produkcja została anulowana w trakcie emisji i brakuje po prostu finałowej sekwencji sześciu odcinków.

Bohaterowie wyjątkowo łatwo zdobyli moją sympatię. Asumi często bywa porównywana do Shimy (Stellvia), jednak mnie znacznie bardziej przypominała Touru (Fruits Basket). Cicha, życzliwa światu, gotowa zawsze pomagać innych i kryjąca własne smutki za uśmiechem, jest też trochę dziecinna i wyobcowana, a rówieśnikom łatwo może wydać się dziwadłem. Nie jest w żaden sposób przesłodzona ani przetragizowana – nauczyła się żyć z bolesnymi wspomnieniami. Warto podkreślić, że nie jest żadnym geniuszem: z pewnością jest zdolna, ale sukcesy w nauce zawdzięcza ciężkiej pracy, podobnie jak odporność fizyczną zawdzięcza systematycznym treningom. Postaci drugoplanowe, z wyjątkiem chłodnej i zdystansowanej Mariki, nie doczekały się niestety pogłębienia charakterów. Nie są bynajmniej płaskie, po prostu chciałoby się dowiedzieć o nich czegokolwiek więcej. Moje wątpliwości wzbudził tylko Lion­‑san. Był pełen uroku i sceny z jego udziałem oglądało się doskonale, ale element nadprzyrodzony (istniejący obiektywnie, nie tylko w wyobraźni Asumi) po prostu nie bardzo pasował do przyjętej konwencji.

Delikatna muzyka, przeważnie fortepianowa lub smyczkowa, nie wyróżnia się z tła i raczej nie nadaje się do słuchania poza serią. Wyjątkowo podobała mi się dynamiczna i aż niepasująca do melancholijnego nastroju serii czołówka, równie udana była sekwencja końcowa. Animacja i kreska w pierwszej chwili nie budzą zachwytu. Są poprawne, ale nie ma nic, co by się wyróżniało, a jak na rok 2003 wyglądają dość przeciętne. Warto jednak zwrócić uwagę na dopracowanie jednej rzeczy: mimiki twarzy. Dopiero łapiąc pojedyncze kadry zwróciłam uwagę, że wyraz twarzy postaci zmienia się przez cały czas, w reakcji na wydarzenia czy słowa innych. To ogromna zaleta, która sprawia, że bohaterowie wydają się bardziej rzeczywiści i prawdopodobni, nawet jeśli nie mają zbyt wielu linijek dialogu do wypowiedzenia.

Futatsu no Spica bywa porównywana do powstałych w tym samym roku Uchuu no Stellvia i Planetes. Rzeczywiście, od tych porównań trudno uciec komuś, kto widział wszystkie trzy serie. Szkolna formuła Stellvii łączy się tutaj z solidnym realizmem Planetes, ale jest coś, co odróżnia Futatsu no Spica od obu tych tytułów – brak wątków komediowych. Są tu oczywiście sceny wywołujące uśmiech, ale nie ma nic, co można by zaliczyć do elementów komicznych – rzadki przypadek w serii skierowanej wyraźnie do młodszych widzów. Poza tym jest to anime niezwykle „czyste” – nie ma tu nawet śladów fanserwisu czy przemocy, a wszystkie rzeczy tragiczne zostały pokazane bardzo delikatnie i bez dosłowności. Jest to seria, którą warto polecić, także dla osób młodszych, choćby dlatego, że pokazuje sny możliwe do spełnienia i przekazuje porcję rzetelnej wiedzy. Trzeba jednak pamiętać, że więcej tu emocji niż akcji i – mimo optymistycznego przesłania – więcej okazji do łez niż uśmiechu.

Avellana, 22 marca 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Group TAC
Autor: Kou Yaginuma
Projekt: Masako Gotou
Reżyser: Tomomi Mochizuki
Scenariusz: Rika Nakase, Tomomi Mochizuki
Muzyka: Kazunori Miyake