Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Nisekoi

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    BlackResBei 13.01.2016 21:47
    Dobre!
    Polecam! Romans jest. Walka jest (zaliczam starcia Chitoge – Raku). Dylematy moralne są. Trójkąt miłosny jest..choć w sumie potem (druga seria) robi się nieokreślona figura geometryczna ale coś się w końcu krystalizuje za co jestem naprawdę wdzięczna twórcom tego anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    jarek180888 20.05.2015 23:20
    Posumowanie
    Trzeba przyznać z ręką na sercu że jest to jedne z lepszych szkolnych romansideł. Nie zamierzam jednak tutaj tego w żadnym wypadku wychwalać. To raczej gatunek szkolnych romansów jest ubogi w dobre tytuły. W każdym razie Nisekoi wybija się ponad przeciętność. Oczywiście że jest schematyczne. Jednak gdy autor zręcznie używa tych schematów, doda do tego ciekawe postacie może wyjść z tego na prawdę coś fajnego. Przykład School Rumble potwierdza tą tezę. Nisekoi jest tak trochę jak młodszy brat wyżej wymienionego tytułu. Niby są bardzo podobne, ale jeszcze trochę mu brakuje.
    Gatunek ten ocenia se po udanych gagach, dobrym poprowadzenia wątku miłosnego, oraz po ciekawych postaciach. Jeśli chodzi o Nisekoi to gagi są na dobrym poziomie, kilka razy mnie szczerze rozbawiły – 6/10. Wątki miłosne są prowadzone dobrze, to był moim zdaniem najsilniejszy atut tej serii 7/10. Na końcu postacie. No i tutaj nieco się zawiodłem. Nie mogę powiedzieć że postacie były złe, lecz zabrakło im czegoś. Można było je bardziej dopracować. Dla przykładu główny bohater trochę już irytował tym swoim brakiem jaj. Jego sympatia, czyli Onodera to raczej sztamponowa postać, nie wiele w niej ciekawego. Tachibana kompletnie nie wykorzystała potencjału. Jedyną prawdziwie ciekawą i wyrazistą postacią była Chitoge. W tej kwestii daje słabe 6/10.
    Podsumowując niezła komedia romantyczna, jednak nie wykorzystała w pełni potencjału. Moja ogólna ocena to 6/10, a mogło być więcej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Razeroth 13.04.2015 13:33
    TAK JEST!!! SEZON 2!!!
    Chciałem surowo ocenić „Nisekoi”, ale moje serduszko zmiękło od kiedy dowiedziałem się, że będzie drugi sezon (5 minut od obejrzenia 1­‑go sezonu)!!!
    Ichijou i Onodera trafiają na moją listę ulubionych postaci anime. Wiem, że niektórzy zarzucają im idiotyczne zachowanie, ale w końcu mają po 16 lat. Eh, ta niewinność ^^.
    Każdy odcinek oglądałem z uśmiechem na ustach. Naprawdę lubię takie gagi. I płakałem, kiedy Kosaki była już tak blisko, tuż tuż, aby wyznać swoje uczucia do Raku i nagle… kliknij: ukryte .
    Początkowo chciałem dać 7 i się popłakać, że nie było Happy Endu, a ja je po prostu uwielbiam. Zwłaszcza, gdy kończą się tak jak ja chcę :D. Jednak zmieniłem ocenę na 9… no chyba, że Raku nie będzie z Kosaki. Wtedy zmniejszę :P
    Świetna komedia romantyczna, którą polecam każdemu i z niecierpliwością czekam na zakończenie 2­‑go sezonu (dopiero wtedy zacznę oglądać ;) )
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    hhhh 8.02.2015 20:35
    gtgggg
    ludzie znacie jakieś anime gdzie jedna dziewczyna przysługuje jednemu facetowi,nie mogę z tych haremówek,to jest irytujące,nie mówię że anime jest złe ale w kółko ten sam schemat,się powtarza….
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Twelve 13.12.2014 12:46
    Wątek klucza i kłódki urwany w połowie, a akurat ten był według mnie najciekawszy i jakoś trzymał mnie przy serii.

    Z reguły postacie takie jak Onodera najbardziej irytują, ale tutaj nie mogłem znieść zachowania Kirisaki. Ileż można tłuc tego biednego Ichijou, który powiedzmy sobie szczerze nikomu nic złego nie robi? Z postaci mamy jeszcze mała przyjaciółkę Onodery, która też nie była jakaś wybitna, ot taka mądrala. Kobieta facet, nudna bez większej głębi, ciągle chciała kogoś zabić i Tachibana, która miała dla siebie dwa odcinki, a potem wypełniała tylko tła.

    Nie jest źle, ale szału też nie ma 6/10

    PS: Podobno ma być drugi sezon, ale nie ma jeszcze daty.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrKrzychu 20.11.2014 01:17
    Nisekoi
    Nisekoi jest bardzo dobrą komedią romantyczną z haremem w tle. Seria ta posiada wiele pozytywnych cech, które urozmaicają całokształt. Ogólnie przy tej serii świetnie się bawiłem, i miło spędziłem czas.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Klemens 15.10.2014 15:23
    W sumie, to nie ma tu zbytnio rzeczy, do których mógłbym się dowalić. Komedia jak komedia, romans jak romans, harem jak harem. Było tu pełno sztampowych zagrywek, typu spektakl, festiwal czy plaża, ale wykonany wystarczająco dobrze, żeby nie zniechęcały potencjalnego widza. Jednak…

    ...tylko część serii była zachęcająca. Druga część była już na tyle nudna i przewidywalna, że w sumie zmuszałem się po trochu do dalszego oglądania. Jak już wspominałem, była to komedia z elementami dramatu/romansu. Ale właśnie tylko częściowo, bo im dalej w las, tym bardziej 'dramatycznie', poważnie i pseudo­‑uczuciowo się robi.

    W sumie, to moja ocena wahałaby się w okolicach 7­‑8/10, bo wszystko (postaci, grafika, animacja, muzyka, pomysł na serię i trzymanie się go) było okej, gdyby nie jeden fakt, którego nienawidzę –  kliknij: ukryte .
    Tak, dokładnie seria ta  kliknij: ukryte . Strasznie mnie to zdenerwowało, dlatego obniżam moja ocenę do słabego 6/10. Może ją kiedyś zmienię, ale tylko wtedy, gdy  kliknij: ukryte 


    PS Opinia ta nie ma na celu kształtować poglądu na temat tego anime u żadnej osoby – jest ona całkowicie subiektywna i tylko moja. Pozdrawiam :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Subaru 8.10.2014 13:35
    Nisekoi

    Komedia romantyczna, która garściami czerpie z setek sobie podobnych. I jaki efekt? Nie jest źle.

    Przeraziłem się początku, bo scena z biegnięciem do szkoły z tostem w ustach, po drodze spotkanie głównego bohatera, a potem tajemnicza, piękna dziewczyna nagle dołącza do klasy, do której on chodzi… W dodatku oczywiście to  kliknij: ukryte ... Totalna sztampa. Na szczęście nie jest to potraktowane zupełnie na serio, ale jednak wystarczająco, by co jakiś czas się irytować.

    Powiedzmy, że pierwszą połowę serii oglądałem z uciechą, sporo frajdy mi sprawiała. Ale potem zacząłem się nudzić.

     kliknij: ukryte  i związany z tym dylemat – okej. Ale gdy pojawia się  kliknij: ukryte , a każda bardziej upierdliwa od poprzedniej… dla mnie to za wiele. Poza tym irytowało mnie, że dziewczyna bije tego biednego faceta, znęca się nad nim, wyzywa, a on to wszystko znosi bez śladu wkurzenia, nie mówiąc o tym, by się jej stosownie odwdzięczyć, skoro taka pyskata, wredna i agresywna. Masochizm?

    No i nieśmiertelny motyw dziecięcych zaręczyn – czy w realnej sytuacji naprawdę kogokolwiek obchodziłoby,  kliknij: ukryte ? Bo wspomnienie jest więcej warte od realnego zakochania? Bo TRZEBA poślubić tamtą, bo była… pierwsza? Litości…

    Oprawa graficzna nie jest typowo Shaftowa w tym sensie, że nie poszli na całość. Nie ma dziwnych wygibasów, są całkiem porządne tła. Jest nieźle.

    Można, ale absolutnie nie trzeba. 5/10.


    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    thorn 4.10.2014 23:30
    "Oglądalne" Nisekoi
    Amatorzy piw z nieco wyżej półki niż VIP z Biedry mawiają czasem, że ten czy inny złocisty trunek jest „pijalny”. Czyli, że piwo samo się prosi o każdy kolejny łyk, mięciutko spływa do gardła i sprawia, że w niebezpiecznie krótkim czasie, zamiast na pełny kufel, będziemy patrzeć się na puste dno, jednocześnie gorączkowo szperając po kieszeniach w poszukiwaniu kasy na kolejną porcję specjału. Odnosząc się w tym wstępie tylko do pozytywnej strony Nisekoi powiedziałbym, nawiązując do piwnej dygresji, że seria ta była dla mnie ogromnie „oglądalna”.

    Odnosząc się zaś do całości, muszę przyznać, że nabiła mi ona całkiem niezłego ćwieka.

    Z jednej strony nie sposób przejść obojętnie obok wszystkich słabości Nisekoi, sypiących się hojnie jak z rękawa, a które wszystkie wychodzą z jednego grzechu głównego: schematyczności. Stosunkowo łatwo zdzierżyć można jeszcze wszystkie obowiązkowe dla szkolnej komedii romantycznej checkpointy (wycieczka szkolna­‑checked!, gorące źródła­‑checked!, festiwal kulturowy­‑checked!), a nawet delikatne zrzynki z innych serii  kliknij: ukryte . Samo w sobie nie jest to może i jakaś straszna tragedia, bo każda kolejna seria obracająca się wokół szkolnej tematyki zwykle poza ten stateczny kanon po prostu nie wychodzi. Niestety jednak sytuacji nie ratują zachowania głównych bohaterów, to w jaki sposób wchodzą oni między sobą w interakcję oraz jakie gagi i żarty z tego powstają. Tutaj też bowiem wieje nudą.

     kliknij: ukryte  Wspomniana koleżanka, wiotka, delikatna i równie strachliwa jak on sam. Koleżanka druga, wersja tsundere, dla odmiany nadpobudliwa i złośliwa. Plus jeszcze parę innych osób. Wszyscy oni popychają opowieść wyłącznie od jednego zaczerwienienia się Raku i Kosaki do następnego czy od jednego ciosu Chitoge w gębę Raku do kolejnej kłótni między wspomnianą dwójką. W międzyczasie całość przeplatana jest jeszcze szeregiem zbiegów okoliczności (rzecz jasna całkowicie niespodziewanych),  kliknij: ukryte  czy różnorakich nieporozumień, które plączom losy bohaterów w momencie, gdy wszystko zaczyna się im jako tako układać. Cała historia z każdym kolejnym odcinkiem wygląda jak tworzona z tych paru wymienionych elementów metodą kopiuj­‑wklej. Traci na tym również humor- w Nisekoi niewątpliwie jest zabawnie, co nie znaczy, że dla widza śmiesznie.

