Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 12 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,25

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 1089
Średnia: 7,54
σ=1,87

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Chudi X)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mirai Nikki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Future Diary
  • 未来日記
zrzutka

Irytujący główny bohater i walka o objęcie tronu bożego. Przykład na to, jak w prosty sposób można zaprzepaścić szanse na stworzenie bardzo dobrego anime.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Yukiteru „Yuki” Amano jest aspołecznym nastolatkiem, który unika kontaktów z innymi ludźmi. Hobby chłopca stało się obserwowanie otoczenia i notowanie wszystkich wydarzeń w telefonie komórkowym mającym opcję prowadzenia pamiętnika. Oprócz tego Yuki spędza czas z dwójką wymyślonych przyjaciół – bogiem czasu i przestrzeni zwanym Deus Ex Machina oraz jego podwładną Muru Muru. Pewnego dnia Deus, który okazuje się realnie istniejącą siłą wyższą, sprawia, że pamiętnik nastolatka zaczyna przewidywać przyszłość. Tym samym Yuki zostaje zmuszony do wzięcia udziału w specyficznej grze. Przedmioty o podobnych właściwościach otrzymało łącznie dwanaście osób, a ta spośród nich, która jako jedyna pozostanie przy życiu, zostanie mianowana nowym bogiem czasu i przestrzeni. Kto ostatecznie zwycięży w walce na śmierć i życie? Czy będzie to Yuki?

Fabuła Mirai Nikki jest prosta i nieskomplikowana. Główny bohater, będący samotnikiem i tchórzem bojącym się ludzi, zostaje rzucony w wir wydarzeń, które dają mu możliwość zmienienia nieciekawego życia i stania się kimś niezwykłym. Oczywiście, wszystko to za odpowiednią „opłatą”, jaką jest udział w śmiertelnie niebezpiecznej grze. Wraz z rozwojem fabuły na scenę wkraczają kolejni posiadacze niezwykłych przedmiotów, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, stos pytań pozostałych po obejrzeniu kolejnych odcinków rośnie w zaskakująco szybkim tempie i doprowadza widza do granic niepewności. Całości dopełniają brutalne sceny, w których krew leje się bardzo często. Na szczęście pamiętniki nie są artefaktami doskonałymi. Każdy z nich daje posiadaczowi niesamowite możliwości, jednak ma też wady. Twórcy uczciwie trzymają się założeń świata przedstawionego, a na wszystkie pytania dostajemy odpowiedzi. Najważniejsza z zagadek, dotyczącą postaci Yuno, wydaje się niezwykle trudna i skomplikowana, ale myślący widz ma możliwość jej samodzielnego rozwiązania. Zakończenie to klasyczny „japoński happy end”, w którym nie wszystkim dano zaznać pełni szczęścia. Warto też wspomnieć, że zostawia ono otwartą furtkę dla ewentualnej kontynuacji.

Czytając coś takiego można orzec, że fabuła Mirai Nikki jest idealna. Niestety, nie do końca. Rozwój wydarzeń i poszczególnych wątków jest bardzo nierówny – jedne ciągną się w nieskończoność, natomiast inne lecą na łeb, na szyję, aby zostać zamknięte w dwóch, góra trzech odcinkach. Kolejnym, a zarazem jednym z największych mankamentów fabuły są różnorakie niedopatrzenia i niedociągnięcia. Jako przykład mogę podać scenę, w której telefon komórkowy Yukiego leży na korytarzu szpitala, w dużej odległości od właściciela, a po zawaleniu się budynku cudownie trafia do jego kieszeni. Innym przypadkiem jest postać Muru Muru. Przez całą serię nie ma ona zupełnie nic na czole, aby w kilku ostatnich odcinkach pojawił się tam wielki plaster. Na domiar złego zakrywa on coś, czego nigdy wcześniej tam nie było. Ostatnim elementem przyczyniającym się do negatywnego odbioru fabuły Mirai Nikki są nielogiczne zachowania bohaterów. W celu uniknięcia poważniejszych spoilerów napiszę, że w jednym z odcinków policjant Keigo Kurusu w rozmowie z Yukim i Yuno stwierdza, że chce zapobiec śmierci kolejnych ludzi wplątanych w grę, po czym wysyła wspomnianą dwójkę do parku rozrywki, aby służyła za przynętę dla Minene Uryuu – terrorystki, a zarazem dziewiątej posiadaczki pamiętnika. Wspomnę jeszcze, że po napisach końcowych niektórych odcinków umieszczono kilkuminutowe dodatki z Muru Muru w roli głównej. Są to historyjki o bardzo luźnej tematyce, które często stawiają bohaterów serialu w komediowych sytuacjach.

