Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 165
Średnia: 6,86
σ=1,74

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • I Couldn't Become a Hero, so I Reluctantly Decided to Get a Job
  • YuuShibu
  • 勇者になれなかった俺はしぶしぶ就職を決意しました
Gatunki: Komedia
zrzutka

Alegoria współczesnego rynku pracy na przykładzie powojennych losów pewnej fantastycznej krainy, czyli o zmianie kwalifikacji zawodowych słów kilka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Koniunktura na rynku pracy to problem nie tylko znanego nam świata. Podobne kłopoty spotkały pewną magiczną krainę, która od lat prowadziła wojnę z Władcą Demonów, wysyłając mu na spotkanie zastępy bohaterów. Ale nie, nie takich zwyczajnych, z przypadku – bohater to w tym świecie zawód jak każdy inny, możliwy do zdobycia w toku nauki, a potwierdzeniem umiejętności bohaterskich jest państwowy egzamin. Raul Chaser wraz z kolegami z rocznika był już u progu wielkiej kariery, jaka rysowała się przed niepowstrzymanymi bohaterami – na drodze do zawodowego spełnienia pozostał mu jedynie kończący szkołę sprawdzian z wiedzy praktycznej, po zaliczeniu którego mógłby ruszyć do walki z demonicznym wrogiem. Jednak Władca Demonów został zgładzony, co ostatecznie zakończyło wojnę, a w fantastycznej krainie zapanował pokój, pozostawiając niedoszłych i obecnych zawodowych bohaterów na lodzie. Szkoły zostały zamknięte, egzaminy odwołane, zaś tysiące posiadających specjalistyczne wykształcenie ludzi straciło perspektywy na przyszłość. Raula Chasera już u progu dorosłości spotkał pierwszy życiowy kryzys. Wyuczone do perfekcji umiejętności walki mieczem, rzucania zaklęć i znajomość wrogich obyczajów okazały się kompletnie zbędne dla potencjalnych pracodawców. Pozyskiwana latami wiedza w dobie pokoju okazała się nieprzydatnym balastem, a czas poświęcony na jej zdobycie – straconą młodością. Raul, podobnie jak wielu jego kolegów, musiał porzucić wielkie ambicje i zmierzyć się z wizją bezrobocia.

Na szczęście dla niedoszłego bohatera sytuacja ekonomiczna w jego ojczyźnie nie była najgorsza i w końcu udało mu się znaleźć pracę, chociaż niezwiązaną z wyuczonym zawodem. Mimo to Raul szybko odnalazł się w roli sprzedawcy sprzętu RTV i AGD w jednym ze sklepów sieci Leon. Oferowane w tym sklepie produkty nie są jednak zwyczajnymi sprzętami gospodarstwa domowego, bowiem zasila je energia magiczna, a nie elektryczna. Jak się wkrótce okazuje, koniec wojny dotknął nie tylko bohaterów, ale także ich dawnych wrogów, którzy również zostali na lodzie. Z tego też powodu podanie o pracę w miejscu zatrudnienia Raula składa Fino Bloodstone, córka tragicznie zmarłego Władcy Demonów. Nieprzeciętnej urody dziewczyna, wykazująca się manierami i zwyczajami z piekła rodem, podejmuje więc pracę obok swojego niedoszłego adwersarza. Nieporadność Fino i jej brak obycia w świecie ludzi zmuszają życzliwego Raula do zaopiekowania się sierotą.

Fino i Raul to nietuzinkowa para głównych bohaterów, dobranych na zasadzie przeciwieństw. Podejście sieroty po Władcy Demonów do spraw codziennych jest co najmniej nietypowe. Dziewczyna wszelkie trywialne dla ludzi sytuacje rozpatruje z perspektywy jej dotychczasowego życia w krainie demonów, co zazwyczaj staje się zaczątkiem komicznych sytuacji, zwłaszcza że powinna ukrywać prawdziwą tożsamość. W ten chodzący na dwóch nogach wulkan energii z doskonałym efektem wcieliła się Azusa Tadokoro – młodziutka i mało doświadczona seiyuu, która bez dwóch zdań podołała wyzwaniu tak wymagającej roli (wcześniej grała Aoi w Aikatsu! Idol Katsudou!). To właśnie dzięki temu nieokiełznanemu, jeszcze nieskażonemu wielkim doświadczeniem podejściu i sposobowi wyrażania emocji Fino urzeka widza radością życia i jakże charakterystycznym śmiechem, z pewnością odziedziczonym po tacie. Jej po prostu nie da się nie lubić, widząc ile pracy i determinacji wkłada w to, by stać się jak najlepszym pracownikiem i nie zawieść przyjaciół oraz klientów. Jednocześnie darzy Raula prostym, ale szczerym uczuciem, chociaż sama jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Ten z kolei jest zakłopotany, bowiem przymusowa zmiana zawodu odcisnęła wyraźny ślad w jego osobowości. Raul chciał być bohaterem – czynić dobro, bronić słabszych, zgładzić Władcę Demonów – a życie zmusiło go do porzucenia dotychczasowej ścieżki i zadowolenia się ochłapami. Chłopak nie pogodził się ze swoim losem, ale jednocześnie bardzo związał się z nowym miejscem zatrudnienia, a zwłaszcza z kolegami z pracy i klientami. Pojawienie się Fino uzmysławia mu, że dobro można czynić nie tylko mieczem i bohaterskim czynem, ale także sumiennym wykonywaniem swoich obowiązków. Fino może i jest córką jego największego wroga, ale czy prawdziwy bohater mógłby podnieść rękę na bezbronną istotę, która w dodatku darzy go bezgranicznym zaufaniem? A może działanie na rzecz dobrych stosunków między ludźmi a potworami jest bardziej godne bohatera niż bezmyślne wymachiwanie mieczem i wygłaszanie wzniosłych frazesów? W roli targanego dylematami Raula Keisuke Koumoto sprawdza się wyśmienicie, chociaż także nie może pochwalić się bogatym aktorskim doświadczeniem, bowiem występ w Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita to jego pierwszoplanowy debiut.

Wokół głównego bohatera orbituje jeszcze jedna ważna postać. Jest nią dumna i nieco zarozumiała prymuska szkoły bohaterów – Airi „All­‑A” Oltined, bliska przyjaciółka Raula, darząca go równie silnym uczuciem, co Fino, lecz w tym przypadku wynikłym raczej z międzyuczniowskiej rywalizacji niż z przywiązania. Utrata wizji na przyszłość była dla Airi wielkim szokiem i bez wątpienia dotknęła ją bardziej niż resztę szkolnych kolegów. To ona była faworytką w rankingach osób mających szansę na dekapitację Władcy Demonów, ale prestiż okupiła wysiłkiem, na jaki nie stać było nikogo innego. W chwili, gdy jej świat runął, musiała przemóc się i zawiesić zawodową dumę na kołku, bowiem kobiecie z finezją operującej mieczem, ale nieco nieporadnej w życiu znalezienie zatrudnienia nie przyszło łatwo. W końcu, podobnie jak Raul, musiała zadowolić się tym, co rzucił jej los. Jednocześnie konfrontacja z niczego nieświadomym obiektem uczuć wprawia ją w niemałe zakłopotanie, bowiem Raul był dla niej wzorem prawdziwego bohatera, pełnego ideałów i nadrabiającego słabsze oceny honorowym postępowaniem. Widok chłopaka stojącego za ladą nie zrobił na niej najlepszego wrażenia, chociaż sama w ostatecznym rozrachunku wcale nie okazała się lepsza, choć to nie przeszkadza jej w prawieniu morałów głównemu bohaterowi. Jej seiyuu, Kanae Iwasaki, spośród trójcy głównych aktorów serii ma najmniejsze doświadczenie, ale zapewniam, że w anime nie słychać tego ani przez chwilę.

Trójkąt romantyczny pod tytułem Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita dopełniają pełne życia i charakteru postaci drugoplanowe. Szefowa Raula i Fino, Sarah August, to przyjemna osoba… dopóki w grę nie wchodzi dobro sklepu i pieniądze. Wtedy skutecznie potrafi zmotywować podwładnych do wytężonego wysiłku. Jej zastępca, Visor Crossroads, nie nadąża za kolejnymi szalonymi pomysłami załogi i, poza głównym bohaterem, wydaje się jedynym twardo stąpającym po ziemi, co niekoniecznie jest w tym otoczeniu dobre. Brak szefowskiej charyzmy nadrabia wiedzą techniczną na temat magicznych przedmiotów, a pod tym względem w niczym mu nie ustępuje Lore Beriferal, wyróżniająca się spokojem ducha i opanowaniem magazynierka – monterka. Stałą klientelę (czyt. starszego pana kupującego jedynie żarówki) swoimi wdziękami i swoistą dojrzałością charakteru (połączoną z ogólnym roztrzepaniem) przyciąga za to ekspedientka Nova Luminous, na której nie robią wrażenia końskie zaloty energicznych staruszków. Zaraz obok w sklepie samoobsługowym pracują kolejne piękne dziewoje – pochodząca z prowincji pasjonatka sprzętu magicznego Elsa Crushial i siląca się na wyniosłość, ale także obdarzona dobrym sercem Ramudimia de Akusimemoru. Jest więc na czym zawiesić oko.

Założenie fabularne może nieco przypominać dobrze przyjęte przez widzów Hataraku Maou­‑sama!, ale powyższy opis powinien rozwiać wątpliwości – poza samym motywem pracy i elementami fantasy obydwa anime mają ze sobą niewiele wspólnego i każde jest w podejściu do ukazanej tematyki bardzo oryginalne. Przede wszystkim w Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita wielką rolę odgrywa fanserwis. Dużo fanserwisu, niekoniecznie lekkostrawnego. Pomijając już liczne ujęcia majtek, wszechobecne zettai ryouiki (odsłonięty fragment nóg pomiędzy zakolanówkami a spódniczką, jeden z wielu fetyszy charakterystycznych dla produktów japońskiej popkultury), kuse stroje bohaterek (w sensie: przedstawicielek grupy zawodowej), odcinek plażowy z dala od zbiornika wodnego i wiele innych, a najbardziej w oczy rzuca się „gainaxing”, czyli piersi poruszające się w swoim własnym polu grawitacyjnym w dość nieprzewidywalny sposób, w dodatku przy kontakcie z płaską powierzchnią zachowujące się jak baloniki z oleistą cieczą. Ani razu nie miałem jednak wrażenia, że ktoś mi to wszystko stara się wcisnąć na siłę, bowiem wszelkie mniej grzeczne ujęcia pasowały do kontekstu fabularnego lub stanowiły element humorystyczny. Niestety autorzy chyba bardzo liczą na sprzedaż edycji płytowej anime, gdyż kilka scen zostało wręcz zmasakrowanych cenzurą, niekiedy bardzo nachalną i pozbawioną jakiejkolwiek finezji.

Wracając jeszcze na chwilę do fabuły, muszę wspomnieć, że ta się rozwija. Autorzy doskonale wykorzystali dwanaście odcinków czasu antenowego, może tylko ostatni był zbyt dynamiczny i zamknął historię, która mogłaby się toczyć jeszcze przez dwa kolejne. Choć początkowo może się wydawać, że poza fanserwisem i humorem w anime nic się nie dzieje, z czasem w fabułę wplecione zostają nieco poważniejsze wątki – nie jakiś ciężki dramat, ale fakty, które dodane w odpowiednim miejscu i w odpowiedniej sytuacji sprawiają wrażenie, jakby były najzwyklejszą oczywistością i naturalnym efektem rozwoju wypadków. Wyciągnięcie na pierwszy plan kilku motywów bardziej serio zdecydowanie podniosło walory serialu i pozwoliło uniknąć monotonii.

Jeśli ktoś sądzi, że anime z akcją umiejscowioną głównie pomiędzy sklepowymi półkami będzie wiało nudą, to wielce się myli. YuuShibu jest pełne dynamiki i ruchu, a niekiedy nawet oszałamiających scen walki. Już początek pierwszego odcinka rzuca na kolana wykonaniem (i fanserwisem), pokazując kunszt Tetsui Takeuchiego, animatora znanego chociażby z piątej części Kara no Kyoukai, gdzie zanimował pamiętną scenę walki na korytarzu apartamentowca, zaś przy pracy potrafi zadbać o najmniejsze szczegóły, dzięki czemu dzieła wychodzące spod jego ołówka cechuje niebywała płynność i naturalność ruchów, co doskonale uwidacznia się w Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita. Takeuchi w tym anime odpowiadał nie tylko za pierwszorzędną animację, ale też za projekty postaci, które cieszą oko i na tym polu YuuShibu nie ma się czego wstydzić na tle innych serii ecchi, w którym to gatunku jest to jeden z najważniejszych elementów. Tak jak w innych seriach tego typu jest kolorowo, fikuśnie i wyraziście. Pod względem wrażeń wizualnych idealny serial na jesień, bowiem samo podziwianie przykuwających wzrok i bogatych pod względem mimiki twarzy bohaterek daje niebywałą frajdę.

Równie charakterystyczny co styl Tetsui Takeuchiego jest opening. Od czasu Mouretsu Pirates nie pamiętam podobnego fenomenu, by piosenka tak dziwacznie zaśpiewana i z tak kiczowatą linią melodyczną wpadała w ucho do tego stopnia, że jej przewinięcie staje się największą próbą silnej woli. I chyba, podobnie jak w przypadku wspomnianego anime o piratkach, tutaj także wykonawczyni postanowiła zwyczajnie zaszaleć, bowiem ZAQ ma w śpiewaniu niemałe doświadczenie, a jej talent może się kojarzyć z Chuunibyou demo Koi ga Shitai!, gdzie również wykonywała opening. Lepiej sprawa ma się z endingiem, zaśpiewanym przez grupę Sphere złożoną z seiyuu Aki Toyosaki, Haruki Tomatsu, Ayaki Takagaki i Minaki Kotobuki. Co ciekawe – wszystkie one pojawiły się w anime, promując piosenkę o wymownym tytule Sticking Places opatrzoną obrazkami godnymi nawet najlepszej serii ecchi.

Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku o Ketsui Shimashita oferuje więcej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać i na pewno czyni to dużo lepiej niż większość podobnych serii ecchi. Historia ukazana w anime jest ciekawa, nawet wtedy, gdy spotykające bohaterów problemy są zwyczajnie trywialne. Pod koniec uwidacznia się w pełni dynamika serialu, niestety aż za bardzo, ponieważ ostatni odcinek, jak już wspomniałem, zamyka całość o wiele za szybko i wypada słabo w porównaniu do dwóch poprzednich, zwłaszcza przedostatniego, dającego więcej rozrywki niż dwanaście odcinków konkurencyjnych pozycji. YuuShibu z czasem wykazuje tendencję wzrostową i warto dać mu szansę, nawet w przypadku, gdy początek wyda się niezbyt interesujący.

Slova, 31 grudnia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: asread
Autor: Jun Sakyou
Projekt: Mariko Kawamoto, Masaki Inuzumi, Tetsuya Takeuchi
Reżyser: Kinji Yoshimoto
Scenariusz: Masashi Suzuki
Muzyka: Masaru Yokoyama