Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 10/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,88

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 118
Średnia: 7,42
σ=1,73

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem, hitsujin)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hourou Musuko

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 11×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Wandering Son
  • 放浪息子
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

O chłopcu, który chciał zostać dziewczynką, i dziewczynce, która wolała być chłopcem – czyli subtelnie i z wyczuciem o dorastaniu oraz konieczności zdefiniowania się w kategoriach „kobiecości” i „męskości”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: wa-totem

Recenzja / Opis

Co to znaczy „być dziewczynką”? Shuuichi Nitori jest z pozoru zwykłym chłopcem, może nieco bardziej wycofanym, a także wrażliwszym niż większość jego rówieśników – ma jednak dość niecodzienne hobby, to jest: lubi przebierać się w sukienki i zakładać perukę, udając dziewczynkę… Co to znaczy „być chłopcem”? Yoshino Takatsuki nie czuje się dziewczynką, zachowuje się i ubiera jak chłopak, a jej marzeniem jest nosić męski mundurek…

Shuuichi i Yoshino właśnie rozpoczynają naukę w pierwszej klasie gimnazjum – tym samym znajdują się w wieku, w którym opuszcza się dzieciństwo, a wcześniej nie tak znowu istotna kwestia płci zaczyna mieć bardzo duże znaczenie. Wbrew pozorom oboje znali się już wcześniej: wraz z grupą znajomych ukończyli tę samą podstawówkę – co o tyle jest istotne, iż już od pierwszego odcinka jak na dłoni dostrzec można łączące dawnych przyjaciół związki, nie tylko sympatii, ale także żalu, zazdrości, poczucia winy, wzajemnych uprzedzeń… W miarę jak fabuła niespiesznie posuwa się naprzód, przed widzem odkrywane są kolejne karty z przeszłości bohaterów, poznajemy też przyczyny dzielących ich konfliktów (tu od razu należy zapisać na plus brak tragicznych przeszłości czy zajść szczególnie dramatycznych, a odciskających się traumą na resztę życia). Całość poprowadzona jest w sposób możliwie naturalny i nie obfituje w nagłe zwroty akcji, koncentrując się raczej na codzienności (takiej jak przygotowania do szkolnego święta) – nie znaczy to jednak, by fabuła była nudna lub wtórna: jest stosunkowo prosta, ale bardzo wiarygodna, życiowa, w żadnym zaś wypadku nie trąci banałem. Wydarzenia ukazane w serii nie sprawiają wrażenia dobranych przypadkowo, konsekwentnie nawiązują do osi tematycznej, jaką jest kwestia tożsamości, definiowania się w kategoriach płci. Jedyną zasadniczą wadą, jaką należy tutaj wymienić, jest otwarte zakończenie – owszem, ładnie podsumowuje przemianę, jaka zaszła w Shuuichim na płaszczyźnie postrzegania siebie i świata, niemniej pozostawia pewien niedosyt.

Perłą i ozdobą Hourou Musuko są bohaterowie – dawno nie oglądałam serii, w której dzieci­‑na­‑granicy­‑dorosłości zachowywałyby się tak naturalnie i wiarygodnie. Główny bohater, Shuuichi, stanowi majstersztyk – jest wrażliwy, jednak ani na chwilę nie popada w patos, dziewczęcy, lecz jednocześnie ma w sobie wiele cech męskich… transseksualizm, zazwyczaj ukazywany w anime na sposób komediowy (do pewnego stopnia wyjątek stanowi Tokyo Godfathers), tutaj potraktowany został bardzo serio. Shuuichi nie jest „dwustuprocentową dziewczynką” ani też „mężczyzną bardziej kobiecym, niż kobiety” – lubi ładne stroje i ozdoby do włosów, dba o wygląd, chce się podobać (to ciągłe podkreślanie, że jest „kawaii”), z drugiej strony jednak ma pewne cechy charakteru (takie jak zdecydowanie, siłę woli czy spokojny upór w aktywnym dążeniu do celu) przypisywane raczej męskiej części populacji (z tego też powodu jedna z jego koleżanek stwierdza, iż mimo wszystko zawsze myślała o nim właśnie jako o „nim”, nigdy „niej”). Shuuichi zawieszony jest w strefie pomiędzy „kobiecością” i „męskością” – tematem serii zaś, bardziej niż „walka transseksualisty o akceptację”, jest kwestia samookreślenia, problem ze zdefiniowaniem się w jednej z grup, gdy w rzeczywistości należy się po trosze do obu. Oczywiście nie bez znaczenia pozostają tutaj kwestie fizyczności – jako dziecko mógł z łatwością przebierać się za dziewczynkę, jednak wraz z wejściem w okres dorastania jego ciało zaczyna się zmieniać – szybko rośnie, przechodzi mutację. Sam doskonale zdaje sobie sprawę, iż choć chciałby być dziewczynką, jego ciało będzie ciałem mężczyzny – i być może stąd serię wypełnia atmosfera nostalgii za czymś, co nieuchronnie dobiega końca. Shuuichiemu dzielnie sekunduje Yoshino – analogicznie chciałaby być kim innym niż jest i tak samo jak główny bohater znajduje się na rozstaju dróg, w strefie „pomiędzy”. Z jednej strony czuje się chłopcem, z drugiej zaś ma w sobie wiele dziewczęcych cech – pewną delikatność, lęk przed oceną innych… Nie jest to nic na tyle sprecyzowanego, by móc wskazać palcem „o, to właśnie jest cecha kobieca”, a jednak coś sprawia, że charakter Yoshino, choć nie typowo dziewczęcy, trudno też określić jako czysto „męski”.

Nie tylko główni bohaterowie prezentują się znakomicie, również postaci drugo- i trzecioplanowe zostały zarysowane w sposób staranny, możliwie autentyczny, bez uciekania się do łatwych schematów. Otwarta i energiczna Chizuru Sarashina, postępująca zawsze wedle swego widzimisię, z lekkością łamiąca konwenanse, jej burkliwa przyjaciółka, znajomi Shuuichiego ze szkoły podstawowej: kolega tak samo żywiący upodobanie do damskich ciuszków, ale jeszcze bardziej nieśmiały i nie tak ładny jak główny bohater; tajemniczy Doi, co do którego nie do końca wiadomo, co tak naprawdę myśli o głównym bohaterze; życzliwa wszystkim Kanako Sasa, niemogąca znieść sytuacji, w której dawni przyjaciele odsunęli się od siebie; a także najistotniejsza z nich wszystkich Saori Chiba – obdarzona silnym charakterem, czasami arogancka, oschła i nieżyczliwa, jednocześnie darząca Shuuichiego nieodwzajemnionym uczuciem i bardzo realistycznie patrząca na jego sytuację. Osobną grupę stanowi rodzina Shuuichiego, ze starszą siostrą Maho na czele – tu warto wspomnieć, że relacje między rodzeństwem są bardzo naturalne, dalekie od wyidealizowania, ale też i nie demonizowane. Maho uczy się w tym samym gimnazjum co brat, jednocześnie pracując jako modelka – bywa egoistyczna, kapryśna i złośliwa, nie jest jednak potworem w kobiecej skórze. Sympatycznie prezentuje się jej chłopak, traktujący większość zachowań swej wybranki jako dopust Boży, a także koleżanki z agencji, z których jedna – Anna – odgrywa bardzo istotną rolę w dalszej części fabuły. Jak widać z powyższego wyliczenia, postaci jest dużo, może nawet za dużo jak na jedenastoodcinkową serię – mimo to jednak ich sylwetki pokazane są w sposób wystarczająco sugestywny, by nie sprawiali wrażenia papierowych marionetek. Jedynym bohaterem, co do którego miałam obiekcje, jest znajomy Shuuichiego i Yoshino, będący transwestytą. Stanowi dość cukierkową wizję (jest pięknością, za którą ludzie oglądają się na ulicach, dodatkowo jego głos podkłada kobieta – co uważam za lekkie nieporozumienie) – sam w sobie nie byłby może złą postacią, jednak gryzie się z realistycznym klimatem serii i moim skromnym zdaniem jest dla fabuły w zasadzie zbędny.

Na kilka osobnych słów zasługuje „trójkąt romantyczny”, jak najbardziej w Hourou Musuko obecny, choć w formie dość nietypowej (i nie, nie mam tu na myśli yuri ani yaoi). Słowo suki (dosł. lubić) pada tu często, jednak uczucia (płynące w obie strony lub tylko w jedną) pomiędzy bohaterem a Yoshino, Saori, czy w późniejszym czasie jeszcze jedną bohaterką, nigdy nie są romansem w sensie dosłownym – ta pierwsza najlepiej go rozumie, dla tej drugiej jest po części śliczną lalką do przebierania, dla trzeciej z kolei młodszym bratem, ona zaś dla niego – w dużej mierze przyjaciółką. Taki sposób przedstawienia relacji „jeszcze nie damsko­‑męskich”, bardzo naturalnych w swoim niedookreśleniu, zawieszeniu pomiędzy sympatią, przyjaźnią a wczesną i niedojrzałą miłością, stanowił dla mnie jeden z lepszych elementów serii.

Grafika obywa się bez fajerwerków – a jednak mnie zachwyciła. Rozbielone, utrzymane w pastelowych kolorach tła nadają serii szczególny klimat, trochę jakby wspomnienia czy też nostalgii za tym, co minione. Projekty postaci są proste, ale ładne i rozpoznawalne, sylwetki zaś proporcjonalne i poprawnie animowane. Czasem zdarzają się sceny typu „wymarłe miasto” lub „wszyscy poza głównymi bohaterami grają w Baba Jaga patrzy”, jednak ze względu na specyfikę grafiki (wspomniane wybielenie) takie oszczędności rażą znacznie mniej niż w innych seriach. Co do muzyki natomiast, mogę jedynie stwierdzić, że była – ładnie wpasowywała się w poszczególne sceny, jednak nie zachwyciła mnie na tyle, bym jakoś szczególnie zwróciła uwagę, co tam w tle gra. Piosenkę początkową konsekwentnie pomijałam, końcowa natomiast (For You, śpiewane przez Rie Fu) była całkiem przyjemna, choć również bez wielkich rewelacji.

Na koniec, komu by Hourou Musuko polecić… „nie dla wszystkich” byłoby w tym przypadku eufemizmem, więc żeby ująć to bardziej konkretnie: seria stanowi „okruchy życia” w postaci czystej. Są sceny zabawne, jednak nie na tyle, by móc określić całość jako komedię, i są sceny dramatyczne, nigdy jednak niezahaczające o tragedię. Są momenty poruszające, ale tylko na tyle, na ile widz sam, ze swojej strony, skłonny jest wczuć się w emocje bohaterów – wyciskającego łzy patosu niemal się tu nie uświadczy. Do mnie Hourou Musuko przemówiło, adekwatnie do bardzo wysokiej oceny – jednak zdaję sobie sprawę, że wielu widzów pozostanie obojętnych na urok tej serii. Mimo to, jeżeli tylko toleruje się serie nieśpieszne, skoncentrowane na ukazywaniu zwykłych­‑niezwykłych ludzi i ich dylematów w sposób nastrojowy i jak najbardziej naturalny, naprawdę warto spróbować.

hitsujin, 1 lipca 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Takako Shimura
Projekt: Ryuuichi Makino
Reżyser: Ei Aoki
Scenariusz: Mari Okada
Muzyka: Keiichi Okabe, Satoru Kousaki