Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 124
Średnia: 6,19
σ=1,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Arata Kangatari

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Arata: The Legend
  • アラタカンガタリ ~革神語~
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia, Świat alternatywny; Czas: Przeszłość, Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Historia licealisty przeniesionego do świata fantasy. W realnym życiu pośmiewisko, tam wybraniec, czyli jak pomimo słabego protagonisty zrobić niezłą serię.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Arata Hinohara jest prześladowanym na każdym kroku licealistą. Będąc kozłem ofiarnym, trudno mu znaleźć przyjaciół, bo któż chciałby dzielić niedolę ze szkolnym popychadłem? Na domiar złego jego jedyny przyjaciel wyrzeka się go. Niespodziewany i dobry los zsyła mu jednak drogę ucieczki. Arata zamienia się miejscami z chłopcem o tym samym imieniu, pochodzącym z innego świata. Od tej pory każdy z nich musi poradzić sobie w nieznanym miejscu.

W świecie, do którego trafił Hinohara, rządzi wybierana co trzydzieści lat księżniczka. Z braku żeńskich potomków, Arata zostaje zmuszony do podszywania się pod dziewczynę, w damskich ubraniach i z toną makijażu. Gdy wskutek zdrady dwunastu strażników (shinshou) władczyni ginie, za sprawcę zostaje uznany niczemu niewinny przebieraniec. Ścigany przez wojsko, trafia do lasu, gdzie okazuje się, że Hinohara jest zdolny dzierżyć miecz i zapanować nad mocą drzemiącego w nim boga. Już na początku rozpoczyna się żonglerka schematami – bohater zostaje przeniesiony do alternatywnego świata, staje się wybrańcem i otrzymuje ogromną moc. Jednocześnie pozostaje, delikatnie mówiąc, niezbyt pewny siebie i strachliwy. Wzorem Yukiego z Mirai Nikki czy Ganty z Deadman Wonderland, jest przerażony biegiem wydarzeń, jednak o wiele szybciej niż wymienieni dżentelmeni dochodzi do siebie i próbuje walczyć. Przedstawiony w opowieści świat nie jest szczególnie rozbudowany. Jeśli nie liczyć potężnych mieczy (hayagami) oraz ich właścicieli, nazywanych shou, widzimy nasz świat cofnięty o kilkaset lat.

Arata Hinohara jest typem teoretycznie charyzmatycznym i potężnym, ale z niezwykle niską samooceną. Szczególnie boleśnie przeżywa dwie sceny z przeszłości, notabene powtarzane w serii kilkanaście razy. Widząc po raz n­‑ty dokładnie tę samą myśl, uzupełnioną podobnymi, wałkowanymi po wielokroć tekstami o własnej słabości i braku zaufania do ludzi, miałem zwyczajnie dość. Jego postać została sprowadzona do maszyny odtwarzającej co odcinek jeden z dwóch filmików. Pierwszy dotyczy zdrady przyjaciela, drugi przypomina o największym wrogu. Bohater bardzo długo sam siebie nakręca, zamiast o wszystkim zapomnieć, a oglądanie jego zmagań ze sobą zaczyna męczyć. Nie licząc (częstych) chwil słabości, Arata jest postacią kreowaną na odważnego wojownika, za którym mają podążać tłumy. Trochę to nie wyszło. Rola herosa z innego świata sprowadza się do podróży i przemieniania serc złych shinshou. Na mnie promienie chwały Araty nie poskutkowały.

Od początku podróży bohaterowi towarzyszy Kotoha, przyjaciółka z dzieciństwa drugiego Araty oraz służąca jego rodu. Duszyczka miła, dobrotliwa, z tych, co to podtrzymują głównego bohatera na duchu w chwilach zwątpienia. W zasadzie nic nie wiemy o jej przeszłości, a jej rola sprowadza się do podnoszenia morale naszego rycerza. Trzecim członkiem załogi jest Kanate, szczery do bólu wojownik. Jako zwykły śmiertelnik nie gra roli w walkach shou, a mimo to okazuje się najlepszą postacią w całej serii. Jego przeszłość i motywy zostały przedstawione w prosty sposób. Na oko kilkunastoletni chłopak przeżył swoje w życiu i ma pewność siebie, graniczącą chwilami z arogancją, której zabrakło głównemu bohaterowi. Przedstawienie go jako filara motywacyjnego Araty wypadło lepiej niż w przypadku Kotohy, bo jego bagaż doświadczeń sprawiał, że brzmiał bardziej przekonująco.

Rycerz pretendujący do miana króla, choć pozbawiony jakichkolwiek władczych cech, jest celem bardzo wielu shou. Wbrew pozorom nie wszyscy wierzą w historię, jakoby Arata miał być zabójcą. Jako postać kreowana na charyzmatycznego władcę, główny bohater zdobywa poparcie kolejnych ludzi. Nie zabrakło też zdeterminowanych antagonistów, którzy w walce o tron gotowi są poświęcić niezliczoną ilość ludzkich istnień. Pierwszym z nich jest zabójca księżniczki i jeden z dwunastu shinshou – Kannagi, który zorganizował zamach oraz nagonkę na Hinoharę. Obok Kanate jest najlepszym bohaterem, jego motywy są uzasadnione, działania logiczne, a on sam jest skłonny do przemyśleń i mimo powierzchownego egoizmu, również pokory. Niestety, nawet w jego postać wdarły się nieszczęsne wspomnienia, choć powtarzane mniejszą ilość razy niż w przypadku głównego bohatera. Retrospekcje ujawniały stopniowo jego przeszłość i mogły ciekawić.

A co się w tym czasie dzieje z Aratą ze świata fantasy? Co jakiś czas obserwujemy jego poczynania, które dotyczą jednej z dwóch osób pojawiających się stale w retrospekcjach Hinohary. Przybysz nie rozwiązuje problemów swojego zamiennika, a raczej jest narzędziem do ich przybliżenia. W tym wszystkim przewija się wątek opiekuńczej matki, która rozpacza nad zmianą, jaka zaszła w jej synu. Wątek świata realnego został potraktowany po macoszemu, a zamiana miejsc okazała się pretekstem do przeniesienia bohatera w centrum akcji. Rolę umieszczonego w realnym świecie Araty sprowadzono do kilkunastu minut, a on sam był postacią nijaką, bez przeszłości i charakteru.

Walki pomiędzy właścicielami hayagami sprowadzały się do krzyczenia nazwy broni i używania jej mocy. Animacje efektów, m.in. żywiołu ognia, wody czy ziemi, były ładne, ale obrzucanie się nimi wyglądało nieciekawie. Używanie mocy broni, a następnie dialog między bohaterami, to schemat przewijający się przez całą serię. Podczas dłuższych walk, gdy dochodziło do starcia dwóch hayagami, szczęk oręża zagłuszały dialogi przepychających się bohaterów. W niewielu scenach, gdy walczący nie miotali w siebie supermocami lub nie prowadzili dysputy podczas kilkuminutowych przepychanek, pojawiała się zwykła walka, bez żadnych nadnaturalnych zdolności. Często towarzyszyły jej przeskoki kamery, które ograniczały ruch do postaci skaczącego bohatera, pojawiającego się za moment koło przeciwnika, by skrzyżować z nim broń. Na szczęście zdarzały się sceny, w których toczono zwyczajną, nieprzerwaną walkę bronią białą, a że mało ich było, to już inna kwestia. Animacja w tym przypadku spisała się średnio, ponieważ ruchy postaci były uproszczone i sztywne.

Na szczególną pochwałę zasługują za to zróżnicowane i dopracowane tła. Większość akcji toczy się w terenach górzystych lub leśnych, a ich rysunki zostały wykonane szczegółowo. Również wnętrza budynków, choć tych było zdecydowanie mniej, trzymały wysoki poziom. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to chwilami niska rozdzielczość tła. Kontury postaci były wyraźnie zarysowane, a w momencie przybliżenia kamery, kreska była mocniej zaznaczona.

Soundtrack jest zróżnicowany – pojawiają się tu zarówno spokojne utwory na instrumenty szarpane, jak i energiczne kawałki z udziałem całej orkiestry. Podczas walk szybkie, mocne melodie dopasowywały się do wydarzeń na ekranie. Muzyka bardzo dobrze podkreślała bieżącą akcję, jednocześnie niezależnie wpływając na uczucia widza. Ścieżka dźwiękowa to główny atut tej serii. Dopełnieniem muzycznego geniuszu jest opening Genesis Aria w wykonaniu Sphere.

Arata Kangatari to dobre fantasy z zamianą ról, wykorzystaną jako pretekst do przeniesienia bohatera do innego świata. Miłośnicy walk i dobrej animacji mogą się poczuć zawiedzeni, a fani światów alternatywnych raczej podziękują ze względu na słabe przedstawienie uniwersum. Wszystko sprowadza się do jednego Araty, wspieranego przez rzeszę ludzi, który przemierza lądy Amawakuni, zjednując sobie przyjaciół. Główny bohater nie przekonuje, ale postacie drugoplanowe nadrabiają za niego, a muzyka dopełnia dzieła. Jeśli lubicie konwencję fantasy i rosnącego w siłę bohatera w drodze do władzy – proszę bardzo, dla reszty ciężkostrawny kotlet.

komilll, 3 lutego 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: Yuu Watase
Projekt: Lee Seong Shin
Reżyser: Kenji Yasuda, Park Woo Hyun
Scenariusz: Mayori Sekijima
Muzyka: Kou Ootani