    Po tej całej litanii utyskiwań muszę jednak przyznać, że, o dziwo, przy Nisekoi bawiłem się naprawdę dobrze. Między innymi za sprawą owych schematycznych bohaterów, których po prostu ciężko nie polubić, mimo, że czasem irytują. Do kolejnych odcinków przykuwał też interesujący motyw  kliknij: ukryte , wokół której koncentrowała się znaczna część wydarzeń w Nisekoi. Z monotonią skutecznie pozwala także walczyć klasyczna „shaftowska” grafika, z wykorzystująca wiele różnorodnych sposobów pokazywania postaci, nieszablonowych projektów pomieszczeń itp.

    Wątkiem dobrze pokazującym jak nierówne jest Nisekoi jest dla mnie kwestia „głębszych uczuć” pomiędzy bohaterami. Z jednej strony sprawę potraktowano tu zdecydowanie powierzchownie: bohaterowie w szczątkowy sposób tłumaczą czemu swoje uczucia lokują w tej a nie innej osobie, a szczytem rozważań nad istotą ich namiętności jest niekontrolowane czerwienienie się i niepokojące pytania „dlaczego moje serce bije tak szybko?”.Nie ukrywam, że lubię gdy pod tym względem dana seria wolna jest od niedopowiedzeń a odpowiedź na pytanie „kto z kim” jest jasna i czytelna. Tym bardziej frustrujące więc było obserwowanie jak  kliknij: ukryte  Jednocześnie jednak z jakąś masochistyczną przyjemnością śledziłem dalsze ich losy, licząc, że może autorzy choć raz pozwolą Raku zachować się jak facetowi z minimum odwagi.

    Sorry za tl;dr, ale za wątłe te uwagi aby ubierać je w alternatywną reckę. Co oszczędza mi też kłopotu z wystawianiem oceny dla potworka, którego obejrzałem z pełną świadomością jego wad i równie świadomą, niekłamaną przyjemnością.


    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Samek 22.09.2014 08:26
    Świetna komedia na dwa dni – dużo momentów mnie rozbawiło, głównie przez przeważającą w serii liczbę gagów. A fabuła to istna parodia dzieł Szekspira.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zagadkowy 16.09.2014 03:34
    Nic specjalnego ani odkrywczego.Studio Shaft zadbało aby wszystko było podane na ładnym talerzu,ale niestety pewnych braków nie da się zakryć.Po seansie nie wiadomo czemu sięgnąłem po mangę aby sprawdzić czy jest sens czekać na zakończenie,abym nie musiał dopisywać do listy kolejnego „urwanego„anime,i cóż ukazało się moim oczom?Otóż manga dalej jest wydawana,niestety ciągnie się to wszystko jak flaki z olejem.Wyczytałem również gdzieś na forum,że autor pod presją fanów zmienia troszkę ustaloną przez siebie fabułę,przez co jest tak jak jest.Podsumowując,można to anime obejrzeć,ale nie spodziewajcie się niczego wyjątkowego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yukari 8.08.2014 14:27
    Sympatyczne anime
    Miło spędziłam czas przy nim.Nie ma w nim nic specjalnego,ale szybko schodzi.Mam takie samo zdanie co recenzent.Schematy widać jak czarne na białym,ale ukazane w taki sposób,że widza nie nużą.Projekty postaci są w porządku oraz tła też są okej.Najbardziej podobał mi się utwór „Recover Decoration” ukazany w drugim endingu.Pierwszy opening też dobrze wypadł.Zaskoczyło mnie,że w przedostatnim odcinkiem dali nowy ending.
    Zasłużone 8 ode mnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    Miedzio 8.07.2014 10:43
    Bardzo dobra recenzja. Rzeczowa i nie próbuje oceniać serii za to czym nie jest skupiając się na tym czym jest. Lubię głupkowate komedie ze znikomą fabułą więc chętnie zapoznam się z Nisekoi. Co prawda wolę osadzenie w świecie fantasy aczkolwiek recenzent tak przyjemnie opisał produkcję, że chętnie ją wypróbuję.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 25.05.2014 04:38
    Dotrwałem do końca i moje podejście niewiele się zmieniło od czasu, w którym zacząłem oglądać serię.

    Na wstępie należałoby wspomnieć o dość przydługiej fabule – wyciągniętej na 20 odcinków, którą bez problemu dałoby się zmieścić w 12­‑13, momentami było dość męczące i co więcej  kliknij: ukryte 

    Bohaterowie – chciałbym powiedzieć, że oryginalni ale mijałoby się to z prawdą, bohaterowie ubrani w schematy charakterystyk znanych z innych serii, oczywiście nie tak, żebym spodziewał się po romansie szkolnym jakiejś „oryginalności” w tym względzie ale nie zaszkodziłoby się trochę bardziej postarać, żeby faktycznie bohaterowie zachęcali sobą do dalszego oglądania.

    Styl kreski był na początku dość interesujący – później zaczęło mnie to trochę męczyć… taki bardziej intensywny romans szkolny, który próbował być komedią ale ten styl niestety zupełnie nie pasuje do komedii, romans – owszem, jednak wzięty nieco bardziej na poważnie, w obecnym stanie wygląda to na jakiś dziwny eksperyment.

    Nisekoi to harem, tylko w nieco innej oprawie – choć z jakiegoś powodu(prawdopodobnie przez prowadzenie całej historii) nie potrafię jakoś przyswoić tej myśli, patrząc na całość obiektywnie – można by się nawet skłonić do twierdzenia, że jest dość oryginalny w tej kategorii, tylko nie jestem przekonany, że w tym przypadku wyszło to na dobre. Przez większość czasu to po prostu były zwykłe podchody, na które można by wykorzystać o wiele mniej czasu( kliknij: ukryte ) i wykorzystać na jakieś bardziej „konkretne” kroki.

    Ogólnie dość często oglądam haremy/komedie szkolne itd. i nie stronię nawet od oklepanych gagów/motywów ecchi ale Nisekoi całokształtem wypada moim zdaniem średnio – mogłoby wyjść z tego coś naprawdę dobrego, gdyby porzucić całkowicie(lub w dużym stopniu) komedię, dorzucić dramy(nie na siłę) i załagodzić nieco kreskę(większość scen była strasznie „jaskrawa) i odejść od schematu haremu i pozostać przy zwykłym trójkącie miłosnym. Nie mówię że było źle – spotkałem się(nie tylko tutaj) z wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej serii, jednak sam oglądając z tygodnia na tydzień następne odcinki traciłem zainteresowanie i przy końcu po prostu chciałem zobaczyć jak rozwiąże się wątek miłosny( kliknij: ukryte ).

    Czy żałuję czasu na obejrzenie Nisekoi? Niekoniecznie, chociaż bywały momenty, kiedy chciałem sobie podarować. Dociągnąłem jednak do końca i jednak teraz będą miał jakieś odniesienie na przyszłość względem innych romansów szkolnych.

    Raczej nie jest to seria, którą chętnie poleciłbym innym – ewentualnie tylko po to, aby zobaczyć jak wyszedł ten cały „eksperyment” szkolnego romansu. W kategorii ecchi/romans szkolny/komedia są lepsze serie ale Nisekoi znowu nie jest też czymś, co koniecznie trzeba od razu odłożyć na bok(czyt. „trzymać się z daleka”) tylko znów nie należy spodziewać się cudów czy mega interesującej/zabawnej opowieści.

    Ode mnie 6/10 wystawione z czystym sumieniem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Perełka 24.05.2014 22:03
    09.02.2014r. - 24.05.2014
    Chociaż fabuła oraz postacie opierają się na dobrze znanym wszystkim schematom, to jednak uważam, że seria ma w sobie coś,co sprawia, że mnie osobiście tytuł zaciekawił i każdą wolną chwilę poświęcałam właśnie jemu. Sądzę, że to głównie zasługa dwóch czynników. Pierwszym są oczywiście bohaterowie, którym nie można odmówić sympatyczności. Pomysł na fabułę chociaż ciekawy, to nadmierne ciągłości w nim i niedomówienia czasami potrafią mocno zirytować, ale uważam, że warto przymknąć na nie oko i skupić się na pozytywnych stronach serii. Postacie typowe dla gatunku, potrafią wzbudzić sympatie, a ich ilość jest dosyć spora, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Główny samiec, Raku , chociaż też jest typowym nieogarem, to jak dla mnie jest jednym z lepiej wykreowanych bohaterów tego typu i fakt, czemu ma takie branie jest w moim przepadku uzasadniony, bo nawet ja go bardzo polubiłam. Jeśli chodzi o paring, to preferuję RakuxOnodera i jeśli wezmę się za mangę, to właśnie im będę kibicować dalej :) Kolejnym czynnikiem, który sprawił, że Nisekoi tak mi się spodobało, było studio, które w bardzo ciekawy sposób ukazywało emocje postaci oraz podkreślało ważność chwili. Bywało wiele sytuacji, które sprawiały, że szczery uśmiech pojawiał się na twarzy. Ostatecznie, Nisekoi pomimo błędów charakterystycznych dla swojego gatunku, wyróżnia się spośród niego i uważam, że naprawdę warto obejrzeć do końca, bo ja osobiście świetnie się przy tym tytule bawiłam i życzę tego każdej osobie, która po niego sięgnie. :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    romekziomek 21.05.2014 01:20
    No nie wytrzymam!
    Po odcinku 19…. No do cholery jasnej! Serię ogląda mi się świetnie ale mam serdecznie dosyć takich typów jak Raku. Dlaczego do cholery główny bohater musi albo być totalnym dysmózgiem który nie kapuje najprostszych znaków albo w drugą stronę szalonym zboczeńcem mającym w głowie jedno słowo: „oppai!”. Raku niestety zalicza się zdecydowanie do tych pierwszych co mnie niesamowicie frustruje, z odcinka na odcinek coraz bardziej… Ile on do cholery musi jeszcze dostać sygnałów żeby zorientować się w sytuacji!!  kliknij: ukryte  Ja rozumiem, że taka specyfika i jakby tak rozwiązywano sytuacje to akcja skończyłaby się po 5 odcinkach no ale raz na sezon to mógłby się mu zdarzyć przebłysk świadomości, tudzież jakieś inne znaki wskazujące na przynależność do gatunku Homo sapiens.  kliknij: ukryte Meh… Zna ktoś jakąś serię z bohaterem który ani nie jest totalną pipką ani zboczeńcem, za to jest normalny i ma normalne relacje z dziewczynami? BTW wszystko inne oprócz naszego nieporadnego protagonisty jest wypas i seria jak najbardziej git malina :) i jak tak teraz patrzę na to wszystko co napisałem to dochodzę do wniosku, że zachowanie Raku ma też swoje plusy, gdyż z tygodnia na tydzień czekanie na nowy odcinek coraz bardziej mi się dłuży :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Salutia 20.05.2014 19:16
    Jak na razie idzie dobrze.
    Co do anime to bardzo mi się podoba i czekam na dalsze odcinki. Od początku jest jasne z którą będzie. Mam nadzieję, że tylko końcówka się nie popsuje. Jeśli nie to dam tak… 7, a jak tak to 6. Fabuła 6/10, muzyka 5/10, postacie 8/10 grafika 7/10.
    Odpowiedz
  • odpowiedzi: 0 xsxx 7.05.2014 00:59:19 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    blob 27.04.2014 18:18
    Ależ ta seria niszczy psychikę…

    Raku i Onodera tak usilnie trwają w swoich niedomówieniach, że to zaczyna być już denerwujące. Mam świadomość, że manga wychodzi, ale mam malutką nadzieję, że twórcy jakoś to domkną :P
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ole 8.04.2014 02:54
    Koniec
    Sam sobie się dziwię,że ta seria mi się podoba.Jednak po przeczytaniu komentarzy,że manga jeszcze wychodzi i końca nie widać,już mogę się domyślić otwartego zakończenia,które pozostawi odbiorcę w niepewności czy wyprodukują kolejną serię czy jak wiele anime nie zostanie dokończone.Co do samej serii to postacie mimo iż są schematyczne to jednak mają troszkę swojego uroku,czyli można mieć nadzieję,że twórcy wyciągają jakieś wnioski.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Ali111 3.04.2014 15:18
    Powiąznie
    Wydaje mi się że soundtrack ,kiedy Onedera w 12 odcinku  kliknij: ukryte , brzmi podobnie do „The Good Shepherd” z LOST'ów…
    Zamaskowano spoiler. Moderacja
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Pierce 25.03.2014 17:54
    Ep 11
    Szykuje się jakiś grubszy polski akcent w finale? A może twórcy to zwykli ignorancji, którzy nie odróżniają włoskiego od polskiego?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 21.02.2014 04:54
    po 6 odcinkach
    Mam mieszane uczucia…

    Wygląda na dość typowy romans szkolny z dość naciąganym(i mało oryginalnym) wątkiem miłosnym, sam „trójkąt miłosny” nie jest złym pomysłem(nawet Kosaki jak na miłą, podkochującą się dziewczynę gdzieś po boku nie jest ani irytująca, ani nawet zbyt nudna) ale jest to strasznie przewidywalne i praktycznie jestem pewien, że wiem jak się skończy.

    Na początku podobał mi się pomysł połączenia yakuzy i gangsterów, jednak szybko przeminęło wrażenie, ponieważ jest to uwzględnienie z dużym przymrużeniem oka, nie wiem jak to wygląda dalej ale motyw ten mógł zadziałać pozytywnie na fabułę, gdyby ukazano to trochę bardziej poważnie i można by zrobić z tego materiał na dramę, podejrzewam jednak, że pozostanie to dalej w formie parodii.

    Postacie wciągnęły się w typowe schematy – Ichijo może nie jest „typowy” do bólu ale za to Kirasaki, to typowa tsundere, za którą niespecjalnie przepadam…

    Widać również typowe motywy ecchi, „niezręczne sytuacje” i wiele innych, których raczej nie brakuje w tego typu seriach ale bynajmniej wyciągnięte w całkiem zręczny sposób.

    Intryguje mnie trochę styl rysownictwa – jest on dość „jaskrawy”(gdzieś to już w co najmniej dwóch romansach widziałem) ale ewidentnie widać tutaj zmiany gołym okiem i to tylko w kilku odcinkach – nie wiem czemu to ma służyć ale mam nadzieję, że nie będzie zbyt wielu eksperymentów do końca, bo może być męcząco.

    Fabuła raczej na 12 odcinków i mam nadzieję, że nie będą ciągnąć tego pod drugi sezon, chętnie obejrzę mimo wszystko, jednak jakoś specjalnie priorytetu nie dałbym tutaj, forma serii jest akceptowalna(dla niektórych może być nawet w pełni zadowalająca), choć raczej wielkiej odmiany od reszty też pewnie nie ma co się spodziewać.

    No cóż, zobaczymy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 17.02.2014 21:35
    Odc. 6
    „Zawsze in love”

    He, he, polski akcent w japońskiej serii to coś rzadkiego, ale muszę przyznać, że mocno rozbudziło to moją ciekawość :P

    BTW, dawno już nie oglądałem serii w której bohaterowie tak irytująco „rozmijają się” z prawdą o uczuciach :P
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mr Kiembasa 13.02.2014 18:52
    Styl Shafta można uznawać za oklepany i w ogóle… Ale właśnie to sprawia, że te produkcje są ich! Dla mnie bomba.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime