Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 11 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,09

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 79
Średnia: 6,97
σ=1,68

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Zegarmistrz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Peace Maker Kurogane

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 24×23 min
Tytuły alternatywne:
  • Peacemaker
  • ピースメーカー鐵
Widownia: Shounen; Postaci: Samuraje/ninja; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Magia
zrzutka

W Japonii, w przededniu otwarcia na wpływy zewnętrzne, bratobójczą walkę wiodą zwolennicy i przeciwnicy reform… Szkoda tylko, że nie w tej serii.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Akcja tej serii rozpoczyna się, gdy piętnastoletni Tetsunosuke Ichimura, młody samuraj (wyglądający na jeszcze młodszego niż jest w rzeczywistości), przyłącza się do oddziału znanego jako Shinsengumi – policyjnych sił szogunatu pilnujących porządku w Edo. Jego motywacja jest bardzo typowa – chce nauczyć się walczyć, by pomścić śmierć brutalnie zamordowanych rodziców. Czasy są niespokojne, a zapotrzebowanie na strażników porządku duże, bowiem kraj stoi na skraju wielkich reform, a zarówno ich zwolennicy, jak i przeciwnicy walczą o swoje racje, absolutnie nie przebierając w środkach.

Tetsu – bo tak jest w skrócie nazywany, rudowłosy chłopak, wyglądem i charakterem powielający wiele cech młodego Goku z Dragon Ball – nie jest jedynym bohaterem tej serii. Prócz niego poznajemy całe stado innych osób – jego starszego (i dużo poważniejszego) brata, gromadę samurajów (zarówno tradycyjnych, od honoru i katan, jak i tych typowych dla anime, skupiających się na pozazmysłowych mocach i skomplikowanych technikach), ninja, służących, czarowników, demony, a nawet niezbyt sympatycznego prosiaka, pełniącego rolę maskotki drużyny (i jednego z nielicznych pupilków, które da się polubić). Właściwie po obu stronach barykady znajdują się jakieś interesujące i dające się lubić indywidua. Postaci są ogromnie zróżnicowane: ich galeria zaczyna się od wyluzowanego, ekscentrycznego i idealistycznie nastawionego zwolennika reform, przez zniewieściałego bishounena, po najgorsze typy spod ciemnej gwiazdy – tak, że właściwie osoby preferujące dowolny rodzaj postaci powinny być zadowolone.

Również animacja i muzyka nie zdradzają niczego złego. Kreska jest dobra, może nawet bardzo dobra, i dość klasyczna. Śladowe ilości animacji komputerowej pojawiają się jedynie przy okazji walk, co może dziwić u Gonzo, które słynie z zamiłowania do nowych technologii. Niemniej jednak moim zdaniem to wychodzi serii tylko na dobre. Muzyka – którą trudno nazwać orientalną, czy oddającą styl epoki – też jest niezła, choć wykorzystuje kilka oklepanych motywów (np. jedną z melodii pamiętam jeszcze z czasów, gdy zagrywałem się na swej Amidze 500 w grę Lemings). Trudno znaleźć w niej coś, co byłoby naprawdę warte przesłuchania, lecz jednocześnie nie ma niczego odrzucającego.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że z połączenia tych elementów – ciekawej epoki, dającej dużo miejsca zarówno na intrygi, jak i na walki, elementów nadprzyrodzonych, dopracowanego i zróżnicowanego grona bohaterów i dobrej oprawy technicznej musi powstać świetna seria, zwłaszcza jeśli zabiorą się za to ludzie z takiej firmy jak Gonzo. Ci sami specjaliści, którzy stworzyli Last Exile i Samurai 7!

No właśnie… Kto oglądał te serie, tego już zapewne przechodzą dreszcze. Studio to ma bowiem talent do zawiązywania wspaniałych opowieści i później ich knocenia – czasem mniej, czasem niestety bardziej. Nie ośmielę się jednak powiedzieć, że fabuła Peace Maker Kurogane została skopana… Ona doznała bardzo ciężkiego pobicia ze skutkiem – niestety – śmiertelnym! Cóż bowiem mogą robić członkowie sił policyjnych w stojącym na skraju wojny domowej państwie? Mnóstwo rzeczy – urządzać zawody sportowe, wykradać dowódcy notes, w którym zapisuje on swoje grafomańskie haiku, uczęszczać na religijne święta i do domu geisz… Słowem wszystko, co tylko zapycha czas ekranowy – byle nie popychać do przodu fabuły, nie tłumaczyć skomplikowanych emocjonalnych relacji, wiążących kolejne postacie i nie odsłaniać żadnych tajemnic. Dopiero gdzieś w okolicach 16­‑18 odcinka intryga pomału zaczyna ruszać, jednak nie na tyle szybko, byśmy zostali wprowadzeni w pełne jej niuanse. Z tego powodu, wynudziwszy się setnie, jesteśmy wreszcie świadkami scen, które – owszem – są sensowne i logiczne, ale ich w pełni nie rozumiemy, przez co przynajmniej połowa reakcji bohaterów pozostaje zagadkowa. Dlaczego Suzu tak bardzo był zżyty ze swym mistrzem? Skąd wzięli się wymienieni wcześniej czarownicy i czego konkretnie chcieli? Jakie były motywacje kobiety­‑ninja, służącej przeciwnikom naszych bohaterów? Dlaczego sojusznicy owych przeciwników postępowali tak, a nie inaczej? Cóż, pozostaje nam się tego jedynie domyślać, bowiem skoncentrowani na tworzeniu kolejnych zapychaczy twórcy nie mieli głowy, by nam o tym opowiedzieć, przez co seria traci znaczną część swego potencjału.

Niemniej jednak nie to jest najgorszą wadą produkcji. Zmarnowaną fabułę można bowiem jeszcze wybaczyć. Niestety, seria grzeszy czymś gorszym – nudą. Fabułę Peace Maker Kurogane dałoby się bez szkody dla jej konstrukcji streścić w trzynastu odcinkach, a rezygnując całkowicie z kilku luźniejszych epizodów, można by się zapewne zmieścić w sześcioodcinkowej serii OAV lub nawet filmie kinowym… Tu jednak wyprodukowano odcinków 24, w których akcja wlecze się jak trolejbus MPK Lublin. W dodatku odradzałbym oglądanie tej serii z młodszym rodzeństwem, gdyż te odcinki, w których dzieje się coś sensownego, potrafią być bardzo krwawe.

Generalnie raczej tego anime nie polecam, chyba że ktoś jest wielkim fanem samurajów, albo jest naprawdę bardzo cierpliwy. Można zanudzić się na śmierć… Są lepsze produkcje. Polecam na długie, jesienne lub zimowe wieczory, gdy i tak nie ma lepszego pomysłu na spożytkowanie czasu.

Zegarmistrz, 27 maja 2005

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Nanae Chrono
Projekt: Akemi Hayashi
Reżyser: Tomohiro Hirata
Scenariusz: Hiroshi Yamaguchi, Nahoko Hasegawa
Muzyka: Keiichi Oku

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Peace Maker Kurogane: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl