Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 11
Średnia: 7,09
σ=1,73

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Altramertes)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Senki Zesshou Symphogear GX

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 戦姫絶唱シンフォギアGX
Postaci: Artyści, Magical girls/boys; Rating: Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Supermoce
zrzutka

Znowu to samo, znowu bardziej, czyli wszystko jest homo. Nawet piosenki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Co tym razem grozi światu? Lolitka w fikuśnym, mocno roznegliżowanym ubranku, z obłędnym kapeluszem, który jest skrzyżowaniem sombrero z kapeluszem maga, ale nie zmieniajmy tematu. Rzeczona lolitka chce wybuchnąć świat, bo dawno temu ludzie spalili na stosie jej tatusia, alchemika, za to że uratował wioskę przed plagą. Tatuś, już płonąc, poprosił lolitkę, żeby zrozumiała świat i pewnie coś jeszcze, ale kogo to obchodzi? Spalili mi tatusia, no to trzeba się zemścić i przeprowadzić apokalipsę na własną rękę. Oczywiście plan lolitki jest dużo bardziej skomplikowany, po drodze czeka nas dokładnie ten sam dramat co wcześniej, dokładnie te same postaci (ba, nawet babcię przywieźli z kosmosu) i dokładnie to samo zakończenie, ale kogo to obchodzi? Ważne, że wszystko jest homo.

Pisanie o fabule Senki Zesshou Symphogear GX jest nie lada wyzwaniem. Naprawdę trudno pisać o czymś, co rozumie się tylko w bardzo ograniczony, powierzchowny sposób, częściowo dlatego, że spójności wewnętrznej w tym tyle, co kot napłakał, a częściowo dlatego, że jakakolwiek fabuła jest li tylko i wyłącznie pretekstem do tego, żeby nasze bohaterki w składzie poszerzonym o antagonistki z poprzedniej serii (minus babcia, bo choć przywieźli ją z powrotem, to jak martwa była, tak martwa pozostała) mogły znowu pośpiewać, postrzelać sobie do nowych przeciwników lub obmacywać się w miejscach publicznych i w zaciszu domowego ogniska. Tym, co na pewno warto w serii docenić jest jej szczerość. W żadnym momencie Senki Zesshou Symphogear GX nie udaje, że jest czymkolwiek więcej niż durną serią przygodową z na ogół cycatymi panienkami odzianymi w lateks i inne parafernalia, śpiewającymi piosenki, które później nabijają grubą kabzę producentom i tym samym dają zielone światło kolejnym sezonom. W sumie nie miałbym o to pretensji, gdyby nie to, że seria przekracza tę niezwykle cienką linię i zamiast tak głupiej, że aż śmiesznej, przeradza się w ledwo oglądalny koszmarek, którego, choćby nie wiem jak się gimnastykować, nie można brać na serio i próbować oglądać jako coś wartościowego.

Owszem, jeśli ktoś lubi walki pomiędzy wielkimi robotami, w których wysadza się w powietrze całe miasta, ale nie chce wielkich robotów, to Symphogear powinno spełnić jego oczekiwania. Ba, mamy nawet Hibiki, po raz kolejny popadającą w depresję, bo tak bardzo chce przekonać wrogów do zejścia z wojennej ścieżki, ale jak na złość nikt jej nie słucha. Nasza bohaterka zapomina również, że jej pięści mają cudowne właściwości nawracania przeciwników na ścieżkę prawa i cnót wszelakich, ale najpierw trzeba dać im po pysku, żeby zaczęło to działać. Kolejną skrajnie irytującą kwestią jest brak jakiegokolwiek postępu w relacjach pomiędzy bohaterkami. Owszem, mamy wyznania miłości, trzymanie się za rączki i nawet spanie razem w łóżku (jednakowoż z rękami na kołderce), ale wszystko to ma charakter czysto platoniczny i tylko drażni ludzi, którzy chcą już nie tyle konkretnego rozwiązania kwestii romantycznych, co zwyczajnego uporządkowania wydarzeń w serii, którą mimo wszystko lubią. Dla odmiany tym, co zaskakuje pozytywnie, jest wątek rodzinny, o ile ta szumna nazwa do niego pasuje. Już z poprzednich odsłon wiemy, że i Tsubasa, i Hibiki nie mają najlepszych relacji ze swoimi ojcami. O ile w przypadku panny miecz cały problem jest naciągany, rozdmuchany i na pierwszy rzut oka żadna ze stron nie chce go rozwiązać, to cały wątek rodziny Hibiki jest zaskakująco wiarygodny i pozbierany, zupełnie jakby pochodził z innej serii. Jego zakończenie może wydawać się nieco przesłodzone, ale to złożyłbym na karb wydźwięku całej serii, przy którym inna konkluzja wywołałaby dysonans. Najważniejsze, że wszystko jest homo.

O postaciach rozpisywać się szkoda, bo o ile trójka byłych już antagonistek wyzbyła się skłonności do melodramatyzmu i przeszła do porządku dziennego nad kwestią współpracy z ludźmi, których wcześniej próbowały pozabijać, o tyle zmian w ich charakterach nie widać żadnych. A patrzyłem intensywnie. Że nie tam, gdzie trzeba, to inna sprawa, ale też muszę wynieść jakieś korzyści z seansu. Oglądanie interakcji pomiędzy bohaterkami (w momencie, gdy nie dostają po głowie melodramatem ogólnie pojętym) jest całkiem przyjemne i momentami nawet zabawne, ale tego melodramatu, głównie dzięki Hibiki, trochę jest. Osobną kwestią jest natomiast zła lolitka, której seria nadała imię Carol. Rzeczona panna ma tylko trzy stany świadomości: pycha, trauma i furia, którą objawia bardzo niskim wrzaskiem. Poza tym z formy mocno nieletniej potrafi się przeistoczyć w formę dojrzałą oraz ma czwórkę mocno sztampowych pomagierów, których mimo wszystko fajnie się ogląda (mam tu na myśli głównie Garie, pyskatą i skłonną do szyderstw, która była chyba najbardziej udaną postacią w całej serii).

O prawdopodobnych związkach romantycznych napiszę tylko tyle, że są. Chyba nikt z głównej obsady ich nie uniknął, ale ponieważ na razie żadne deklaracje (poza jedną) nie padły, a określenie, kto z kim i w jakiej konfiguracji byłoby zadaniem dość karkołomnym, pozostawię was, drodzy czytelnicy, z uczuciem niedosytu i konieczności sprawdzenia tego detalu na własną rękę.

Z nieukrywaną radością przychodzi mi natomiast donieść, że pod względem grafiki Senki Zesshou Symphogear GX jest lepsze od swojej poprzedniczki. Owszem, spadki jakości animacji, podobnie jak niewyraźne i niedopracowane postaci na drugim tle wciąż się zdarzają, ale nie jest to już poziom koszmaru z drugiej serii, która momentami wyglądała naprawdę okropnie. GX trzyma mniej więcej ten sam poziom przez cały czas, a choć oczywiście odcinek pierwszy wygląda dużo lepiej od późniejszych, to mimo wszystko tym razem nie ma na co aż tak narzekać. Podobał mi się też projekt tego, co nosi na sobie zła lolitka (celowo nie nazywam tego ubraniem, mam jeszcze szacunek dla producentów odzieży), nawet jeśli przez to wygląda jak nordycka mariachi przyodziana w fikuśne poncho. Głupie, ale jest na czym zawiesić oko. Dla odmiany reszta obsady „ubrana” jest dość typowo, w lateksowe „zbroje”, a pomagierzy złej lolitki w bliżej nieokreślone sukienki. Różnorodność musi być w naturze, bo inaczej będzie nudno. A, i ważne, że wszystko jest homo.

Tym razem nie podejmuję się krytyki udźwiękowienia serii. Jasne jest, że rozmijam się z muzyką zaprezentowaną w tym anime dość drastycznie, więc jeśli kogoś interesuje jakość ścieżki dźwiękowej, odsyłam do poprzednich recenzji – to dalej techno/j­‑pop/cholera wie co, ale brzmi gorzej niż ostatnio. Ciekawe jest też to, że ze względu na głupoty, jakie czasem wygadywały postaci, musiałem wyciszać dźwięk, żeby jakoś przetrwać odcinek. Zapewne Elektryczne Gitary też pomogły, ale to tak w kwestii dygresji. Najważniejsze, że wszystko jest homo.

Reasumując w dwóch wersjach: krótkiej, czyli jeśli podobały się wam dwie poprzednie serie, śmiało siadajcie do seansu i długiej, czyli w sumie sam nie wiem, czego się spodziewałem po tym anime. Pamiętam poprzednie serie, pamiętam że się z nimi męczyłem, i pamiętam, że były momenty gorsze i momenty tragiczne. Wychodzi na to, że tych drugich było tym razem więcej. Nie na tyle, żeby w ogóle rezygnować z seansu, ale na tyle, żeby wcześniej się wstawić.

Altramertes, 6 października 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: Akifumi Kaneko, Noriyasu Agematsu
Projekt: Dan Yoshii, Satoru Fujimoto
Reżyser: Katsumi Ono
Scenariusz: Akifumi Kaneko
Muzyka: Elements Garden

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Senki Zesshou Symphogear GX - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl