Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 11 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 154
Średnia: 6,71
σ=1,79

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Azag)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Rushuna - wystrzałowa wojowniczka

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2004
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Grenadier: Hohoemi no Senshi
  • Grenadier the Smiling Senshi
  • グレネーダー ~ほほえみの閃士~
Widownia: Shounen; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Ecchi, Elementy westernu, Wielkie biusty
zrzutka

Nadchodzi uśmiechnięta Rushuna – dlaczego wszyscy chcą z nią walczyć? Przygoda i zaciekłe pojedynki, ale przede wszystkim całkiem dobra komedia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Yajiro Kojima – „Tygrys z Tylnej Straży” jest najemnikiem, który wybrał drogę miecza w świecie, w którym brutalną władzę chcą sprawować tak zwani senshi – ci, którzy potrafią posługiwać się bronią. Przy szturmowaniu twierdzy oddział Yajiro zostaje zmasakrowany przez karabiny maszynowe. Los jednak chciał, by właśnie tą drogą, która przecina twierdzę wędrował inny senshi. Smukła sylwetka, wdzięczny krok, wiatr rozwiewający długie blond włosy – to senshi odmienny od innych, senshi, który zamiast zła chce nieść światu pokój i radość – to senshi o imieniu Rushuna Tendou. Nikczemnicy nie chcieli dać jej przejść przez twierdzę, więc nikczemnicy będą musieli zapłacić – słono zapłacić.

Głównym celem walki dla Rushuny jest sprawienie, by przeciwnik stracił do niej ochotę i odkrył, że można żyć inaczej. Dlatego też pierwsze, co robi, przystępując do niej, to szeroki uśmiech na twarzy i rozmowa z przeciwnikiem, którego wcale nie traktuje jak przeciwnika, ale raczej jak potencjalnego przyszłego przyjaciela. Dlatego jej rewolwer nie zabija, tylko obezwładnia. Tak wędruje przez świat, próbując nakłonić ludzi do zaprzestania bezsensownych walk. A oprócz tego bardzo lubi kąpiele, jedzenie i zawieranie nowych znajomości, a cechuje ją niezwykła beztroska, optymizm oraz pogoda ducha. Wystarcza to, by zauroczyć wojowniczego Yajiro, ale czy wystarczy, by zmienić jego serce?

Świat, w którym rozgrywa się nasza opowieść, to wyimaginowane połączenie średniowiecznej Japonii ze współczesną technologią militarną i czymś więcej. Wychodzi z tego japoński Dziki Zachód albo bardziej japoński Wild Wild West. Kiedy więc już przyzwyczaimy się do wędrowania po teksańskich pustyniach i meksykańskich kanionach oraz do samurajów z uzi i M­‑16 zamiast mieczy i łuków, to nie pozostanie nam nic innego, jak dać ponieść się fantazji i finezji twórców. Fabułę można spokojnie nazwać banalną. Po pierwszym wprowadzającym odcinku od razu pojawia się główny czarny charakter, którego działania mają następstwa w dalszych odcinkach – nic, czego byśmy już nie widzieli wcześniej. Jednak w trakcie seansu pojawiało się u mnie sporo wątpliwości, co do tej rzekomej „banalności fabuły” – z różnych powodów. Rushuna jest komedią od początku do końca – dlatego na uwagę zasługują tu raczej wątki i sceny humorystyczne, a mniejszy nacisk położono na wciągnięcie widza w szeroką, wielowątkową fabułę. W Rushunie spotkamy więc wiele starych, dobrze sprawdzonych motywów, odmłodzonych i poszerzonych o kilka nowości. Czasami seria wydaje się dziecinna i przesłodzona, jednak niezaprzeczalnie widać, że krew, która tu płynie, jest czerwona, odniesione rany bolesne, a gdy ktoś dostaje „kulkę”, to umiera. Dochodzi do tego dużo akcji, scen walk, biegania, niesamowitych wyczynów, skoków, patosu, przeciwników – herosów i tym podobnych – moim zdaniem tutaj też zawierają się najlepsze gagi z całej serii. Rushuna z pewnością ani thrillerem, ani dramatem nie jest, choć potrafi czasami złapać za serce. W każdym razie zawsze najlepiej ocenić samemu – w tym przypadku bardzo opłaca się zaryzykować.

