Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Medalikon Horror Show 2019

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 2
Średnia: 4
σ=1

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Filmowit R)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ai City

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1986
Czas trwania: 86 min
Tytuły alternatywne:
  • Love City
  • 曙ブレーキ工業
Widownia: Seinen; Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Supermoce
zrzutka

Oto niecodzienna podróż na skraj rzeczywistości, która prowadzi poprzez odmienne stany świadomości i konfunduje swą wieloznacznością.‎

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Mess

Recenzja / Opis

Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której nie ma ani początku, ani końca? Wydarzenia, choć stwarzają wrażenie taniej i sensacyjnej opowiastki, w rzeczywistości składają się na bardziej złożoną oraz wielowymiarową (dosłownie i w przenośni) opowieść, gdzie „nic nie jest takim, jakim się wydaje”. Innymi słowy, jest to jedna z najciekawszych japońskich animacji, jakie w życiu widziałem.

Mimo to na pierwszy rzut oka przedstawiona historia nie wyróżnia się niczym szczególnym – główny bohater z pomocą prywatnego detektywa ucieka wraz z małą dziewczynką przed złą organizacją, na czele której stoi szalony naukowiec. Spotkaliście się już kiedyś z czymś podobnym? Tak? To gwarantuję wam, że… absolutnie nie spodziewacie się, jak się to skończy. I właśnie to jest największą zaletą tego anime.

Nietypowe zakończenie sprawia, że, pomimo swej niepozorności, fabuła stanowi najmocniejszy element tej produkcji. Zapytacie zapewne, cóż może być niezwykłego w najzwyklejszej w świecie pogoni złej korporacji za niewinnymi jednostkami? Ano może, gdyż tak jak nie należy oceniać książek po okładce, tak nie należy spoglądać na tę opowieść przez pryzmat tego, co widać na pierwszy rzut oka. Warto zaznaczyć, iż jest to jeden z tych nielicznych filmów, w których ostatnie pięć minut odwraca całą historię o sto osiemdziesiąt stopni i każe widzowi interpretować ją na nowo. Jest też jednym z niewielu, które warto obejrzeć dwa razy. Raz, aby zapoznać się z ogólnym zarysem fabuły. A drugi, by na spokojnie odkryć oraz rozważyć jej wymiar metaforyczny oraz filozoficzny. Nic więcej ani na temat wydarzeń, ani na temat bohaterów nie powiem, aby nie odbierać przyjemności płynącej z samodzielnego odkrywania tego, co autor chciał przekazać. Jest to rzadki przypadek kina artystycznego w anime. I to nie byle jakiego, bo potrafiącego w dzieło sztuki zamienić produkt pozornie popkulturowy.

Na taką ocenę tej produkcji, poza znakomitym zakończeniem, składa się przede wszystkim interesujący, ale też i lekko kontrowersyjny montaż. Jednym się on spodoba i będą go chwalić za niejednoznaczne ukazywanie opowiadanej historii oraz stworzenie szerokiego pola do jej interpretacji. Drugim zaś, wręcz przeciwnie, będzie bardziej przeszkadzał i raczej irytował chaosem, niż wprawiał w zachwyt. Zwłaszcza wymieszanie retrospekcji i wydarzeń z głównej osi czasu (o ile ta w ogóle istnieje) w taki sposób, że momentami nie wiadomo, czy to, co się dzieje, należy do przeszłości, teraźniejszości, przyszłości czy też do sfery wyobraźni, może być dla niektórych lekko denerwujące i konfundujące („Jaka tam wizja?!” – zapytają – „Po prostu zwariowany montażysta”). Mnie jednak taki zabieg przypadł do gustu i oceniam go pozytywnie. Zdaję sobie zarazem sprawę, iż nie każdemu musi się on podobać, dlatego jeżeli ktoś woli linearne przedstawienie fabuły, może spokojnie odjąć pół gwiazdki od oceny końcowej.

Mimo pewnych wątpliwości co do sensowności przekazu w ogólnym rozrachunku reżyserię tego dzieła trzeba zaliczyć na plus. Kouichi Mashimo (znany szerzej z Dirty Pair: Project Eden – filmu stanowiącego bardziej rozrywkową wersję Ai City) sprawnie połączył kino akcji z rozważaniami filozoficznymi. Na dodatek udało mu się także wykreować grono charyzmatycznych i sympatycznych bohaterów, między którymi wywiązują się w miarę naturalne relacje, sprawiające, że z przyjemnością śledzi się wszystkie ich poczynania. Z przyjemnością również przysłuchuje się prowadzonym przez nich rozmowom, okraszonym całkiem udanym, lekkim i celnym humorem, wynikającym nie tyle z przymusu scenarzysty, ile z określonej sytuacji, w jakiej znajdują się wspomniani protagoniści (a jacy – proponuję sprawdzić, gdyż w ich przypadku nawet imiona są spoilerami).

Z jeszcze większą przyjemnością można przyglądać się warstwie wizualnej, która jest naprawdę przepiękna. Neonowe kolory w połączeniu z mrokiem ponurego cyberpunkowego miasta przyszłości stwarzają iście zjawiskowe widowisko, pozostające w pamięci na dłużej. I choć brak tu jakiejś oryginalnej, charakterystycznej kreski, wyróżniającej to anime na tle innych ze swojej epoki, to i tak kilka scen może mocno zaintrygować (na przykład wielkie latające głowy wyłaniające się z ulicy albo rozdarte miasto – to trzeba zobaczyć, surrealizm w czystej postaci). Szkoda tylko, że tych scen, tak jak wspomniałem, jest tylko kilka i że twórcy w kwestii oprawy, poza paroma chlubnymi wyjątkami, nie zdecydowali się na odważniejsze i bardziej awangardowe wizualne szaleństwo oraz na trochę większy udział niecodziennych technik animacji. Jednak mimo to trzeba przyznać, iż oprawa stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Jest płynna, w miarę szczegółowa, a momentami potrafi zaskoczyć ciekawszymi rozwiązaniami. Czegóż chcieć więcej od anime z połowy lat osiemdziesiątych?

Zwłaszcza wtedy, kiedy kroku ruchomym obrazom dotrzymuje również muzyka – może i niezbyt wybitna, ale za to wybitnie wykorzystana oraz zaaranżowana. Stanowi ona idealne dopełnienie tego, co dzieje się na ekranie i tworzy wraz z obrazem komplementarną całość. Dobrym przykładem jej dopasowania może być scena ulicznej bójki, podczas której z głośników, oprócz odgłosów kolejnych uderzeń, dociera do naszych uszu także piosenka opiewająca wyjątkowość i determinację głównego bohatera. W anime, jak i w kinie, jest rzeczą rzadko spotykaną, aby film przybierał kształt przemyślanego teledysku, a muzyka nabierała w nim większego znaczenia (nie chodzi tu o musicale). Z tego też powodu wielkie brawa dla reżysera!

Ai City spokojnie można nazwać nie tylko kreskówką, ale i wysmakowanym dziełem japońskiej kinematografii (do miana arcydzieła jednakże odrobinę mu zabrakło), będącym zarówno prostą i zabawną historyjką dla dzieci, jak i dojrzałym rozważaniem na temat moralności i rzeczywistości dla krztynę starszego widza. Warto dać tej produkcji szansę i pozwolić się zaskoczyć anime niepozornemu, ale za to ambitnemu. Ode mnie 8/10. Do pełni szczęścia zabrakło tak naprawdę tylko ciut lepszej oprawy audiowizualnej (mimo wszystko Akira to to nie jest) oraz trochę bardziej realistycznych dialogów. Jednakże mimo to gorąco polecam!

Filmowit R, 6 czerwca 2019

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Ashi Productions, MOVIC
Autor: Shuuhou Itahashi
Reżyser: Kouichi Mashimo
Scenariusz: Hideki Sonoda
Muzyka: Shirou Sagisu