Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 2/10 grafika: 9/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 25
Średnia: 4,72
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Busou Shinki Moon Angel

Rodzaj produkcji: seria ONA
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 10×5 min
Tytuły alternatywne:
  • 武装神姫 MOON ANGEL
Postaci: Androidy/cyborgi; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość
zrzutka

Angelic Layer dekadę później – więcej moé i dramaturgii, mniej sensu i fabuły. Całe szczęście, że nie za długo.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jak obecnie robi się anime? To proste – tworzymy postaci w założeniu mające przypaść do gustu widzom i to wszystko. Fabuła jest passé. Jeżeli ktoś nie wierzy, to niech obejrzy Busou Shinki Moon Angel

Trudno jest opisać fabułę w anime, które składa się z dziesięciu kilkuminutowych części (całość to łącznie ok. trzy kwadranse). Tym bardziej że akcja pędzi jak szalona, co w tym przypadku niekoniecznie jest dobrą cechą. Od początku – całkiem przyjemnie wyglądające panienki tłuką się ze sobą w skafandrach przypominających te z Infinite Stratos. Jedna obrywa mocniej, spada na ziemię i zostaje odnaleziona przez Tsubasę (pierwsze nawiązanie do Angelic Layer), głównego bohatera, miłośnika Shinki, czyli pojedynków zaawansowanych technologicznie, zdalnie sterowanych lalek (chociaż figurki są tu lepszym określeniem). Szczęśliwiec naprawia znalezisko będące modelem Angel Type Arnval Mk. 2 (Angel to już zupełnie oczywiste nawiązanie do Angelic Layer) i nazywa żeńskim imieniem Kaguya.

Wszystko byłoby jak najbardziej w porządku, gdyby na tym poprzestano. Niestety Kaguya okazuje się nie być zwykłym Shinki, niespodziewanie zmienia kolor odzienia, ucieka, kończy przygodę w laboratorium, potem całość rozbija się o dziwne eksperymenty, badania nad bronią etc… Oczywiście Tsubasa i lokalny sprzedawca Shinki ruszają na ratunek, co owocuje niebywałą i żenującą dramaturgią, zupełnie pozbawionymi sensu decyzjami bohaterów i ostatecznym deus ex machina. To zdecydowanie za dużo jak na czterdzieści minut.

Już kilka razy wspomniałem o Angelic Layer i zapewniam, że są ku temu powody. Przede wszystkim obydwie serie traktują o walkach zdalnie sterowanych laleczek. Różnica polega głównie na tym, że w anime grupy CLAMP zasada działania Aniołów (tamtejsza nazwa własna dla tychże zabawek) była jako tako wyjaśniona, a figurki mogły działać tylko pod wpływem woli swojego właściciela i to jedynie na przeznaczonej ku temu macie. W Busou Shinki Moon Angel miniaturowe manekiny mają zaś bardzo dużo autonomii, mówią, myślą, i przede wszystkim nie są ograniczone do specjalnych aren, a mogą funkcjonować bez kontroli właściciela, nazywanego tu mistrzem. Pod tym względem są zdecydowanie bliższe persocomom znanym z Chobits (znowu CLAMP?) niż już wspomnianym Aniołom. Na tym skojarzenia z Angelic Layer jeszcze się nie kończą, gdyż chociażby ostatni przeciwnik, który staje Kaguyi na drodze, nazywa się Athena, czyli identycznie jak Anioł, z którym w ostatnim odcinku anime CLAMP­‑a walczyła Misaki. Niestety na tym porównania się kończą. Przede wszystkim rozrywkowe starcia Aniołów ze wspomnianej serii z 2001 roku nie wykroczyły ani razu poza formę sportu, a zawodniczkami były głównie dziewczęta. Oczywiście zdrowy rozsądek podpowiada, że mordobicie miniaturowych lalek bardziej pasjonowałoby chłopców, co daje punkt na korzyść Busou Shinki Moon Angel. To jednak nie wystarczy, by uratować anime. Wątpliwość budzi sens tworzenia Shinki jako broni w formie przedstawionej w serialu, fabularnie również nie zostało wyjaśnione, dlaczego Kaguya zmienia kolor, gdy wpada w szał bitewny, albo w jaki sposób bohater dostał się niepostrzeżenie do ośrodka naukowego, w którym właśnie opracowywano bojowe wersje Shinki. Zakradnięcie się przez studzienkę kanalizacyjną nie jest dla mnie wiarygodnym wyjaśnieniem.

Łudzącym elementem, który wiele osób nakłoni do obejrzenia Busou Shinki Moon Angel, może okazać się grafika. Owszem, nie da się odmówić jej nowoczesności, zwłaszcza dobrego wykorzystania animacji komputerowej, która czyni walki bardzo dynamicznymi i efektownymi, ale jednocześnie dość mocno rzuca się w oczy. Ponadto starannie wykonane dynamiczne ujęcia kontrastują z już mniej szczegółowymi scenkami z „życia codziennego”, drugorzędnymi pojedynkami, a czasem też elementami jednej sceny, gdyż ujęcia są, zależnie od potrzeb, raz oparte na technice komputerowej, by za chwilę bardziej zbliżyć się do tradycyjnego rysunku. Ogólnie jednak całość stoi na wysokim poziomie i cieszy oko: zwłaszcza płynna animacja oraz tła to mocny atut Busou Shinki Moon Angel.

W parze z oprawą wizualną nie idzie muzyka. Pod tym względem godny uwagi jest tylko opening, który budzi nadzieje na to, że anime mogłoby opowiadać o czymś ciekawym i znowu przywodzi na myśl Angelic Layer. Wielka szkoda, że obraz z sekwencji otwierającej ma niewiele wspólnego z treścią samego serialu. Pozytywnie zaskoczyła mnie słyszana na samym początku piosenka. Nareszcie wykonująca ją piosenkarka brzmi jak dorosła kobieta, a nie piskliwa smarkula. Niewiele zaś można powiedzieć o endingu, który składa się z muzyki i klasycznie przewijających się z dołu ku górze napisów końcowych na czarnym tle.

Na zakończenie napiszę, że bardzo żałuję, że taki potencjał został po prostu zmarnowany. Świat przedstawiony w Busou Shinki Moon Angel doskonale nadawałby się na tło serii telewizyjnej pokroju Angelic Layer, które po ponad dziesięciu latach nie jest już bardzo atrakcyjne dla nowych widzów. Nie wiem, komu mogę to polecić, ale miłośników wspomnianego anime CLAMP­‑a ostrzegam, że nie znajdą tu niczego, co mogłoby ich zainteresować. Lepiej spożytkować czas na bardziej sensowne tytuły. Zadowoleni mogą być chyba tylko twórcy AMV, gdyż Busou Shinki Moon Angel obfituje w ciekawe ujęcia, które urozmaicą każdą pracę.

Slova, 1 maja 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Kinema Citrus
Projekt: Atsushi Ikariya, Fumikaze Shimada, Takayuki Yanase
Reżyser: Masayuki Kojima
Scenariusz: Megumi Shimizu