Bohaterowie? Rushuna jest postacią niebanalną. O najważniejszym już pisałem, ale wypada zgłębić ten temat przynajmniej ciut bardziej. Na pierwszy rzut oka widzimy słodką, trochę ciapowatą kobietę z dużym (jakieś F) jędrnym biustem, w obcisłej sukience, kapeluszu z szerokim rondem, pasem figlarnie spoczywającym na biodrach i z zabójczym gnatem przy na wpół odsłoniętym udzie. Można pomyśleć – głupia blondyna – ale jednak nie. Rushuna absolutnie nie jest ani durna, ani infantylna. Przeciwnie, trzeźwo patrzy na rzeczywistość (przedstawioną w serii oczywiście), jest bardzo samodzielna i do tego bardzo oryginalna (jak dla mnie). Ta kobieta po prostu wie, jakie jest jej miejsce w świecie, potrafi realizować swoje zamierzenia i ma klasę (może jest ciut bezwstydna, ale za to naprawdę urocza). Również Yajiro jest postacią która przypada do gustu, podobnie jak Mikan – dojrzała nad wiek dziewczynka. Wszyscy bohaterowie, zarówno główni, jak i poboczni, wnoszą powiew świeżości do serii. Jak dla mnie, to jest tak jak z artystą malarzem lub człowiekiem grającym jazz – zawsze można zrobić coś, co już było, ale może to być pełne indywidualizmu, a publiczność i tak będzie zadowolona. Tak jest i tutaj – wiadomo, do pewnych rzeczy można by się przyczepić, ale przecież oglądamy anime, by czerpać z nich przyjemność. Pod względem postaci i charakterów, przyjemności z oglądania nie powinno zabraknąć.

Szata graficzna jak na czas powstania jest dobra. Wiadomo też, jak to zazwyczaj bywa w seriach telewizyjnych: tło i pejzaże są mniej dopracowane, a nacisk położony został na postacie, przedmioty i animacje. Same animacje są bardzo dobre, włącznie z dopracowanymi szczegółami typu pistolety i ich przeładowywanie, wybuchy, zawirowania powietrza i jeszcze parę rzeczy tego typu. Kreskę cechuje wyrazistość i dokładność. Zobaczymy między innymi dużo krągłości, wielkie oczy, długie rzęsy, gdzieniegdzie duże nosy – do bani, wyolbrzymione kostiumy – do bani, i potężną broń – też do bani. Jak ktoś widział DearS, to tu zobaczy podobne detale – które są delikatnie mówiąc – do bani. Czasami naprawdę mnie to raziło – na przykład kluczyk do nakręcania w machinie siejącej zagładę – totalnie do bani. Oczywiście nie zabraknie scen pod patronatem ecchi – czasami bardzo wyszukanych – na przykład Rushunie pociski częściej rozdzierają ubranie niż ciało. Ogólnie grafika jest całkiem przyzwoita, choć zdarzają się mankamenty.

Teraz wyobraźmy sobie boskiego Antonio z gitarą, stojącego na szynku w barze. Jak już go widzimy, albo raczej słyszymy, to spróbujmy dodać do tego didżeja średniej klasy. W ten sposób otrzymujemy połączenie hiszpańskiej gitary z Desperado z najzwyklejszą dyskotekową rąbanką. W Rushunie jest to motyw dominujący – jak dla mnie bomba – zanim skończyłem oglądać serię, już zdążyłem wysłuchać OST. Oczywiście „orkiestra gra” tak, jak fabuła pozwala, więc będzie coś z hard rocka, ale też i coś z muzyki relaksacyjnej – ale to już przeciętnej jakości. Chciałbym jeszcze wspomnieć o czymś, na co chyba rzadko zwraca się uwagę, a mianowicie na dźwięki tła. Nie wiem, jak to jest w innych seriach, ale w Rushunie po raz pierwszy dźwięk przykuł moją uwagę. Do tego stopnia, że czekałem, aż ktoś zacznie iść, by usłyszeć odgłos kroków. Bardzo to może dziwnie, ale bardzo na plus, aczkolwiek, jak powiedziałem, może po prostu ta seria ma taki styl, a dźwięk nie jest wcale lepszy niż gdzie indziej.

Podsumowując powiem tylko tyle: chciałbym obejrzeć drugą część Rushuny – wystrzałowej wojowniczki. Chciałbym zobaczyć, jak Yajiro, Rushuna i Mikan „zdobywają świat”.

Azag, 21 marca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Ehrgeiz, Studio Live
Autor: Sousuke Kaise
Projekt: Hideki Inoue
Reżyser: Hiroshi Koujina
Scenariusz: Akira Okeya
Muzyka: Yasunori Iwasaki

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Rushuna - wystrzałowa wojowniczka, vol. 1 Anime Gate 2006
2 Rushuna - wystrzałowa wojowniczka, vol. 2 Anime Gate 2006

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Rushuna - wystrzałowa wojowniczka - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl