Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,71

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 374
Średnia: 6,76
σ=1,91

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Gamer2002)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

IS: Infinite Stratos

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • IS〈インフィニット・ストラトス〉
Widownia: Seinen; Postaci: Nauczyciele, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Inne: Ecchi, Harem, Mechy
zrzutka

Harem plus mechy. Zwykły przeciętniak, ale można dać mu szansę.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: don_milionare

Recenzja / Opis

Anime IS: Infinite Stratos jest adaptacją light novel, których autorem jest Izuru Yumizuru. Opowiadają one o świecie przyszłości, gdzie za sprawą wynalezienia tytułowych pancerzy, zwanych Infinite Stratos, kobiety, które jako jedyne mogą ich używać, przejęły władzę i zaprowadziły pokój. Jednakże parę lat później nasz główny bohater, Ichika Orimura, brat zaangażowanej w powstanie IS Chifuyu Orimury, zagubiwszy się na pokazie Stratosów dotyka jednego i zostaje przez maszynę zaakceptowany jako jej pilot. W wyniku dalszych wydarzeń jako pierwszy chłopak trafia do Akademii IS, gdzie dziewczyny z całego świata uczą się pilotażu. Tak, to jest harem. I nie, to nie jest Seksmisja.

Studiem odpowiedzialnym za stworzenie anime jest 8bit, które między innymi pracowało nad animacją 3D w filmie Macross Frontier: Itsuwari no Utahime. Był to ich pierwszy własny projekt, więc logiczne wydaje się, że trzymając się tego, co lubią, czyli mechów, wzięli się za to, co się sprzedaje, czyli haremy. Jest to też powód, dla którego chciałbym tę serię potraktować łagodnie, w końcu małe i młode studia potrzebują wsparcia, a 8bit z tego, z czego miał się wywiązać, czyli z walk, wywiązał się dobrze.

Trudno mówić w tej serii o fabule, gdyż jest ona jedynie adaptacją bodajże dwóch pierwszych części siedmiotomowego cyklu, który ma w planach mieć do dwudziestu tomów. Podobnie jak bardzo kojarzący mi się z tym tytułem Pilot Candidate, jest to jedynie wprowadzenie do świata przedstawionego i zapoznanie się z postaciami. Różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do niesławnego Pilot Candidate, które po tym etapie zakończyło się na dobre, IS ma jeszcze materiał na dalsze produkcje i autora, który wciąż ma zamiar kontynuować swe dzieło. W tej serii zobaczymy jedynie początki pobytu Ichiki w Akademii oraz powiększanie się haremu bohatera o nowe dziewczyny, z którymi w finale wyruszy na pierwszą poważną misję. W takim razie należy odpowiedzieć na pytanie, jak twórcom udało się wprowadzić widza w świat przedstawiony. Pod pewnymi względami zrobili to porządnie, seria podała informacje o działaniu IS, o tym, jak powstały, jak zostały zaprezentowane światu i na jakich zasadach są używane. W anime dowiadujemy się też o korporacjach zbrojeniowych, zwłaszcza francuskiej, a także o paru ciemnych sprawach dziejących się w Niemczech, są też takie szczegóły, jak lista nazwisk VIP­‑ów. Nie ma tego zbyt wiele, ale zapewnia interesujący materiał do wykorzystania na później. Twórcy jednak nie wyjaśnili bliżej, jak wygląda dominacja kobiet na świecie – właściwie nic o niej nie świadczy poza tym, że (prawie) tylko kobiety mogą operować IS i że Akademia nie zatrudnia męskich pracowników.

Jak więc nasz otoczony przez same dziewczyny bohater radzi sobie w podbojach miłosnych? No cóż, wcale i Ichika już zasłynął wśród fanów anime jako najbardziej tępy bohater haremu. Jego problem polega na tym, że jest jednocześnie niedomyślny, zakłopotany sytuacją oraz posiada swego rodzaju kodeks moralny zabraniający mu pożądać koleżanek. Albo jest homoseksualistą, kto go wie. Jego tępota dotyczy także wiedzy książkowej, która jest jego największą słabością. Nie jest on jednak pozbawiony zalet – o ile jest beznadziejnym chłopakiem, mogę uczciwie przyznać, że okazuje się porządnym przyjacielem. Ichika zawsze pamięta o sprawach dotyczących jego koleżanek i o obietnicach z nimi związanych (nawet jeżeli generalnie nie pojmuje ich założeń), jest uczynny i stara się być uprzejmy. Chociaż nawet jego własna siostra podsumowała go jako pantoflarza, to jednak zależy mu na usamodzielnieniu się, by można było na nim polegać. Do zalet Ichiki dochodzi też to, że nigdy nie dostał krwotoku z nosa. Jednak jego najpoważniejszym problemem jest to, że nieco za bardzo cierpi na syndrom bohatera pozytywnego. Co prawda Infinite Stratos to lekki, głupiutki harem i tego typu postać jest na swoim miejscu, ale w finale Ichika zdecydowanie przesadził z potrzebą ochrony wszystkich słabszych w okolicy. Drugim poważnym problemem jest bladość jego charakteru: o ile Ichika potrafi być zdecydowany i czasem nawet fajny, gdy jest postawiony przed jakimś poważnym problemem czy antagonistą, to jest nudny, gdy nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Nie pomaga też fakt, że przez większość serii sytuacja jest spokojna. Jeżeli chodzi o dalszy potencjał fabularny Ichiki (co jest istotne dla serii będącej jedynie wprowadzeniem), jako główny bohater wnosi od siebie powiązanie z tajemnicą IS oraz z nienazwaną (i raz wspomnianą) antagonistyczną organizacją, co jest w miarę przyzwoitym zestawem.

Pierwszą dziewczyną z haremu, jaką poznajemy, jest koleżanka z dzieciństwa Ichiki, Houki Shinonono. Jest ona dumną tsundere z odchyłami w stronę tzw. „emo”, a w finale przeżywa dramat, który pomimo porządnego przygotowania miał nie najlepsze wykonanie. Houki jest strasznie typową postacią, a jej dodatkową wadę stanowi jeszcze to, że wydaje się już fabularnie „domknięta” i trudno o kontynuację związanych z nią wątków. Co prawda pozostała jeszcze sprawa jej siostry (o której później), ale to niewiele. Pod względem istotności w scenariuszu jeszcze gorzej mają Cecilia i Lin, odpowiednio angielska ojou i chińska yandere lolitka, która także jest przyjaciółką z dzieciństwa Ichiki. Po wprowadzających je odcinkach zostały zredukowane niemalże do elementu komediowego, zwłaszcza Cecilia, bo Lin przynajmniej zrobiła jedną dobrą rzecz w finale. Pochodząca z Niemiec Laura jest już nieco bardziej skomplikowanym okazem, gdyż startuje jako antagonistka w rodzaju maniakalnej baby z Wehrmachtu. Jak jednak pokazuje opening i otwierająca serię scena z ostatniego odcinka, ostatecznie dołącza się do haremowego oddziału Ichiki, a wtedy mięknie, zaś wcześniej na jeden czysto haremowy odcinek staje się dziwna. Jednakże to właśnie ona z powodu powiązań z tym, co działo się w Niemczech, jest jedną z najbardziej rokujących fabularnie postaci.

W głównej obsadzie pojawia się jeszcze reprezentacja francuska, czyli Charles. Jest to w sumie najlepsza postać, nie tylko z powodu sympatycznej normalnej osobowości, świetnych tekstów czy zdolności rozpracowania haremowych anime. Charles ma także potencjał na interesujący własny wątek i podoba mi się też, że nie użala się nad sobą pomimo tego właśnie wątku. Nie mówiąc o tym, że pilotuje najmniej zaawansowany IS, ale nadrabia to umiejętnościami, a ta kombinacja należy do moich ulubionych. Jest jednak pewna dość głupia i typowa dla haremów sprawa związana z tą postacią, o której raczej nie mogę powiedzieć wprost, ale to już wina osób trzecich. A poza tym, ta sprawa zostaje szybko załatwiona.

Z innych istotnych postaci warto wymienić jeszcze siostry Ichiki i Houki. Chifuyu Orimura jest jedną z pierwszych pilotek IS i pracującą w Akademii nauczycielką z rodzaju tych surowych i poważnych, stara się też trzymać swego brata na dystans, chociaż widać, że dba o niego i wierzy, że jest on w stanie się usamodzielnić. Nie ma jednak co liczyć na relację brat­‑siostra, gdyż tak naprawdę zachowują się oni jak syn i matka. Chifuyu to standardowa postać typu poważniejszego od reszty obsady. Tabane Shinonono jest zaś szaloną ekscentryczną panią naukowiec, która wynalazła IS. Ona i Houki zachowują się jak rodzeństwo, z tym że to Houki pełni rolę „starszej” siostry. W sumie nawet polubiłem Tabane, która idealnie uosabia tę serię.

Jest jednak pewna zbiorowa wada dotycząca bohaterów: wszystkie ważniejsze postaci z tych czy innych powodów mają problemy z rodzicami, uniemożliwiające kontakt z nimi. Co prawda nie dowiadujemy się niczego o sytuacji rodzinnej Cecilii, ale wiem z powieści, że jej to też dotyczy. Wypada to dość sztucznie, choć przynajmniej twórcy zachowali różnorodność w przyczynach tych problemów. Poza tym tak naprawdę mamy jedną, może dwie postacie, które nie są przeciętne, nieciekawe i typowe.

Graficznie seria nie jest zła. Tła są ładne i całkiem dopracowane, a Akademia została szczegółowo zaprojektowana, nawet jeżeli architekt podejmował niekiedy dziwne decyzje. Gorzej z projektami postaci, bo te są typowe dla dzisiejszych anime, a ich animacja wypada przeciętnie, choć miny są niczego sobie i niejednokrotnie zabawne. Dziewczyny, poza Lin, mają duże biusty, nawet większe niż w powieściach, oraz praktycznie taką samą figurę. Każda z nich dysponuje najwyżej dwoma kompletami ubrań, więc w ramach różnorodności dobrze (chociaż to bez sensu), że przynajmniej mundurki mają różne.

Elementem, do którego twórcy przyłożyli się najbardziej, są walki mechów – seria składa się z nich niemalże po równo z elementami haremu. Podobało mi się w nich, że choreografia pojedynków IS jest dynamiczna oraz to, że starcia są szybkie i świetnie przeprowadzone. O ile Ichika jest na co dzień głupi jak but, podczas walki okazuje się niezłym taktykiem zdolnym rozgryźć poczynania przeciwnika, a także współpracować z partnerem. Pod tym względem podobało mi się zwłaszcza, kiedy Ichika i Charles walczyli z Laurą: to była najlepsza walka w serii. Finałowe starcie też było niezłe i znacznie bardziej efektowne, ale zbyt dużą rolę odegrały w nim nowe umiejętności i widać było, że bohaterowie nie mieli planu B. Z nieudanych walk warto wspomnieć jeszcze o jednej, kiedy nie zadbano o wyjaśnienie zawczasu planu Ichiki i w porównaniu do powieści cały epizod był mało zrozumiały. Trzeba też uprzedzić, że w walkach grafika 3D jest używana naprzemiennie z 2D i widać to zwłaszcza w przypadku postaci. Można wyłapać ataki, które nie pozostawiają śladów na otoczeniu, wadą jest też to, że wszystkie walki oprócz jednej toczą się na tej samej arenie. Projekty IS i ich działanie opierają się mocno na „supernauce”, więc unoszące się, do niczego nieprzyczepione skrzydła trudno uznać za realistyczne, ale poza tym nie są złe. Widać, że seria czerpała z innych mechowych produkcji, między innymi Blue Tears Cecilii to po prostu Freedom z Gundam SEED, a Charles w swym arsenale posiada ikoniczną broń Alteisena z Super Robot Taisen. Seria jest ogólnie pełna fanboizmu mechowego – pierwszy IS, podobnie jak w Getter Robo, był projektowany z myślą o podróżach kosmicznych, Chifuyu pije piwo jak Misato z Neon Genesis Evangelion, a Ichika ma nawyk nawiązywania kontaktów umysłowych rodem z Mobile Suit Gundam.

Ale jednak seria jest haremem i to widać jak na dłoni. Wszystkie dziewczyny w Akademii lecą na Ichikę, postacie są typowe dla haremów, niejednokrotnie też dostajemy wymuszaną haremową komedię. Szczytowym przykładem była scena, w której Ichika i pewna dziewczyna musieli się jednocześnie przebrać w tym samym pokoju, zapominając, że jedno z nich mogło skorzystać z łazienki obok. Fabuła ma więcej podobnych zagrywek i bez trudu można na przykład zgadnąć, kto w turniejach będzie następnym przeciwnikiem głównego bohatera. W sumie seria nie zawiera zbyt wiele elementów ecchi – czasem jakiś się pojawi, ale przeważnie fanserwis nie jest podsuwany widzowi pod nos. Humor skupia się bardziej na tym, jak Ichika wywołuje pożądanie, irytację lub zazdrość dziewczyn. Czasem seria wykorzystuje trzecioplanowe postacie, aby zwrócić uwagę widza na nieprawdopodobieństwo takich pomysłów, jak kolejna z rzędu uczennica z transferu.

Muzyka jest sztampowa jak reszta serii. Co prawda usłyszymy parę niezłych utworów do walk, szczególnie ten użyty przy finałowym bossie, a kompozycji jest dużo jak na dwunastoodcinkowy tytuł, ale większość z nich jest prosta i należy do gatunku standardowego podkładu muzycznego. Dotyczy to zwłaszcza motywów przypisanych dziewczynom, będących w większości stereotypową muzyką ich krajów ojczystych, a nie czymś pasującym do charakteru. Opening i ending także są typowymi j­‑pop pioseneczkami i do dziś bym uważał, że są jednym utworem, gdybym nie odsłuchał ich zaraz po sobie.

Głównemu bohaterowi głos podkłada Kouki Uchiyama, który znany jest jako Roxas i Ventus w Kingdom Hearts, a także jako główny bohater anime Gundam Unicorn czy Soul Eater. Jest to zresztą typowa dla niego rola od czasu Roxasa. Jestem zdziwiony, że za dość irytujący głos Cecilii odpowiedzialna była Yukana, która grała CC w Code Geass – ta aktorka ma naprawdę szerokie spektrum. Głos Laury to Marina Inoue (Yoko z Gurren Lagann), jako Houki usłyszymy Youko Hikasę (Mio z K­‑ON), a Charles to Kana Hanazawa (Anri z Durarara!). Głos Chifuyu podkłada Megumi Toyoguchi, znana z roli Winry z Fullmetal Alchemist, a także Aquy z Kingdom Hearts.

Jeżeli ktoś lubi mechy i jest w stanie wytrzymać typowy harem, może po ten tytuł sięgnąć. Jednakże tym, którzy szukają w anime czegokolwiek więcej, polecałbym brać się za coś innego – nawet jeżeli IS w przyszłości czymś nas zaskoczy, obecnie mamy jedynie wprowadzenie w dalsze przygody w postaci przeciętniaka. Ci, którzy chcą się zapoznać z tytułem, mogą spróbować obejrzeć ze dwa odcinki. Seria odniosła w Japonii spory sukces i nie powiedziałbym, że nie zasłużyła na niego choć częściowo, a z pewnością spodoba się tym, którzy lubią haremy. Nie zaprzeczę jednak, że mam pokaźną listę tytułów, które zasługiwałyby na taki sukces znacznie bardziej. Ja mam tylko nadzieję, że 8bit jeszcze bardziej przyłoży się do walk w ewentualnej kontynuacji, ponieważ był to w sumie jedyny element serii, który zachęcał mnie do niej.

Gamer2002, 21 sierpnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: 8bit
Autor: Izuru Yumizuru
Projekt: Okiura, Takeshi Takakura, Tomoyasu Kurashima
Reżyser: Yasuhito Kikuchi
Scenariusz: Fumihiko Shimo
Muzyka: Hikaru Nanase