Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 3/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 62
Średnia: 5,27
σ=1,89

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Shenai)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Ksiądz 3D

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 87 min
Tytuły alternatywne:
  • Priest
Tytuły powiązane:
Gatunki: Horror
Postaci: Księża/zakonnice, Wampiry; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Live action, Supermoce
zrzutka

Księża zmagający się z wampirami w odwiecznej wojnie. Popularna koreańska manhwa zekranizowana w… USA. Miał być hit, a wyszło jak zwykle przeciętnie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Chudi X

Recenzja / Opis

Rzadko się zdarza, żeby Zachód sięgał do azjatyckiego komiksu w poszukiwaniu inspiracji. Właściwie poza recenzowanym Księdzem 3D oraz całkowicie nieudanym Dragonball: Ewolucja żaden taki przypadek nie przychodzi mi do głowy. Manhwę zatytułowaną Priest, na której jest luźno oparty film, stworzył Min­‑Woo Hyung. Artysta umiejętnie połączył dynamiczną kreskę i szczegółowe ilustracje w nieco zachodniej stylistyce z logicznie opowiedzianą historią o Dzikim Zachodzie, który nawiedzają potwory i demony. Wydawałoby się to całkiem dobrą bazą dla mrocznego i przesyconego czarnym humorem filmu ze sporą ilością akcji. Niestety. Filmowcy, jak to mają w zwyczaju, zamiast trzymać się oryginału lub wprowadzić jakieś drobne zmiany czy uproszczenia, wybrali z komiksu to, co im się spodobało i pozlepiali tak, jak sami chcieli. Ostrzegam więc fanów komiksu przed traktowaniem filmowego Księdza jako adaptacji komiksu, ponieważ poza głównymi założeniami ma z oryginałem po prostu niewiele wspólnego.

Fabuła filmu jest banalna i powtarza wałkowany w popkulturze od lat (a ostatnio bardzo modny) temat walki ludzi i wampirów. Użyłem słowa „wampir”, gdyż w filmie te istoty są tak nazywane, choć do standardowego obrazu dzisiejszego wampira krwiożercze zezwierzęcone bestie mają się nijak. Fabuła przedstawia się tak: trwa wielowiekowa wojna między rasą ludzi i wampirów, a gdy ludzie stają w obliczu przegranej, Kościół powołuje do życia organizację Księży – ludzi o nadzwyczajnych umiejętnościach, będących niejako żywą bronią do walki z wampirami. Ruch ten okazuje się na tyle skuteczny, że niedobitki wampirów zostają zamknięte w rezerwatach, a ludzkość powoli się odradza. Organizacja zostaje rozwiązana, a jej członkowie wracają do życia jako normalni obywatele społeczeństwa. Sytuacja zmienia się, gdy brat jednego z Księży wraz z żoną zostaje zamordowany, a ich córka uprowadzona. Ksiądz wbrew woli Kościoła podejmuje śledztwo na własną rękę, zaś do jego poszukiwań przyłącza się Hicks, chłopak zaginionej dziewczyny, oraz kobieta Ksiądz połączona niejasnymi relacjami z głównym bohaterem. Początkowe minuty filmu są jego najmocniejszą stroną: klimatycznie ukazane miasto w szaro­‑burej tonacji, brudne ulice, brudni ludzie. Wszechpotężny Kościół sprawujący nad wszystkim totalitarne rządy robi bardzo dobre wrażenie, intryguje. Szkoda, że ten wątek nie został choć odrobinę rozbudowany. Cała fabuła jest tylko pretekstem do ukazania mniej lub bardziej efektownych pojedynków, czy wręcz westernowych pościgów prowadzących jak po sznurku do konfrontacji z czarnym charakterem filmu. Głównym mankamentem fabuły wydaje się jednak nie tyle banalność, co wyrwanie całej opowieść z jakiegokolwiek kontekstu. Dostajemy niby krótkie animowane intro jako wprowadzenie, lecz wyjaśnia ono niewiele. Skąd wzięły się wampiry? Jak rozpoczął się konflikt? Skąd się wzięli i kto wytrenował Księży? Tego i wielu innych rzeczy trzeba się mocno domyślać lub po prostu „brać na wiarę” i nie zwracać na nie większej uwagi. Wielokrotnie podczas seansu zastanawiałem się, o czym właściwie jest ten film, co opowiada historia w nim zawarta, i niestety muszę stwierdzić, że pomimo widocznych pewnych starań film ten nie przynosi nic, nad czym można się choćby chwilę zastanowić, nawet nie ma na to czasu, gdy bijatyka goni bijatykę.

Pomijając niedoskonałości fabularne, scenarzystom udało się wykreować stosunkowo głębokie postaci (jak na film typowo rozrywkowy). Sam Ksiądz, podobnie jak i poboczni bohaterowie, wykazuje się często głębszymi emocjami, a co za tym idzie, dosyć przekonującymi zachowaniami. Aktorstwo zostawia jednak wiele do życzenia, odniosłem wrażenie, że czasami aktorzy sami nie bardzo wiedzieli, co właściwie robią na planie tego filmu.

Zastanawia mnie wepchnięcie do filmu efektów 3D. Nie wnoszą nic znaczącego, wyglądają jak naprędce wciśnięte tylko po to, żeby doczepić do tytułu etykietkę „3D” i przyciągnąć do kina trochę więcej ludzi. Wydaje się, że klasyczna dwuwymiarowa realizacja byłaby nawet bardziej odpowiednia, ponieważ na dobre efekty 3D chyba zwyczajnie zabrakło funduszy. Za to widać, że nie poskąpiono ich na scenografów, plenery prezentują się bardzo dobrze, a gigantyczne ruiny wśród spalonych słońcem piasków pustyni cieszą oko. Wrażenie robi też przejście z ciemnego, brudnego miasta do postapokaliptycznych, jaskrawych od promieni słońca pustkowi tuż za nim. Podobnie zresztą jak futurystyczne pojazdy czy też zwyczajne osady wyjęte żywcem z jakiegoś westernu. Pod tym względem twórcom nie można niczego zarzucić.

Od strony muzycznej, tak jak i w przypadku fabuły, film prezentuje się ciekawie tylko przez kilkanaście minut, gdy akcja rozgrywa się w mieście. Rozbrzmiewają tam podniosłe chorały i muzyka stylizowana na sakralną, co doskonale podkreśla wszechobecność Kościoła i jego absolutną władzę. W dalszej części filmu muzyka natomiast pozostaje zupełnie niezauważalna, nawet podczas scen walk i trudno sobie ją przypomnieć tuż po seansie.

Ksiądz pozostawia po sobie mieszane uczucia: z jednej strony razi banalna fabułą i realizacją przywodzącą na myśl klip z MTV, widać braki w funduszach, scenariuszu, aktorstwie. Można nazwać nawet ten film produkcją klasy B i to będzie prawda, bo posiada takie cechy. Jednak wizja świata się broni, potrafi na tyle zainteresować, że bez znużenia da się wysiedzieć przed ekranem prawie 90 minut. Można obejrzeć jako niezobowiązujący przerywnik, czy dla zwykłego popołudniowego relaksu. Nie wzbudzi większych emocji, ale też nie przyniesie poczucia straconego czasu. Typowo przeciętna produkcja, niczym niewyróżniająca się z zalewu podobnych. Chociaż… Fani manhwy pewnie nie zostawią na tym filmie suchej nitki za wszelakie odstępstwa i niekonsekwencje.

Shenai, 18 sierpnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Screen Gems, Tokyopop
Autor: Min-Woo Hyung
Reżyser: Scott Stewart
Scenariusz: Cory Goodman
Muzyka: Christopher Young