Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Trinity Blood

Trinity Blood vol. 1
Nośnik: DVD
Wydawca: Anime Gate
Data wydania: 08.06.2009
Odcinki: 1-6
Ścieżka dźwiękowa: japoński
Napisy: polski
Lektor: polski
  • Licencja na wypożyczenie: brak
  • Dodatki: kartka pocztowa, pudełko zbiorcze
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Opis

Tytuł reklamowany jako „Mroczny thriller wampirzo­‑gotycki w klimatach hard sf i fantasy!” jest kolejną już pozycją Anime­‑Gate skierowaną do fanów mroczno­‑krwawych klimatów. Tajemnicą wydawcy pozostanie, czy po Braciach czarnej krwi, Devil May Cry i Hellsingu także Trinity Blood znajdzie na naszym rynku odpowiednią liczbę nabywców.

Pierwszy wolumin zawiera sześć odcinków, niezawierających jednak ciągłej fabuły. Epizodyczne historie, rozgrywające się w postapokaliptycznym świecie podzielonym na strefy wpływów ludzi (pod przywództwem Kościoła katolickiego) oraz wampirów, koncentrują się na przybliżeniu poszczególnych bohaterów. Są to przede wszystkim wysłannicy Kościoła, zmagający się z siłami mroku, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników watykańskiego Wydziału Spraw Specjalnych, zwanego AX – odpowiednika czegoś w rodzaju MI7. Zamiast pana nazwiskiem Bond najbardziej specjalnym ze specjalnych agentów jest ojciec Abel Nightroad, z pozoru komiczny poczciwina o złotym sercu, w rzeczywistości – potężny Crusnik, czyli wampir odżywiający się krwią wampirów. Pod względem malowniczości niewiele jednak ustępują mu inni wysłannicy AX, na przykład android Tres lub szermierz Hugue de Watteau. Poszczególne odcinki przedstawiają na ogół historie mroczne, ociekające krwią ludzi i wampirów i sieją spustoszenie wśród postaci epizodycznych. Na razie jednak trudno napisać coś więcej – obraz świata i odbywających się za kulisami machinacji największych potęg dopiero zaczyna się wyłaniać i na tym etapie prawdopodobnie jeszcze niewielu widzów zdoła przyswoić złożone nazewnictwo i zorientować się w powiązaniach poszczególnych wydarzeń.

Bez wątpienia główną zaletą wyprodukowanej przez studio Gonzo serii miała być oprawa wizualna, łącząca atrakcyjne projekty postaci, efektowne sceny walki i szczegółowe tła z będącym specjalnością tego studia modelowaniem fantastycznych pojazdów latających. Jest to jednak grafika bardzo nierówna – po naprawdę pięknie się prezentującym pierwszym odcinku natrafiamy już na górki (w postaci scen świetnie wyglądających) i dołki (w postaci widocznego oszczędzania na animacji). Niestety jednak tym razem jakość obrazu polskiego wydania dość wyraźnie odbiega od tego, czego można by oczekiwać. Sceny dziejące się w mroku są zbyt ciemne i niewyraźne – to nic nowego. Jak się okazuje, przesadzono jednak chyba z kontrastem, dzięki czemu równie niewyraźne są sceny rozgrywające się w mocnym oświetleniu, gdy twarze i włosy postaci (szczególnie głównego bohatera) zlewają się w białe plamy. Oprócz tego w porównaniu do grafiki z okładki i pocztówki kolorystyka wydaje się spłowiała i przygaszona – być może jednak to akurat jest efekt zamierzony.

Tłumaczenie natomiast jest niezłe, choć nie rewelacyjne. Nie zauważyłam poważniejszych wpadek, jednak tym razem dość wyraźnie widoczne były drobne usterki – okazjonalne literówki, „tą” zamiast „tę”, „Ziemia” konsekwentnie z małej litery etc. W połączeniu z okazjonalnymi wpadkami w rodzaju „troska nad losem” sprawiało to wrażenie niedopracowania skryptu. Z innych zastrzeżeń mogłabym wymienić nadużywanie formy „ty” w okolicznościach, które aż prosiły się o jakąś formę grzecznościową – takie drobiazgi potrafią budować klimat i sprawiać, że dialogi brzmią bardziej płynnie. Wydaje mi się także, że wydawnictwo powinno rozważyć dostosowanie i okrojenie skryptu, którym dysponuje lektor – przy szybszych wymianach zdań nie nadążał on ze „zmieszczeniem” właściwej kwestii przy właściwej osobie, przez co poszczególne wypowiedzi różnych postaci zlewały się w trudną do zinterpretowania całość, szczególnie, jeśli w rozmowie brały udział więcej niż dwie osoby. Tłumaczka nie zdecydowała się na przełożenie słów piosenek w czołówce i przy napisach końcowych, za to w czołówce dostajemy dość szczegółowy spis twórców tej produkcji.

Hellsing najwyraźniej okazał się jednorazową wpadką, jeśli chodzi o dostęp do odcinków – tu nie ma problemów z przechodzeniem do ich poszczególnych części, co jest zdecydowanie dużym udogodnieniem. Menu jest ładnie zaprojektowane, choć wydaje mi się, że czcionka pozostaje trochę za mała. Wśród dodatków nie znajdziemy niczego nadzwyczajnego – katalog filmów i muzyki Vision, zwiastuny anime oraz, w dziale „O filmie”, słownik podstawowych pojęć, dołączony także w postaci ulotki. Zdecydowanie lepiej prezentują się materiały drukowane. Stylizowana na okładkę księgi okładka pudełka przedstawia Abla Nightroada i Esther Blanchett, a jedyne, co można jej zarzucić, to stosunkowo mało widoczny (za to dopasowany do stylu całości) tytuł. Wspomniana wcześniej ulotka, ozdobiona wizerunkiem Tresa (i małej Elis), zawiera bardzo przydatny i przejrzysty słowniczek, pozwalający zorientować się w podstawowych organizacjach i siłach w świecie Trinity Blood. Nie zawiera on poważniejszych spoilerów, jednak lepiej będzie posiłkować się nim już w trakcie oglądania, gdy poszczególne nazwy zaczną mieć dla nas jakieś znaczenie. Dość podobny styl rysowania postaci męskich sprawia, że nie jestem całkowicie pewna, kogo (poza kardynał Cateriną Sforzą) przedstawia pocztówka – najprawdopodobniej jest to Hugue de Watteau, chociaż w samej serii miał mocniej falujące włosy w bardziej intensywnym kolorze. Ładnie zaprojektowana jest także sama płyta, pozbawiona grafik z anime, za to ze stylizowanym napisem i „okuciami” na ciemnoczerwonym tle.

Avellana, 10 czerwca 2009
Recenzja anime

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Trinity Blood vol. 1 Anime Gate 2009
2 Trinity Blood vol. 2 Anime Gate 2009
3 Trinity Blood vol. 3 Anime Gate 2009
4 Trinity Blood vol. 4 Anime Gate 2009