Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 grafika: 8/10
fabuła: 4/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 151
Średnia: 6,99
σ=1,7

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Amagami SS Plus

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • アマガミSS+ plus
Gatunki: Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Junichi Tachibana najcięższe chwile ma już za sobą. Co jednak przyniesie przyszłość z każdą z partnerek?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Studio AIC postanowiło wypuścić sequel Amagami SS. Podjęło się rzeczy dość trudnej, albowiem historie z pierwszego sezonu zostały, zdawałoby się, zamknięte. Często jednak widz jest ciekaw, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, jeszcze w murach szkoły. Tutaj mamy właśnie przykład takiej kontynuacji. Świat przedstawiony i formuła nie zmieniły się, więc otrzymujemy sześć oddzielnych historii, tym razem po dwa odcinki, a nie (jak poprzednio) po cztery, oraz dodatkowy trzynasty odcinek. Akcja każdej części rozgrywa się kilka miesięcy po wydarzeniach z poprzedniej serii. Tyle o aspektach technicznych. Przejdźmy zatem do meritum sprawy.

Jedną z pierwszych rzeczy, jaka rzuciła mi się w oczy, jest brak jakiegokolwiek postępu w związkach Junichiego z większością bohaterek. Odniosłem wrażenie, że nowe odcinki są bezpośrednią kontynuacją poprzednich, zaczynając się następnego dnia po nich. Niezauważalny był wprowadzony teoretycznie upływ czasu. Typowy romans szkolny, będący próbą ukazania codziennego życia szkolnego, polega głównie na bohaterach. Zdawać by się mogło, że po kilku miesiącach w związku główny bohater wydorośleje, stanie się bardziej stanowczy i odważny. Nic z tego. To dalej ten sam zakompleksiony gość, uważający się za niegodnego wybranki serca. W rezultacie ponownie obserwujemy związki, w które (zależnie od historii) angażuje się jedna strona, albo też obie strony traktują się po macoszemu. Również bohaterki nie przeszły wewnętrznej przemiany, co dziwi, biorąc pod uwagę poprzednie wydarzenia. Wygląd danego związku zależy więc od partnerki, która dopasowuje się do poziomu Junichiego lub też dominuje, ciągnąc go za rękę.

Najlepiej pod tym względem wypada Tsukasa Ayatsuji, która nie straciła nic względem poprzedniej odsłony. Odważna, pewna siebie i ufająca Junichiemu, złamała jeden z najstarszych schematów romansów. Jak pokazano wcześniej, stała się osobą bardziej przystępną, ukazując bliżej własny charakter. Jest osobą dominującą w związku, a tego właśnie potrzeba, aby utrzymać go z uległym, niezdecydowanym partnerem. Odcinki poświęcone jej historii, podobnie jak i w pierwszej serii, oglądało mi się najlepiej, z uwagi właśnie na jej osobę. Mimo wszystko zabrakło jednak dalszego rozwoju związku, zmuszenia Tachibany do jakichś zmian, do czego jej postać idealnie się nadawała. W przypadku Rihoko Sakurai żadnych zmian nie zauważyłem. Niezdarna, nieco otępiała, wprost anemiczna, ukrywająca swoje uczucia, świetnie wpisuje się w schemat typowej przyjaciółki z dzieciństwa. Ukazano jednak nieco więcej jej osobowości, nieznaną dotychczas stanowczość w momencie próby. Pamiętając otwarty finał rozdziału z nią związanego, nie można mieć w tym wypadku zarzutów o brak zmian. Czyżby tym razem los był dla Rihoko łaskawszy? Niestety, formuła sequelu całkowicie nie przysłużyła się Ai Nanasaki. Bohaterka, która na tle innych prezentowała się w poprzednim sezonie naprawdę pozytywnie, tym razem wypadła blado nawet w porównaniu do swojego chłopaka, którego nijakość jest oczywista. W nieco kryzysowej sytuacji okazała się niezdecydowana, tchórzliwa i niezaangażowana, niemal popadając w lekką depresję, gdy problem był do przezwyciężenia bez większego wysiłku, co pokazał Junichi. Szczerze zawiodłem się, oglądając poświęcony jej epizod.

Marząca o wielkiej romantycznej przygodzie Kaoru Tanamachi podejmuje kroki, aby w takową wciągnąć Tachibanę, co oczywiście nie do końca się udaje. Znana z nieprzewidywalności i chaotyczności, stawia często chłopaka w niezręcznej sytuacji, niejednokrotnie obwiniając go o błędy wynikające z jej własnego roztargnienia i braku myślenia. Najnieprzyjemniejszą częścią serii zdecydowanie jest wątek Sae Nakaty, i to nie tylko ze względu na jej głos. Twórcy próbowali przedstawić jej zmianę z dziewczyny nieśmiałej i zamkniętej w sobie w odważną i zdecydowaną. Niestety, detale zdecydowały, że całość wyszła kiepsko. Skrytość wobec partnera, sposób mówienia, unikanie ważnych w związku tematów nijak nie pasowały do aktywnej w działalności szkolnej, stanowczej i zaradnej osoby. Nie pomagał też poznany wcześniej narrator, który prowadził w zasadzie całą historię, co jeszcze dobitniej ukazało niekompletność przemiany Sae. Metamorfozę w złym kierunku przeszła z kolei Haruka Morishima, szkolna piękność. Jej radosny, wolny charakter uzupełniono o niepasujący element zwątpienia i zamknięcia w sobie, przykryty plastikowym uśmiechem. Ten anemiczny, przygnębiający nastrój rozjaśniła jej kuzynka, która sprytnie podpuściła Tachibanę, a ten na swój, dosyć osobliwy sposób wziął się do działania, co skończyło się przegięciem zmiany w przeciwną stronę…

Zabrakło w tym wszystkim odpowiedniego wyważenia, znalezienia złotego środka. Z tego też powodu kompletnie kuleje fabuła. Próbowano tu poruszyć temat wzajemnego wsparcia w związku, kryzysów, z jakimi muszą się borykać bohaterowie, jednak wierne i ciekawe ukazanie takich tematów okazało się po prostu niemożliwe. Zaprezentowano historie, które bez oparcia o zacieśnienie więzów łączących postaci nie miały sensu. Nawet drobne detale ukazały brak progresu – bohaterowie mówili do siebie ciągle po nazwisku, nadal wstydzili w sytuacjach normalnych dla zakochanych. Pocałunki i trzymanie się za rękę wciąż sprawiały wrażenie czegoś nowego dla nich, mimo kilkumiesięcznego związku. Kompromitujące było też zachowanie Junichiego, który mając już od dłuższego czasu dziewczynę, dalej pozostał użytkownikiem gazet pornograficznych, którymi wymieniał się z kolegą. Te wszystkie niuanse określające stopień zaawansowania związku dały w efekcie wrażenie niewiarygodności, sztucznej relacji, w którą nikt się nie zaangażował. Chyba to właśnie upływ czasu najbardziej niekorzystnie wpłynął na moją ocenę świata przedstawionego w Amagami SS+. Gdyby historie rozpoczynały się następnego dnia po poprzedniej serii, poprawiłoby to ich odbiór, a pokazane wydarzenia stałyby się bardziej realne, mające prawo bytu. Schemat „jeszcze raz to samo” w tej sytuacji jest po prostu bezsensowny…

...za to w przypadku grafiki i dźwięku nie można na ten schemat narzekać. Podobnie jak w poprzedniczce, grafika stoi na bardzo wysokim poziomie. Bogate tła i kolory, gra światłem oraz płynna animacja są ozdobami serii. Dzięki nim bardzo przyjemnie patrzy się na ekran, co nieco osładza brak porządnego rozwinięcia historii. Za utwory w openingu i endingu odpowiada Azusa, która nagrała również czołówki do poprzedniego sezonu. Tym razem usłyszymy Check my Soul, pogodnie otwierający każdy odcinek, oraz Kokuhaku, nostalgiczny, spokojny utwór na zakończenie. Mógłbym się przyczepić, czemu wzorem poprzedniej serii każda część nie dostała własnego endingu śpiewanego przez seiyuu odpowiedniej bohaterki, jednakże piosenki Azusy są na tyle dobre, że nie mam twórcom nic do zarzucenia.

Widać niestety, że studio nie przykładało większej wagi do treści tej kontynuacji. Potraktowanie najważniejszych elementów drugoplanowo sprawiło, iż powstała seria przeciętna, z wyraźnie zmarnowanym potencjałem. Próba realizacji pomysłu, który zainteresował początkowo wielu widzów, zakończyła się niepowodzeniem. Ze względu na przyjętą formułę, jest to seria dla osób znających pierwszy sezon, dla wszystkich innych będzie niezrozumiała – co prawda pojawiają się tu retrospekcje, są one jednak zbyt krótkie i ogólne. Polecam głównie fanom produkcji z roku 2010, jako ciekawostkę związaną z bohaterami. Ci, którym do gustu nie przypadła poprzedniczka, nie mają po co marnować czasu.

Piotrek, 6 kwietnia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC (Anime International Company)
Autor: Enterbrain
Projekt: Hiroaki Gouda
Reżyser: Tomoki Kobayashi
Scenariusz: Noboru Kimura
Muzyka: Toshiyuki Oomori