Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 36
Średnia: 6,81
σ=1,45

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Diablo)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Fate/Kaleid Liner Prisma Illya Zwei Herz!

zrzutka

Małoletnia Illya po raz trzeci. Nadal kontrowersyjna, naszpikowana wypełniaczami, ale stosunkowo strawna.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Osoby, które pamiętają moją zeszłoroczną recenzję Fate/Kaleid Liner Prisma Illya Zwei!, domyślają się zapewne, że do recenzji serii Zwei Herz! podchodziłem z bardzo umiarkowanym optymizmem. Pamiętałem ewolucję wcześniejszych serii od udanej parodii magical girls do niezbyt już udanej loli-yuri-ecchi komedii, dlatego nie spodziewałem się, że najnowsza odsłona cyklu zaskoczy mnie czymś przyjemnym. Z jednej strony moje oczekiwania się spełniły. A z drugiej jednak nie… Ale po kolei.

Tradycyjnie zacznę od przedstawienia fabuły. Jak wierni i odporni fani wiedzą, Illya, Miyu i Czarna przestały się ostatecznie wodzić za łby, a ta pierwsza i ostatnia zaakceptowały rodzinne więzy i zaczęły tworzyć zasadniczo udane, acz nieco skrzywione rodzeństwo. Trudno jednak mówić o „normalnym” rodzeństwie, gdy ma się takie pochodzenie, taką zwichrowaną mamusię, tatusia pracującego w tak oryginalnym zawodzie i siostrę, która – by podtrzymywać swoją egzystencję – musi dokonywać ze swoją krewniaczką aktywnej transfuzji śliny metodą usta­‑usta. Taak… O czym to ja…? Och, racja. A więc kryzysy rodzinne zostały zasadniczo zażegnane, linie mocy uspokojone, a niejakiej Bazett skopano twarde siedzenie, co zaowocowało puszczeniem z dymem posiadłości Luvii. Teraz naszej zbieraninie większych bądź mniejszych oryginałów pozostaje jedynie odzyskać niespodziewanie odkrytą ósmą kartę z duszą bohatera, której skądinąd być nie powinno. Zanim jednak do tego dojdzie, dziewczęta czeka ostatni dzień szkoły, wypad na plażę, odkrycie przez niejaką Mimi zakazanego świata yaoi (co swoją drogą jest jednym z zabawniejszych epizodów serii), letni festyn… Tak, Zwei Herz! mocno opiera się na wypełniaczach, a właściwa fabuła zaczyna się tak na dobrą sprawę od połowy szóstego odcinka. Muszę jednak przyznać, że gdy wreszcie zaczyna się coś dziać, a dziewczęta wpadają na pewnego złotego chłopca, całość wreszcie nabiera tempa i klimatu, którego próżno było szukać od czasu sezonu pierwszego. Nie chciałbym z tych wydarzeń zbyt wiele zdradzać, powiem więc tylko, że całość stanowi twórczą wariację na temat wątków z „prawdziwych” serii Fate/stay night i Fate/Zero. Poznamy wreszcie tajemnicę skrywaną przez Miyu, dowiemy się, kim jest higienistka z piekła rodem, a ponadto zostaniemy uraczeni kilkoma bardzo spektakularnymi i całkiem brutalnymi walkami.

Niewiele za to mogę powiedzieć na temat postaci. Na dobrą sprawę z nowych a ważnych osób na scenie pojawia się tylko wspomniany powyżej złoty „chłopak”. Fani oryginałów dobrze wiedzą, o kogo chodzi, ale ze względu na osoby, które nie oglądały Fate/Zero i Fate/stay night, powinienem w tym miejscu taktownie zamilknąć. Natomiast pozostałe znane już postaci nie przeszły żadnej radykalnej zmiany. Luvia i Rin jak się kłóciły, tak się kłócą, robiąc sobie przy okazji psikusy na poziomie osób sporo młodszych od siebie. Przyjaciółki Illyi i Miyu tak jak niegdyś stanowią grupkę mniejszych bądź większych oszołomek, występujących głównie w scenach komediowych. Pewne zmiany zaszły tylko w Mimi, która została przypadkiem świadkiem „doładowywania” Czarnej i wpadła przez to w szpony deprawacji. Czarna i Illyia zachowują się w sumie całkiem poprawnie, a Miyu jak zwykle ma interesujące komentarze dotyczące obserwacji otaczającej ją rzeczywistości. Tu szczególnie polecałbym odcinek „festynowy”. W sumie warto też wspomnieć o powrocie Bazett, która została obciążona kosztami odbudowy posiadłości Luvii i z tego powodu przez całą połowę serii występuje głównie jako komediowa postać do bicia.

