Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

1/10
postaci: 2/10 grafika: 2/10
fabuła: 1/10 muzyka: 2/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 52
Średnia: 4,94
σ=2,95

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Ka_tka)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Fushigi Yuugi Eikouden

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2001
Czas trwania: 4×30 min
Tytuły alternatywne:
  • Fushigi Yuugi OAV 3
  • Mysterious Play: Fushigi Yuugi Eikoden
  • ふしぎ遊戯 -永光伝
zrzutka

Dowód na to, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko wystarczająco się tego pragnie… Aż łezka w oku się kręci – w porównaniu z tym Fushigi Yuugi to jednak była genialna seria!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wszelkie zło zostało pokonane, a bohaterowie wreszcie mogą cieszyć się spokojnym życiem. Wojownicy Suzaku z pewnością zdążyli już odrodzić się w swoim świecie, główna para bohaterów zaś pobrała się i oczekuje potomka. Jednak, jak to zwykle w życiu bywa, trudno zadowolić wszystkich. W ręce kilkunastoletniej Mayo, na zabój zakochanej w Tace, wpada Księga czworga bóstw. Z jej pomocą dziewczyna przenosi się do Kounan i obwołuje się kolejną kapłanką Suzaku. W tym samym czasie Miaka zapada w śpiączkę, a jej nienarodzone dziecko znika bez śladu. Jak się okazuje – trafia do ciała Mayo. By je ratować, Taka zmuszony jest powrócić do świata Księgi. Prócz wyplątania siebie i dziecka z sieci intryg zazdrosnej dziewczyny musi odnaleźć resztę wojowników Suzaku i raz jeszcze uratować królestwo.

A przynajmniej takie wrażenie widz odnosi na początku. Twórcy serwują nam jednak osadzoną w fantastycznym świecie przedszkolną wycieczkę (bo wojownicy, których należy „pozbierać”, rzeczywiście się odrodzili, nie wiem tylko, czy ich nowe wizerunki i zachowania miały być słodkie, czy też wzruszające), wypełnioną nieśmiesznymi dowcipami i rzadkimi machnięciami mieczem lub pięścią. Od czasu do czasu przenosimy się do szpitalnej sali, gdzie zebrani wokół nieprzytomnej Miaki (która w śpiączce nie wydaje się przynajmniej taka głupia) bohaterowie komentują wydarzenia z książki, a także do pałacu Kounan, w którym odbywa się obowiązkowe zdejmowanie klapek z oczu Mayo (lepiej wypadającej w roli głównej bohaterki niż pozbawiona charakteru Miaka), która egoistką nie mogła przecież stać się sama z siebie.

Pierwszym, co przychodzi człowiekowi na myśl po obejrzeniu, jest fanfik. Jest to skojarzenie nieprzypadkowe – ta część nie powstała na bazie mangi Yuu Watase, której historia zamknęła się na wydarzeniach ukazanych w drugiej OAV. Mamy więc do czynienia z radosną twórczością producentów wersji animowanej, przypominającą typową (czyli niezbyt udaną) opowieść fanowską z serii „dalsze losy bohaterów”. Ponowne spotkania na zasadzie „poszli na spacer i zupełnie przypadkiem zderzyli się na ulicy albo spotkali w wielkim lesie” oczywiście są obecne, podobnie ślady self­‑insert (przenoszenie własnej postaci do świata serii, gdzie staje się głównym bohaterem i obiektem uczuć ulubionej postaci) w osobie Mayo, reprezentującej przeciętną wielbicielkę tego anime. Do tego, choć początek sugeruje nieco bardziej rozbudowane wątki, zakończenie jest pospieszne i niepełne. Zupełnie jakby pierwszy zapał autora takiego nieszczęsnego fanfika minął. Jedyna oryginalność polega na tym, że bohaterka wymaga resocjalizacji, a Taka nie pali się zbytnio do zakochiwania się w niej. Ale czy to, że fabuła jest nieco lepsza od przeciętnego literackiego dzieła dwunastolatki (nie ubliżając nikomu – sama dopiero co z tego wyrosłam), można nazwać zaletą? I czy to dobrze świadczy o twórcach?

Grafika… Pamiętamy okrągłe pyszczki o równie okrągłych oczkach w reszcie produkcji spod tego znaku? Pyszczki te postanowiono nieco zwęzić. Dzięki temu nieudanemu zabiegowi pojęłam ideę oryginalnej okrągłości… Rysunek jest mocno przeciętny (żeby nie powiedzieć – poniżej przeciętnej), szczegóły zrezygnowały z udziału w produkcji. Efekty komputerowe leżą, kwiczą i o pomoc zdolnego grafika wołają. Niedowartościowanym twórcom 3D polecam szczególnie smoka Seiryuu, występującego w jednym z odcinków. Czegoś takiego do tej pory nie widziałam i chyba nawet ja umiem lepiej, choć w grafikę trójwymiarową bawiłam się raz i nie wyszło. Pastelowe tła zdecydowanie nie pasują do zbyt ostrych kolorów i dość kanciastych postaci.

Można powiedzieć, że jakość oprawy muzycznej w miarę powstawania kolejnych serii Fushigi Yuugi pogarszała się. Oznacza to mniej więcej tyle, że za opening służy tu piszczący głos, odśpiewujący kilka słów na temat swej drugiej połowy, a po każdym odcinku jakieś koszmarne wycie domaga się uwagi widza. Radzę mu jej jednak nie poświęcać.

Jak wspominałam na wstępie, seria ta jest dowodem, że tak naprawdę wszystko jest możliwe, trzeba tylko czegoś bardzo chcieć. W tym wypadku pieniędzy, które na fali popularności serialu i mangi zarobić można na tej szmirze. Technicznie beznadziejnej i tak pełnej kiczu, że aż się wylewa z ekranu. Radzę albo trzymać się z daleka, albo – jeśli ma się dość mocne nerwy – obejrzeć dla czystej satysfakcji. Do tej pory bowiem uważałam niektóre tytuły za tak głupie, że bardziej się nie da. Teraz jednak mogę powiedzieć, iż ta seria poszerzyła moje horyzonty. Aż strach pomyśleć, że to anime zostawia otwartą furtkę dla kogoś, kto postanowi stworzyć coś w rodzaju Fushigi Yuugi: Następne Pokolenie...

Ka_tka, 28 lutego 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Shogakukan, Studio Pierrot
Autor: Megumi Nishizaki, Yuu Watase
Projekt: Hideyuki Motohashi, Tsuguyuki Kubo
Reżyser: Nanako Shimazaki
Scenariusz: Hiroaki Satou
Muzyka: Ryou Sakai

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Fushigi Yuugi: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl