Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Komentarze

Marnie. Przyjaciółka ze snów

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Nigihayami 1.09.2017 08:40
    Nie jest to może szczyt tego co widziałem od Ghibili, ale mi się podobało. Film zgrabnie zamyka wszystkie wątki, postać Anny mi się podobała ze względu na jej charakter, a kreska w anime jest jak zwykle miła dla oka. 7/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    pestis 16.08.2017 09:08
    8/10
    Nudny? Ja się nie nudziłam ani przez chwilę.
    Totorowe filmy przyciągają mnie przede wszystkim swoim ciepłem oraz pewnego rodzaju umiłowaniem detalu, zarówno w obszarze animacji jak i fabuły. I w przypadku tego anime co chwilę znajdowałam smaczki, które cieszyły oko lub cieszyły serce. Mnie to w zupełności wystarczy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Slova 4.06.2017 11:01
    Główną bolączką filmu jest rozłożenie tempa akcji. Jedna trzecia jest nudna i widzowi pozostaje jedynie podziwianie ładnych obrazków, jedna trzecia jest oniryczna i trzeba ją jakoś przetrzymać, ale przynajmniej nie jest nudno, a na ostatni fragment niektórym polecam przygotowanie paczki chusteczek.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 8.07.2016 20:33
    6/10
    Schizofreniczne widzenia ducha przez główną bohaterkę i relacja z Marnie mocno ocierająca się o relację damsko­‑męską, zachowanie Annie – irytujące, momentami wręcz opryskliwe.
    Studio Ghibli nie ujęło rzeczywistym okiem problemów depresji.
    Jednym z większych plusów była grafika i kreska, bardzo przyjemna. Na plus jest także zakończenie.
    Nie wątpię, że film może dotrzeć do większości widzów, do mnie jednak nie dotarł. Przez większość czasu zanudzał, niby nie był zły, bo jednak wystawiam 6/10 (myślałam nad 7/10, ale uznałam, że to nie jest ocena zgodna z moimi odczuciami, które przez większość seansu były raczej negatywne), ale nie jest to film który będę polecać i kiwać głową, że warto oglądać. Obejrzeć można, ale nie nastawiać się na cuda i psychologiczne rozterki – ja się nastawiłam na porządne „spojrzenie” na stan głównej bohaterki, a tutaj nic.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mirollz 9.03.2016 01:24
    Bardzo slabo
    Bardzo słaby film pod kontem
    -fabularnym
    -przekazu (czyli tego co z nami zostanie po filmie)
    -barwności postaci

    To już nawet Kaguya miała się czym pochwalić w w/w punktach… eh, słabiutko.
    Animacja jak i grafika to oczywiście Ghibli <3.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    ja1 14.01.2016 23:50
    tytuł mówi sam za siebie
    Marnie, oj marnie…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Alveryn 14.01.2016 22:34
    Oscary
    Kolejna nominacja do Oscara w historii Ghibli. Dobrze, film ładny, moim zdaniem bardziej zasługuje na nagrodę od przekombinowanego Kaze tachinu. Szkoda, że konkurują Pixarem… ;-)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Naija1 25.12.2015 14:13
    A jakie to zakręcone
    Nie znam książkowego oryginału, ale to chyba jedna z bardziej zaplątanych opowieści od Studia. Na końcu wprawdzie wszystko się rozwiązuje, stanowiąc w miarę logiczną całość, ale przez połowę filmu miałam wrażenie że albo scenarzysta dał się ponieść fantazji, albo ja jestem za głupia na ten film. Odrobinę dziwny sposób prowadzenia historii, który jednak z biegiem czasu nabiera sensu. Wrażenia mam jednak pozytywne i polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Pl
    ukloim 7.10.2015 14:57
    Polskie wydanie DVD
    Premiera polskiego wydania DVD została zapowiedziana na 22 października. Tytuł ma brzmieć „Marnie. Przyjaciółka ze snów” [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 3
    Nick(t) 10.08.2015 02:42
    chybiony opis z głównej strony
    Przyznam, że samej recenzji nie czytałem, bo jej autor zniechęca już samym opisem.

    Smut­na hi­sto­ria pew­nej na­sto­lat­ki ostat­nią opo­wie­ścią ze stu­dia Ghi­bli.

    O ile początkowo główna bohaterka ma więcej powodów do depresji niż typowa nastolatka, to czy na pewno smutek jest uczuciem, które utrzymuje się po zakończeniu seansu „Omoide no Marnie”? Jak dla mnie ten film dostarcza zupełnie innego rodzaju wzruszeń niż „Grobowiec świetlików”, „Dog of Flanders” czy nawet „Zrywa się wiatr”. Powiedzmy jednak, że to kwestia osobistego odbioru, inaczej zbudowanego aparatu emocjonalnego itp. Ogólnie zdanie ma jakieś tam ręce i nogi… w przeciwieństwie do kolejnego.

    Nie­stety, nie każdy łabędzi śp­iew zyskuje status opus ma­gnum.

    Jak często w dzisiejszych czasach opus magnum na koniec jest nazywany „łabędzim śpiewem” a nie np. godnym zwieńczeniem działalności? Tymczasem zdanie sugeruje, że spora część rzeczy określanych jako łabędzi śpiew (co obecnie jest lekko pejoratywne) to jednocześnie opus magnum (a „Omoide no Marnie” akurat ta sztuka się nie udała). Trzeba brać pod uwagę, że znaczenie niektórych związków frazeologicznych ewoluuje, a nie tylko trzymać się przestarzałych definicji.

    PS Może redakcja powinna doradzać mniej wprawnym autorom, jak powinni reklamować swoje teksty (nie chce mi się tworzyć osobnego komentarza dla prawie że masła maślanego z Re­‑Kan)?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    harpagon 9.08.2015 10:58
    Recenzent trochę za dużo marudzi, albo oczekuje aby studio Ghibli robiło za każdym razem produkcję na miarę Oscara. Wg mnie to anime zasługuje na wyższe noty.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Zima 9.08.2015 10:53
    Ja równiez pozwolę sobie nie zgodzić się z recenzentem, jeśli nie w całej to w dużej rozciągłości.

    Chociażby muzyka. Moim zdaniem końcowa piosenka pasuje idealnie do filmu, zarówno klimatem jak i tekstem.
    A klimat Omoide no Marnie jakoś nie wydaje mi się ponury. Może to kwestia nastroju odbiorcy, a nie samego filmu ...
    Sama muzyka jest oszczędna, ale moim zdaniem nie jest to żaden krok wstecz tylko celowy zabieg, pozwalający się bardziej skupić na tym co jest na ekranie. Na dialogach, obrazach, drobnych gestach.
    Film jest „cichszy” i bardziej ... jak by to ująć… refleksyjny?
    Muzyka jest tam gdzie powinna być, a nie wszędzie, nieustannie wciskając się w uszy.

    Pamiętam, jak pierwszy raz oglądałem „Laputę” i przełączyłem ścieżki dźwiękowe z angielskiej na japońską.
    Myślałem, że coś jest nie tak z filmem – a okazało się, że w oryginalnej japońskiej ścieżce dźwiękowej w wielu momentach muzyki prawie nie ma.
    Muzyka grająca niemal przez cały film i „budująca klimat” to efekt euro/amerykańskich przyzwyczajeń widzów, do których studio chciało się dostosować wypuszczając wersję „Laputy” na USA.
    Więc, jak widać, Ghibli już wczesniej wypuszczało filmy z oszczędną muzyką.
    Tutaj też reżyser wespół z kompozytorem zdecydowali, że nie będą nadmiernie przeszkadzać widzowi w odbiorze, czy tez może przesuną akcenty z warstwy dźwiękowej w wizualną.
    Tak też mozna i nie jest to wada.

    Poza tym, to nie jest film Miyazakiego. I to też nie jest jego wada.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Lina 9.08.2015 09:51
    *ciach*
    Nie wiem jak to się dzieje, ale w większości przypadków jeśli chodzi o recenzje filmów studia Ghibli moje wrażenia różnią się od recenzenckich. Filmy Ghibli jakoś nigdy specjalnie mi nie imponowały. Owszem były ładne, ale zazwyczaj niewiele poza tym, a jak już zanosiło się, że będzie inaczej to zawsze znajdowało się coś co irytowało mnie na tyle skutecznie by zepsuć wrażenia z seansu.

    Gdy się prosiło o dobre zakończenie wtedy Miyazaki i spółka wystawiali środkowy palec w kierunku losów postaci, gdy z kolei naturalną koleją rzeczy byłaby np. śmierć, a to wtedy Miyazaki wpadał na pomysł żeby tę postać uratować jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności – zyskując poklask w oczach recenzentów w obu przypadkach lub taktowne przemilczenie tematu.

    Inny przykład – Hideaki Anno w roli głównego bohatera „Kaze Tachinu”. Głos – smętno­‑irytujący, grać nie umie, mówi jakby cały czas miał coś w buzi, a z recenzji wynika, że wspaniale wcielił się w rolę.

    Większość wad produkcji studia Ghibli w poście poniżej. Są to kwestie dość istotne, a gdy już trafił się film wolny od tego wszystkiego z recenzji dowiadujemy się, że Miyazaki był bardzo niezadowolony z plakatu bo była na nim niebieskooka blondynka lub że przyjęcie było w stylu europejskim co „w domyśle” musi być wadą, bo przecież Miyazaki tak powiedział.

    A odnośnie postaci – jest to jeden z tych filmów Ghibli gdzie nie uświadczymy niemęskiego głównego/pierwszoplanowego bohatera płci męskiej – najwyraźniej bardzo umiłowanego przez starca. Całe szczęście.

    Naprawdę szkoda, że ten film wyszedł ze studia Ghibli. Przez to będzie niesłusznie kojarzony z Miyazakim. Szkoda, bo jest na to za dobry. A emerytowi już dziękujemy… niech nie wraca.

    Zmoderowano dziada…
    (Moderacji opadły macki, serio.)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Lina 10.04.2015 22:54
    Marnie, oj marnie...
    ...wróć… Marnie, och Marnie.

    Pierwszy raz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Studio Ghibli zrobiło anime naprawdę wspaniałe, może nie niesamowite, ale naprawdę wspaniałe.
    Bez zbędnych udziwnień, zepsutych zakończeń, pretensjonalnych podtekstów, przynudzania, infantylnych fantazji, politycznych poprawności itd.

    Piękne, interesujące praktycznie od początku do końca, odpowiednia ilość dramatu, napięcia, okruchów życia, tajemnicy, psychologii, fantazji przeplatającej się z życiem. Do tego ciekawe i sympatyczne postaci oraz życiowe problemy.

    Naprawdę do ostatnich minut filmu wzrastały we mnie emocje: z jednej strony jak potoczą się losy bohaterów, a z drugiej by Ghibli niczego nie schrzaniło. I udało im się.

    Chapeau bas! i oby tak dalej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Rko 6.04.2015 15:12
    :)
    No jak na to Gibli przystało. Super klimat, kreska i bardzo wzruszająca historia, kurde 25 lat na karku, a trochę łez poleciało, nie wiem czy wstydzić się tego czy być dumnym, że obejrzałem kolejne arcydzieło, które poruszyło moje serce :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lisa 27.03.2015 20:44
    Wspaniałe !!!
    Anime w stylu starego dobrego Ghibli. Prosta wzruszająca historia wspaniale opowiedziana. Polecam wszystkim którzy byli mocno zawiedzeni ostatnimi filmami z ulubionego studia. Nigdzie nie znalazłam informacji czy książka na podstawie której nakręcono anime została przetłumaczona na język polski. Jeżeli ktoś coś wie na ten temat to proszę o komentarz.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime