Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 277
Średnia: 6,5
σ=1,92

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem, mr.Radek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dragon Crisis!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ドラゴンクライシス!
Gatunki: Przygodowe
Postaci: Smoki, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Inne: Magia
zrzutka

Są takie seriale, że można się przy nich dobrze bawić, pochwalić ich kreskę, a po zakończeniu nie zaprzątać sobie nimi więcej głowy. Takie właśnie jest Dragon Crisis! – anime tak neutralne, że może służyć za wzór wypełniacza czasu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Elle S.

Recenzja / Opis

Wzorzec moé a schematy

Pierwsze wrażenie jest niezwykle pozytywne. Bez zbędnych spoilerów: odcinek numer jeden budzi może pewne zdziwienie i potrafi zaskoczyć szybkimi zwrotami akcji oraz rozwojem nie do końca jeszcze jasnej fabuły, jednakże seriale anime mają przecież to do siebie, że fabuła często wydaje się pierwotnie dość niejasna, a w tym przypadku początek jest i tak naprawdę zachęcający. Tym bardziej że od razu rzuca się w oczy naprawdę ładna i staranna kreska – oczywiście chodzi tu głównie o pięknie wykreowane postacie żeńskie, chociaż i męskie prezentują się niezgorzej, podobnie jak miłe dla oka tła. Główna bohaterka natomiast to istne dzieło sztuki, jeśli chodzi o wykonanie graficzne. Właśnie ze względu na Rose (bo tak jej na imię) dałem początkowo Dragon Crisis! tak duży kredyt zaufania – jest ona istnym uosobieniem słodyczy, wszystkim tym, co prawdziwe kawaii loli ma najlepszego do zaoferowania. By nie rozpisywać się niepotrzebnie: to najbardziej chwytająca za serce samym swym wyglądem postać, jaką widziałem. Choć w dzisiejszych czasach anime pełne są dziewczyn o dużych, błyszczących oczach i gładkich buziach, gwarantuję, iż żadna nie jest w stanie przebić tego, co prezentuje Rose. Założę się też, że szczególnie spodoba się ona fanom Toradory!, ale o tym, dlaczego – niech przekonają się sami.

Nie tylko zresztą główna postać żeńska została tu tak starannie zaprojektowana. Animacja jest bardzo miła dla oka, a bohaterowie w ogóle wyszli naprawdę dobrze – zarówno główni, jak i poboczni oraz epizodyczni. Nie bez powodu zastosowałem tutaj taki podział, bo choć wydaje się trochę ogólnikowym, jak najbardziej – niestety – znajduje odzwierciedlenie w serialu. Niestety, bo na jaw wychodzi tu pierwsze poważne zaniedbanie autorów Dragon Crisis!, a mianowicie mało twórcze wykorzystanie generalnie bardzo dobrze wykreowanych postaci. Główni bohaterowie występują i tak w każdym odcinku, nie da się im też w sumie wiele zarzucić, jednak poboczni (czyli ci, którzy pojawiają się od czasu do czasu) wydają się naprawdę zaniedbani, a ich potencjał – niewykorzystany. Choć nie brakuje związanych z nimi pomniejszych wątków, jak również opisów ich relacji z Ryuujim (czyli głównym bohaterem serialu, sprawiającym notabene wrażenie dość mało rozgarniętego, za to bardzo uległego), wydaje się, że mogło być ich więcej i mogłyby być lepsze, a te, które są, sprawiają wrażenie nienaturalnych i robionych na siłę. Miejscami burzy to całkiem niezłą i miłą atmosferę, wprowadzając element banału oraz budząc przeczucie, że twórcy postanowili wypełnić kolejne odcinki czymś innym niż tylko fanserwis, ale wcale nie wyszło im to bardziej oryginalnie i ciekawie. Choć oczywiście tragicznie nie jest, to wielka szkoda, że taka koncepcja doprowadziła do sytuacji, w której lepiej zapamiętałem imiona rzadziej występujących bohaterów epizodycznych niż pojawiających się częściej pobocznych.