Kiedy nieomal rok temu pisałem recenzję Zwei!, mocno kląłem na oprawę graficzno­‑animacyjną tegoż sezonu. Przyznam teraz, że pisząc te słowa, dumam, czy przez ten rok Silver Link zyskało po prostu większy budżet, zdolniejszych pracowników, czy też mnie zmieniły się gusta? Dość powiedzieć, że tym razem seria zwyczajnie mi się podobała. Co prawda oczy Illyi i Czarnej nadal nieszczególnie mi odpowiadają, ale już cała reszta jest całkiem w porządku. Znane nam postaci wyglądają zasadniczo tak samo jak kiedyś, ale dzięki licznym wypełniaczom akcja rozgrywa się w różnorodnych miejscach, a i same bohaterki często gęsto zmieniają ubrania. Co prawda tła, a szczególnie osoby postronne, bywają statyczne bądź rysowane w sposób uproszczony, ale nie mogę powiedzieć, by przeszkadzało mi to szczególnie w trakcie seansu. Osobną kwestię stanowią odcinki od siódmego do dziesiątego, gdy wreszcie zaczyna się konkretna akcja. Oczywiście pokazane sekwencje walk zostały stworzone całkowicie komputerowo, co rzuca się mocno w oczy, ale nie można odmówić im niezwykłej spektakularności. W porównaniu z tym, co się dzieje tutaj, bledną zarówno walka z Mroczną Saber, jak i z Bazett. Sam rozmiar przeciwnika oraz poziom mocy w tutejszych walkach to zupełnie inna kategoria wagowa. Całość błyszczy, świeci i wybucha z rozmachem godnym „dorosłych” serii z uniwersum Fate. Nie zawiodłem się też na warstwie muzycznej. Co prawda opening mojego zachwytu nie wzbudził, ale za to ending oraz muzyka w tle wydarzeń dają radę i całkiem miło się ich słuchało.

Muszę przyznać, że Zwei Herz! to seria, jak to trafnie ujął mój znajomy, pełna paradoksów. Przez pierwsze sześć odcinków wydaje się przeciętną komedią obyczajową z naleciałościami magical girl i dodatkiem fanserwisu z udziałem lolitek (którego, dzięki bogom, w porównaniu z Zwei! jest tu zdecydowanie mniej), by w końcówce przerodzić się w coś brutalnego, mrocznego i tajemniczego, pozostawiającego przy tym furtkę do kolejnego, już zresztą zapowiedzianego sezonu. Krew i przemoc mieszają się z motywami komediowymi i całującymi się uczennicami podstawówki, a do tego pojawią się lekkie wątki romantyczne doprawione elementami dramatu. Przyznam, że trudno mi Zwei Herz! ocenić. Z jednej strony, jeśli nie liczyć dwóch pierwszych odcinków, dużo mniej tu wątpliwych moralnie elementów, z drugiej strony nadal się one w tle przewijają. Fabuła, gdy przebije się już przez zapychacze, staje się sensowna i całkiem interesująca, co daje nadzieję na spektakularne wydarzenia w nowym sezonie. Mimo to jednak seria nadal stara się bawić niezbyt wysokich lotów żartami, nadal jest w niej też obecny potencjalnie niesmaczny fanserwis, a jak człowiek zacznie porównywać sobie wątki fabularne z obu „gałęzi” serii, to łatwo się pogubić. Zwei Herz!, mimo większych bądź mniejszych grzeszków, jest serią lepszą niż nijakie i kontrowersyjne Zwei!. Nie mogę jednak przymknąć oczu na fakt, że i ono ma swoje za uszami, ani na to, że nie sięga poziomu pierwszej serii. Dlatego też, jako że „jedynkę” wyceniłem na 8, a „dwójkę” na 4, „trójka” otrzyma ode mnie 6. Może nieco naciągane, ale mimo wszystko zobaczyłem dzięki niej jakieś światełko w tunelu dla tego cyklu…

Diablo, 17 października 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Hiroshi Hiroyama, Type-Moon
Projekt: Nozomi Ushijima
Reżyser: Masato Jinbou, Shin Oonuma
Scenariusz: Hazuki Minase, Kenji Inoue
Muzyka: Tatsuya Katou