Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 8/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,83

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 32
Średnia: 6,44
σ=1,92

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sentou Yousei Yukikaze

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2002
Czas trwania: 5 (2×47 min, 3×30 min)
Tytuły alternatywne:
  • Battle Fairy Yukikaze
  • Fairy Air Force
  • Yukikaze
  • 戦闘妖精雪風
Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość; Inne: Samoloty
zrzutka

Spektakularnie animowany, ale przeciętny fabularnie klon Top Gun z inwazją Obcych w tle.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W nieodległej przyszłości, na biegunie południowym, Obcy – zwani JAM – otworzyli międzyplanetarną bramę, pomost dla inwazji. Po 33 latach walk przeciwnik został zepchnięty do defensywy, a wojna utknęła w martwym punkcie: wprawdzie Ziemianie odparli atak, a nawet utworzyli przyczółek na leżącej po drugiej stronie bramy planecie, którą nazwano Fairy, jednak agresorzy odpierają wszelkie sięgające dalej ataki, szybko dostosowując się do postępów techniki wojennej Ziemian.

Pięcioodcinkowa seria OAV śledzi losy porucznika Reia Fukai, pilota samolotu rozpoznawczego B­‑503 „Yukikaze” („Zamieć śnieżna”). Maszyna ta posiada wyjątkowo zaawansowany system A.I. – tak zaawansowany, że ocierający się o próg świadomości. Niezwykła „więź”, która łączy Reia z jego samolotem, czyni ich niezwykle skutecznymi w walce, nawet jeśli zaawansowane maszyny rozpoznawcze zazwyczaj jedynie krążą niczym sępy nad polem bitwy, zaś ich absolutnym priorytetem jest powrót do bazy z zebranymi informacjami o wrogu.

Chyba największą bolączką tej serii są bohaterowie­‑ludzie. Warto zauważyć, że nie ma ani jednego nastolatka i żadnych gimnazjalistek, brak też człekokształtnych robotów. Niestety, bohaterowie są wyblakli, nudni i sztampowi, a właściwie nikogo nie da się poznać bliżej, mimo że grono ważniejszych postaci można zliczyć na palcach jednej ręki. Obok apatycznego bishounena-mimozy Reia mamy jego mało wyrazistego przyjaciela i przełożonego, majora Jamesa „Jacka” Bukhara, oraz trzy „chłopczyce”: generał Lydię Cooley, kapitan Edith Foss – psychologa bazy i pisarkę­‑reporterkę Lynn Jackson. Dla odmiany wszystkie wyglądają, jakby były po czterdziestce… Prócz tego pojawia się spora liczba mundurowych statystów (oczywiście facetów, głównie techników i wyższych oficerów), no i oczywiście prawie­‑samoświadomy samolot. Na szczęście nikt nie wpadł na „genialny” pomysł zamontowania w nim syntetyzatora mowy. Ciekawe, że to właśnie interakcja z maszyną i to, jak ludzie poznają jej nietypowe nabyte umiejętności, staje się, obok pytań o tożsamość i intencje Obcych, głównym wątkiem serii. Także od strony graficznej postaci, choć akceptowalne, nie należą do wybitnych.

Bardzo daleki od doskonałości jest scenariusz. Seria powstała na motywach dwuczęściowej powieści autorstwa Chohei Kanbayashi i widać, że scenarzyści – stojąc wobec konieczności dokonania istotnych skrótów, nie bardzo wiedzieli, co chcą zrobić. Stąd pojawiają się bohaterowie tacy jak Lynn Jackson, o której właściwie trudno powiedzieć, by wnosiła do serii cokolwiek (szczególnie w proporcji do poświęconego jej czasu ekranowego), czy ucieczki fabuły od głównego wątku w pojedyncze historie (zwłaszcza w czwartym odcinku), a później galopada, by powiązać wszystkie wątki przed końcem. Było to uciążliwe zwłaszcza ze względu na fakt, że odcinki tej serii ukazywały się w długich odstępach czasu od 2002 do 2005 roku. Oprawa muzyczna jest dobrze dopasowana, ale niczym szczególnie się nie wyróżnia, może poza okropną (na szczęście krótką) czołówką i niezbyt oryginalną balladą w stylu „j­‑country” na końcu. Warto jednak zauważyć, że efekty dźwiękowe są bardzo dobrze dobrane i brzmią wyjątkowo realistycznie.

Na szczęście wszystkie ułomności seria odkupuje grafiką, nawet mimo tego, że tła nie imponują detalami – wręcz przeciwnie, bywają nieco schematyczne. Istotą tej serii są eleganckie, śmiertelnie groźne maszyny, toczące mordercze, widowiskowe pojedynki w zapierającym dech w piersiach ogromie obcego nieba planety Fairy. Na tym polu Yukikaze króluje niepodzielnie i właściwie znam tylko jedną serię, która może się z nią równać, a być może nieco ją przewyższa: Macross Zero. Dla widzów, którzy cenią ciekawą, wciągającą fabułę, czy interesujących bohaterów, Yukikaze będzie serią przeciętną, jednak nawet oni powinni sprawdzić, czy przypadkiem nie poddadzą się widowiskowości podniebnego tańca śmierci. Zaś dla fanatyków lotnictwa i miłośników science­‑fiction jest to pozycja obowiązkowa i zapewne kultowa. Ciekawostką jest, że zainteresowanie fanów, zaciekłe dyskusje bywalców konwentów i nieustające spekulacje towarzyszące długiemu oczekiwaniu na kolejne odcinki zaowocowały nakręceniem przez ten sam zespół i to samo studio półgodzinnej komedii­‑parodii pod tytułem Mave­‑chan.

wa-totem, 14 maja 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: GONZO
Autor: Chouhei Kanbayashi
Projekt: Atsushi Takeuchi, Ikuto Yamashita, Kanetake Ebikawa, Kouichi Hashimoto, Masahiro Aizawa, Seiji Kio, Yumi Tada
Reżyser: Masahiko Ookura
Scenariusz: Hiroshi Yamaguchi, Masashi Sogo, Yumi Tada
Muzyka: Dougen Shiono, Satoshi Mishiba