Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 4
Średnia: 3,5
σ=1,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kokoro Toshokan

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2001
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Kokoro Library
  • ココロ図書館
Postaci: Meido; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Trzy urocze siostry prowadzą kameralną bibliotekę – czy to nie słodkie? Owszem. Za słodkie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Akcja rozpoczyna się w doniosłym dla małej Kokoro dniu. Oto bowiem po raz pierwszy ma dołączyć do swoich starszych sióstr, Aruto i Iiny, i rozpocząć pracę jako bibliotekarka w bibliotece, która nosi takie samo imię, jak ona… Kokoro Toshokan jest położona na dalekich peryferiach niewielkiego, spokojnego miasta. Ze względu na niewygodną lokalizację ma niewielu czytelników i zastanawiać mogą powody, które skłoniły nieżyjącego już ojca naszych bohaterek do wybudowania jej w tak dziwnym miejscu. A jednak jest to biblioteka, w której mogą się zdarzać cuda… Przynajmniej małe cuda.

Istnieje pewna kategoria serii (do których zaliczyć można późniejszą i o wiele lepszą Arię) skierowanych do bardzo wąskiej widowni. Koncentrują się one na życiu codziennym bohaterów (najczęściej bohaterek), które to życie pozbawione jest wielkich dramatów, romansów, czy tragedii. Elementy komediowe są stonowane, ecchi i fanserwis w zasadzie nie występują w ogóle. A może raczej istnieje bardzo specyficzny fanserwis, niepolegający na oglądaniu majtek, tylko nienagannie ubranych uroczych i niewinnych dziewcząt, robiących różne urocze i niewinne rzeczy. Tutaj fabuła jest głównie pretekstem do pokazywania ślicznej i dziecinnie naiwnej Kokoro, z niespożytym entuzjazmem i optymizmem starającej się rozwiązywać problemy otaczających ją ludzi.

Niestety cukier ma to do siebie, że łatwo z nim przesadzić. O ile utrzymane w podobnym klimacie Yokohama Kaidashi Kikou, czy wymieniana już Aria, są seriami ocenianymi przeze mnie wysoko, o tyle Kokoro Toshokan budziła głównie moje rozbawienie, a chwilami irytację. Całkowicie zawiodło wszystko, co miało wzruszać – z „dramatyczną” kulminacją w finale włącznie. Nic nie poradzę – było to po prostu całkowicie sztuczne i wydumane. Akcja (jak w końcówce się okazuje) dzieje się w bliżej niesprecyzowanym kraju, jakieś kilkanaście­‑dwadzieścia kilka lat po wojnie, w bliżej niesprecyzowanych czasach. Elementy fikcji (zmieniający wygląd Król Złodziei) i zaawansowanej techniki (podejrzanie przypominający persocony z Chobits android) pojawiają bez żadnego sensu i wyjaśnienia, po to tylko, by ożywić bezbarwną fabułę.

Postaci są obowiązkowo wyłącznie sympatyczne. Kokoro to uosobienie dziecinnej niewinności i słodyczy. Najstarsza z sióstr, Iina, jest słodka, roztrzepana i naiwna, natomiast średnia Aruto to jedyny głos rozsądku i stanowczości w tej rodzinie. Choć oczywiście także jest słodka, szczególnie kiedy śpi, a potrafi zasnąć w każdym miejscu i o każdej porze. Z ważniejszych postaci drugoplanowych wymienić można chyba jeszcze tylko słodką przyjaciółkę Kokoro, Akahę, a także zakochanego w Iinie Uezawę, dowożącego książki do biblioteki. Ten ostatni robi głównie za element komediowy, chociaż w stroju pluszowego królika też jest słodki.

Jak już wspominałam, nie ma tu klasycznego fanserwisu. Jest natomiast nieklasyczny, który właśnie wydał mi się czynnikiem szczególnie irytującym. Zacznijmy od tego, że uniform bibliotekarki w Kokoro Toshokan podejrzanie przypomina strój pokojówki (z obowiązkowym falbaniastym fartuszkiem). Jakoś byłam w stanie wytrzymać to, że bohaterka co chwila pokazywana jest w innym stroju – a to przebrana za aniołka, a to w opasce z kocimi uszkami. Niech będzie, że to urocze. Natomiast w zamierzeniu słodko­‑komediowa afektacja Iiny, mającej – łagodnie mówiąc – obsesję na punkcie młodszej siostrzyczki, była dla mnie całkowicie niesmaczna. Mimo wszystko kobietę, która rumieni się i ekscytuje na myśl, że zobaczy młodszą siostrę w kostiumie kąpielowym, ma pokój obklejony zdjęciami ww. siostry i zasypia, tuląc przypominającą ją laleczkę, wysłałabym szybko przynajmniej do psychologa.

Jako przedstawicielka tego samego zawodu, co bohaterki (chociaż może nie powinnam się przyznawać – z tej serii wynika jasno, że moją pracę mogłoby wykonywać dziesięcioletnie dziecko) byłam oczywiście mocno ubawiona przedstawioną tu wizją biblioteki i bibliotekarstwa. Przypuszczam jednak, że takie same odczucia ma każdy, kto ma okazję poobserwować w anime bohaterów, wykonujących ten sam co on zawód, nie będę więc z tego czynić dodatkowych zarzutów.

Kreska jest obowiązkowo słodka, ale mocno przeciętna. O ile statyczne ujęcia są zwykle w porządku (choć pokazywanie twarzy z profilu bywa już problemem), o tyle animacja mocno kuleje, a postaci zamieniają się w sztywno poruszające się lalki. Tła są zaledwie poprawne – widywałam już znacznie ładniejsze, a w tego typu seriach grafika jednak w dużej mierze odpowiada za klimat. Odpowiednio dobrana jest oprawa muzyczna, oczywiście stylizowana na muzykę klasyczną, ze wstawkami „komicznymi” i rozpaczliwie banalnym j­‑popem w openingu i endingu.

Istnieją dwa rodzaje skrajnej słodyczy. Pierwszy to słodycz suszonych daktyli i kandyzowanego ananasa – niemal przesadna, a przecież naturalna i właściwa. Taką słodycz zawierają chociażby Azumanga Daioh, Ichigo Mashimaro czy Aria. Druga – to różowy lukier i intensywnie żółty krem na ciastku w kiepskiej cukierni. I to właśnie Kokoro Toshokan. Słodkie, ale mdłe i zostawia chemiczny posmak.

Avellana, 28 marca 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Nobuyuki Takagi
Projekt: Hideki Tachibana
Reżyser: Kouji Masunari
Scenariusz: Yousuke Kuroda
Muzyka: Hisaaki Hogari