Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,86

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 26
Średnia: 7,19
σ=1,36

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Obsédé)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bubblegum Crisis

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1987
Czas trwania: 8 (3×25 min, 3×45 min, 40 min, 50 min)
Tytuły alternatywne:
  • バブルガムクライシス
Postaci: Androidy/cyborgi, Policja/oddziały specjalne; Rating: Nagość; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość
zrzutka

Anime kultowe czy dla nostalgików?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Zastanawialiście się kiedyś nad wzbierającą falą filmów, seriali czy komiksów określanych mianem kultowych? Wydaje mi się, że słowo to stało się wytrychem pozwalającym nie tylko uhonorować wartościowe pozycje, ale też wyciągnąć z otchłani niepamięci przeciętne lub wręcz złe dzieła popkultury. Przykładowo anime Bubblegum Crisis otoczone jest w USA swoiście rozumianym „kultem”. Czy zasłużenie?

W niedalekiej przyszłości stolica Japonii, Mega Tokio, jest regularnie niszczona przez androidy zwane boomerami. Jednak mechanicznym potworom oraz ich bezwzględnym panom postanowiły przeciwstawić się wojowniczki o prawdę i sprawiedliwość w ultranowoczesnych pancerzach bojowych. Zwą się Knight Sabers!

Bubblegum Crisis powstawało w szczególnym dla japońskiej animacji okresie. Był to czas, gdy wielkie korporacje zaczęły inwestować na rynku animacji, a upowszechnienie się magnetowidów doprowadziło do pojawienia się zupełnie nowego sposobu produkcji i dystrybucji anime, określanego mianem original video animation – OVA. Serie wydawane na kasetach umożliwiały twórcom większą elastyczność w tworzeniu fabuły, dzięki czemu łatwiej mogli dostosować się do oczekiwań odbiorców.

Widzowie, tak jak i melomani, najbardziej lubią te piosenki, które już znają. Wrażenie déjà vu będzie wam często towarzyszyć podczas oglądania Bubblegum Crisis. Anime jest przede wszystkim pastiszem amerykańskich produkcji science­‑fiction, których fanami byli twórcy serialu. Inspirowali się oni głównie filmami Łowca androidów i Terminator, produkcjami Ridleya Scotta, Waltera Hilla, Jamesa Camerona, a także filmami z cyklu Mad Max. Z rodzimych japońskich nawiązań na uwagę zasługują produkcje z nurtu super sentai.

Fabuła poszczególnych epizodów trzyma się najczęściej schematów rodem z amerykańskiego sensacyjnego kina science­‑fiction. Nie pokuszono się o większe urozmaicenia gatunkowe, dbając przede wszystkim o prostotę i nadanie akcji szybkiego tempa. Początek większości odcinków, zrealizowany w formie dynamicznego teledysku, udowadnia widzowi, jak bardzo klarowna wizja przyświecała twórcom i że nie brak im było zdolności, by ją zrealizować. Wtórność rozwiązań fabularnych zaczyna przeszkadzać dopiero w sytuacji, gdy urządzamy sobie dłuższy seans. Maraton całego serialu na jedno lub dwa posiedzenia potrafi być naprawdę nużący.

Schemat, a czasami wręcz przejaskrawienie dominuje w przedstawieniu postaci. Owszem, mają one wyraziste charaktery, ale nie próbowano pogłębić ich portretu psychologicznego. Zabawa odcieniami szarości ma tutaj marginalne znaczenie, a twórcy łatwo dzielą bohaterów na nieskazitelnie dobrych i tych o sercach czarnych jak smoła. Prowadzi to czasami do groteskowych sytuacji. Nie popadajmy jednak w przesadny krytycyzm, gdyż pomimo wszystkich uproszczeń widz nie pozostaje wobec nich zupełnie obojętny. Po prostu, gdy anime dobiegnie końca, niespecjalnie będziemy przejmować się rozstaniem.

Za główną inspirację muzyki posłużył soundtrack Rya Coodera do filmu Ulice w ogniu w reżyserii Waltera Hilla, jednak jego wpływ ogranicza się do teledysków rozpoczynających każdy odcinek. To jest ta jaśniejsza strona oprawy muzycznej anime. W momencie powstawania serialu panowała fascynacja syntezatorami dźwięku, choć w tym przypadku bardziej skupiono się na „czystości” gatunkowej niż na jakości wykonania. Powstałe w ten sposób utwory są proste, niekiedy tylko ewoluują w bardziej złożone formy. Lecz cóż z tego, skoro wszystkie błyskawicznie giną w pamięci widza? Ale jako podkład mają jedną zaletę – nie przeszkadzają w seansie. Niestety, tylko nielicznym piosenkom udało się być czymś więcej niż tylko znakiem swoich czasów.

Czy poza schematyczną fabułą, ledwie zarysowanymi bohaterami i muzyką, którą docenią głównie nostalgicy, Bubblegum Crisis ma coś do zaoferowania współczesnym widzom? Zacznijmy może od projektów postaci, które stworzył Kenichi Sonoda, znany podówczas dzięki nieprzeciętnemu wyglądowi bohaterek zapomnianego hitu Gall Force. To właśnie na jego osobie opierała się promocja recenzowanego anime. Trzeba mu oddać, że główne bohaterki są przeurocze i nawet w pancerzach bojowych nic nie tracą ze swej kobiecości. Dynamiki akcji dodaje płynna animacja postaci. Bardzo klimatycznie przedstawiono tło dla rozgrywających się wypadków. Miasto jest pełne wieżowców, rozświetlone w nocy licznymi neonami, ale pod tą fasadą widać wszechobecny brud, np. zacieki na ścianach. Wszystko to pokrywa się z ówczesnymi wyobrażeniami o wielkim mieście z (mrocznej) przyszłości. Świetnie uchwycono styl lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku – królują tutaj wielkie fryzury, tryskający testosteronem faceci, a można też dostrzec takie detale jak zegarki z cyfrowym wyświetlaczem, wtedy szczyt nowoczesności.

Właśnie chłonąc atmosferę anime, można zrozumieć, dlaczego Bubblegum Crisis zyskało taką popularność w USA. Zadecydowało o tym nie tylko bardzo profesjonalne wykonanie, jakiego nie spodziewano się po serialu animowanym. Mega Tokio tylko z nazwy kojarzy się z Japonią. Nie znajdziemy tutaj typowej dla Kraju Kwitnącej Wiśni architektury ani nawet śladów subkultury mangi i anime. Nie ma co liczyć na loli, francuskie pokojówki (meido) czy obowiązkowy wypad na plażę. Ba, żadna z bohaterek nie nosi w pełni japońskiego imienia i nazwiska. Fani takich klimatów nie mają tu czego szukać. W tym tyglu nieustannie mieszają się ludzkie rasy i androidy.

Bubblegum Crisis nie ogląda się dla akcji czy fabuły, gdyż jest wiele lepszych anime, godnych uwagi. Jednak klimat epoki jest czymś nie do podrobienia. W przystępnej formie mieszają się tutaj lęk i fascynacja przyszłością widzianą przez współczesnych. Jeśli podejdziecie do tego tytułu w ten sposób, może zobaczycie coś więcej niż tylko wtórną bijatykę w cyberpunkowym sosie. Dla mnie w żadnym razie nie jest to kultowa pozycja.

Obsédé, 16 marca 2017

Recenzje alternatywne

  • Szaman Fetyszy - 7 kwietnia 2004
    Ocena: 7/10

    Opowieść o Knight Sabers – grupie najemniczek w bojowych pancerzach, żyjących w Megatokio. Przyszykujcie się na mieszankę cyberpunku i akcji. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company), ARTMIC Studios, Youmex
Autor: Toshimitsu Suzuki
Projekt: Hideki Kakinuma, Ken'ichi Sonoda, Shinji Aramaki
Reżyser: Fumihiko Takayama, Hiroaki Gouda, Hiroki Hayashi, Katsuhito Akiyama, Masami Oobari
Scenariusz: Emu Arii, Hideki Kakinuma, Hidetoshi Yoshida, Shinji Aramaki, Toshimitsu Suzuki
Muzyka: Kouji Makaino