Jak napisałem wcześniej, Yuki jest postacią niezwykle samotną, a zarazem żałosną. Zalicza się on do grona bohaterów, którzy „chcą, a nie mogą” zmienić swoje życie. Oczywiście nie mogło zabraknąć scen, w których chłopak użala się nad sobą, cechuje go również ogromna naiwność. Ponieważ nie miał do tej pory przyjaciół, jest w stanie zaufać każdemu, kto tylko wyciągnie do niego pomocną dłoń, ewentualnie będzie udawać dobrego znajomego. Taka kreacja głównego bohatera może się wydać niezwykle irytująca i sprawia, że nie jest on w stanie zdobyć większego grona sympatyków wśród widzów. Osobiście ustawiłbym Yukiego w jednym rzędzie obok Shinjiego z Neon Genesis Evangelion oraz Shuu z Guilty Crown i własnoręcznie rozstrzelał. Na domiar złego wraz z rozwojem kolejnych odcinków Yukiteru nie zmienia się praktycznie wcale. Na jego oczach giną kolejni ludzi, zaprzyjaźnieni posiadacze pamiętników zdradzają go przy każdej możliwej okazji, a on wciąż chowa się za plecami Yuno Gasai, która ratuje go z opresji. Koniec końców w ostatnich odcinkach wyrasta mu coś, co przypomina kręgosłup, jednak czy aby na pewno jest to zmiana wiarygodna i satysfakcjonująca?

Drugą posiadaczką niezwykłego pamiętnika, a zarazem koleżanką z klasy Yukiteru, jest wspomniana już Yuno – inteligentne, piękne, uczynne dziewczę o bardzo chorej psychice. Jest zakochana w Yukim do takiego stopnia, że nie zawaha się go śledzić, nękać niechcianymi wizytami, a wszystkich, którzy tylko ośmielą stanąć się na jej drodze, pozbawia życia w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób. Z takim zachowaniem idealnie nadawałaby się na bohaterkę gier, mang i anime z cyklu Higurashi no Naku Koro ni. Już w pierwszych odcinkach można zauważyć, że zachowanie Yuno wskazuje na to, iż ma ona wprawę w grze o objęcie tronu bożego i jest dobrze zorientowana w jej przebiegu. Oprócz tego dziewczę skrywa kilka sekretów, które odcisnęły piętno na jej zachowaniu.

Pozostali właściciele pamiętników stanowią ciekawą zbieraninę mniej lub bardziej niezwykłych osób. Szkoda tylko, że na rozwój niektórych z nich nie poświęcono więcej czasu. Niemniej na tle ich wszystkich wyróżnia się Minene Uryuu, międzynarodowa terrorystka, która aktualnie przebywa w Japonii. To właśnie dzięki niej niektóre zwroty akcji można uznać za zaskakujące i emocjonujące. Minene nie jest postacią jednoznacznie złą, a pod maską morderczyni (choć otwarcie nie chce się do tego przyznać) skrywa delikatną, kobiecą naturę.

Z kolei Aru Akise jest najciekawszym bohaterem spośród postaci drugoplanowych. Pojawia się w krytycznej sytuacji, oznajmiając, że pragnie zostać najlepszym na świecie detektywem. Od samego początku trzyma stronę Yukiego, jednocześnie starając się odkryć prawdę związaną z niecodziennymi wydarzeniami, w których Yukiteru brał udział. Szczególną uwagę zwraca na Yuno, której dotychczasowe życie skrywa wiele szokujących faktów. Podobnie jak Minene, jest osobą napędzającą fabułę serialu. Dla wszystkich fanek przystojnych młodzieńców i shounen­‑ai mam dobrą wiadomość: Aru czuje coś więcej do Yukiego i wcale się z tym nie kryje. Deus i Muru Muru, którzy pozornie śledzą tylko rozwój gry, również dostają swoje pięć minut, a ich działania mają istotne znaczenie dla rozwoju wydarzeń. Pochwała należy się za wprowadzenie postaci rodziców Yukiego. W wielu japońskich animacjach rodzina bohatera pojawia się jedynie dla zasady, nie wpływając w żaden sposób na zachowanie i losy najbliższych im osób. Tymczasem państwo Amano okazują się zupełnym odstępstwem od tej zasady, co jest niezwykle miłą odmianą.

Strona graficzna anime prezentuje przeciętny, rzemieślniczy poziom. Projekty postaci zazwyczaj są odpowiednio dopracowane, a szczególną uwagę zwracają oczy bohaterów, idealnie odzwierciedlające ich uczucia i stan umysłowy. Realistycznie (niekiedy wręcz obrzydliwie) wyglądają płyny ustrojowe, takie jak ślina czy łzy. Tła i krajobrazy mają odpowiednią ilość detali, nie straszą i nie odrzucają. Gdyby animatorzy utrzymali taki poziom przez całą serię, to z pewnością nie miałbym nic do zarzucenia. Niestety, w wielu scenach projekty postaci zostały uproszczone do minimum, dochodzi też do ich deformacji. Kolejną bolączką animacji w Mirai Nikki jest nadmierne wykorzystanie grafiki komputerowej. Przy jej pomocy stworzono budynki mieszkalne i ich wnętrza, auta, karuzele w parku rozrywki, telefony komórkowe, a nawet meble. Za wygląd Deusa również odpowiadają komputery, co sprawia, że nie wygląda on najlepiej. Muszę też wspomnieć jedną ze scen pościgu samochodowego, przywodzącą na myśl stare, nierealistyczne gry wyścigowe, co w połączeniu z klasyczną animacją bardzo rzuca się w oczy i razi.

W przypadku ścieżki dźwiękowej otrzymujemy zestaw standardowych melodii charakterystycznych dla produkcji sensacyjno­‑kryminalnych. Budują one nastrój scen, w których je wykorzystano, nadają im klimat i co najważniejsze, nie drażnią uszu. Generalnie rzecz biorąc, idealnie spełniają swoje zadanie, chociaż nie zapadają w pamięć na długo. Pierwszy opening, zatytułowany Kuusou Mesorogiwi, w wykonaniu zespołu Yousei Teikoku, specjalizującego się w gotyckim metalu i rocku, jest utworem niezwykle specyficznym i szalonym, a zarazem idealnie oddającym klimat serialu. Niewiele można mu zarzucić, o ile oczywiście lubimy taki typ muzyki. Podobnie sprawy mają się z pierwszym endingiem – Blood Teller, śpiewanym przez Faylan. Piosenkę tę cechuje popowo­‑metalowe brzmienie, a jej tematyka, poruszająca problematykę sprzeczności na tle emocjonalnym i uczuciowym, odzwierciedla zachowanie niektórych bohaterów. Sprawy mają się gorzej z drugim zestawem utworów otwierających i kończących odcinki. Dead End – kolejny opening, który tym razem wykonuje Faylan, streszcza anime, a przy tym wyjawia wydarzenia i zwroty fabuły, o których widzowie dopiero mają się dowiedzieć. Wystarczy wsłuchać się w słowa jego pełnej wersji i wysilić małe szare komórki, aby rozwiązanie kilku wątków stanęło nam przed oczami. Jak w przypadku Blood Teller, Dead End utrzymany jest w popowo­‑metalowym klimacie. Niestety, wiele do życzenia pozostawia wykonanie. Piosenka śpiewana jest w języku angielskim, a jak powszednie wiadomo, Japończycy nie są w tym zbyt dobrzy. Drugi ending, zatytułowany Filament, także w wykonaniu Yousei Teikoku, mówi o miłości. Jest to utwór melancholijny, nostalgiczny, usypiający i niezwykle nużący.

Dla seiyuu grających dwójkę głównych bohaterów są to jedne z pierwszych ról w karierze. Misuzu Togashi (Yuki) może pochwalić się użyczeniem głosu Mai Minakami z Nichijou. Natomiast Tomosa Murata (Yuno) zagrała do tej pory jedynie Iris Eris z Densetsu Yuusha no Densetsu. Niemniej jednak obydwie bardzo dobrze wywiązały się z powierzonego im zadania. Dla odmiany wśród postaci drugoplanowych znajdziemy kilka znanych nazwisk. Deusa obdarzył głosem Norio Wakamoto (m.in. Cell z Dragon Ball Z oraz Oskar von Reuenthal z Ginga Eiyuu Densetsu). Aru Akise zagrał Akira Ishida (Coud z Erementar Gerad, Chrno z Chrno Crusade, Satoshi Hiwatari z D.N.Angel czy Ryuunosuke Uryuu z Fate/Zero). W rolę Hinaty wcieliła się Yuki Matsuoka (Orihime z Bleacha, Nana z Elfen Lied, Ayumu Kasuga z Azumanga Daioh).

Mirai Nikki miało duże szanse, by stać się bardzo dobrym tytułem z wciągającą, trzymającą w napięciu i w miarę oryginalną historią oraz interesującymi postaciami (z wyjątkiem Yukiego). Niestety, szanse te zaprzepaszczono potknięciami fabularnymi i niezwykle irytującą kreacją głównego bohatera. Oczywiście oprawa techniczna również ma znaczenie, jednak nie tak kluczowe, jak wcześniej wymienione elementy. Dlatego w ostatecznym rozrachunku mogę określić recenzowane anime jedynie mianem dobrego. Jeśli lubicie produkcje sensacyjno­‑kryminalne z elementami nadprzyrodzonymi i jesteście w stanie przymknąć oko na wszelakie niedociągnięcia, to jest to serial właśnie dla was.

Chudi X, 4 maja 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: asread
Autor: Sakae Esuno
Projekt: Hidetsugu Hirayama, Keiichi Eda, Ruriko Watanabe
Reżyser: Naoto Hosoda
Scenariusz: Katsuhiko Takayama
Muzyka: Tatsuya Katou