Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 46
Średnia: 7,07
σ=2,09

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

World Trigger

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 73×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ワールドトリガー
Tytuły powiązane:
zrzutka

Światu ponownie zagrażają Obcy. Czy nastoletni Osamu Mikumo wraz z jednym z nich, Yuumą Kugą zdołają go ocalić? Dobrze zapowiadająca się przygodówka, zarżnięta brakiem pieniędzy na cokolwiek – cud, że to nie picture drama.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Recenzja powstałą na podstawie pierwszych pięćdziesięciu odcinków.

Do czasu inwazji Obcych, zwanych Neighbors („Sąsiedzi”), miasto Mikado nie wyróżniało się w żaden sposób. Dzięki pomocy tajemniczych obrońców, zaznajomionych z technologią najeźdźców, udało się odeprzeć atak, jednak pochłonął on wiele ofiar, a duża część miasta została zniszczona. Wkrótce po tych dramatycznych wydarzeniach powstała organizacja Border, której zadaniem jest bronienie miasta przed kolejnymi atakami. Jej majestatyczna siedziba góruje nad miastem, otoczona specjalną zamkniętą strefą, niedostępną dla zwyczajnych mieszkańców. Osamu Mikumo, przeciętny uczeń liceum i przy okazji początkujący agent Borders, pewnego dnia spotyka dziwnego nowego ucznia, Yuumę Kugę. Wkrótce wychodzi na jaw, że nowy znajomy wcale nie jest człowiekiem, a jednym z Neighbors, tyle że w przeciwieństwie do olbrzymich istot, Yuma nie ma zamiaru nikogo atakować. Wizja alternatywnego świata przedstawiona przez Obcego w niczym nie przypomina informacji propagowanych przez Border. Ktoś zdecydowanie nie mówi prawdy, pytanie tylko, kto?

Okazuje się, że istoty zwane Neighbors to tylko narzędzia w rękach prawdziwych Obcych, zaskakująco podobnych do ludzi. Świat, z którego pochodzi Yuuma dzieli się na mnóstwo państw i państewek, nieustannie toczących ze sobą wojny – nie wszyscy Obcy są wrogo nastawieni do Ziemian, a kolejne „wizyty” niebezpiecznych stworów to wina nielicznych zachłannych krain, nastawionych na sukcesy militarne. Ponieważ Yuuma wydaje się mówić prawdę i przy okazji kilka razy ratuje skórę Osamu, chłopak chwilowo postanawia nie informować przełożonych o nowym znajomym. Ale coraz to nowe, niespodziewane sukcesy Osamu przyciągają uwagę innych członków Border, a co za tym idzie władz agencji, a że szefostwo całkiem bystre, zaczyna drążyć temat z łatwym do odgadnięcia skutkiem.

Oto kolejne anime o ratowaniu świata przez zgraję małolatów, przeciętne i schematyczne, ale mające swój urok. Fabuła kręci się wokół działań organizacji i powtarzających się wizyt Neighbors, które wcale nie są takie przypadkowe i nieskoordynowane, jak mogłoby się wydawać. World Trigger to opowieść wielowątkowa, losy poszczególnych bohaterów (a jest ich pokaźne stadko) splatają się i stanowią istotny element intrygi. Mamy więc Osamu, który pragnie zostać pełnoprawnym agentem i to z wyjątkowo nieosobistych pobudek, oraz Yuumę, na pierwszy rzut oka nieco dziecinnego Obcego, który jednak nie trafił do Mikado przez przypadek i ma bardzo konkretny cel. Oprócz tej dwójki ekran zapełniają mniej i bardziej ważne postaci, każda ze sporym bagażem doświadczeń, motywacją do działania i nierzadko solidnie mieszająca w fabule.

Pomysł na historię jest fajny i chociaż można go podsumować jako „ratowanie świata”, oferuje znacznie więcej niż niejeden znany mi shounen. Sama konstrukcja świata daje ogromne pole do popisu, ponieważ oprócz naszej rzeczywistości istnieje szereg innych, zamieszkiwanych przez podobne nam istoty, ale różniących się wszystkim innym – poziomem technologicznym, zwyczajami i ogólnie filozofią życiową. Niestety przez pięćdziesiąt odcinków seria koncentruje się głównie na ziemskim poletku i to okrojonym do jednego miasta. Inne lokalizacje widzimy najwyżej we wspomnieniach bohaterów, ze szczególnym wskazaniem na Yuumę, acz kolejne wydarzenia sugerują, że być może w którymś momencie akcja wreszcie przeniesie się do innych światów. Powiedziałabym, że jest to wręcz konieczne, biorąc pod uwagę wątki niektórych postaci. Podoba mi się także, że bohaterowie nie żyją w próżni, a ich codzienność nie ogranicza się do starć z Obcymi.

World Trigger charakteryzuje się drobiazgowością, autor mangi, a za nim scenarzyści, tłumaczy każdy detal, starając się pamiętać o najdrobniejszych szczegółach, co jest zarówno zaletą, jak i wadą. Dzięki takiemu podejściu o każdej postaci dowiadujemy się wystarczająco dużo, by wyrobić sobie o niej opinię. Agentów poznajemy nie tylko w pracy, ale również poza nią – dostajemy pęczek informacji o tym, co robią w wolnym czasie, jakie są ich nawyki, co lubią, często poznajemy także ich rodziny lub przynajmniej ktoś o tym wspomina. Szalenie przypadł mi do gustu sposób działania Border – agenci pracują w niewielkich zespołach, w zależności od stażu i umiejętności wykonując rozmaite misje. Ważne jest jednak, że praca nie jest całym ich życiem, w agencji obowiązuje system zmianowy, dzięki czemu Osamu i inni agenci w wieku szkolnym mogą normalnie uczęszczać na lekcje, a nawet pracować dorywczo. Dlatego też bohaterowie mają czas na odpoczynek, naukę, zabawę i tym podobne, i zawsze jest ktoś, kto w razie zagrożenia może zacząć ratować świat, zanim na miejsce przybędą właściwsi ludzie. Ale wspomniałam też, że duże przywiązanie do detali bywa wadą. Twórcy z uporem maniaka tłumaczą każdy, nawet najmniej interesujący i istotny drobiazg, często przerywając w ciekawym momencie, byle tylko gadająca głowa mogła wyjaśnić wszelkie aspekty sytuacji. Normą jest przerywanie pojedynków retrospekcją, w której ktoś wyjaśnia, jak działa broń bohaterów – tymczasem zamiast gadać, wystarczyłoby to pokazać! Natłok informacji jest tak ogromny, że widz i tak nie jest w stanie ich zapamiętać. Inna sprawa, że często jest to wiedza bezużyteczna.

Przegadanie to nie jedyny mankament produkcji, acz jest on zapewne próbą zamaskowania znacznie gorszego problemu, to jest tragicznej oprawy wizualnej. Serio, pierwszy odcinek wprawił mnie w osłupienie, gdyż dawno nie widziałam tak statycznej animacji i krzywej kreski. Nie wspomnę, że zazwyczaj pierwsze odcinki toną w fajerwerkach graficznych, byle tylko przyciągnąć widza, a spadek formy przychodzi później. Cóż, jak widać twórcy World Trigger chcieli być szczerzy i od razu dali do zrozumienia fanom, że muszą nakręcić „tasiemca” za kasę na góra dwuodcinkową serię OVA. Projekty postaci są co prawda wierne mandze, ale najprostsza czynność sprawia im trudność – bohaterowie ledwo poruszają ustami, nawet nieduże oddalenie kamery ujawnia nieanatomiczne krzywizny i skróty. Kontur jest toporny i jak cała reszta, krzywy. Na animacji oszczędzano, ile się da – stąd paskudne efekty komputerowe i wspomniane częste przerywanie dynamiczniejszych scen statycznymi wtrętami z przeszłości. Oczywiście nadużywanie zbliżeń i nieruchomych plansz jest normą, takoż pokazywanie pierwszego i ostatniego ruchu, pomijając całą sekwencję pomiędzy. Przy bardziej skomplikowanych pojedynkach skórę grafików ratują wybuchy i miejska sceneria – postać zawsze można ukryć za załomem budynku i zanimować tylko efekt ataku, czyli zielone, komputerowo wygenerowane coś, co zazwyczaj tnie lub wybucha, sprawiając, że przeciwnik rozpada się na piksele (tu krótkie wyjaśnienie – agenci mają specjalne kombinezony zastępujące ich prawdziwe ciała, dlatego w razie przegranej agent „teleportuje się” do bazy). Jedynym przyzwoitym elementem grafiki są tła, ładne i dość szczegółowe, ale poza nimi trudno szukać tu jakichś plusów. Oczywiście, to jeszcze nie jest ten poziom nędzy i rozpaczy, co Hametsu no Mars, ale seria przygodowa rządzi się swoimi prawami, dynamiczne ujęcia i graficzne fajerwerki to niemalże obowiązkowy punkt programu, którego tutaj zabrakło. Da się World Trigger oglądać, czego dowodem pisząca te słowa, ale pod warunkiem, że jest coś, co mimo wszystko trzyma nas przy anime.

W moim przypadku są to bohaterowie, sympatyczni i przynajmniej do pewnego momentu inteligentni. Osamu jest miłą odmianą od wszystkich napakowanych protagonistów, którzy supermoce otrzymali w spadku i w sumie wystarczy, że się mocno zdenerwują, by rozwalić każdy czarny charakter. Tymczasem Mikumo mocy ma tyle, co kot napłakał, a działanie broni jest uzależnione od potencjału osoby ją dzierżącej. Ale że chłopak ambitny i zawzięty, trenuje i myśli, zwłaszcza to drugie. Poza okazjonalnymi popisami głupoty, często wymuszonymi scenariuszem, bohater używa mózgu, planuje, stosuje pułapki, wykorzystuje strategię i umiejętności kolegów. W ogóle seria nie obfituje w postaci przedkładające mięśnie nad głowę – dowódcami zespołów zostają osoby silne, ale też bystre i odpowiedzialne. Zupełnie serio nie przypominam sobie, żeby ktoś bezmyślnie atakował wroga, z „coco jambo” na ustach. Owszem, zdarzają się bohaterom zaćmienia mózgu, zazwyczaj sprokurowane przez scenarzystów w celu podkreślenia powagi i podniosłości sytuacji, takie w stylu: „Obcy atakują, a my stoimy i patrzymy lub wysłuchujemy przemów naszych przyjaciół” (przy czym wróg jest kulturalny i zawsze grzecznie czeka), ale dominują w drugiej połowie serii i nie są normą. Poza tym, czego by nie mówić, nie ma tu ani pół postaci, która byłaby irytująca lub zbędna. Każdy ma do odegrania jakąś rolę, jest ważny z punktu widzenia scenariusza. Nawet bohaterów drugoplanowych nie można uznać za szmaciane lalki, chociaż jest ich pokaźne grono.

Wracając jednak do głównej obsady, równie dobre wrażenie, co Osamu, wywarł na mnie Yuuma. To bardzo specyficzna postać, na pierwszy rzut oka dziecinna i naiwna – nie ma pojęcia o życiu na Ziemi, jego wiedza teoretyczna rozmija się z rzeczywistością, co prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Jednak Kuga to baczny i sprytny obserwator, szybko się uczy i potrafi trafnie ocenić sytuację. Jest też okrutnie wygadany, co nie przysparza mu wielu przyjaciół i często prowadzi do konfliktów z agentami Border. Oprócz panów pierwsze skrzypce grają także Chika Amatori, przyjaciółka Osamu, obdarzona wyjątkowo silną mocą, oraz Yuuichi Jin, nieco starszy, wysoko postawiony agent, dzięki któremu Mikumo dostał się do organizacji. To nie wszyscy oczywiście, zwłaszcza że w okolicy dwudziestego odcinka bohaterowie zaczynają się mnożyć jak króliki. Warte uwagi są relacje ich łączące, wahające się od głębokiej przyjaźni, przez troskę, po nieco chłodne, zawodowe stosunki. Przy czym w żadnym przypadku te więzi nie wydają się sztuczne. Ani Osamu, ani Yuuma nie podbijają serc wszystkich dookoła, jednych drażnią, inni ich podziwiają, ale nikt nie jest na tyle głupi, żeby rzucać im kłody pod nogi. Ponownie wrócę do stosunków panujących w Border – prywatnie można się nie znosić, ale w przypadku ataku należy sobie bezwzględnie pomagać. I to nie są puste słowa, biorąc pod uwagę, że samo Border dzieli się na kilka frakcji, które bardzo różnie podchodzą do kwestii Obcych i nierzadko toczą między sobą spory o rozmaite kwestie z nimi związane.

Postaci to najmocniejsza strona produkcji, która po niezłym początku traci trochę rozpęd i chwilami pogrąża się w chaosie. Widać, że ktoś bardzo się starał, żeby za szybko nie dogonić wciąż publikowanej mangi – stąd dłużyzny i za dużo gadania, a zbyt mało działania. Innym problemem jest sama kompozycja, i to nie tylko serialu, ale też poszczególnych odcinków. W dodatku w okolicy pięćdziesiątego odcinka, kiedy zespół Osamu bierze udział w bardzo istotnym treningu, następuje mały zwrot akcji i na scenę wkraczają zapychacze, które komiksu na oczy nie widziały. Twórczość własna scenarzystów dopiero się rozkręca, więc trudno przewidzieć, ile będzie miała sensu, dość jednak nadmienić, że na razie najbliżej jej do tego, co zaserwowano w Bleachu tuż po uratowaniu Rukii. Inna sprawa, że świat w World Trigger jest rozbudowany w większym stopniu i podobne zabiegi, poza tym że irytują przerwaniem akcji w najciekawszym momencie, mogą wypaść lepiej niż w innych tego typu seriach. Sąsiadujące z Ziemią światy aż proszą się o więcej czasu antenowego. Wracając jednak do kompozycji, pozostaje jeszcze problem odcinków. Pierwsze nie zapowiadają tragedii, ale im dalej, tym gorzej. Normą staje się czołówka puszczana w okolicy połowy odcinka, przydługi wstęp, często przypominający wydarzenia z poprzedniej części czy dodatkowe sceny już po napisach końcowych, poprzedzone jeszcze pęczkiem wyjaśnień nowych terminów, które pojawiły się w odcinku. Jest to jeden z powodów braku oceny oprawy dźwiękowej – zwyczajnie pomijałam nagle i niespodziewanie wyskakujące czołówki, bo byłam ciekawa, co dalej. Podobnie ma się sprawa endingów, zwłaszcza że czasami piosenki w ogóle pomijano.

World Trigger to bardzo przeciętne patrzydło przygodowe, które cierpi na poważne niedofinansowanie. To nie jest złe anime, wręcz przeciwnie – ma widzowi do zaproponowania szalenie sympatycznych bohaterów i całkiem wciągającą intrygę, tyle że z oszczędności potrafi zanudzić gadaniem i przede wszystkim odstrasza wizualnie. Drażni chaotyczność i okazjonalne wycinanie bohaterom mózgów, ale ponieważ nie znam mangi, trudno mi powiedzieć, na ile jest to wina scenarzystów, a na ile autora. Cóż, to produkcja dla osób odpornych na brzydką grafikę, a ceniących sobie udane postaci, chociaż trzeba im dać czas na rozkręcenie się. Stawiam szóstkę, tylko i wyłącznie dlatego, że przywiązałam się do bohaterów i mocno im kibicuję, reszta świata powinna odjąć jedno oczko, a bardziej wymagający nawet dwa. Szkoda, że World Trigger nie dostało większego budżetu, szkoda że nie zdecydowano się na zakończenie, kiedy zabrakło oryginalnego materiału – ot, trochę frajdy i zmarnowany potencjał z tendencją zniżkową.

moshi_moshi, 15 listopada 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Daisuke Ashihara
Projekt: Hitomi Tsuruta, Toshihisa Kaiya
Reżyser: Mitsuru Hongou
Scenariusz: Hiroyuki Yoshino
Muzyka: Kenji Kawai

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
World Trigger - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl