Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 18
Średnia: 5,61
σ=1,3

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Nekogami Yaoyorozu

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Everyday Tales of a Cat God
  • 猫神やおよろず
Postaci: Anthro, Bóstwa; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Bardzo zwyczajne życie bardzo niezwyczajnych dziewcząt… O czym to właściwie miało być?!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Młodziutka Yuzu prowadzi odziedziczony po rodzicach niewielki antykwariat. Jednakże bardziej pracochłonnym zajęciem niż doglądanie interesów wydaje się opieka nad autentycznym, acz nieco zdeklasowanym kocim bóstwem. Skazana na czasową banicję na Ziemię i poważne ograniczenie boskich mocy Mayu nie przejmuje się specjalnie utratą statusu, szczególnie jeśli może całymi dniami lenić się, grać w gry wideo i obżerać do woli – oczywiście wszystko na koszt Yuzu. Taka egzystencja wydaje się mało interesująca, jednak obie dziewczyny na nudę nie mogą narzekać, ponieważ z regularnymi lub niezapowiedzianymi wizytami wpadają do nich najrozmaitsze przedstawicielki (rzadziej przedstawiciele) świata nadprzyrodzonego.

Jeśli powyższy akapit brzmi sucho, to przede wszystkim dlatego, że trudno mi napisać cokolwiek więcej. Nie chodzi nawet o zdradzenie za wiele z fabuły – fabuły tutaj po prostu nie ma w ogóle, a epizodyczne historie w poszczególnych odcinkach skupiają się na poszczególnych postaciach, zwykle w mniejszym lub większym stopniu angażując także wszystkie pozostałe. Skala problemów obejmuje „obronę” miasta przed wędrownym bóstwem biedy, poszukiwanie zaginionego garnka z kwiatem wiśni, wspieranie mangaczki borykającej się ze strajkiem pomocników, wycieczkę na plażę i tak dalej. Ton większości odcinków pozostaje lekki, ale seria nie jest właściwie typowym przedstawicielem gatunku komedii, to bardziej okruchy życia, tylko… no właśnie.

Wyjściowy koncept łączy bardzo wiele z pomysłem wykorzystanym w serii NieA Under 7 Yoshitoshiego Abe. Zamiast żarłocznej i rozpuszczonej kosmitki mamy żarłoczną i rozpuszczoną boginkę, a Yuzu ma charakter znacznie słodszy od Mayuko, ale podobieństwo jest bardzo wyraźne. Mam wrażenie, że do pewnego stopnia próbowano także naśladować klimat tamtej produkcji – leniwy, spokojny i pogodny, ale przy tym nastrojowy i refleksyjny. Efekt faktycznie osiągnięty jest dość dziwny. Dostajemy bowiem obsadę rodem z bardzo żywiołowej komedii (tak pod względem ról, jak i charakterów), grającą w serii typu okruchy życia. W dodatku „okruchy życia” jest tu użyte raczej dla określenia tempa wydarzeń niż ich przyziemności – na przykład wspomniany w poprzednim akapicie garnek jest atrybutem boginki odpowiedzialnej za zakwitanie wiśni, a pomocnicy mangaczki to jej służebne shikigami... Cała seria jest całkowicie i zupełnie oderwana od rzeczywistości, zwykle nie próbując nawet nawiązywać z nią kontaktu.

Czy to źle? Cóż, to sprawa dyskusyjna. Na pewno rozczarowani będą wszyscy widzowie, którzy liczyli na większą dawkę komedii albo fanserwisu (którego – przynajmniej w typowym majtczanym wydaniu – tutaj nie ma), o jakimś rozwoju fabuły nie wspominając. Jeśli jednak potraktować Nekogami Yaoyorozu jako tytuł „na odprężenie po ciężkim dniu”, jednorazową porcję niewymagającej rozrywki, może się nieźle sprawdzić w tej roli. Zaskakujące jest to, że o ile wstawki komediowe są mocno przeciętne, o tyle seria radzi sobie doskonale w momencie, kiedy stara się uderzyć w ciut bardziej refleksyjne tony. Nieprzeszarżowanie historii sprawia, że zazwyczaj niemiłosiernie „kiksujące” próby wzruszenia widza wypadają naturalnie, a powracający motyw wartości wspomnień nie brzmi jak wyświechtany frazes.

Obsada pierwszo- i drugoplanowa, jak już wspominałam wyżej, jest niemal wyłącznie żeńska. Zdecydowanie najbardziej udaną postacią jest tutaj Mayu, mimo kocich uszu niezamieniona w „zabawkę z sexshopu”, jak wiele jej koleżanek z innych serii. Rzeczywiście ma w sobie dużo z kota – rozpieszczonego i bezczelnego domowego ulubieńca, który doskonale wie, że właściciele wszystko mu wybaczą. Podobało mi się także to, że podejmowane przez nią działania „naprawcze” w różnych odcinkach nie miały charakteru chwilowej skruchy rozpuszczonego dziecka, tylko wyraźnie płynęły z (dobrze ukrytego) poczucia odpowiedzialności i obowiązku. Zdecydowanie słabiej wypada Yuzu, w którą wsypano po prostu za wiele cukru, zacierając jakiekolwiek ślady charakteru. Po pierwsze, sprawia to, że w zestawieniu z wyrazistą Mayu i barwnymi postaciami drugoplanowymi wypada zwyczajnie blado i nijako. Po drugie, czyni wyjątkowo nieprzekonującym jeden z powracających wątków – obecność Mayu ma łagodzić samotność Yuzu po śmierci rodziców, ale brakuje jakiegokolwiek wyjaśnienia, czemu tak urocze, łagodne i chętne do pomocy dziewczę miałoby być samotne i czemu właściwie nie ma absolutnie żadnych własnych przyjaciół.

Do stałych punktów obsady drugoplanowej należą zażarcie walczące o względy Mayu boginki, Sasana i Meiko. Warto tu może dodać, że wprawdzie nie jestem dobra w dostrzeganiu tego, co specjaliści nazywają „oczywistymi wątkami yuri”, wydaje mi się jednak, że w tym przypadku rzeczona rywalizacja ma głównie uzasadniać, czemu obie dziewczyny skaczą sobie do oczu i kręcą się w pobliżu Mayu, nie przekłada się natomiast na faktyczne wątki romansowe czy nawet fanserwiśne. Męski rodzynek ma tu postać zakochanego w Yuzu lokalnego lisiego bóstwa, Gonty, jednakże tu z kolei oczywista różnica wieku sprawia, że trudno jego podchody traktować poważnie. Z częściej pojawiających się postaci można jeszcze wskazać Yoshino, wspomnianą boginkę kwiatów wiśni, oraz Shamo, bóstwo biedy i chyba najbardziej udaną bohaterkę drugoplanową. W rolach epizodycznych pojawia się zaś taka plejada dziwadeł wszelakich, że szkoda miejsca, aby ich wszystkich wymieniać. O nikim nie dowiadujemy się zbyt wiele, a postaci mają przydzielone określone zestawy zachowań, poza które zwykle nie wychodzą – na szczęście w tak krótkiej serii nie jest to zbyt uciążliwe.

Projekty graficzne postaci sprawiają wrażenie próby kompilacji modnych trendów pod kątem późniejszej linii figurek. Yuzu jest także z wyglądu słodka i nijaka, Mayu wygląda jak gotowy model Nendoroida, zaś Meiko i Sasana mogłyby bez dalszych przeróbek objąć role w jakiejś produkcji spod znaku Touhou. Każda z postaci wygląda charakterystycznie, ale brakuje tu jakiejś spójności i pomysłu wiodącego. Mogę sobie wyobrazić rzeczone figurki kupowane na zasadzie „bo ładnie wygląda”, bez zwracania najmniejszej uwagi na serię, z której pochodzą. Reszta grafiki pozostaje w niższych stanach średnich – bez poważniejszych błędów i kiksów, bez szprycowania nielicznych scen akcji kiepską grafiką komputerową, ale i bez błysku i z minimalnym wysiłkiem, widocznym chociażby w nieodmiennie pustych i bezludnych tłach. Piosenki w czołówce i przy napisach końcowych są w miarę sympatyczne, ale zbyt „katarynkowe” i prościutkie muzycznie, co zapewne wynika z tego, że zamiast profesjonalnych piosenkarek, zatrudniono przy nich seiyuu bohaterek. Nie pożałowano pieniędzy na obsadę: w roli Yuzu usłyszymy Yui Horie (m.in. Naru z Love Hina, Ayu z Kanon i Hanyuu z Higurashi no Naku Koro ni), zaś w roli Mayu – Harukę Tomatsu (m.in. Lala z To Love Ru, Megumi z Shiki, Msyu z C i Sakana­‑chan ze Star Driver). Przyzwoitym, chociaż raczej drugoplanowym dorobkiem mogą poszczycić się Ayana Taketatsu (Meiko), Ai Kayano (Sasana), Aki Toyosaki (Shamo) i Yuuko Sanpei (Gonta), zaś w niewielkiej roli pojawiającej się pod koniec Amane wystąpiła bardzo ostatnio popularna Kanae Itou. Trzeba tu też wspomnieć o dość irytującej manierze, jaką było wymawianie przez postaci wszelkich efektów dźwiękowych (wyobraźcie sobie kogoś, kto mówi „chlip chlip!”) – rozumiem, że chodziło o efekt komediowy, jednak w moim przypadku zdecydowanie się nie sprawdziło.

Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z typową serią „na jeden raz”. Trudno jej obiektywnie wystawić wysokie oceny, to jednak nie zmienia faktu, że wielu widzom może się spodobać, choć zapewne niewielu na dłużej ją zapamięta. Brak typowego fanserwisu sprawia, że nie ma tu elementów, które mogłyby zdecydowanie przyciągać jakąś grupę odbiorców lub zrazić innych. Dlatego też odpowiedź na pytanie „czy się spodoba” zależy praktycznie wyłącznie od tego, czy seria utrafi w poczucie humoru i/lub czy polubi się którąś z występujących w niej postaci.

Avellana, 14 grudnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC PLUS+
Autor: FLIPFLOPs
Projekt: Atsuko Watanabe
Reżyser: Hiroaki Sakurai
Scenariusz: Touko Machida