Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,17

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 373
Średnia: 7,07
σ=1,68

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hiyokoi

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 20 min
Tytuły alternatywne:
  • ひよ恋
Tytuły powiązane:
Widownia: Shoujo; Postaci: Nauczyciele, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Historia o dziewczynie, która wstydzi się nawet tego, że istnieje, czyli animowany wstęp do sympatycznej komedii romantycznej.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: hakman4

Recenzja / Opis

Hiyori Nishiyama wróciła właśnie do szkoły po dłuższej nieobecności, wywołanej problemami ze zdrowiem i związanym z nimi pobytem w szpitalu. Nigdy nie była specjalnie towarzyska, a liczba jej przyjaciół wynosiła niezmiennie jeden. Ritsuka, jej koleżanka, próbowała już wyprowadzić Hiyori „na ludzi”, ale na przeszkodzie stała zawsze chorobliwa nieśmiałość bohaterki. Teraz ta nieśmiałość została spotęgowana pobytem w szpitalu, a do tego dochodzi niski wzrost Hiyori, będący niewyczerpanym źródłem jej kompleksów. Nic więc dziwnego, że dziewczyna wpada w histerię, kiedy musi się do kogoś odezwać, o tak banalnych sprawach, jak choćby przedstawienie się klasie, nie wspominając. I jak ktoś taki, przy kim Shinji Ikari wydaje się przebojowym królem imprez, ma sprawnie funkcjonować w realiach szkolnych, o miłości nie wspominając? A jednak, choć Hiyori od samego początku obsesyjnie boi się najpopularniejszego chłopaka w klasie, liczącego 190 cm wzrostu Yuushina, widz od samego początku dostrzeże, że tych dwoje coś musi ze sobą połączyć.

Hiyokoi to krótka, licząca nieco ponad dwadzieścia minut OAV­‑ka, będąca dodatkiem do komiksowej komedii romantycznej shoujo pod tym samym tytułem. Wprowadza ona w realia historii, przedstawiając jej głównych bohaterów – Hiyori, Yuushina i Ritsukę (nazywaną przez główną bohaterkę Ricchan). Głównym tematem jest ewolucja uczuć, jakimi darzą siebie obie strony przyszłego romansu, a jest to przysłowiowa droga przez ciernie, gdyż Yuushin, choć nie jest złym ani specjalnie złośliwym chłopakiem, ma charakter, który musi doprowadzać biedną Hiyori do łez. Jakby tego zaś było mało, jej reakcje rozumiane są przez otoczenie dość opacznie, co dodatkowo pogłębia jej depresję i przekonanie, że jednak powrót do szkoły nie był najlepszym z możliwych pomysłów.

Podczas oglądania tego anime przypomniała mi się lektura książki Chryzantema i miecz autorstwa Ruth Benedict, pierwszej zachodniej analizy japońskiego społeczeństwa i jego psychiki. Benedict poświęciła bardzo dużo miejsca uczuciu wstydu, podkreślając, jak duże ma on znaczenie w życiu przeciętnego Japończyka (wystarczy sobie przypomnieć, jak często bohaterowie mang i anime powtarzają słowo „gomen”). Hiyori jest niejako personifikacją takich japońskich wstydów, doładowaną jeszcze kompleksem wzrostu. Zarazem jednak Hiyori nie wywoływała we mnie odczuć negatywnych (jak to zwykle ma miejsce w przypadku podobnych postaci), a wręcz budziła współczucie. Denerwował mnie bardziej Yuushin, „ślepy” emocjonalnie luzak, myślący, że wszyscy są tacy sami, jak on.

Klasycznie „shoujowa” kreska (chyba tylko wstyd głównej bohaterki jest większy od jej oczu) jasno pokazuje, że mamy do czynienia z dość niewinną jednak opowiastką, w której nie chodzi o typowe dla szkolnych romansów wątki fanserwiśne ale raczej o ukazanie uczuć i emocji postaci. Wykorzystano tu także bardziej komiksowe motywy, takie jak blaski i światełka krążące wokół postaci w trakcie szczególnie emocjonalnych scen, co moim zdaniem średnio się sprawdza. Muzyka towarzysząca anime jest raczej pozytywna, wydaje się dawać do zrozumienia, że jednak „będzie dobrze” i w tym też nastroju utrzymany jest ending.

Jako że jest to ekranizacja dwóch pierwszy rozdziałów mangi, nie daje ona pewnie w stu procentach pełnego obrazu komiksu, wystarczy jednak, według mnie, aby zachęcić bądź też zniechęcić (w zależności od gustu) do zapoznania się z perypetiami miłosnymi liliputki i grochowej tyczki. Rzecz śmiało mogę określić jako sympatyczną i mającą zadatki na sensowną serię komediowo­‑obyczajową, szczególnie jeśli Hiyori będzie sobie radzić z przezwyciężaniem własnym lęków.

Grisznak, 8 lipca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G.
Autor: Moe Yukimaru
Projekt: Yuka Shibata
Reżyser: Norihiro Naganuma
Scenariusz: Tomoko Konparu