Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 22
Średnia: 6,09
σ=2,15

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Yaone)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mermaid Melody: Pichi Pichi Pitch Pure

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 39×24 min
Tytuły alternatywne:
  • マーメイドメロディー ぴちぴちピッチ ピュア
Gatunki: Komedia, Romans
zrzutka

Syrenki-magical girls powracają z nowym repertuarem! Dla własnego dobra zaopatrzcie się w zatyczki do uszu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Torren

Recenzja / Opis

Gaito zostaje pokonany, kończy się pierwsza seria. Karen, Noel i Coco wracają do swoich królestw, a Kaito z powrotem wyjeżdża na Hawaje. Jednym słowem, drogi naszych bohaterów powoli się rozchodzą. Jednak nie byłoby tej serii, gdyby znowu nie zaczęło się dziać coś niedobrego. Przed syrenami pojawia się Mikeru, chłopak z białymi skrzydłami, który chce odebrać Lucii i jej przyjaciółkom moc. Na domiar złego ich piosenki w żaden sposób na niego nie działają, co może źle wróżyć dalszym walkom. Jakby tego było mało, przychodzi wiadomość o zaginięciu Kaito, a gdy chłopak zostaje odnaleziony, okazuje się, że cierpi na amnezję. I dodajmy jeszcze, że niedługo ma się narodzić Seira, nowa Syrenia Księżniczka Pomarańczowej Perły, która zostaje powierzona opiece Lucii. Jak widać, problemy spadają jeden za drugim na głowy głównych bohaterek. Kim jest Mikeru i do czego jest mu potrzebna moc Syrenich Księżniczek ? I kim jest Mikaru, która uratowała Kaito?

Mermaid Melody: Pichi Pichi Pitch Pure niewiele różni się od pierwszej serii. Lucia, Hanon i Rina walczą, próbując zaśpiewać wrogów na śmierć co, zważywszy na liczbę odcinków, niestety nie udaje im się od razu (tutaj należą się brawa dla ich przeciwników, większość z nas padłaby po pierwszej piosence). Jako nieprzyjaciel w miejsce Gaito pojawia się Mikeru, który ni stąd, ni zowąd przybywa i pragnie zabrać Lucii jej moc. Ponieważ piosenki syren na niego nie działają (albo głuchy jest, albo ma dobre zatyczki), prawie mu się to udaje, ale jak zawsze w takich momentach, coś musi pójść nie tak. No cóż, pierwszy raz się nie udało, ale za drugim nie powinno być już żadnych problemów. Oczywiście tak by było, gdyby sam ruszył tyłek i zrobił, co trzeba, a nie wysyłał niekompetentne podwładne, które mają lepszy słuch od niego i są całkowicie podatne na piosenki ich przeciwniczek. Tak jak w poprzedniej serii, tutaj także będziemy mieli okazję do oglądania różnych „oryginalnych” pomysłów na schwytanie Syrenich Księżniczek. Naprawdę, myślałam, że mam dużą wyobraźnią, ale niektórych „planów” nigdy w życiu nie byłabym w stanie wymyślić i nie mieści mi się w głowie, jak mogłyby być one skuteczne. Widocznie jednak Lucia i spółka są na takim samym poziomie rozwoju co ich przeciwnicy, skoro zawsze jakimś cudem wpadają w ich pułapki. Same walki także nie są zbyt odkrywcze – zawsze wykorzystany zostaje ten sam schemat. Dziewczyny przemieniają się w magical girls, przeciwnik paraliżuje je swoją piosenką, ktoś przerywa tę piosenkę, syreny zaczynają śpiewać, wróg bierze nogi za pas. Zmienia się tylko miejsce, nieprzyjaciel i czasami wykonywane piosenki. Niestety jest to za mało, by nie znudzić się jednakowymi walkami.

W tej serii, tak jak i w pierwszej, nie skupiono się wyłącznie na walce ze Złym. Trochę czasu antenowego poświęcono także rozterkom uczuciowym bohaterek, a tych zamiast ubywać wraz ze zmniejszaniem się liczby odcinków, przybywa, i to niemało. Najwięcej zmartwień twórcy zgotowali Lucii, która teraz musi walczyć o Kaito z Mikaru, co niestety nie jest łatwe, gdyż jej ukochany po wydarzeniach na Hawajach cierpi na amnezję i w ogóle jej nie pamięta. Lucia zachowuje się tutaj tak, jak żadna inna dziewczyna by się nie zachowała, czyli z daleka obserwuje Kaito, a w nocy wzdycha do gwiazd, by jak najszybciej sobie ją przypomniał. No przepraszam, ale każda normalna dziewczyna od razu by przypomniała ukochanemu, co ich łączyło przed jego wypadkiem, a nie patrzyła, jak jakaś inna się do niego klei, jakby należał do niej. Naprawdę, głupota i naiwność Lucii czasami przekraczały wszelkie granice rozsądku. Na jej tle trochę lepiej wypadają Hanon i Rina, na których miłosnym horyzoncie pojawiają się nowi wielbiciele. Niestety tu także nie oszczędzono nam przeróżnych sercowych rozterek, które przeszarżowano, próbując im nadać dramatyczną otoczkę. Szczególnie oberwało się Rinie, której odebrano opanowanie i pewność siebie, próbując z niej zrobić wrażliwą dziewczynę pragnącą prawdziwej miłości.

Oglądając to anime, wiele razy przyłapywałam się na ziewaniu i ciągłym spoglądaniu na zegarek, kiedy wreszcie skończy się kolejny odcinek. Każdy z prawie czterdziestu odcinków był strasznie przegadany. Gdyby jeszcze rozmawiano o czymś ciekawym, to byłoby pół biedy, ale niestety bardzo się przeliczyłam. Większość dialogów była o nic nieznaczących sprawach, które ani trochę nie przybliżały nas do finału serii, za to stanowiły co najmniej 90% całej akcji. Po kilku pierwszych odcinkach już nie ma się ochoty na ich słuchanie, a tutaj pozostaje jeszcze ponad połowa do obejrzenia… Nudziło także pokazywanie w każdym odcinku pełnej transformacji bohaterek, która niestety nie trwała dziesięć sekund. Mało interesujące dialogi i pełne przemiany syren miały chyba na celu zakamuflowanie braku pomysłów na rozwój fabuły. Pytanie tylko, czemu na siłę zrobiono aż tyle odcinków? Równie dobrze ta seria mogła mieć ich o połowę mniej i na pewno nic istotnego nie zostałoby pominięte.

Grafika jest całkiem niezła. Projekty postaci wyglądają ładnie, chociaż mogą przeszkadzać duże oczy bohaterów oraz zbyt obfite biusty dziewczyn. Zważając na to, że mają one 13­‑14 lat, to bez silikonu chyba tutaj się nie obeszło. Nie mówiąc o tym, że ich wielkość nie jest jednakowa w każdym odcinku. Rosną i zmniejszają się w zależności od sytuacji, co chyba jednak nie było zamierzone, ale raczej stanowiło niekonsekwencję rysowników. Za to tła w większości prezentują się całkiem nieźle. Widok miasta z różnymi sklepami i tłumami ludzi był realistycznie ukazany, ale już plaża, na której rozgrywała się spora część akcji, została potraktowana po macoszemu. Mimo lata świeciła pustką, pojawiały się na niej jedynie osoby, które miały do odegrania jakąś rolę. Świat, w którym zazwyczaj przebywa Mikeru, jest natomiast zlepkiem różnych elementów, nie wiadomo z jakich przyczyn wrzuconych w jedno miejsce. Mgła, wieża kojarząca mi się z biblijną wieżą Babel, wyrastające z ziemi spirale, wzorowane prawdopodobnie na niciach DNA. A to wszystko w ponurych, melancholijnych barwach. Kraina ta znacznie różni się od pięknego, przepełnionego żywymi kolorami świata, w którym żyją nasze bohaterki.

Jak wiemy, Lucia i pozostałe syreny walczą z przeciwnikami, śpiewając piosenki. Przeciętnie w każdym odcinku możemy usłyszeć 3­‑5 utworów. Nie są one nawet złe, ale jeżeli słyszy się je przy każdej walce, to po kilkunastu razach mogą się znudzić. Zwłaszcza że są to utrzymane w podobnych tonacjach piosenki o miłości i szczęściu. Oczywiście wrogowie, którzy chcą schwytać dziewczyny, także mają przygotowany własny repertuar. Niestety jest on kiepski i mało komu może się spodobać. Jedyną „złą” piosenką, która jakoś wpada w ucho, jest ta śpiewana przez znane z pierwszej serii Black Beauty Sisters, Mimi i Sheshe. Godny polecenia jest także melancholijny utwór, śpiewany przez Mikeru.

Po obejrzeniu pierwszej serii nie spodziewałam się, że w tej twórcy zgotują nam ciekawą i zapierającą dech w piersiach historię, przeplecioną trochę komediowym i trochę dramatycznym wątkiem miłosnym. Na moje nieszczęście te przypuszczenia się sprawdziły. Akcja rozwija się w ślimaczym tempie, a to, co zostaje pokazane, potrafi raczej zniechęcić do dalszego oglądania niż zainteresować. Przypuszczam, że ta seria została stworzona dla młodszych widzów, chociaż rozterki sercowe bohaterek chyba nie zostaną zrozumiane przez dzieci. Z drugiej jednak strony naiwne postępowanie niektórych postaci i nieciekawe walki nie zachęcą do oglądania osób starszych. W efekcie powstała seria, którą trudno przyporządkować do jakiejkolwiek grupy wiekowej. Jeżeli ktoś obejrzał pierwszą serię i mu się nie znudziła, to może sięgnąć po dalsze przygody Lucii i jej przyjaciół, ale niech się nie spodziewa, że w jakiś sposób będą one lepsze i ciekawsze.

Yaone, 28 maja 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Actas, Synergy Japan
Autor: Michiko Yokote, Pink Hanamori
Projekt: Kazuaki Makida
Reżyser: Yoshitaka Fujimoto
Scenariusz: Junki Takegami
Muzyka: Masaki Tsurugi