Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,75

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 290
Średnia: 9
σ=1,32

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (peregrinus)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gintama'

zrzutka

Seria, w której kupa i śmiech nie tylko tworzą kolokację, ale również związek przyczynowo­‑skutkowy. Kontynuacja przygód samuraja ze srebrną duszą (lub złotymi jajami) i jego przyjaciół w podbitym przez kosmitów Edo.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Tasiemcowate adaptacje mang mają to do siebie, że anime w końcu dogania pierwowzór. Ten niewątpliwie poważny problem, będący przedmiotem gagów w jednym z odcinków Gintamy, dotknął tę serię w marcu 2010 roku. Po roku, gdy wydarzenia w mandze wysforowały się naprzód, seria telewizyjna zgodnie z zapowiedzią powróciła. I co się zmieniło? Gintama to, o czym wspomina w pierwszym odcinku nowej serii Shinpachi Shimura, anime w formacie saze, polegającym na tym, że bohaterowie się nie starzeją… Okazuje się jednak, że tylko on wygląda tak samo, a pozostałe postaci się zmieniły i twierdzą, że minęły aż dwa lata!

Nie, Gintama nie stała się serią z typowym upływem czasu, a powyższy zarys pierwszego odcinka jest częścią nadal epizodycznie rozplanowanej fabuły. Nowa odsłona rozpoczyna się hitchcockowskim trzęsieniem ziemi, a choć w trakcie tych ponad pięćdziesięciu odcinków napięcie nie rośnie cały czas (na szczęście!), to jednak rzadko opada, nieustannie racząc widzów dawkami parodii i komizmu. Jest to zatem stara dobra Gintama, tym razem pozbawiona niemrawego wstępu i przeplatająca pełne humoru epizody udramatyzowanymi historiami. Te ostatnie są pełne na ogół mało sensownych (chociaż pewnie znalazłyby się wyjątki), patetycznych i najczęściej nudnych monologów. To chyba największa wada tej, jak również poprzedniej serii. Na szczęście nawet w trakcie tych przydługich wynurzeń widzowie otrzymują obowiązkową dawkę humoru, a udział wielu pobocznych postaci, które pełnią rolę czysto komiczną, odziera te fragmenty z przytłaczającego patosu. By zadośćuczynić obowiązkowi krytyki i móc przejść do pochwał, wspomnę o drugim wielkim mankamencie serii. Gagi, jeśli mają skutecznie wywoływać salwy śmiechu, z czasem muszą stawać się bardziej wyraziste od tych już znanych (kolejny sezon powinien być „mocniejszy” – zasada tworzenia wielu tasiemców i to nie tylko w anime). Takie ujęcie powoduje, że granica między parodią a żenadą, humorem a czystą głupotą, staje się coraz cieńsza. Nowa Gintama, podobnie zresztą jak ostatnie odcinki serii zakończonej w 2010 roku, czasem niestety ją przekracza.

W kontynuacji Silver Soul główni bohaterowie (Gintoki, Kagura, Shinpachi) pozostali ci sami i niewiele się zmienili, podobnie jak większość postaci drugoplanowych (rodzina i przyjaciele wyżej wymienionej trójki, najważniejsi członkowie Shinsengumi, Takasugi i jego grupa, mieszkańcy Kabuki itd.), za to pojawiło się kilkoro nowych bohaterów, choć ich rola najczęściej ogranicza się do pojedynczych historii. W serii, oprócz regularnych bywalców, pojawiają się również osoby dawno już niewystępujące w anime, jak np. Sakamoto czy Hedoro (kosmita z kwiatkiem na głowie). O wielu bohaterach zyskujemy również nowe informacje, ale jak to w Gintamie bywa, nie tworzą one spójnej całości, i mają na celu wyłącznie rozbawienie widza. Oczywiście nie wszystkie, gdyż wiele dobrze znanych widzom przyzwyczajeń postaci jest często eksponowanych i używanych w celach komediowych. W stosunku do pierwszej serii da się zauważyć jeszcze większe przerysowanie zachowań bohaterów, z naciskiem na ich absurdalność.

W trakcie tych 51 odcinków kontynuacji widz poznaje wiele bardzo zróżnicowanych historii, wykazujących cechy zarówno parodii, komedii, jak i serii akcji. Znajdziemy tu wyśmiewanie przywar innych anime, wytworów popkultury czy grup społecznych; walki samurajów czy robotów; walki na Ziemi i w kosmosie; walki z użyciem miecza a także strategiczne pojedynki umysłów. Fani Gintamy będą mogli m.in. zobaczyć, jak seria powinna wracać po przerwie, liczyć na kolejne świąteczne perypetie Yorozuyi, obserwować życie osoby jedzącej wyłącznie drożdżówki (anpan!), poznać ostatniego z czterech władców Kabuki, cieszyć się pobytem Szoguna na basenie, czy obejrzeć starcie gundamów z Gwiazdą Śmierci. Oczywiście nie zabrakło kupy, tej dosłownej, która podobnie jak męski ekshibicjonizm, wszechobecne podteksty i gęsta czerwona maź pełniąca funkcje krwi, chwilami wylewa się z ekranu. Wszystko to tworzy twórczy, intertekstualny chaos Gintamy, którego aluzje nie zawsze muszą być w pełni zrozumiałe dla polskiego widza, nawet dobrze obeznanego ze światem mangi i anime. Dużą zaletą serii są także dialogi, czasem przywodzące na myśl sztukę erystyczną i często wykorzystujące argumenty ad personam (tu wbrew pozorom nie jest to wada). Trzeba też przyznać, że twórcy Gintamy' po raz kolejny wykonali kawał dobrej roboty, dzięki czemu adaptacja ponownie wydaje się lepsza od i tak dobrego pierwowzoru.

Grafika uległa niewielkiej poprawie, a format zmienił się na 16:9, dzięki czemu anime ogląda się lepiej. Nadal jest to jednak jakość typowa dla serii będącej tasiemcem bez wielkiego budżetu. Mimo wszystko niezbyt bogata, ale jednak sprawdzająca się i czytelna mimika twarzy, proste, lecz dynamiczne walki oraz tła, w których często widzimy sceny nocne z przerysowanym księżycem czy zachodzącym słońcem mogą się podobać, nawet jeśli graficznie nie są najwyższej jakości. A przecież ważne jest również to, co zostało pokazane, a nie tylko jak. Muzyka wpisuje się w rytmy dobrze znane z pierwszej Gintamy. Piosenki rozpoczynające i kończące odcinki nie są szczególnie interesujące, jedynie Samurai Heart w wykonaniu Spyair zapadł mi na trochę dłużej w pamięć. Bardzo dobrze spisują się za to seiyuu, co w serii z tak dużą ilością dialogów jest niezwykle ważne. Spośród dużego grona aktorów zasługujących na pochwałę wymienię tylko podkładającego głos Gintokiego Tomokazu Sugitę (m.in. Kyon w Melancholii Haruhi Suzumiyi) i grającą Kagurę Rie Kugimiyę (znaną np. z roli Taigi w Toradora!).

Gintama' nie jest samodzielną serią, tylko kontynuacją, na dodatek pełną aluzji i nawiązań do poprzednich dwóch setek odcinków, dlatego też rozpoczynanie przygody od odcinka numer 202 nie ma większego sensu. Anime mógłbym polecić tym, którzy oglądali wcześniejszą odsłonę Silver Soul lub przynajmniej jej większą część, i którym nie przeszkadza humor oparty na brudnych żartach (według deklaracji z ostatniego odcinka twórcy na pewno z nich nie zrezygnują). Znajomość innych serii anime, japońskiej kultury czy nawet szeroko pojętej kultury popularnej może dodatkowo umilić oglądanie, podobnie jak i sprawność skojarzeniowa (tu nawet źle zinterpretowana aluzja może rozbawić). Wszyscy ci, którzy mają dosyć czasami niesmacznych scen i zachowań lub nie są w stanie zdzierżyć patetycznych dialogów, mogą spokojnie odjąć nawet dwa oczka od wystawionej oceny. Gintama', w przeciwieństwie do wielu innych tasiemcowatych shounenów, dowodzi pomysłowości twórców, i to nie tylko autora pierwowzoru, przez co można ją zaliczyć do dobrych serii, ale jeśli nie brać pod uwagę tylko jej konwencji, która przecież nie wszystkim musi przypaść do gustu tak jak autorowi tej recenzji, jest to tylko seria dobra. Raczej nic więcej.

peregrinus, 15 lutego 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hideaki Sorachi
Projekt: Shinji Takeuchi
Reżyser: Youichi Fujita
Scenariusz: Akatsuki Yamatoya
Muzyka: Audio Highs