Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 8/10
fabuła: 2/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 705
Średnia: 6,68
σ=2,03

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Deadman Wonderland

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • デッドマン・ワンダーランド
Tytuły powiązane:
Postaci: Przestępcy; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość (postapokaliptyczna); Inne: Supermoce
zrzutka

Losy nastolatka w pewnym nietypowym więzieniu, czyli postapokaliptyczna i krwawa reklama wciąż wydawanej mangi. Serdecznie zapraszamy…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Czternastoletni Ganta Igarashi to typowy gimnazjalista. Właśnie zaczyna kolejny dzień w szkole: lekcja tuż tuż, wesoła rozmowa z przyjaciółmi, aż tu nagle… Za oknem pojawia się tajemnicza postać, która z uśmiechem na twarzy morduje w przeciągu kilku sekund wszystkich uczniów (z wyjątkiem Ganty, oczywiście). Od tej pory będzie niestety tylko gorzej, gdyż wszystkie dowody świadczą przeciwko chłopakowi i po głośnym procesie zostaje on skazany na śmierć. Wyrok ten oznacza automatyczne przeniesienie bohatera do prywatnego więzienia, Deadman Wonderland, gdzie codziennie trwa walka o przetrwanie, a na Gantę czekają obowiązkowe tajemnice przeszłości do odkrycia…

To i jeszcze więcej znajdziecie… najprawdopodobniej w mandze, aktualnie nadal wychodzącej. Ze względu na popularną tendencję ostatnich lat, polegającą na kręceniu materiałów reklamowych komiksów zamiast faktycznych ekranizacji, nie powinniście mieć, Drodzy Czytelnicy, jakichkolwiek złudzeń. Seria nie została może ucięta w samym środku akcji, ale zakończenie jest więcej niż otwarte: to ogromna dziura, która zapewne nigdy nie zostanie zasypana. Jeśli chcecie znać ciąg dalszy, koniecznie sięgnijcie po mangę – ot, subtelny przekaz podprogowy.

Sama fabuła jakością też nie grzeszy. Co prawda z początku podjęto próbę zaciekawienia widza, czyli wciśnięto mnóstwo tajemnic bez odpowiedzi, jednakże dalszy rozwój wydarzeń raczej nie nastraja pozytywnie, a rozwiązanie największych zagadek przychodzi do głowy samo. Wystarczy chwilę popatrzeć i zastanowić się. No dobrze, odkrywczości brak, więc z czego w ogóle składa się scenariusz? Z kilku zbiegów okoliczności, ale przede wszystkim z bezsensownych wątków, których jedynym celem jest ukazanie, jak trudno przeżyć w Deadman Wonderland. Piętrzą się tu różnego rodzaju okropieństwa, zboczenia czy zwyczajne okrucieństwo, niestety momentami wykorzystywane w nadmiarze, a przy tym niczym nieumotywowane. Miało być skrajnie? Jest, jak najbardziej, tylko właściwie dlaczego? Ani to efektowne, ani potrzebne. Czyżby ilość przemocy miała przesłaniać braki fabularne? Nie udało się. Im więcej poznajemy obrzydliwych sekretów tej uroczej placówki, tym bardziej człowiek się zastanawia: „ale jak to w ogóle działa?”, „I po co?”. To są dobre pytania. Aktualnie manga próbuje na nie odpowiedzieć, chociaż idzie jej to wyjątkowo nieudolnie. Jak wspominałam, odpowiedzi na główne zagadki w serii telewizyjnej nie otrzymamy, a zaprezentowane wydarzenia stanowią teoretycznie wstęp do głównej rozgrywki. Warto zaznaczyć, że zdecydowanie nieudany. Akcja prze do przodu, ale już od pierwszych chwil jej rozwój jest wyraźnie wymuszony, brak płynnych przejść pomiędzy kolejnymi wątkami, które pojawiają się jeden po drugim na życzenie autorów. Treść historii najłatwiej porównać chyba do rozjeżdżonej bezlitośnie przez tiry drogi, którą niekoniecznie dojedziemy do celu w całości. To wszystko gdzieś już było i mimo przebrania tych motywów w inne ciuchy, nie udało się dodać ani odrobiny świeżości, najwyżej doprowadzić do olbrzymich dziur logicznych w drobnych nawet szczegółach (przykładowo – moce poszczególnych bohaterów może i są momentami efektowne, ale wspinają się na wyżyny absurdu w kwestii genezy i zakresu działania).

Z postaciami sprawa ma się podobnie, gdyż zdecydowaną większość stanowią zwyczajni psychopaci. Ktoś powie: no tak, w końcu więzienie to zbiorowisko takich delikwentów, więc co się dziwić? To fakt, ale nie trzeba popadać w skrajności, prawda? Nie trzeba, ale niestety można. Bohaterowie są najczęściej okrutni, bezlitośni, szaleni i… w sumie tyle. Mało komu zafundowano wystarczające zaplecze psychologiczne, które odpowiednio podpierałoby to, co wydostaje się na zewnątrz. Nie no, mają oni przeszłość, motywy i w ogóle, ale jest to standardowy zestaw, który niekoniecznie wszystkich przekona, a może najwyżej irytować. Postaci zachowują się tak, jak każe im scenariusz i logika ma tu naprawdę niewiele do powiedzenia.

Dwanaście odcinków to teoretycznie niewiele, ale tempo wydarzeń oraz ich ilość powinny chociaż w najmniejszym stopniu odcisnąć się na psychice bohaterów. Szczególnie jeśli ma się do czynienia z tzw. „czystą tablicą”, czyli kimś wrzuconym z miejsca na głęboką wodę, bez uprzednich doświadczeń. Taką osobą jest właśnie Ganta, którego życie niespodziewanie zostaje wywrócone do góry nogami. W jego przypadku można zrozumieć zagubienie, tymczasowego doła i chęć do użalania się nad sobą, jednak wydaje mi się, że w bardziej prawdopodobnych okolicznościach tak fajtłapowata i łatwowierna duszyczka nie przetrwałaby w takich warunkach kilku godzin. Twórcy zrobią jednak wszystko, żeby Ganta przeżył, w końcu jest głównym bohaterem… Nie pomaga nawet fakt, iż chłopak jest jedną z niewielu postaci, które przejawiają jakiekolwiek skrupuły, co gorsza, irytuje on swoim postępowaniem bardziej niż najwięksi zwyrodnialcy. Do zestawu dostajemy nastoletnią albinoskę, Shiro, która od początku przylepia się do Ganty, twierdząc, że zna go od dawna. Na dodatek zachowuje się zbyt dziecinnie jak na swój wiek i pojawia się w najmniej oczekiwanych chwilach. Problem polega na tym, że chłopak jej w ogóle nie pamięta… Wracając jednak do samej Shiro: jej beztroskie i infantylne postępowanie może denerwować, ale w ostatecznym rozrachunku dziewczyna pozostaje jedną z najkonsekwentniej prowadzonych i przez to najbardziej wiarygodnych postaci. A nuż w pewnym momencie ktoś zapała do niej sympatią, mając do wyboru protagonistę niedojdę i stado psychopatów lub scenariuszowych marionetek? Resztę obsady stanowią pokrótce scharakteryzowani wyżej psychopaci oraz osoby potrzebne tu i teraz, mające zachowywać się tak, jak w danym momencie należy.

Odpowiedzialne za produkcję studio Manglobe całkiem sprawnie poradziło sobie natomiast z oprawą techniczną. Wyrazista kolorystyka i płynna animacja są widoczne właściwie na pierwszy rzut oka. Projekty postaci są raczej standardowe i wierne mangowym pierwowzorom. Wspomniana płynność animacji objawia się w ruchach postaci, ich mimice (momentami nieco przesadzonej…), a także w bardziej dynamicznych scenach. Chwilami gorzej zaczynają wyglądać twarze, zwykle z oddalenia, gdyż często brakuje im wtedy szczegółów i są po prostu krzywe (w kilku przypadkach nawet w zbliżeniach), ale nie stanowi to bardzo uciążliwej wady. Wspomniane zaś przesadzone okrucieństwo objawia się dość krwawymi scenami typu ręka, noga, mózg na ścianie, z okazjonalnie występującymi również innymi narządami. Czerwonej farby z dodatkami jest tu całkiem sporo, wprawdzie uzasadnionej, ale widziało się już bardziej brutalne historie. Fani klimatów gore nie będą jednak zachwyceni, gdyż wersję telewizyjną ocenzurowano bardzo dokładnie i plotka głosi, że dopiero na DVD ukaże się całe „mięsko”.

Ścieżka dźwiękowa… jest. Raczej nienachalna i stonowana, z utworami dopasowanymi do danych scen, ale pozostającymi w tle. Można tu znaleźć jeden, góra dwa charakterystyczne kawałki, które pojawiają się częściej niż inne. Usłyszymy trochę instrumentów klasycznych typu fortepian, odrobinę elektroniki, gdzieś odezwą się skrzypce, ale to nadal nic szczególnego. Na pochwałę zasługuje jednak czołówka, której muzyka idealnie komponuje się z obrazem, a i sama piosenka One Reason w wykonaniu Fade to zdecydowanie jeden z lepszych utworów o nieco cięższym, rockowym brzmieniu, jakie gościły w anime. To chyba jedyna rzecz, która podtrzymuje postapokaliptyczno­‑mroczny klimat całości, wyparowujący w momencie rozpoczęcia kolejnego odcinka… Ending to bardziej optymistyczna i znacznie lżejsza piosenka j­‑popowa (Shiny Shiny Nirgilis), może niezbyt pasująca do serii, ale przyjemna dla ucha. Znalazło się też miejsce dla kilku znanych nazwisk na liście seiyuu, takich jak Romi Paku, Kana Hanazawa czy Toshiyuki Morikawa. Nie są to jednak ich najlepsze role, chociaż nie mogę też powiedzieć, że wypadli słabo – ot, kolejna nieźle zagrana rola. Jednakże, nawet jeśli na liście płac znajdziecie swojego ulubionego aktora/aktorkę, nie warto tylko z ich powodu zabierać się za oglądanie tego tytułu – będzie to jedynie strata czasu.

Deadman Wonderland początkowo obiecywało akcję, mroczne tajemnice i sporo przemocy w postapokaliptycznych klimatach, czyli coś, o czego dobre połączenie ostatnimi czasy raczej trudno. Zabrakło nie tylko pomysłowości, ale i logiki w najprostszych sprawach. Postawiono zaś na „ekstremalne przeżycia” bohaterów i przejaskrawienie niemal w każdym aspekcie. Poszukiwacze fabuły raczej się zawiodą; fani animowanych psychopatów będą ziewać przy schematyczności tutaj pokazanych, a amatorzy przemocy zobaczą jedynie rozmazane lub przyciemnione plamy zasłaniające sedno rzeczy. Wspomniane mrok i tajemnice są tak płytkie i sztuczne, że nie wiem, czy warto się za to zabierać. A seria postapokaliptyczna jest tylko z nazwy i kataklizmu, który nawiedził nieszczęsną Japonię lata przed właściwą akcją. Ostatni zarzut? Brak konkluzji. Jakiejkolwiek. Warto tracić czas na niedokończoną historię, która i tak zresztą dalej w mandze stacza się ochoczo w dół po równi pochyłej? Wybór należy do Was.

Enevi, 16 sierpnia 2011

Recenzje alternatywne

  • Grafogirl - 4 grudnia 2012
    Ocena: 6/10

    Czy pod wpływem wielkiego stresu zdarza ci się ciskać pociskami z krwi? A może z rąk wyrastają ci ogromne krwawe szczypce? Wiedz, że coś się dzieje. Być może zostaniesz kolejnym więźniem Deadman Wonderland. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Manglobe
Autor: Jinsei Kataoka, Kazuma Kondou
Projekt: Masaki Yamada, Takayuki Yanase
Reżyser: Kouichi Hatsumi
Scenariusz: Yasuyuki Mutou