Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 6/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 137
Średnia: 6,9
σ=1,87

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shimoneta to Iu Gainen ga Sonzai Shinai Taikutsu na Sekai

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Boring World Where the Concept of 'Dirty Jokes' Doesn't Exist
  • 下ネタという概念が存在しない退屈な世界
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Ecchi
zrzutka

Erotyczny terroryzm sposobem na uratowanie świata, czyli jak całkiem fajny pomysł na pikantną komedię zatonął w zderzeniu z górą majtek.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Recenzję zacznę nietypowo, bo od apelu do każdego, kto chciałby się z tą pozycją zapoznać. Jeśli chcecie wyrobić sobie zdanie na temat tego, czy Shimoneta się Wam spodoba, musicie przebrnąć przez pierwsze cztery odcinki. Sam miałem mieszane uczucia przed seansem, pierwszy odcinek odebrałem dość pozytywnie pomimo wielu hermetycznych żartów i specyficznej konwencji. Dwa kolejne odcinki okazały się jednak, delikatnie mówiąc, średnio interesujące i dopiero zakończenie trzeciego odcinka dało mi płonną nadzieję na to, że seria ma szanse chwycić mnie za serce. Czwarty odcinek okazał się natomiast strzałem w dziesiątkę i to dopiero on ostatecznie sprawił, że zdecydowałem się kontynuować oglądanie.

Po tym przydługim wstępie postaram się nieco przybliżyć fabułę – choć tak naprawdę nie bardzo jest po co. Przed każdym odcinkiem narrator opisuje nam, jakie wydarzenia doprowadziły do tego, że obecna Japonia przedstawiona w anime jest krajem o najwyższym poziomie moralności w społeczeństwie. Otóż okazuje się, że ktoś doszedł do wniosku, iż postępująca demoralizacja jest gwoździem do trumny państwa japońskiego. W tym celu zaczęto usuwać z obiegu wszystko, co mogło prowadzić do deprawacji – pojawiły się specjalne oddziały policji wyszukujące i usuwające niecenzuralne materiały, a także pilnujące, by z ust obywateli nie płynęły gorszące słowa. Jednym słowem George Orwell byłby dumny. Japonia stała się krajem przodującym w „naprawianiu” społeczeństwa. W celu prawie całkowitej indoktrynacji wprowadzono nawet bransoletki kontrolujące, czy dana osoba nie tworzy gorszących grafik, a planuje się także obowiązkowe „pasy cnoty”, które mają być ostatecznym osiągnięciem na polu walki z deprawacją. W tym oto świecie powstaje organizacja SOX, będąca ostatnią deską ratunku dla chcących żyć niemoralnie członków społeczeństwa. Liderką tej organizacji jest terrorystka występująca pod pseudonimem „Błękitny Śnieg” – nie będzie chyba zbyt wielkim spoilerem, jeśli napiszę, że naprawdę nazywa się ona Ayame Kajou i jest wiceprzewodniczącą w samorządzie szkolnym liceum Tokioka – uważanym za szkołę na najwyższym poziomie moralności. Metodą szantażu werbuje ona do swojej organizacji bogu ducha winnego Tanukichiego Okumę i od tej pory ta dwójka, przy wsparciu kilku innych osób, będzie walczyła o prawo do bycia niemoralnym.

Naprawdę nie wiem, co mam napisać komuś, kto chce się zabrać za oglądanie tego anime. Z jednej strony mamy zgraję całkiem sympatycznych bohaterów, ciekawy koncept fabularny, interesującą wizję świata przyszłości i niezłą realizację – a z drugiej mnóstwo hermetycznych żartów, gier słownych niezrozumiałych dla widza spoza Japonii i w większości nieprzetłumaczalnych, oraz hołdowanie jednemu z najbardziej niezrozumianych w naszej kulturze fetyszy Japończyków – majtkom – szczególnie tym zużytym. Dostajemy więc cały przegląd zboczeń o podłożu majtkowym – ich kolekcjonowanie, kradzieże, wąchanie (o zgrozo), noszenie na głowie, tarzanie się w nich. Prym wiedzie pod tym względem końcówka serii – z jednej strony wiem, że jest to pewnego rodzaju zdradzanie fabuły, ale chcę po prostu potencjalnych widzów ostrzec, z czym będą mieli do czynienia. Szczerze mówiąc, mnie tak naprawdę śmieszyły jedynie „interakcje” na linii Tanukichi­‑Anna (i to też nie wszystkie) oraz niektóre gagi z udziałem Otome. Cała idea w założeniu zboczonych i naładowanych podtekstami przemów Ayame ginęła gdzieś w odmętach przekładu albo różnic kulturowych, podobnie jak większość gagów związanych z „atakami terrorystycznymi”. Po prostu do nas, jako Europejczyków, nie dotrą żarty związane z niuansami języka japońskiego i zapisem niektórych słów. To jest największy problem Shimoneta jako komedii – po prostu połowa żartów jest dla nas nieśmieszna lub niezrozumiała, jakaś ich część będzie po prostu niesmaczna, a pozostałe nie są na tyle dobre i oryginalne, żeby pociągnąć całą serię, która w założeniu ma przecież bawić.

Sytuację odrobinę ratują bohaterowie, brakuje jednak podstawowej rzeczy pomiędzy nimi – chemii. Po prostu postawiono ich obok siebie, rozmawiają, robią różne rzeczy i tyle, w zasadzie od początku do końca serii nic się nie zmienia, nie ma żadnego rozwoju relacji między nimi. Jedynym wyjątkiem jest Anna – przechodzi ona niewielką, ale dość sztucznie poprowadzoną przemianę, choć szczerze przyznaję, że gagi z jej udziałem były moim zdaniem najlepsze w całej serii. Jej oddanie wyższej sprawie i uwielbienie zapachu gaci Okumy były autentycznie zabawne, a próby jego usidlenia zwalały mnie momentami z nóg; chociaż i to do pewnego momentu, bo później miałem wrażenie, że twórcy zaczynają się powtarzać i nie mają pomysłu na nic nowego. Reszta postaci wypada dość bezbarwnie, główny bohater niby współpracuje z Ayame, ale bez przekonania – w sumie został do tej współpracy zmuszony, więc nie ma się mu co dziwić, acz z biegiem odcinków zmienia nastawienie. Nie jest szczególnie ciapowaty, co też działa na plus. Do tej szkoły poszedł, bo od dziecka podziwiał Annę i chciał się do niej zbliżyć, a jego rodzina nie ma zbyt dobrej reputacji – jego ojciec również był swego czasu „terrorystą” erotycznym, ale został aresztowany. Kajou natomiast od początku do końca jest oddana sprawie i ze stuprocentową skutecznością potrafi zniszczyć misternie budowany nastrój jakimś pieprznym tekstem. Poza tą trójką mamy też kilka postaci drugoplanowych, jak na przykład, nawiedzona rysowniczka komiksów erotycznych Otome Saotome (chyba najsympatyczniejsza postać drugoplanowa i momentami autentycznie zabawna), swoje pięć minut dostaje też niejaka Kosuri Onigashira (jeśli o nią chodzi, to chyba najbardziej irytująca postać), fanka organizacji SOX o poglądach stabilnych jak trzcina na wietrze i charakterystycznym uczesaniu. Reszta gdzieś tam się przewija w tle, ale nie ma aż takiego wpływu na fabułę, aby warto było się o nich rozpisywać. Mamy też dwoje antagonistów w postaci matki Anny oraz lidera grupy terrorystycznej zajmującej się pozyskiwaniem zużytej bielizny.

Mam nadzieję zbytnio nie spoilerować, ale napiszę parę słów na temat zakończenia, które obniżyło całościową ocenę, jaką wystawiłem serii, o jeden punkt. Punkt kulminacyjny, jaki zaserwowano nam na koniec serii, był po prostu bez pomysłu, a większość żartów poza małymi wyjątkami niesmaczna, ale przełknąłem to – jako nagrodę pocieszenia dostałem mały okruszek rozwoju relacji pomiędzy postaciami i fajną scenę walki z jedenastego odcinka. Ale już ostatni odcinek był dowodem na to, że twórcy w ogóle nie mają pomysłu, w którym miejscu należałoby postawić kropkę. Niestety czułem się, jakbym oglądał odcinek specjalny, będący dodatkiem do serii, a nie ostatni odcinek dopinający fabułę. Liczyłem po trochu na pchnięcie relacji między bohaterami jeszcze odrobinę do przodu, a otrzymałem znowu górę majtek (tym razem czarnych dla odmiany), kurort uzdrowiskowy (tak, żeby nie było, że znowu gorące źródła – ale co tam, sceny w basenie były) i wszystkich w bieliźnie (lub w strojach kąpielowych), bo przecież ilość fanserwisu musi się zgadzać. Jestem naprawdę rozczarowany takim zakończeniem i przez to właśnie ocena poleciała jeszcze o punkt w dół.

Strona techniczna nie wypadła najgorzej. Mamy przyzwoite tła, ładnie dobrane kolory, sporo tłumu – boli natomiast deformacja postaci w oddaleniu. Na plus wypadają natomiast walki, dynamiczne i ładne choreograficznie, choć nie wszystkie sceny akcji trzymają równy poziom i czasami od ich animacji trochę bolały mnie oczy – tak że znowu z jednej strony jest dobrze, a druga niweczy te starania. Nie wiem, co napisać o fanserwisie: z jednej strony mamy kapitalną scenę z czwartego odcinka z udziałem Anny i głównego bohatera, która niemalże ociera się o próbę gwałtu, ale później jest tego więcej, a konwencja wałkowana do upadłego traci na świeżości. Poza tym mamy cały przegląd majtkowych fetyszy Japończyków (kompletna porażka z mojego punku widzenia) oraz masę lepszych i gorszych żartów Ayame o podtekście seksualnym – ogólnie, jeśli jesteście uczuleni na często, gęsto i nisko latający humor o podtekście erotycznym, to ta seria nie jest dla Was. Pojawia się też parodystyczny wątek yaoi, o którym wspominam z obowiązku, ale nie ma się nad czym rozwodzić, bo nie powinien on odrzucić od ekranu nawet osób wyczulonych na ten element. Równie mieszane uczucia mam w kwestii ścieżki dźwiękowej. Całość należy pochwalić za świetnie dobranych seiyuu (szczególne uznanie należy się Shizuce Ishigami, podkładającej głos Ayame – ten jej niezapomniany śmiech!). Za to muzyka, poza utworem z endingu, nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia – szczególnie źle wypadł opening. Ale piosenka kończąca była fajna i pasowała do klimatu zarówno animacją, jak i wykonaniem.

Mogło być fajnie a wyszło przeciętnie – to chyba najlepsze podsumowanie tej serii. Całość utonęła w górze majtek, hermetycznego humoru i nisko latających gagów erotycznych. Jak wspomniałem na początku – jeśli po czterech odcinkach będziecie mieli ochotę na dalszy ciąg, to jest szansa, że dotrwacie jakoś do finału, o ile końcówka was nie odrzuci (sam brnąłem przez nią z oporami). Seria nie nadaje się dla osób, które nie lubią humoru opartego na erotyce – one nie mają tu raczej czego szukać. Pomysł był fajny, podchodziłem do tytułu bardzo entuzjastycznie i niestety się zawiodłem, a miało być tak pięknie…

KamilW, 26 września 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Hirotaka Akagi
Projekt: Eight Shimotsuki, Masahiro Fujii
Reżyser: Youhei Suzuki
Scenariusz: Masahiro Yokotani
Muzyka: Akiyuki Tateyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Shimoneta to Iu Gainen ga Sonzai Shinai Taikutsu na Sekai - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl