Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 2
Średnia: 7
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dirty Pair OAV

zrzutka

Najlepsze, a na pewno najwierniejsze pierwowzorowi, oblicze Dirty Pair.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

W gąszczu produkcji spod znaku Dirty Pair nie brak pozycji lepszych i słabszych. Wśród fanów nie ma pełnej zgody co do tego, który tytuł spośród tego grona uznać można za najlepszy. Jeśli chodzi o mnie, najwyżej oceniłbym kinówkę Dirty Pair: Project EDEN, zaś na drugim miejscu znalazłby się zapewne opisywany tutaj serial, wydany jako OAV i powstały już po zakończeniu całkiem skądinąd udanej serii telewizyjnej. Zresztą, jego geneza związana jest z finałem tejże. Mające kłopoty finansowe studio Sunrise wydało dwa ostatnie odcinki serialu jako OAV, pod tytułem Dirty Pair: Lovely Angels Yori Ai o Komete. Po wyjściu na prostą postanowiono kuć żelazo póki gorące i stworzono nową serię przygód Yuri i Kei, wydaną w tej formie.

W dalekiej przyszłości, gdzie ludzkość rozlazła się po całym wszechświecie, panuje pokój. Gdy zaś pojawiają się kłopoty – przestępcy, terroryzm, zagrożenie wojenne, wysyła się w dany region tzw. „konsultantów ds. problemów” zatrudnianych przez agencję WWWA. Świetnie wyszkoleni w używaniu każdej broni oraz komputerów, zwykle skutecznie rozwiązują każdy problem. Do najbardziej znanych konsultantek należą dwie dziewczyny, Kei i Yuri, używające pseudonimu „Lovely Angels”. Większość wszechświata zna je jednak pod innym mianem – „Dirty Pair”. Wynika to z tego, że choć zawsze rozwiązują powierzony im problem, jakimś dziwnym trafem zostawiają po sobie zgliszcza i stosy trupów. Rzadko z własnej winy, dodajmy. Towarzyszy im wielki włochaty stwór o imieniu Mughi, który z równą gracją potrafi gołymi pazurami rozerwać na strzępy czołg, jak i pilotować statek kosmiczny.

OAV­‑ka dość wyraźnie różni się od serii telewizyjnej. Przede wszystkim wrócono do oryginalnych strojów bohaterek opisanych w powieści Haruki Takachiho – obie dziewczyny noszą kuse ciuszki biało­‑srebrnej barwy. Dzięki temu, że serial nie był robiony z myślą o telewizji, można było wrzucić nieco więcej przemocy – zdarza się, że tryska tutaj krew. W odróżnieniu od innych OAV­‑ek z cyklu Dirty Pair, tutaj nie zdecydowano się na eksponowanie nagości czy wręcz ujęcia spod znaku ecchi – inna rzecz, że same stroje robocze obu dziewczyn wystarczą w zupełności. Nie ma tu też aż tylu widowiskowych eksplozji i efektownych masakr z idącymi w tysiące ofiarami, które bardzo często wieńczyły inne produkcje o Kei i Yuri.

Wśród dziesięciu odcinków znajdziemy epizody nastawione bardziej na humor (choćby odcinek o ściganiu zbuntowanego robota w Halloween), jak i cokolwiek poważniejsze (vide ten dotyczący sekty). Nie wszystkie trzymają równy poziom, są takie, o których zapomina się zaraz po obejrzeniu, ale niektóre potrafią naprawdę zapaść w pamięć (tu wskazałbym fragment poświęcony rozpracowywaniu mafii i romansowi Yuri z jednym z synów jej szefa), czasem nawet szkoda, że konstrukcja serii uniemożliwiła pociągnięcie niektórych wątków dalej. Ciekawostką jest pojawianie się innych agentów WWWA, pokazujące, że wbrew pozorom Kei i Yuri wcale nie są największymi dziwadłami w tej agencji. Całość jednak wypada nieźle – serial jest dynamiczny i szybki, a humor i poważniejsze momenty równoważą się.

Aby nie było tak słodko, czas na baty. Największą słabością tej serii jest brak głównego wątku fabularnego. Każdy odcinek ma zamkniętą konstrukcję fabularną, opartą na tym samym schemacie – Kei i Yuri otrzymują zadanie, lecą je wykonać, prowadzą krótkie śledztwo, po czym wszystko kończy się strzelaniną i wybuchami. Odstępstwem od tej reguły może być najwyżej więcej strzelaniny (odcinek poświęcony wojnie domowej) albo mniej (epizod w kosmicznym kasynie), jednak schemat ten da się dopasować do każdego z odcinków. Brakuje tu jakiegoś elementu, który przewijałby się przez serię i mógłby być łączącą wydarzenia klamrą. Chociaż OAV­‑ka jest bliższa powieści niż serial, zrezygnowano z obecnych na kartach twórczości Haruki Takachiho wątków yuri. Kanoniczny motyw zgliszcz, jakie zostają po każdej akcji bohaterek, też nie był tu w 100% zachowany. Mughi został z kolei zepchnięty na dalszy plan.

Wyraźnie lepiej niż w serialu wypada kreska –jest po prostu staranniejsza i bardziej dopracowana, podobnie jak animacje, ale nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z OAV. Wskazałbym nawet na tę serię jako najbardziej chyba udaną pod tym względem – cieszy fakt, że zachowano oryginalne (kuse bo kuse, ale co tam…) stroje obu dziewczyn, a fryzura Kei nieco urosła. Dynamiczny opening By Yourself średnio mnie przekonuje, po prostu nie wpadł mi w ucho. Lepiej tutaj prezentuje się dość radosny i może nawet nie do końca pasujący do takiej serii, ale melodyjny ending Summer Time From Autumn. Nadal jednak nie jest to nic na miarę Ru­‑Ru­‑Ru­‑Russian Roulette z serii telewizyjnej.

Trzymając się porównań filmowych, tę wersję Dirty Pair porównałbym z produkcjami o Jamesie Bondzie, gdzie odpowiednia ilość akcji i widowiskowości łączy się z humorem i niekiedy całkiem ciekawymi pomysłami (vide kosmiczny salon gry i ruletka z udziałem asteroidów), elementami romantycznymi i charakterystycznymi, budzącymi sympatię postaciami. Ot, fajna produkcja rozrywkowa, która może dostarczyć frajdy na kilka wieczorów.

Grisznak, 8 czerwca 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Haruka Takachiho
Projekt: Tsukasa Dokite, Yasushi Ishizu
Reżyser: Katsuyoshi Yatabe
Scenariusz: Hiroyuki Hoshiyama, Yuuichi Sasamoto
Muzyka: Kouhei Tanaka