Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
grafika: 8/10
muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 7
Średnia: 6,29
σ=2,05

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Furusato Saisei Nippon no Mukashibanashi

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 258×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Folktales from Japan
  • ふるさと再生 日本の昔ばなし
Widownia: Kodomo; Postaci: Youkai; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Magia
zrzutka

Japońskie baśnie, legendy i opowieści w wersji dla najmłodszych – mimo wszystko ciekawej także dla odbiorców z Zachodu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Do czego właściwie służy anime? Można ostatnio odnieść wrażenie, że głównym celem emisji serii telewizyjnych jest promocja sprzedaży mang, light novel, gier lub dowolnych gadżetów i dodatków. Istnieją jednak serie, zazwyczaj całkowicie umykające uwadze zachodnich widzów, które nie mają niczego sprzedawać i przeznaczone są po prostu dla najmłodszych widzów – do oglądania i cieszenia się seansem. Furusato Saisei Nippon no Mukashibanashi zapewne podzieliłyby los podobnych produkcji i nie zostały nigdy odkryte, gdyby nie to, że ich odcinki zdecydował się udostępnić serwis Crunchyroll. Dzięki temu mamy okazję poznać serię, która w zwykłych okolicznościach nie doczekałaby się zapewne uwagi fansuberów, a tym bardziej licencji w krajach Zachodu.

To, jak wskazuje tytuł, baśnie w stanie czystym. Seria pozbawiona jest jakiegokolwiek wątku przewodniego, a każdy odcinek składa się z trzech odrębnych historii. Choć szata graficzna poszczególnych opowieści jest niezwykle zróżnicowana, animacja pozostaje uproszczona, zaś wszystkie głosy podkładają zaledwie dwie osoby, skądinąd para zawodowych (i niemłodych) aktorów, a nie seiyuu. Wszystko to nie brzmi zapewne zbyt zachęcająco dla starszych widzów, ale mogę zapewnić, że te baśnie można oglądać z prawdziwym zainteresowaniem, jeśli tylko zechcemy się przyjrzeć, co mają nam do zaoferowania.

Pokazywane w ramach Furusato Saisei Nippon no Mukashibanashi historie można z grubsza podzielić na trzy kategorie. Pierwsza z nich to baśnie „uniwersalne” – wykorzystujące obecne na całym świecie motywy, a niekiedy wprost zaczerpnięte z tradycji europejskiej i dopasowane do realiów japońskich. Wśród powtarzających się wątków można wyróżnić choćby opowieści o nagrodzonej dobroci i ukaranej chciwości, a także różne wersje legendy o „zaczarowanej żonie”, znikającej, gdy mąż złamie nałożone na niego tabu. Dla osób obeznanych w baśniowej tematyce będą to zapewne historie najmniej interesujące, bo w mniejszym lub większym stopniu znane – nawet tu jednak elementy autentycznego japońskiego folkloru ożywiają stare motywy i dodają im posmaku egzotyki. Warto też popatrzeć, czego tu nie ma: otóż całkowicie nieobecne są historie o ubogim chłopaku („Głupim Jasiu”), który dokonuje bohaterskich czynów i w nagrodę zyskuje królestwo i rękę księżniczki. Podziały w społeczeństwie japońskim musiały być nieporównywalnie głębsze niż kiedykolwiek w Europie. Jeśli śledzimy losy ubogiego i szlachetnego młodzieńca, najlepszą partią, na jaką może on liczyć, jest córka naczelnika wioski lub jakiegoś kupca. Arystokracja, nawet lokalna, jest całkowicie poza jego zasięgiem nawet w realiach baśniowych.

Druga kategoria to ludowe przypowieści, zazwyczaj o charakterze komicznym. Tu do powtarzalnych motywów należą historie o buddyjskim kapłanie i jego uczniu lub uczniach, ale trafiają się także rozbudowane anegdoty oparte na grze słów i związanych z nią pomyłkach. Widać w nich lekko obrazoburcze podejście do – było nie było – religii, co także wydaje się znaczącą różnicą kulturową, ponieważ trudno sobie wyobrazić, by w innych religiach podobne żarty w kreskówce dla dzieci nie spotkały się z krytyką, zarzucającą im w najlepszym razie niestosowność. Jednakże, wracając do naszego serialu, trzeba przyznać, że historie z tej kategorii są najbardziej hermetyczne i najtrudniejsze do zrozumienia poza japońskim kontekstem – gra słów zwykle się gubi w przekładzie, a całość jest często niezrozumiała bez dodatkowych przypisów, wyjaśniających, na czym polega żart.

Najbardziej interesująca z mojego – i zapewne większości widzów – punktu widzenia jest trzecia kategoria, czyli baśnie i legendy zaczerpnięte bezpośrednio z folkloru i wierzeń japońskich. Ogromną zaletą Furusato Saisei Nippon no Mukashibanashi jest to, że prezentuje te opowieści w formie klasycznej, bez zmian czy dodatkowych ozdobników. To daje zachodniemu widzowi niepowtarzalną okazję zapoznania się z tym, co znał już wcześniej (jeśli patrzył uważnie i ma dobrą pamięć) z rozlicznych żartów, nawiązań i przekręceń, pokazanych w innych seriach. Choć dominują tu baśnie o ludziach, takie jak te o Tarou Urashimie czy Issunboshim, jako prawdziwy rarytas znajdziemy też odbicia legend związanych z wierzeniami – na przykład historię Shichi­‑fukujin (siedmiorga bóstw szczęścia), relację z bohaterskich czynów boga Susanoo, który zabił ośmiogłowego węża Yamato no Orochi, czy też opowieść o parze nieszczęśliwych kochanków, Orihime i Hikoboshim.

Króciutka formuła poszczególnych historii sprawdza się zaskakująco dobrze. Z jednej strony jest łatwiejsza do przyswojenia dla małych dzieci, które nie potrafią się na dłużej na czymś skoncentrować, z drugiej – pozwala na przekazanie samej esencji baśni bez żadnych dodatków czy ozdobników. Bardzo nielicznym historiom przydałoby się może rozwinięcie, zazwyczaj jednak przeznaczony na nie czas wystarczy, by opowiedzieć rzecz spokojnie i bez pośpiechu, jak na baśń przystało. Jedyną poważniejszą wadą takiego rozwiązania jest to, że w całej tej mnogości niezwykle trudno jest odszukać konkretną opowieść i wrócić do niej po jakimś czasie, co kilka razy sama odczułam boleśnie, gdy chciałam sobie coś przypomnieć.

Grafika jest trudna do oceny w kategoriach stosowanych na naszej stronie. Animacja z reguły jest bardzo uproszczona, a zdarza się, że praktycznie nieistniejąca – oglądamy wówczas nieruchome plansze, obrazujące poszczególne wydarzenia z opowieści, trudno jednak powiedzieć, by to bardzo przeszkadzało. Z pewnością rekompensuje to niezwykła różnorodność stylu rysunków, czasem wręcz artystycznych, czasem nawiązujących do dziecięcych bazgrołów, a czasem po prostu pasujących do baśni dla dzieci. Skoro już o tym mowa – pojawiająca się okazjonalnie przemoc jest niezwykle stonowana i często rozgrywa się poza kadrem, chociaż bardziej pruderyjni widzowie zachodni mogą mieć pewne wątpliwości dotyczące obecnej czasem nagości (całkowicie nieseksualnej) lub pomysłów w rodzaju tańczącego szkieletu. Wydaje mi się jednak, że sposób pokazania tego wszystkiego jest tak bardzo umowny, że raczej nie poczyni żadnych szkód w dziecięcej psychice. O narracji pisałam wyżej, natomiast muzyka jest prościutka i nie ma za zadanie zwracać uwagi. Z piosenek skomponowanych dla tej serii podobała mi się najbardziej pierwsza z towarzyszących napisom końcowym – urocze, przypominające (zapewne nieprzypadkiem) kołysankę Aruko, śpiewane przez Shouko Nakagawę.

Chociaż po pierwszym roku emisji seria zaczęła trochę „oszczędzać”, wplatając między dwie nowe historie jedną starą, w dalszym ciągu trafiają się w niej prawdziwe i autentycznie interesujące perełki. Gdyby nie bariera językowa, polecałabym ją z czystym sercem dla najmłodszych widzów, a tak czy inaczej zachęcam do rzucenia okiem wszystkie osoby, które oprócz wybuchających robotów i spadającej bielizny interesuje także po prostu japońska kultura. Ten serial daje w nią doskonały wgląd. Natomiast osoby niezainteresowane lub nieprzepadające za rzeczami „dziecinnymi” niech spokojnie odejmą sobie 5­‑6 punktów od mojej oceny i pójdą swoją drogą. Po co im znajomość baśni o staruszku, który przypadkiem połknął ptaka i od tej pory chodził po świecie, by uszczęśliwiać ludzi cudownym śpiewem rozlegającym się… z jego pępka?

Avellana, 2 listopada 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Tomason
Reżyser: Takuo Suzuki
Scenariusz: Marie Teranuma, Masumi Hirayanagi, Satoshi Namiki, Shinjindou, Tsukasa Nishikawa, Yoshitaka Wada