Z postaciami epizodycznymi bowiem sprawa wygląda jeszcze dziwaczniej. Pojawiają się w kilku przeznaczonych dla nich odcinkach (wiąże się to z samą konstrukcją serialu, o której powiem szerzej nieco dalej), a następnie znikają, by powrócić znowu w końcówce anime. Wątki z nimi związane są, jakie są – dla każdej postaci przeznaczona została mniej lub bardziej ciekawa przygoda, w którą wplątuje się Ryuuji wraz ze swoją kuzynką Eriko (jej pojawienie się było, swoją drogą, pierwszym nie do końca jasnym zwrotem fabularnym) oraz Rose. Gdy zaś kończy się wątek przeznaczony dla takiego bohatera, ten również znika bez śladu. Nie jest to jakąś istotną wadą, chociaż dziwi odrobinę to, jak nagle i niespodziewanie (a niekiedy w dość mało zrozumiały sposób) te postacie włączają się do akcji i jak równie nagle się z niej wyłączają. Psuje to nieco spójność serialu, sprawia też, że podchodzi się z mniejszą powagą do tej produkcji, będącej w zasadzie dość porządną serią. Zdumiewa też, jak niektóre z nich reagują na Ryuujiego i o czym z nim rozmawiają, zdarzało się bowiem, że wypadło to najzwyczajniej w świecie nienaturalnie (np. widziana pierwszy raz w życiu przez naszego młodzieńca dama, zamiast go przywitać, zleca mu od razu jakieś zadanie). Mimo to są – w przeciwieństwie do postaci pobocznych – dość wyraziste, ciekawe i dzięki swojej różnorodności wprowadzają miłe urozmaicenie do akcji.

Dobra jest również muzyka, która stanowi najmocniejszy bodaj element Dragon Crisis!. Doskonale pełni rolę tła, które nie tylko nie nuży i nie przeszkadza, ale wręcz wyraźnie wpada w ucho, pozostawiając naprawdę dobre wrażenie. Jej elektroniczne brzmienie całkiem dobrze oddaje przygodowy oraz, bądź co bądź, dynamiczny charakter tej serii, tak więc doskonale buduje nastrój panujący w danej chwili, zależny od zaistniałej sytuacji. Co prawda żaden z motywów muzycznych nie wybija się specjalnie na wyżyny, ale mimo to wszystkie są wykonane starannie, intrygująco i, co ważne, łatwo zapadają w pamięć, a to pomaga widzowi lepiej wczuć się w klimat oraz wydarzenia rozgrywające się w anime.

Audiowizualnie wyszło więc bez zarzutów. Bardzo przyjemna oprawa sprawia, że Dragon Crisis! jest serialem naprawdę atrakcyjnym artystycznie i wartym uwagi. Jest w pełni profesjonalnie dopracowany technicznie i o ciekawej koncepcji, choć ta może być równie dobrze rozpatrywana jako „oryginalna”, jak i jako „banalna”. I chociaż zależeć to pewnie będzie wyłącznie od konkretnych gustów, nie da się ukryć, że nie sposób jednoznacznie scharakteryzować idei konstrukcji tej serii. Na przykład dlatego, że bilans jej zalet oraz wad nie przeważa w żadnym kierunku – tak negatywnie, jak i pozytywnie.

Smoki i zwykli ludzie

Dragon Crisis! to serial przygodowy z elementami magii i nadnaturalnymi mocami, którego akcja umieszczona jest w teraźniejszości albo niedalekiej przyszłości. Składa się z dwunastu odcinków, w których śledzimy losy Ryuujiego, jego kuzynki Eriko, Rose oraz innych postaci, z którymi główni bohaterowie (najczęściej nasz młodzieniec) są w jakiś sposób powiązani. By rozwiać wszelkie wątpliwości: nie mamy tu do czynienia z epicką historią opartą na konsekwentnym rozwijaniu wątku przewodniego, prowadzącego od początku do rozwiązania głównego problemu fabularnego, gdyż ten… nie istnieje. Serial skupia się natomiast na przedstawianiu perypetii głównych postaci, ich spotkań z bohaterami epizodycznymi oraz przygód, jakie przytrafiają się wszystkim wymienionym, gdy ich drogi się ze sobą skrzyżują. Innymi słowy, jest to seria kilku 2­‑3 odcinkowych historyjek związanych przede wszystkim osobą Ryuujiego. Właśnie on jest zazwyczaj w centrum wydarzeń, które i tak z założenia kręcą się bezpośrednio wokół niego oraz danej postaci epizodycznej, choć zdarza się również, oczywiście, że dany wątek w większym stopniu dotyczy np. Rose. Trudno też stwierdzić jednoznacznie, o czym właściwie Dragon Crisis! tak naprawdę opowiada – nazwanie go opisem przygód Ryuujiego, jego kuzynki oraz odzyskanej z rąk przestępców smoczycy Rose nie oddaje tak naprawdę istoty tego serialu, mimo to jednak trudno o bardziej dokładne objaśnienie jego koncepcji – zbyt wiele tu luźno związanych ze sobą wątków, brak natomiast jakiejkolwiek głównej osi fabularnej. Założenia są więc podobne do tych znanych z Toaru Majutsu no Index, jednak zasadnicza różnica polega na tym, że wrażenie epickości jest tu zdecydowanie słabsze niż w porównywanym anime. Tamta seria prezentowała mroczne, magiczne tajemnice oraz walkę szlachetnego młodego człowieka z nadnaturalnymi przeciwnościami losu, tutaj mamy natomiast coś na kształt dość przypadkowych zdarzeń, które wplątują bohatera w jakąś nową intrygę, przy czym zarówno wydarzenia te, jak i sama intryga wydają się wymyślane trochę na siłę i nie są za bardzo przekonujące. Choć oczywiście ich rozwój zwykle trzyma w napięciu, a one same okazują się nie aż tak bardzo płaskie, serię ogląda się mimo wszystko z umiarkowanym zaangażowaniem – nawet jeśli akcja ciekawi i intryguje, nie sprawia, że śledzi się jej bieg z zapartym tchem, ale raczej ze średnim zainteresowaniem. Nawet sceny z walkami oraz magią nie bardzo pomagają – nie będę zdradzał szczegółów, jednak często są to dość banalne, krótkie ujęcia, bardziej nastawione na efekciarstwo niż na ciekawy pojedynek na nadnaturalne moce.

Mało zachęcająca forma przedstawienia zdarzeń w serialu nie oznacza jednak w żadnym razie, iż epatuje on kiczem oraz nudą. Wprost przeciwnie – oglądanie Dragon Crisis! jest naprawdę relaksujące i w przyjemny sposób wypełnia czas. Problem polega jednak na tym, że nie pozostawia przy tym zbyt wielu wrażeń, zupełnie jakbyśmy czytali obojętną nam gazetę, która dlatego tylko dostarcza rozrywki, bo pod ręką nie znajduje się nic innego do czytania. Nie trzeba się więc zmuszać do oglądania tego anime, chociaż nie jest to najwyższa forma rozrywki – ot, mamy tu prosty odstresowywacz z niezbyt wymagającą i nieskomplikowaną warstwą fabularną, może z dość dziwnymi założeniami, jednak jednocześnie przystępną i miejscami nawet zajmującą.

Nic jednak nie tłumaczy paru drobnych, ale bardzo denerwujących niedopowiedzeń, przez które widz ma prawo czuć się zdezorientowany i niedoinformowany. Chodzi tu konkretnie o wspomniane już tło fabularne, a raczej brak jakiegokolwiek przybliżenia go, jak również świata, w którym rozgrywa się akcja, i rządzących tym światem reguł (np. wiadomo, że istnieje pewien rodzaj magii, jej charakter pozostaje jednak nieznany) oraz wyjaśnienia podstawowych pojęć, którymi często posługują się bohaterowie, a mianowicie definicji obiektów znanych jako „Lost Precious”, jak również „breakerów” oraz tajemniczego „Stowarzyszenia”. Te pierwsze są wypełnionymi magiczną mocą przedmiotami, którymi mogą się posługiwać właśnie breakerzy. Stowarzyszenie natomiast jest prawdopodobnie organizacją zrzeszającą ich oraz zajmującą się poszukiwaniem i badaniem wspomnianych czarodziejskich skarbów. Niby tego wszystkiego można się domyślić, jednak brak jasnego opisu pozostawia spory niedosyt i zwyczajny niesmak. Szczególnie słabo wypada to w porównaniu ze wspomnianym już wcześniej Toaru Majutsu no Index, gdzie zjawiska paranormalne i magia nie polegały na tym, że „po prostu tak jest i już”, ale ich charakter został opisany obszernie i ciekawie, tak że widz nie musiał zachodzić w głowę, na czym opiera się mechanizm ich działania. Wydaje się, iż to tak naprawdę sprawa dość błaha, jednak właśnie brak tego typu wyjaśnień bardzo spłyca całe tło fabularne Dragon Crisis!, zmuszając widza, żeby sam dopowiedział sobie to, czego nie omówiono.

Sytuację ratują na szczęście dość pomysłowe postaci. Wspominałem, że są zaprojektowane bardzo starannie od strony graficznej, ale także ich charaktery, zdolności oraz gatunki (tak, tak, mamy tutaj w końcu magię) zostały tak dobrze przemyślane i dobrane, że te wszystkie elementy – rozpatrywane każdy z osobna i wszystkie razem – składają się na bardzo ciekawe osobowości. Inna sprawa, jak już powiedziałem wcześniej, że ci, których widzimy wyłącznie od czasu do czasu, sprawiają wrażenie nieco płaskich, a ponadto protagonista okazuje się mało asertywnym milczkiem. Jednak jeśli chodzi o bohaterów, generalnie wypadają mimo wszystko naprawdę dobrze. Z każdym z nich związany jest jakiś wątek, a podejmowane przez nich działania wciąż pchają akcję do przodu. Tak więc nawet jeśli któraś z przygód wydaje się dziwna i mało zachęcająca, sposób, w jaki zachowują się postacie, ich reakcje na nowe zdarzenia oraz prowadzone przez nie dialogi sprawiają, że nawet średni scenariusz wypada całkiem zgrabnie. Nie czyni to co prawda ich przygód ciekawszymi, bardziej wciągającymi i tak dalej, niemniej oglądanie kolejnych odcinków, których fabuła wcale nie okazuje się lepsza od poprzednich, daje dużo więcej rozrywki, kiedy zamiast zachowujących się bezsensownie kukiełek mamy bohaterów z prawdziwego zdarzenia, o wyrazistych osobowościach i (poza kilkoma wyjątkami) oryginalnie wykreowanych charakterach. Trochę tylko dziwi fakt, że pomimo tak wielkiej różnorodności postaci ich wzajemne stosunki wydają się całkowicie normalne – tak jakby Ryuuji i Eriko szybko zapomnieli, że ich nowa podopieczna to przedstawicielka bardzo rzadko spotykanego gatunku, jakim są smoki. A to tylko jeden z przykładów – w serialu występuje więcej dziwnych istot, a sposób, w jaki je traktują główni bohaterowie, jest… zwyczajny. Tak jakby nie mieli do czynienia z magicznymi cudakami, ale raczej z nastolatkami takimi samymi, jak nasz młodzieniec.

Warto czy nie warto?

Jeśli lubisz moé, subtelną magię, postacie rodem z fantasy występujące we współczesnym świecie oraz nie przeszkadza ci brak rozwiniętej, epickiej fabuły, jak również fakt, że przygody przydarzające się bohaterom sprawiają wrażenie nieco banalnych i niedopracowanych, Dragon Crisis! powinien doskonale wypełnić twój czas. Chociaż z pewnością nie zapisze się w historii anime złotymi zgłoskami, nie jest też serią beznadziejną ani definitywnie nudną, mimo że z pewnością wielu widzów odniesie takie wrażenie. Nie ma się zresztą czemu dziwić – serial ten ma potencjał, jednak na tyle słabo wykorzystany, że najlepsze, co można powiedzieć o scenariuszu kolejnych historyjek, to to, że i tak nie wyszło tak źle, jak można się było spodziewać. Rozsądna ilość fanserwisu udowadnia, że twórcy nie celowali w uatrakcyjnianie swego dzieła za wszelką cenę, jednocześnie nie postarali się jednak uczynić jego fabuły ciekawszą, co byłoby jak najbardziej możliwe ze względu na drzemiący w niej potencjał. Czy jest jakikolwiek sens w oglądaniu Dragon Crisis! – zdecydujcie sami. Osobiście nieco zawiodłem się na tej serii, nie mogę jednak uznać jej za stratę czasu. Ostatecznie każdy i tak spojrzy na to inaczej. Jeden zobaczy w niej gniota, inny całkiem przyzwoity serial, jeszcze inny sposób na spędzenie kilku godzin na czymś co prawda niewciągającym na śmierć, jednak jednocześnie prezentującym co najmniej przyzwoity poziom oraz dającym kilka godzin nie najgorszej rozrywki.

mr.Radek, 11 maja 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Kaya Kizaki
Projekt: Itsuki Akata, Masashi Ishihama
Reżyser: Hideki Tachibana
Scenariusz: Hideyuki Kurata
Muzyka: Makoto Miyazaki