Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 5/10 grafika: 4/10
fabuła: 3/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

3/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 3,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 6
Średnia: 4,67
σ=1,97

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mahou Sensei Negima! Anime Final

zrzutka

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Costly

Recenzja / Opis

Oj, nie lubią chyba twórcy animowanych przygód Negiego­‑sensei niezaznajomionych z mangą fanów, nie lubią… A to dlatego, że każda kolejna animowana odsłona jego przygód, jaką wypuszczą, jest coraz mniej zrozumiała dla tych, którzy mangi nie czytali. Ale żeby tylko o to chodziło… Każda kolejna produkcja zaliczała także spadek jakości. A niżej opisywany film zbliża się niebezpiecznie do dna…

Swoją listę żalów zacznę jak zwykle od fabuły. A tu płacz i zgrzytanie zębów. Już poprzedniej OAV zarzucałem, że w samym środku robi potężny i dla wielu widzów niezrozumiały fabularny skok naprzód, pomijając mnóstwo istotnych wydarzeń. Tutaj natomiast mamy to samo, tyle że w jeszcze większym stopniu. No bo czym skończyła się poprzednia OAV, czyli Mou Hitotsu no Sekai? Negi po wielu trudach zyskuje nową moc i szykuje się do złojenia skóry swemu arcywrogowi. I co, pewnie myślicie, że w tym filmie zobaczycie tę walkę i zrozumiecie, o co w tym wszystkim, do licha, chodzi? O słodka naiwności… Co prawda zaraz na początku zostajemy uraczeni kilkoma krótkimi scenkami z okolic tejże walki, ale konia z rzędem temu, kto bez znajomości mangi zrozumie, kto z kim, po co i dlaczego. A co potem? A potem bez ostrzeżenia przenosimy się kilka miesięcy do przodu, do okresu zakończenia roku szkolnego, kiedy wszyscy członkowie Klubu Negiego są już na terenie szkoły. I to, co nam się tu serwuje, to jeden wielki happy end całej historii. Tak naiwnie słodki, że aż zęby bolą… Zero dramatyzmu, głupawe rozwiązanie dylematów… ARGH! Negi ponownie tak sierotkowaty, jak na samym początku, Evangeline jakaś mało wredna, a cała reszta słodziutka i gotowa na ustępstwa na rzecz pozostałych. Znowu też spotkamy sporo nieprzedstawionych wcześniej postaci. Ale to właściwie standard i powyższe zdania wyczerpują w gruncie rzeczy to, co warto o postaciach napisać…

Kolejny ważny punkt listy zarzutów to grafika i muzyka. A zwłaszcza ta pierwsza. No zgroza. Postacie bywają niewyraźne i kiepsko animowane, a rzuca się to w oczy wyjątkowo. Poza tym występuje tu rozjaśnianie wybranych scen, które pasuje jak pięść do nosa i zakrywa postacie. Ubogie są też sceny walki, które nie dość, że nieliczne, to w najlepszym razie przypominają pojedynki z trzeciego odcinka Mou Hitotsu no Sekai. A ostatnia, nazwijmy to, walka? Bieda z nędzą. Efekty komputerowe tworzące występującą tam barierę wyglądały po prostu strasznie… Same ataki postaci jeszcze od biedy jakoś się prezentowały, ale cała reszta leżała i kwiczała o zarżnięcie. A muzyka? Jak tu zwykle bywa, zupełnie przeciętna i nieszczególnie się wyróżniająca. Jest, brzdąka i wchodzi jednym uchem, a drugim wychodzi.

A jak się to to ogląda? Akcji tutaj za wiele w sumie nie ma. Większość czasu postacie spędzają na dialogach i wyrażaniu swoich obaw na temat tego, co ma przynieść nowy dzień i związanych z nim konsekwencji. Jakich konsekwencji? A to już sobie pozwolę przemilczeć. Ogólnie dialogi nie są szczególnie porywające i w gruncie rzeczy wszystkie kręcą się wokół jednego. Brak tu większej ilości akcji, elementów humorystycznych czy też fanserwisu, który objawia się głównie przy transformacjach postaci. Mamy za to głupawe rozwiązania problemów na zasadzie „chrzanić obowiązujące od wieków zasady” i różne deus ex machina, które sprawiają, że człowiek zaczyna się czuć tak, jakby oglądał film dla dzieci w wieku około 12 lat. W porównaniu z poprzednimi częściami wrażenia są marne i nieomal bolesne.

Zawiodło mnie filmowe zwieńczenie serii, oj zawiodło. Jest w sumie nudne, nieatrakcyjne fabularnie i graficznie, głupawe logicznie i bez mangi niezrozumiałe. Nie tak sobie wyobrażałem filmowe zwieńczenie tej historii… Ode mnie 3. I klątwa na włosy dla tych, którzy ten nieszczęsny szajs wypuścili…

Diablo, 24 lipca 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: SHAFT, Studio Pastoral
Autor: Ken Akamatsu
Projekt: Noboru Jitsuhara
Reżyser: Akiyuki Shinbou
Scenariusz: Akiyuki Shinbou, Fuyako Azuma
Muzyka: Kei Haneoka